Nasze firmy

Wielolinka zmieniła możliwości

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: poniedziałek, 15 czerwca 2015 01:00

IMG_9885.jpgCzęsto opisujemy duże inwestycje wielkich firm działających w branży, o których wiele się plotkuje i opowiada. Dla większości branżystów to jednak dość odległy świat. Nasza branża to w większości firmy mniejsze, zmagające się z codziennością, które nie dysponują możliwościami realizacji inwestycji na wielką skalę. Ale i w takich zakładach możliwy jest rozwój i inwestycje —w końcu, aby nadążać za rozwojem rynku, trzeba się rozwijać.

Z tych powodów wybraliśmy się do firmy Anmar w Bielawie, która niedawno poszerzyła swoje możliwości produkcyjne, instalując w zakładzie pięciolinówkę Pellegrini.
O rozmowę poprosiliśmy właściciela firmy —pana Marka Buganiuka.

Kurier Kamieniarski: W branży działa pan już dość długo, ale zakład, w którym jesteśmy, prowadzi pan od 4 lat. Jaki jest obecnie profil produkcji i jaka jest historia tego zakładu?
Marek Buganiuk: Produkuję nagrobki i slaby —głównie w grubościach nagrobkarskich. Wiele lat temu w tym miejscu założył zakład pan Wojtal. Później właścicielem był Grzegorz Adamus, od którego ja odkupiłem zakład w 2011 r.

KK: Pana zakład niedawno wzbogacił się o kolejną maszynę —trak pięciolinowy.
MB: Tak, to bardzo świeża sprawa. Trak ruszył na początku kwietnia. Wszystko wskazuje na to, że to był dobry wybór. Według mnie to doskonała maszyna dla takiego, średniej wielkości, zakładu jak mój.

KK: Jak przebiegał proces podejmowania decyzji dotyczącej tej inwestycji?

MB: Zakład był wyposażony w piły Diakers, które ekonomicznie i jakościowo mocno odstają od współczesnych wymagań. Wcześniej zamonto-wane monolinki przekonały mnie do technologii cięcia liną. Wybrałem wersję z pięcioma linkami, bo to optymalny wariant zarówno cenowy jak i produkcyjny dla zakładu tej wielkości. Większe maszyny są raczej dla dużych zakładów. Tnę głównie grubą płytę, więc mogę założyć grubszą linkę i wtedy wydajność jest też lepsza. W praktyce blok jest przetarty w 24 godziny. Głównym powodem inwestycji była jakość. Oferuję do sprzedaży slaby w grubościach nagrobkowych —około 90% mojej produkcji to „piątki” — a rynek oczekuje dobrej jakości. Zakupiona maszyna jest w stanie to zapewnić.

KK: Jakie materiały są teraz najbardziej popularne.
MB: Najwięcej sprzedaję Impali i materiałów ze Szwecji (czarne, Vanga, Bohus, gnejs). Nadal spore powodzenie ma indyjski Orion. Niestety coraz trudniej o dobry materiał. Myślę, że powodem jest znaczny wzrost popytu i kopalnie nie są w stanie nadążyć za tym wzrostem.

KK: Skąd firma pozyskuje materiały?
MB: Sam importuję bloki. Zapotrzebowanie mam na tyle duże, że ma to uzasadnienie.

KK: Czy ma pan w ofercie chińskie nagrobki?
MB: Przez lata należałem do grupy kamieniarzy wrogo nastawionych do chińskiej produkcji. Ale w końcu uznałem, że takie są fakty i należy się dostosować. Jest grupa klientów końcowych, dla których nagrobek musi być po prostu tani. Można by próbować konkurować z nimi, produkując nagrobki z granitu strzegomskiego, ale dostęp do bloków jest mocno ograniczony, a i opłacalność byłaby niska. Dlatego mam również w ofercie nagrobki azjatyckie.

KK: Co dalej? Jakie są kolejne plany inwestycyjne?
MB: Aktualna inwestycja była bardzo absorbująca, dlatego kolejną nieco odłożę w czasie. Chociaż w aktualnej sytuacji widać, że przydałaby się dobra polerka. Żona Ania, która bardzo mi pomaga w pracy i jest mocno zaangażowana w firmę, już kilka razy wspominała, że trzeba kupić polerkę. Przy takich możliwościach cięcia jesteśmy zmuszeni do zlecania polerowania —to znacznie obniża rentowność, zajmuje ludzi, których muszę oddelegować do obsługi transportu i stwarza problemy logistyczne.

KK: Słuchając pasji w pana głosie jesteśmy przekonani, że, pomimo zmęczenia, dość szybko zacznie się pan rozglądać za polerką. Dziękujemy za rozmowę i życzymy udanego sezonu.

IMG_9898.jpg

przeczytaj cały artykuł

Jerzy Zysk –rzeźbiarz ze Strzegomia

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 28 kwietnia 2015 07:55

 alt

O sobie mówi: „Pracownia rzeźbiarska jest dla mnie miejscem, w którym moje myśli wirują między dłutem a kamieniem tworząc to, co zostanie zamknięte na zawsze w projekcie. 

Rzeźba w kamieniu pozwala mi oderwać się od świata i wirować w otchłani czasu, który bezlitośnie pędzi. Gdy zaczynam rzeźbić —czas zamiera.

Podejmuję różne wyzwania: rzeźbę sakralną i monumentalną, architektoniczną i również ogrodową.”

Urodził się w 1976 roku i jego życiową drogą miała być obróbka drewna —szkołę średnią ukończył z dyplomem technologa drewna. Jednak jego losy potoczyły się inaczej. W 1999 roku ukończył wydział artystyczno-reklamowy Policealnego Studium „Creo” we Wrocławiu. Przez kilka lat pracował zakładzie kamieniarskim u Bronisława Kuleby —dziś mówi o nim „mistrz”. Przez półtora roku wykonywał tylko proste prace kamieniarskie —nie dostał do ręki dłuta i mógł jedynie obserwować kucie w kamieniu. Kiełkowało w nim przekonanie, że kamień to jego przyszłość. Kiedyś skorzystał z okazji i skończył napis zaczęty przez mistrza —gdy mistrz zobaczył jego pracę nie mógł uwierzyć, że opanował jego technikę wyłącznie przez obserwację. Od tego momentu Jerzy Zysk nie rozstaje się z dłutem.

W 2010 roku, na plenerze rzeźbiarskim w Strzegomiu, poznał rzeźbiarzy Andrzeja Szarka, Adama Wyspiańskiego i Jerzego Fobera: „Zaprzyjaźniliśmy się. Gdy pokazywałem im jak pokonać szybciej kamień, oni pokazywali mi jak patrzeć na kamień —za swoje wywrotowe techniki szybkiego obrabiania wielkich brył dostałem przydomek „pogromca kamienia”. Przy okazji zaraziłem się ich pasją.” 

Za swój rzeźbiarski debiut uważa wykonanie, wspólnie ze Zbigniewem Kulasem, 2,5-metrowej rzeźby jelenia dla pałacu Trzebosz koło Rawicza. „Od tej rzeźby wszystko się zaczęło. Poczułem wenę i poszedłem za ciosem. Dwa lata później, w 2012 roku, również ze Zbyszkiem Kulasem, wykonaliśmy rzeźbę św. Barbary do skansenu górniczo-hutniczego w Leszczynie koło Złotoryi.” W roku 2012 Jerzy Zysk rozpoczął również samodzielną działalność.
Dziś jego pracownia zajmuje się wykonywaniem różnych prac z kamienia. Są to rzeźby, płaskorzeźby, elementy architektoniczne, nagrobki rzeźbione oraz kute, gadżety i ozdoby wykonywane z kamienia.

jelen.jpg

przeczytaj cały artykuł

WKG —wielka inwestycja

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: poniedziałek, 27 kwietnia 2015 11:30

Od kilku miesięcy mówiło się o nowej inwestycji realizowanej w Wojkowicach na Śląsku. Pojawiło się kilka lakonicznych notatek prasowych, mnóstwo plotek i sporo domysłów. Byliśmy ciekawi szczegółów.

Odwiedziliśmy firmę, obejrzeliśmy zakład i porozmawialiśmy z jej przedstawicielem. Naszym przewodnikiem był Marcin Kamiński, przed którym stoi odpowiedzialne zadanie: menadżer sprzedaży w WKG —jednym z najnowocześniejszych zakładów kamieniarskich na świecie i jednocześnie jednym z największych w tej części Europy.

wkg1.jpg

Kurier Kamieniarski: Przed chwilą obejrzeliśmy zakład i jesteśmy pod dużym wrażeniem. Czym jest WKG? Jaka jest historia tego miejsca? Jakie są plany na przyszłość?

Marcin Kamiński: WKG to spółka będąca częścią grupy kapitałowej MMG (Minerals Mining Group S.A.) mającej w swojej strukturze również kopalnie odkrywkowe dolomitu, granitu, labradorytu, gabra, andezytu i anortozytu w Polsce, na Słowacji i na Ukrainie. W Polsce kopalnie należące do WKG zlokalizowane są w okolicy Działoszyna, 30 km na północ od Częstochowy —geologicznie utwory jurajskie oraz trzecio- i czwartorzędowe. Wyróżnia się tu dwie główne odmiany wapieni —wapienie kredowate oraz wapienie typu trawertyn. W Działoszynie dysponujemy dwoma kopalniami Raciszyn II oraz Raciszyn I.

Raciszyn II ma ponad 100-letnią historię. Okoliczni mieszkańcy wydobywali z tego miejsca kamień służący do wypału wapna (do dziś w bezpośrednim sąsiedztwie kopalni znajduje się wapiennik) oraz materiał budowlany, z którego powstawały drogi i okoliczne domy.

Współczesna eksploatacja rozpoczęła się w 1975 roku —produkowano kruszywo do budowy dróg. Od 2002 roku kamieniołomy są własnością WKG.
Złoże Raciszyn I jest położone około 1,5 km od wyrobiska Raciszyn II. Spółka WKG jako pierwsza rozpoczęła tu przemysłową eksploatację. To złoże eksploatowane jest głównie na bloki. Warto wspomnieć, że postawiliśmy na nowoczesne technologie. W złożu pracuje frezarka górnicza, a także zrywaki mimośrodowe, które zastąpiły tradycyjne młoty hydraulicznych. Używamy również pił łańcuchowych do wycinania bloków bezpośre-dnio ze ściany — pierwsze w tej części Europy.
Właśnie posiadanie własnych złóż było powodem decyzji o budowie zakładu —to było prawie 5 lat temu.

KK: Czy mógłby Pan powiedzieć jakie spółka ma możliwości wydobycia bloków ze złoża Raciszyn I?

MK: Obecny park maszynowy pozwala na wydo-bycie około 500 kubików miesięcznie. Eksploatacja kamieniołomu ruszyła kilka lat temu, a samo wydobycie bloków przed kilkoma miesiącami. Wszystko wskazuje na to, że pokłady trawertynu starczą na kilkadziesiąt lat pracy —dziś już wydobywamy bloki trakowe 5 —6 m3 (crosscut). Przed nami dużo pracy, ale wydobycie ruszyło i nic się nie marnuje —materiał skalny nie nadający się na bloki przerabiamy na kruszywa oraz na mączkę wapienną, na którą popyt jest również duży.

KK: Jak widzieliśmy, zakład jest przystosowany również do obróbki granitu.

MK: Tak, zakład jest tak zaprojektowany, aby przerabiał zarówno granity ukraińskie, których kopalnie należą do grupy, jak i materiały bardziej kruche jak nasz trawertyn.

KK: Skąd pomysł na taką lokalizację zakładu?

MK: To nie przypadek. Zakład wybudowano w miejscu, które jest wypadkową pomiędzy Ukrainą a naszymi kopalniami trawertynu w Raciszynie. Zaletą jest też bliskość dwóch autostrad A4 i A1.

KK: Proszę opowiedzieć o zakładzie.

MK: Zakład znajduje się na 3-hektarowej działce. Całość terenu to 16 ha. Sama hala ma powierzchnie 5100 m2. Przy hali znajduje się plac z suwnicą bramową — obecnie o powierzchni 2700 m2, ale w ciągu kilku miesięcy może zostać dwukrotnie powiększony.

Park maszynowy to dwa traki linowe Pedrini —jeden 64-linowy, drugi 56-linowy. Trakownię uzupełniają dwie „jednolinki” formatowe też Pedrini. W hali produkcyjnej znajduje się linia polerska Pedrini Galaxy B220 oraz linia do żywicowania Pedrini z 30-pokładowym piecem.

Możliwości produkcyjne uzupełniają: boczkarka Comanduli Omega 100, linia do płomieniowania Digafer, a także linia do rozkroju z 5-osiową piłą mostową i 4-osiowe centrum obróbcze CNC —Prussiani. Zakład jest zorganizowany tak, że do obsługi całej produkcji wystarczy 10 osób na zmianę.

wkg2.jpg

KK: W sumie zakład ma ogromne możliwości przerobowe.

MK: Tak. Projektowanie takiego zakładu to trudne zadanie —należało zadbać o to, aby żaden z elementów nie stanowił słabego ogniwa. Teoretyczne możliwości produkcyjne przy takim wyposażeniu to 1000 m3 miesięcznie.

KK:
Możliwości ogromne —pozostaje kwestia zbytu.

MK: Oczywiście czeka nas w tym względzie sporo pracy. Ukraińskie materiały są znane. Natomiast nasz polski trawertyn wymaga intensywnej promocji, choć już teraz widzimy ogromne nim zainteresowanie. W tej chwili trwa intensywne wydobycie bloków. Wszystko przed nami. Przy takich możliwościach produkcyjnych będziemy też przyjmować zlecenia na kompleksową usługę obróbki kamienia.

KK:
Jak będzie się kształtować cena trawertynu polskiego w stosunku do trawertynów z importu?

MK: Na pewno będzie konkurencyjna, ale oczywiście to zależy do czego będziemy porównywać. Nie jest tajemnicą, że na rynku można znaleźć kamienie bardzo tanie, ale fatalnej jakości. Ceny trzeba porównywać w ramach produktów tej samej jakości. I w tej kategorii będziemy mogli oferować atrakcyjne ceny.

Optymistycznie nastrajają nas dwa fakty. Trawertyn z Raciszyna wzbudził ogromne zainteresowanie na targach Budma. Wykonaliśmy też nowe badania naszego kamienia: parametry trawertynu są bardzo dobre —lepsze od materiałów z importu. Dodatkowo materiał ten ma pełną mrozoodporność, co w polskich warunkach klimatycznych ma duże znaczenie. Nasz trawertyn spokojnie można używać do zewnętrznych aplikacji, takich jak na przykład elewacje.

KK: Produkcja miała ruszyć już kilka miesięcy temu. Skąd opóźnienie?

MK: Faktycznie, podczas budowy zaistniały pewne niesprzyjające okoliczności, które spowodowały kilkukrotne przekładanie terminu odbioru inwestorskiego. Pierwotnie zakładano też, że testy maszyn będą mogły się odbyć jeszcze w trakcie budowy. Finalnie okazało się to zbyt optymistycznym założeniem. Teraz jednak, ze spokojem, mogę powiedzieć, że wszystkie linie technologiczne są kompletne i zakład ruszy w najbliższym czasie. Obecnie wykonujemy cięcia testowe oraz na bieżąco prowadzimy szkolenia operatorów. To już tylko mały krok do regularnej produkcji.

KK: Dziękujemy za rozmowę i za prezentację zakładu.

wkg3.jpg

Parametry:


trawertyn Raciszyn I
Gęstość 2.200 kg/m3
Porowatość otwarta 13,96 %
Nasiąkliwość wodą przy ciśnieniu
atmosferycznym 6,30 %
Odporność
na ścieranie 24.476 mm3
Odporność na poślizg (powierzchnia szlifowana)
—próbka sucha 70
—próbka mokra 66
Wytrzymałość
na zginanie 6,2 MPa
—wytrzymałość na zginanie
po 56 cyklach zamrażania
5,6 MPa
Mrozoodporność po 56 cyklach zamrażania:
—obniżenie wytrzymałości na zginanie 9,7%
—obniżenie wytrzymałości na ściskanie 18,1%
—obniżenie masy próbki 0,5%
Wytrzymałość
na ściskanie 83 MPa
—wytrzymałość na ściskanie po 56 cyklach zamrażania
68 MPa
Obciążenie niszczące przy otworze na kołek 1177 N
- obciążenie niszczące przy otworze na kołek po 12 cyklach zamrażania 956 N

trawertyn_Raciszyn.jpg

przeczytaj cały artykuł

Zdjęcia ze szlachetnym pochodzeniem

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: piątek, 06 marca 2015 11:53

 

 

jubiler.jpg

W marcu tego roku mija 25 lat od kiedy wspólnie z żoną podjęliśmy decyzję o otworzeniu sklepu jubilerskiego. Rok 1990 był rokiem zmian w naszym kraju, ale także jednym z najważniejszych w naszym życiu – urodził nam się pierwszy syn, a ze względu na tradycje handlowe  w  rodzinie  rozpoczęliśmy  naszą  przygodę z branżą jubilerską.

W naszych sklepach od początku można było znaleźć nie tylko biżuterię, ale także eleganckie artykuły wyposażenia wnętrz. Wraz z rozwojem firmy wzbogaciliśmy ofertę o usługi grawerskie dzięki, którym nasze wyroby stawały się w oczach klientów bardziej osobiste. Grawer na przestrzeni czasu stał się naszym znakiem firmowym i to właśnie dzięki niemu wielu klientów wraca do naszych sklepów już od wielu lat. Naszą przygodę z grawerowaniem rozpoczęliśmy wiele lat temu, a kolejne doświadczenia podsuwały nam kolejne pomysły.

Najnowszym pomysłem jest tworzenie zdjęć na stali nierdzewnej kwasoodpornej. Po wielu próbach, tonach zmarnowanej stali i niekończących się inwestycjach osiągnęliśmy zamierzony efekt. Nowa, autorska technologia wykonywania zdjęć na kwasoodpornej stali nierdzewnej mogła zostać przedstawiona klientom.
Pomysł okazał się interesujący i przyciągał uwagę innowacyjnością. Początkowo sami staraliśmy się dotrzeć do klientów, ale dopiero targi kamieniarskie we Wrocławiu i Poznaniu uświadomiły nam potencjał naszego produktu. Na targach nasze zdjęcia na stali nierdzewnej zostały wyróżnione jako jedna z nowości.
Coraz częściej klienci dodają zdjęcia bliskich na pomnikach – zarówno na nowych, jak i postawionych wcześniej. Oferta wizerunków jest bogata: grawer, zdjęcia na porcelanie, krysztale, szkle... Ale tylko zdjęcia na stali nierdzewnej współgrają z każdymi literami: kutymi, grawerowanymi, malowanymi, a z literami ze stali tworzą wręcz idealny, pełen elegancji, duet. A materiał w postaci kwasoodpornej stali nierdzewnej jest gwarantem ich trwałości, precyzji, jakości i niepowtarzalności.
Dla zamawiającego jednak najważniejsze jest to, że mają niepowtarzalny i unikalny klimat oraz dają złudzenie kontaktu wzrokowego z osobą znajdującą się na zdjęciu. Są portretem delikatnym, niepodobnym do tradycyjnego kolorowego zdjęcia. Nie bez znaczenia pozostaje tutaj także sam materiał – stal nierdzewna – która, zdaniem większości kamieniarzy, „kocha kamień”.

przeczytaj cały artykuł

Klient jest najważniejszy – Magma

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: piątek, 06 marca 2015 11:44

magma.jpg

Już od kilku lat (a konkretnie 9 lat) w centrum polski działa i, co ważniejsze, rozwija się hurtownia płyt sygnowana znakiem Magma. Historia firmy jest jeszcze jednym dowodem na to jak bardzo kamień wpływa na ludzi. Założyciel Magmy – Andrzej Daszkiewicz – wiele lat temu w Stanach Zjednoczonych pracował w kamieniarstwie. Ale losy ludzi są zaskakujące i po wielu latach zajmując się już zupełnie inną działalnością (dystrybucją przędzy) przypomniał sobie o uroku kamienia i naszej branży – postanowił kolejną swoją działalnością uczynić handel kamieniem.

Tak powstała Magma, której obecnym dyrektorem jest Katarzyna Sołtysiak. W rozmowie z nią dowiedzieliśmy się, że posiadana oferta obejmuje kamienie z Chin, Indii, Egiptu, Włoch, Hiszpanii. Od zeszłego roku w ofercie firmy pojawiły się również materiały z Grecji. Łódzka hurtownia w zasadzie nie usiłuje oferować materiałów drogich i luksusowych, skupia się na ofertach praktycznych, poszukiwanych na rynku. Tym nie mniej, oprócz wielu popularnych materiałów, na miejscu zwracają szczególną uwagę nieznane na rynku kwarce w srebrnej kolorystyce oraz szeroka gama pięknych „Forestów” (w bardzo dobrych cenach) i inne , mało popularne, a interesujące marmury indyjskie.

W tym roku oferta zostanie wzbogacona również o materiały z Turcji. Jak widać, firma nie boi się eksperymentów i ciągle poszukuje nowych materiałów, które odpowiadałyby aktualnej modzie, trendom, a jednocześnie pozostawały w rozsądnej cenie.
Import kamienia jest oparty na stabilnych dostawcach sprawdzonych w okresie wieloletniej już współpracy. To zapewnia oczekiwaną jakość i ułatwia regularność dostaw. Dodatkowo pani Katarzyna sama sporo podróżuje i często osobiście nadzoruje jakość materiałów. Wiadomo... Ani Chiny, ani Indie nie są łatwymi kierunkami importu. Poza tym należy być na bieżąco z nowymi propozycjami dostawców.

Działalność Magmy prowadzona w sposób racjonalny pozwala firmie rozwijać się z dynamiką znacznie przewyższającą średnią. Zeszłoroczny wzrost obrotów wyniósł 45%, a to niewątpliwie dowód na prawidłowo realizowaną politykę zakupów i sprzedaży. Firma dysponuje sporym placem oraz częścią budynku macierzystej firmy Legs , a przede wszystkim dużym zapleczem finansowym, dzięki czemu ma jeszcze spore możliwości rozwoju. Obecnie na stanie hurtowni jest około 40tyś m2 kamienia, a w najbliższym czasie możemy spodziewać się zwiększenia tych ilości.

Łódzka hurtownia zaczynała działalność jako firma działająca lokalnie, ale dzięki prężnie działającemu zespołowi ludzi stała się już hurtownią ogólnopolską. Jej klientami są zarówno zakłady kamieniarskie, jak i firmy deweloperskie . Firma ma na swoim koncie wiele ciekawych realizacji (będzie można je obejrzeć wkrótce na stronie internetowej, która aktualnie jest w przebudowie).

W czym tkwi źródło sukcesu? Jak stwierdziła kierująca Magmą – najważniejsze, to że jesteśmy nastawieni na klienta. Nie wystarczy sprowadzić ciekawy materiał, trzeba go rzetelnie klientowi przedstawić i obsłużyć go od początku do końca najsumienniej jak to możliwe. Na szczęście, wszyscy lubimy tą pracę i z uczciwością wobec klienta nie mamy problemu”

W najbliższym czasie z Magmą będzie można spotkać się na targach Budma w Poznaniu.

przeczytaj cały artykuł
Strona 3 z 5

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.