Nasze firmy

Antałki – profesjonalny rozładunek kontenerów

Autor: Jarosław Gwizdała - www.antalki.com   |   Data publikacji: niedziela, 21 grudnia 2025 00:00

Antałki sp. z o.o.

Antałki to firma, która pomaga w rozładunku kamienia z kontenerów, tak zwanym rozformowaniem kontenerów. Mamy własny, utwardzony i czysty plac, oraz zadaszony magazyn. Mamy specjalistyczny sprzęt do takich zadań. Mamy ogromne doświadczenie, dotrzymujemy terminów i nie niszczymy powierzonego towaru.

Jesteśmy młodą, dynamicznie rozwijającą się firmą. Doświadczenie zbieraliśmy pracując w tej branży przez wiele lat. W końcu przyszedł moment, kiedy postanowiliśmy wypłynąć na szerokie wody pod własnymi żaglami.

Jest nas dwóch i tylko dwóch. Rzekome informacje o trzecim udziałowcu – zwłaszcza cichym – są nieporozumieniami lub wręcz pomówieniami. Dużo zainwestowaliśmy w specjalistyczny sprzęt – dysponujemy własnymi widlakami, dźwigami i niezbędnym oprzyrządowaniem. Od początku działalności dbamy o bezpieczeństwo towaru naszych klientów. Troszczymy się o powierzony nam materiał, doskonale wiedząc, że tylko zadowoleni klienci do nas wrócą.

Postawiliśmy na wiarygodność i dotrzymywanie słowa. Wiemy, jak ważne są terminy. Każdy dzień przestoju kontenera w porcie to konkretne pieniądze. Odbiór kontenera w porcie też musi się odbyć w określonym terminie – w tzw. okienku – wyznaczonym przez port. Tylko w okienku samochód może wjechać na teren portu i odebrać kontener. Sam kontener to przecież „opakowanie zwrotne”, za który „kaucja” jest naliczana również w zależności od czasu, w jakim jest on zwrócony. Tu najlepiej widać, że czas to pieniądz. Dlatego staramy się, by nasi klienci od początku wiedzieli, kiedy kontener wyjedzie z portu i kiedy pusty wróci z powrotem.

Kolejna sprawa to magazynowanie towaru wyjętego z kontenerów. Opłaty portowe pod tym względem też są niebagatelne. Dysponując własnym placem możemy w sytuacjach awaryjnych zaoferować naszym klientom pomoc na rozsądnych warunkach. A dysponując zadaszonym magazynem możemy zaopiekować się również towarem wrażliwym na deszcz i słońce.

Podsumowując: w dzisiejszych czasach trudno uniknąć plotek i różnego rodzaju fałszywych treści. Nie mamy nic do ukrycia i jesteśmy pewni własnego profesjonalizmu. A przed wszystkim sugerujemy upewnienie się, czy osoba przekazująca informacje na nasz temat faktycznie korzystała z naszych usług, jak cytowani niżej klienci.


Tomasz Wojna – Takam, Stąporków

Od 2019 roku pracowaliśmy już z kilkoma firmami – Antałki to chyba trzecia firma i jak na razie współpraca zapowiada się dobrze. Głównie rozładowują dla nas kontenery z płytami. Wszystko przebiega bezproblemowo. Chłopaki działają bardzo sprawnie. Nie ma problemów z załadunkiem. Jesteśmy zadowoleni.
W sytuacjach awaryjnych też można na nich liczyć. W transporcie opóźnienia mogą się zdarzyć na każdym etapie i to potrafi rozsypać każdy harmonogram i każdy plan. We wcześniejszych firmach raczej nie mogliśmy liczyć na elastyczność – w sytuacjach losowych niestety trzeba było czekać na następny dzień. Antałki potrafią podejść po ludzku do problemu i w razie konieczności znaleźć nieszablonowe rozwiązanie.
Od poprzedniej firmy odszedłem głównie dlatego, że mieli za dużo roboty i się nie wyrabiali, przez co ja byłem obciążany opłatami za opóźnione odbiory. Antałki dysponują dość dużym placem i mają spore moce przerobowe, więc na razie wszystko jest dobrze. Mam nadzieję, że tak będzie dalej.


Krzysztof Burdek – Kamieniarstwo Burdek, Klecza Górna

Współpraca układa się bardzo dobrze. Super firma, trzeba powiedzieć. Kierowcy, którzy wożą mój towar, też są bardzo zadowoleni i mówią, że dobrze zrobiłem, że zacząłem współpracę z Antałkami.
Fajna obsługa. Robotę kończą, kiedy jest skończona, a nie jak wybije fajrant.
Nie lubię, jak mnie ktoś w konia robi, i taką współpracę kończę od razu. A Antałki to naprawdę uczciwa firma. Nie ma doliczania do faktury nieuzgodnionych kosztów, więc polecam każdemu. W skali od 0 do 10 daję 10.


Firma z pd.-wsch. Polski

Współpraca układa się bardzo dobrze. Nie mogę złego słowa powiedzieć. To po prostu normalni ludzie. Nie ma cudowania, nie ma wymyślania, kombinowania. Jak coś trzeba zrobić, to po prostu robią.

Znalazłem ich w internecie, całkiem przypadkiem, gdy zmienialiśmy magazyn spedycyjny. Dostaliśmy ofertę – bardzo szybko – okazała się przyzwoita i tak działamy już wspólnie od pół roku. Trochę ładunków już przerobiliśmy i wszystko działa na razie naprawdę dobrze. Współpraca rozwija się obiecująco. Porządek w dokumentach, porządek na placu. W miarę możliwości oczywiście, bo cały czas się rozbudowują.

Oczywiście wszystko ma swoją cenę, ale generalnie sprawdzają się i jeżeli ich sposób działania się nie zmieni, to będziemy nadal korzystać z ich usług. No i przede wszystkim to normalni ludzie – jest z kim porozmawiać.


Dominik Lis – Finnstone, Gdańsk

Sprowadzamy dużo kamienia i szukałem miejsca zorganizowanego. Żeby nie brodzić w błocie, nie chodzić po paletach czy innych deskach z gwoździami. Tak trafiłem do firmy Antałki. Mają wybetonowany plac i jest czysto – to pierwsze wrażenie. Na placu wszystko jest poukładane, ma swoje miejsce. W okolicy nie znajduję żadnej firmy z takim placem i z takim potencjałem.

Obaj właściciele, Damian i Jarek, zawsze są na placu. Widać, że zależy im na obsłudze, jakości i zadowoleniu klienta. Młoda, prężna firma, rozwijająca się bardzo mocno. Rzetelni i terminowi. Współpraca taka, jak powinna wyglądać wszędzie. Jak jest zlecenie, to wykonują dokładnie tak, jak powinno być wykonane, i w terminie, który obiecali.


Krystian Goch – Granex, Stary Zamość

Firma Antałki to rzetelny i profesjonalny partner w swojej branży. Współpraca przebiega bezproblemowo – brak uszkodzeń materiału, sprawne i szybkie załadunki oraz pełna terminowość.

Po realizacji około 60 kontenerów ich umiejętności w zakresie przeładunków płyt i bloków mogę ocenić na bardzo wysokim poziomie. Firma dysponuje dobrym sprzętem, stale się rozwija, a wszystko, co deklaruje, realizuje zgodnie z ustaleniami i na czas.


 

 

Więcej: www.antalki.com

przeczytaj cały artykuł

WKG: Sześć miesięcy po przejęciu Hermesa

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 10 lipca 2025 16:19

Rafał Pożyczka

Z Rafałem Pożyczką, prezesem WKG sp. z o.o., rozmawiał Paweł Szambelan

 

Kurier Kamieniarski: Spotykamy się sześć miesięcy po przejęciu przez WKG firmy Hermes Gabrostone.

Rafał Pożyczka: Przejęliśmy całą firmę – hurtownie i magazyny – oraz zaproponowaliśmy dalszą współpracę pracownikom. To świetny zespół. Obecnie funkcjonujemy w pięciu lokalizacjach: centrum operacyjne i magazyn przyzakładowy są w Wojkowicach, i mamy cztery oddziały – w Krakowie, Sokołowie Małopolskim, Białymstoku i Gdyni. Przejęcie nastąpiło pod koniec ubiegłego roku i już widać pozytywne efekty – podwoiliśmy sprzedaż i nadal notujemy wzrost. Koncentrujemy się teraz na zwiększeniu wolumenu i wykorzystaniu pełnej mocy zakładu w Wojkowicach. Naszym celem jest sprzedaż 20 000 m² miesięcznie. Liczę, że w szczycie sezonu osiągniemy ten poziom.

Wcześniejszy problem Hermesa polegał na tym, że przez dłuższy czas firma nie uzupełniała stanów magazynowych, co doprowadziło do utraty klientów. Dziś płyty z Wojkowic regularnie trafiają do oddziałów, a handlowcy mogą odbudowywać relacje. To oczywiście proces rozłożony w czasie, ale już przynosi efekty – krok po kroku odzyskujemy rynek.

Czyli zakup Hermesa Gabrostone był ukierunkowany wyłącznie na poszerzenie sieci sprzedaży?

Dokładnie tak. Hermes miał dobrze rozwiniętą sieć handlową, ale nie posiadał zaplecza produkcyjnego, WKG – odwrotnie. Po połączeniu mamy dwa filary niezależności: produkcję i sprzedaż. Trzeci filar – dostęp do surowca – w naszym przypadku opiera się na imporcie, bo trudno byłoby posiadać własne kopalnie dla 80–100 różnych materiałów, które są dostępne w naszych magazynach. Posiadamy dział zaopatrzenia, który odpowiada za utrzymywanie relacji z kopalniami. Codziennie otrzymujemy zdjęcia z kopalń ze świeżo wydobytymi blokami, kilka razy do roku jesteśmy na miejscu, aby opisać bloki.

Rozumiem, że wszystkie materiały są dostępne we wszystkich oddziałach?

Tak jest. Zarówno płyty grube, jak i cienkie z tych samych materiałów – wszystko mamy w magazynie. Nasz system sprzedażowo-magazynowy (opisywany w Kurierze Kamieniarskim nr 2/2021 – przyp. red.) został wdrożony także w Hermesie. Niezależnie od tego, w którym oddziale klient składa zamówienie, handlowiec ma dostęp do stanów magazynowych we wszystkich lokalizacjach. Towar trafia do wybranej hurtowni zazwyczaj w ciągu dwóch–trzech dni. Klienci oczekują dziś takiej logistyki.

Oprócz materiałów indyjskich, brazylijskich czy południowoafrykańskich pojawił się też kamień z Chin. Takie są oczekiwania rynku – klient chce zaopatrzyć się kompleksowo, w jednym miejscu, bez jeżdżenia po kilku hurtowniach. Przeprowadziliśmy ankietę, która potwierdziła, że materiały chińskie są pożądane – szczególnie w projektach budżetowych i przetargowych, gdzie liczy się przede wszystkim cena, a w tym segmencie wciąż dominuje kamień z Chin.

Od początku pracy w WKG miał Pan szersze podejście do biznesu, patrząc na rynek z wielu perspektyw.

W biznesie nie można się zamknąć na żaden kierunek – czy to Chiny, Indie, czy RPA. Liczy się rozwój i odpowiedzialność – również ta za miejsca pracy. W samej spółce zatrudniamy ponad 180 osób, a pośrednio – znacznie więcej. Moją rolą jako prezesa jest dbać o zespół – zapewnić mu nie tylko wynagrodzenia, ale też ambitne i rozwojowe projekty. Takie możliwości dają właśnie wyjazdy naszych handlowców do kopalni w Indiach, Chinach, Angoli czy RPA, gdzie widzą, jak wygląda wydobycie oraz zyskują wiedzę i doświadczenie, którym potem mogą dzielić się z klientami. Dziś sprzedaż to przede wszystkim relacja – klient widzi, czy ma do czynienia z osobą kompetentną, która wie, o czym mówi. Tacy ludzie budują naszą przewagę – i po wynikach sprzedażowych widać, że to działa.

Porozmawiajmy o liczbach. Trafiliście na trudny okres, kamieniarze bardzo narzekają.

Po przejęciu Hermesa sprzedaż podwoiła się w ciągu zaledwie pół roku. Pracujemy nad tym, by podwoić i ten wynik.

Tak, to trudny czas. Ale skoro WKG w pół roku znacząco zwiększyło sprzedaż, to znaczy, że rynek jest. Zamiast narzekać, koncentrujemy się na działaniu. Gotowego materiału na rynku jest dużo, ale nie zawsze jest to jakość porównywalna z naszą. Poza tym – gdzie łatwiej złożyć reklamację: w Polsce czy w Chinach lub Indiach? U nas klient może przyjechać, wybrać osobiście każdą płytę i być pewnym, że po dostawie nie przestaniemy odbierać telefonów. Jesteśmy obecni w pięciu lokalizacjach, więc jesteśmy blisko. I nie trzeba zamawiać kontenera – można przyjechać do WKG nawet po jedną płytę.

Mamy też pomysł na nadchodzący sezon – soboty handlowe. To odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie ze strony klientów indywidualnych, którzy mają czas na zakupy głównie w weekendy. Chcemy być dla nich dostępni.

Czy obsługujecie również klienta końcowego?

Często jest tak, że zaraz za klientem, który przyjechał z projektantem czy architektem, podjeżdża kamieniarz po odbiór wybranych płyt. Nie uciekamy zatem od obsługi klienta indywidualnego. Dajemy przecież możliwość obejrzenia konkretnych płyt, porównania kamienia z przywiezionymi próbkami – kafelkami, deską podłogową czy elementami wnętrza. Na każdej hurtowni mamy kasy fiskalne, więc sprzedajemy zarówno na paragon, jak i na fakturę.

Płynnie przechodzimy między nagrobkami a budowlanką. Jaki jest udział tych dwóch działów?

Wywodzimy się z rynku nagrobkowego i ten segment nadal stanowi ponad 80% naszych obrotów. Ale dzięki przejęciu Hermesa, który specjalizował się w kamieniu budowlanym, sukcesywnie rozwijamy także ten kierunek. Te same kolory, które sprzedajemy w grubych płytach, oferujemy też w cienkiej płycie – pod budownictwo.

Jakie są plany na przyszłość?

Chcemy nadal się rozwijać. Mam nadzieję, że nasze wyniki przekonają właścicieli firmy do inwestycji w kolejne hurtownie. Docelowo chcemy zostać liderem rynku kamieniarskiego w Polsce. Potencjał mamy – zarówno produkcyjny, jak i organizacyjny. Jesteśmy nastawieni na rozwój i konsekwentnie wyznaczamy sobie kolejne cele. Chcemy osiągnąć skalę, która pozwoli nam być numerem 1 w Polsce pod względem ilości sprzedanych metrów kwadratowych kamienia.

Dziękuję za rozmowę.

WKG

przeczytaj cały artykuł

Nie trać czasu i pieniędzy na rozładunek

Autor: www.antalki.pl   |   Data publikacji: wtorek, 27 maja 2025 18:54

Antałki sp. z o.o.

Ściągnąłeś kamień z zagranicy. Towar jest oclony i stoi na placu w porcie – w kontenerze. Masz dwie opcje: wysłać swoich pracowników, żeby rozładowali kontener, przepakowali towar na samochód i przywieźli go do firmy, albo zlecić to firmie, która się tym zajmuje.

Jest jeszcze trzecia opcja. Przywozisz kontener do swojej firmy i tutaj – przy pomocy suwnicy i wózków widłowych – szybko go rozładowujesz i układasz towar w magazynie. Tylko nie zapomnij potem odstawić kontenera do portu, bo za przetrzymanie naliczane są niemałe opłaty. Przy okazji – transport całego kontenera jest dwa razy droższy niż zwykły transport. Jeśli nie masz własnego samochodu, musisz dodatkowo za taki przewóz zapłacić.

Opcja pierwsza i trzecia są dość jasne. Wymagają albo sprzętu, albo wprawy, a na pewno czasu i środków. Dlaczego? Bo rozładunek kontenera może potrwać od kilkunastu minut do kilku godzin. Wszystko zależy od tego, jak towar został zapakowany i załadowany. Najwięcej czasu zwykle zajmuje rozbijanie drewnianych opakowań i ram, które zabezpieczają kamień w kontenerach. Tak czy inaczej, trzeba na to liczyć dniówkę lub dwie. Do tego dochodzi czas na przejazd do portu i z powrotem.

Przyjrzyjmy się drugiej opcji. Jeśli nie masz sprzętu albo twoja firma znajduje się daleko od portu, warto ją rozważyć. Nie musisz inwestować w urządzenia do rozładunku ani organizować transportu do portu – szczególnie jeśli działasz na południu Polski.

Wystarczy, że powiadomisz firmę specjalizującą się w takich usługach. Oni skontaktują się z twoim spedytorem i sami ustalą termin rozładunku kontenera – ty nie musisz robić już nic. Koszt przeładunku jest stały i znasz go od początku, jeszcze przed rozpoczęciem pracy.

Firma odbiera kontener z portu, rozformowuje go (tak fachowo nazywa się rozładunek kontenera) i informuje cię, że kamień jest gotowy do odbioru na ich placu, a nie w porcie. Dlaczego to ważne? Bo koszty magazynowania w porcie są wielokrotnie wyższe niż w magazynie firmy przeładunkowej.

W dobrej firmie przeładunkowej możesz również zlecić transport towaru bezpośrednio do siebie. Koszt takiego transportu jest konkurencyjny, a termin wybrany optymalnie i dostosowany do twojego kalendarza.

Firm oferujących przeładunek i kompleksową obsługę kamienia – od oclenia po dostarczenie na plac – nie ma wiele. Jedną z nich jest firma Antałki sp. z o.o. z Gdańska. To specjaliści od rozładunku kontenerów, z dużym doświadczeniem w pracy z kamieniem. Dysponują wystarczającą ilością specjalistycznego sprzętu, by rozładować każdy kontener oraz mają swój plac i zadaszony magazyn. To oznacza, że twój towar na pewno będzie dobrze zaopiekowany i bezpieczny.

Nie znasz ich? Nic straconego. Poniżej znajdziesz wszystkie dane kontaktowe. Słyszałeś o nich jakieś opinie? Najpierw sprawdź, czy osoba, która to mówiła, rzeczywiście korzystała z ich usług i czy ta historia na pewno jej się przydarzyła. Masz obawy? Nie ma powodu. Firma ma doświadczenie, odpowiednie ubezpieczenie, a umowę obsługi przygotuje zgodnie z twoimi oczekiwaniami.

Antałki

przeczytaj cały artykuł

W rockowym zacięciu Rozmowa z Konradem Sosinem i Tomaszem Cholewą – właścicielami firmy ROLLING STONE.

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 28 lutego 2023 18:54

 Skąd pomysł na nazwę i samą firmę?

T: Trzeba zacząć od mojej młodości, która była wypełniona miłością do muzyki – rocka i metalu. Z tego uczucia zrodziła się chęć do tworzenia własnych kompozycji, własnych utworów. To były czasy fascynacji Metallicą – chciałem być jak James Hetfield (śmiech). Zaliczyłem kilka kapel. Potem przyszedł czas dorosłości, a z nim potrzeba utrzymania rodziny – wtedy zmieniły się moje priorytety.
Po latach poszukiwań w innych branżach pojawił się pomysł na stworzenie własnego biznesu wraz z Konradem, który już wtedy prowadził podobny biznes w Krakowie. Nazwa dla tej działalności pojawiła się szybko i spontanicznie – było to pierwsze skojarzenie mojej żony i od razu zaskoczyło. ROLLING STONE. Celowo bez „S” na końcu.

Czy były jakieś ciekawe nawiązania do nazwy?
K: Tak – na forum radia internetowego lub na Facebooku. Ludzie nie mogli zrozumieć powiązania ze słynnymi Rolling Stonesami (tym bardziej, że sprzedajemy nagrobki), a nazwa ta w tłumaczeniu oznacza „toczący się kamień”, więc analogia do naszej branży jest oczywista. Ciekawe jest również to, że zdecydowana większość chłopaków, która u nas pracuje, również lubi rocka, więc nazwa jest spójna.

Jaki model biznesu wybraliście?
T: Otwarty na sugestie klientów! Jesteśmy mocno skoncentrowani na jakości obsługi. Od początku istnienia firmy wprowadziliśmy minimalną grubość elementów 4 cm (min. 5  cm dla płyt nakrywowych) i niezależnie od wysokości kosztów nie będziemy szukać oszczędności przez zmniejszanie grubości. To nasz standard. Zaufanie buduje się latami i jest ono naszym fundamentem.
K: Ponadto nasz manager i kierownik placu kontrolują na bieżąco stan sprzedawanych produktów. Jeżeli towar nie jest idealny, ma jakieś wady, klient jest o tym informowany przed zakupem. Po dokonanej transakcji również jest możliwość wymiany danego pomnika lub jego elementów, o ile towar jest w nienaruszonym stanie. Rozumiemy to, że klient docelowy – jesteśmy hurtownią i prowadzimy sprzedaż tylko dla zakładów kamieniarskich – jest coraz bardziej wymagający. Myślę, że tym co nas wyróżnia jest też to, że z naszymi klientami żyjemy w symbiozie – jesteśmy z większością z nich na „ty”. Atmosfera w firmie jest luźna, lubimy wzajemnie pożartować, jednocześnie zdając sobie sprawę jakie kto ma zadania i cele do wykonania podczas codziennej obsługi klienta.

Czy zauważyliście zmianę trendu w sprzedawanych modelach?
K: Tak. Do niedawna popularne były nagrobki bogate w łuki, falowane linie, ćwierćwałki oraz rzeźby. Natomiast moda się zmienia i coraz więcej klientów dostrzega i kupuje nowoczesne wykończenia. Proste kanty, wysokie tablice, paski pod płytami, łączenie dwóch kolorów w jednym modelu – czyli eleganckie formy i minimalizm. Zawsze staramy się być na bieżąco. Jest to również zasługa naszych klientów, którzy często dopytują się o nowinki. A my chcemy sprostać tym potrzebom, więc co chwilę wprowadzamy do sprzedaży modele, które dopiero debiutują na naszym rynku. Z lepszym bądź gorszym sukcesem finansowym, ale kto nie próbuje, ten nigdy się nie przekona.

To jakie plany na rok 2023?
T: Zdobywać świat! (śmiech) Na początek wprowadzamy tzw. „promocję miesiąca” – w każdym miesiącu będziemy proponować promocje cenowe na wybrane modele. Oprócz tego od każdych 10 tysięcy złotych wydanych u nas, klient otrzymuje bon na towar.
Ponadto cały czas poszukujemy innych wykończeń oraz kolorów. Do tej pory nie można było polecieć do Chin bez covidowych ograniczeń. Na szczęście mamy tam zaufanych partnerów, którzy nam pomagają. Za to pod koniec lutego jedziemy do Indii.
K: Jedyne czego możemy być pewni to zmiany. Świat bardzo przyspieszył w ostatnich latach. Ilość zmian na wielu płaszczyznach oraz nieprzewidywalność sprawiają, że musimy myśleć do przodu i zawsze mieć jakiś zapasowy plan. Najpierw pandemia, później wysokie ceny frachtu i na dokładkę wojna, czego skutkiem jest wysoki kurs dolara. To na pewno nie ułatwia prowadzenia firmy ani nam ani naszym klientom. Jeśli chodzi o ten rok, to możemy przewidywać tylko, że importowany towar prawdopodobnie będzie atrakcyjniejszy cenowo ze względu na obniżającą się cenę frachtu. Utrudnieniem dla naszej rodzimej produkcji (choć trzymamy za nią kciuki) mogą być wyższe ceny mediów.

Inne zagrożenia?
T: Naszą uwagę zwracają kolejne próby całkowitej likwidacji, bądź dalszego ograniczania, możliwości korzystania z gotówki. Pomijając nawet aspekt firmowy, to jest to zwykłe ograniczenie naszej wolności oraz niezależności. Powinniśmy mocno się temu trendowi przeciwstawić i nagłaśniać temat.
T&K: Korzystając z okazji, chcielibyśmy pozdrowić wszystkich naszych Klientów oraz cała branżę kamieniarską w Polsce. Zdrowia i sukcesów biznesowych w 2023 roku!

przeczytaj cały artykuł

Mistrzowie gotowego formatu

Autor: Klink International   |   Data publikacji: poniedziałek, 26 lipca 2021 13:22

kk112klink.png


Klink International jest jednym z największych polskich importerów i dystrybutorów kamienia naturalnego w gotowym formacie. Działa na rynku od ponad ćwierć wieku. Dysponuje własnym centrum logistycznym oraz ogólnokrajową siecią punktów handlowych.

Główna siedziba Klink International znajduje się w Olsztynie, główne centrum logistyczne jest zlokalizowane w Bystrej k. Gdańska, a na terenie kraju działa 20 salonów firmowych w każdym dużym mieście. Sprzedaż jest także realizowana na zasadach on-line poprzez sklep internetowy www.klink.pl.

Klink International dla specjalistów od kamienia

Granity, marmury, łupki, kwarcyty, wapienie, trawertyny oraz piaskowce. Oferta Klink International wyróżnia się elementami gotowymi do montażu – kamienne płytki, parapety, stopnice, pasy oraz slaby w rozlicznych rozmiarach. Podkreślmy: gotowe do montażu. Przykład? W magazynach oprócz pasów i płytek czekają na kamieniarzy stopnice schodowe w formacie 150 x 33 x 2/3 cm, ale także gotowe bloki schodowe w rozmiarze 130 x 35 x 15 cm. A wszystko można wybierać z różnych materiałów. Każdy element w dowolnym wykończeniu powierzchni: polerowana, płomieniowana, szlifowana, szczotkowana, antykowana, bębnowana, łupana. To oznacza, że wprost z magazynu Klink International można zabrać elementy kamienne bezpośrednio na obsługiwaną inwestycję i od razu wykonać montaż – z zachowaniem pełnej zgodności kolorystycznej.

– To znacząco podnosi komfort prac kamieniarskich. Przy tym nasi handlowcy pomagają dobrać odpowiedni rodzaj materiału oraz najbardziej pasujący format pod konkretną inwestycje. Dodatkowo doradzamy sposób montażu oraz udostępniamy sporą bazę wiedzy w zakresie wykonawstwa na naszej witrynie w zakładce „Porady”. Oprócz fachowych treści publikujemy tam też filmiki instruktażowe i produktowe – wylicza propozycje powstałe z myślą o fachowcach z branży Jakub Podliński, dyrektor handlowy Klink International. – Chcemy być kojarzeni nie tylko z obsługą klienta detalicznego. Jesteśmy partnerem właśnie dla montażystów i zakładów kamieniarskich. Bo wiemy, że dla wielu firm obróbka slabów w dobie rosnącej presji cenowej konkurencji oraz galopujących cen frachtu morskiego okazuje się coraz mniej opłacalna.Z myślą o profesjonalistach powstała marka Capitile. To marka wyrobów z kamienia naturalnego przygotowana specjalnie dla wszelkiego rodzaju dystrybutorów. To pełna gama produktów kamiennych z oferty Klink International, które można kupić wyłącznie poprzez partnerów Klink International.

 

Partnerzy uzyskują dostęp do produktów oferowanych przez Klink International w cenach hurtowych. Dodatkowo otrzymują wsparcie marketingowe, dostęp do materiałów reklamowych oraz reklamę swojej firmy na stronie www.capitile.pl. Strona internetowa jest dynamicznie rozwijana i mocno pozycjonowana.

– Dbamy o stały rozwój naszej oferty. W naszych magazynach dostępna jest kolejna nowość: Juparana NEW. Ten granit dostępny jest w wielu formatach. To płytki 61 x 30,5 x 1 cm na podłogę, płytki 60 x 60 x 1,5/2 cm na ścianę dekoracyjną i elewację – do wewnątrz oraz na zewnątrz, gotowe elementy schodowe w wykończeniach płomieniowanym i polerowanym 150 x 33 grubości 2 i 3 cm, a także polerowane pasy w grubości 2 i 3 cm. Materiał ten jest rewelacyjnym – zwłaszcza cenowo – zamiennikiem indyjskiego Viscount White – dodaje Jakub Podliński.

Kolejny salon sprzedaży

Najmłodszy salon Klink International został otwarty w połowie maja w Trójmieście. Mieści się w Gdańsku przy ul. Kartuskiej 246. Z tej okazji firma zaprasza kamieniarzy, projektantów i architektów z regionu na prezentację pełnej gamy materiałów oraz przedstawienie dedykowanej pod specjalne potrzeby oferty. Dla branżystów przygotowano również preferencyjne warunki współpracy.
– Dlaczego kamieniarze mogą u nas liczyć na specjalne traktowanie? Otóż mając na uwadze panującą pandemię, zwielokrotniliśmy aktywność naszych konsultantów działających on-line, dodatkowo na stronie codziennie prezentujemy specjalnie wybrane produkty jako okazje tygodnia, a wyselekcjonowane promocje weekendowe cieszą się u nas bardzo dużym powodzeniem. Mamy nadzieję, że wszystko to będzie wystarczającą zachęta, by zapisać się do newslettera klink.pl. Newsletter ułatwi śledzenie na bieżąco wszystkie promocje i nowości proponowane przez Klink International – zachęca Jakub Podliński.

kk112_klink2.jpg

zdjęcia od lewej: gotowe płytki, gotowe parapety, nowość: Juparana New

www.klink.pl
Klink International

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 1 z 5

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.