
W życiu miałem kilka pasji. I każda, oprócz sposobu na spędzanie wolnego czasu, nauczyła mnie też podejścia do wielu codziennych problemów. Wśród moich hobby wysoko sobie cenię okres fascynacji rajdami samochodowymi. I nie było to tylko oglądanie rajdów – były także mniej lub bardziej udane starty. To były inne czasy i inne samochody, ale sposób myślenia chyba do dziś się nie zmienił.
W tamtym czasie na rynku wydawniczym pojawiła się książka Sobiesława Zasady: „Szybkość bezpieczna”. To był kultowy podręcznik adresowany do zwykłych kierowców, a wiedza w nim zawarta wynikała z rajdowych umiejętności autora. Było więc w niej sporo informacji o pewnych sposobach jazdy wyczynowej. Dla mnie jednak kluczowe zdanie znajdowało się we wstępie do tej książki i brzmiało: „Ja nikogo do niczego nie namawiam”. Kluczowe, gdyż w dalszej części książka opisała sposoby postępowania na drodze, które mogły być niebezpieczne dla samochodu i kierowcy.
Zapytacie, co ma wspólnego książka o wyczynowej jeździe samochodem z naszą kamieniarską rzeczywistością. Otóż według mnie ma całkiem sporo. Tytułowa szybkość bezpieczna to kompozycja wielu czynników: warunków drogowych, umiejętności kierowcy, rodzaju i stanu pojazdu itd. Zatem szybkość bezpieczną kierowca musi wybrać sam, uwzględniając szereg czynników. We wspomnianej książce autor cytuje pytanie jednego z kierowców zadane podczas spotkania autorskiego: „Z jaką prędkością można wejść w zakręt 90 stopni?”. Odpowiedź była prosta: „z dowolnie dużą”, ale jej rozwinięciem była uwaga, że niewiadomą tylko pozostaje, czy z tego zakrętu wyjdziemy.
Podobnie jest w prowadzeniu działalności kamieniarskiej. Podejmując różne decyzje musimy brać pod uwagę szereg elementów wpływających na działalność firmy. A często można zauważyć, że popełniany jest błąd nieuwzględnienia szerszego spektrum zagadnień.
Ostatnio słyszałem o firmie, która miała wszelkie możliwości techniczne, finansowe, sprzętowe itd. Wystartowała więc do przetargu na dużą budowę: elewacja 3000 m2. Przetarg wygrała i... zaczęły się problemy. Terminy wykonania były dość wyśrubowane, a w firmie nie było odpowiedniej liczby pracowników wprawionych w montażach.
Wszyscy wiemy, że obecnie trudno jest znaleźć pracowników nawet bez kwalifikacji, a co dopiero dobrych i doświadczonych. Terminy się posypały... Taka sytuacja nie jest odosobniona i często dotyczy wielu firm podwykonawczych na wielu budowach. Jeśli pojawia się możliwość szybkiego zarobku lub realizacji dużego zlecenia, to firma takie zlecenie przyjmuje i dopiero potem kalkuluje własne możliwości dotrzymania terminu. W rezultacie kary umowne za niedotrzymanie terminu pochłaniają spodziewany zysk, a czasem nawet powodują stratę.
Oczywiście można – czasem trzeba – posiłkować się kredytem. Ale w ofertach bankowych nie jest napisane: „nikogo do niczego nie namawiamy”. Wręcz przeciwnie. Pracownik banku otrzymuje prowizję od udzielonego kredytu, więc namawia nas do „rajdowego pokonywania zakrętów”. Zwykle nie wspomina, że to jazda na granicy bezpieczeństwa i może skutkować nieukończeniem tego wyścigu. A kiedy w czasie rozmowy o kredycie zauważymy jakieś potencjalne zagrożenia, bankier proponuje nam rajdowy system zmiany biegów – bez zdejmowania nogi z gazu. Ponownie nie wspomina, że można w ten sposób „przekręcić” silnik i spowodować jego poważną awarię. Wszystko, by zyskać swoją prowizję, ale bez zastanowienia nad problemami, które mogą spotkać nas – w końcu nie on będzie w naszej firmie zajmował się windykacją.
W opisywanych przez słynnego kierowcę technikach jazdy jest też metoda na szybkie pokonywanie nierówności w postaci garbów. Przed przeszkodą należy zahamować, a w momencie najeżdżania na garb mocno przyspieszyć. W ten sposób zmniejsza się obciążenie przodu auta i po pokonaniu przeszkody samochód ma większą prędkość. Jednak taki styl jazdy mocno odbija się na zawieszeniu samochodu.
Tu też znajduję kamieniarskie odniesienie: kiedy okazuje się, że jest problem z cięciem jakiegoś materiału, operator bezrefleksyjnie zwiększa prędkość piły. Może i ta metoda zadziała, ale jak długo wytrzyma narzędzie?
Ryzyko w interesach zawsze jest i czasem trzeba je podejmować. Bo podobnie jak w wyczynowej jeździe samochodem, im bliżej granicy „szybkości bezpiecznej”, tym większy odniesiemy sukces na mecie. Ale takie działanie należy podejmować z rozmysłem i świadomością zagrożeń. Pamiętajmy, że auto da się naprawiać za racjonalne pieniądze – rozbity biznes naprawić jest dużo trudniej.
| « poprzednia | następna » |
|---|