Często opisujemy duże inwestycje wielkich firm działających w branży, o których wiele się plotkuje i opowiada. Dla większości branżystów to jednak dość odległy świat. Nasza branża to w większości firmy mniejsze, zmagające się z codziennością, które nie dysponują możliwościami realizacji inwestycji na wielką skalę. Ale i w takich zakładach możliwy jest rozwój i inwestycje —w końcu, aby nadążać za rozwojem rynku, trzeba się rozwijać.
Z tych powodów wybraliśmy się do firmy Anmar w Bielawie, która niedawno poszerzyła swoje możliwości produkcyjne, instalując w zakładzie pięciolinówkę Pellegrini.
O rozmowę poprosiliśmy właściciela firmy —pana Marka Buganiuka.
Kurier Kamieniarski: W branży działa pan już dość długo, ale zakład, w którym jesteśmy, prowadzi pan od 4 lat. Jaki jest obecnie profil produkcji i jaka jest historia tego zakładu?
Marek Buganiuk: Produkuję nagrobki i slaby —głównie w grubościach nagrobkarskich. Wiele lat temu w tym miejscu założył zakład pan Wojtal. Później właścicielem był Grzegorz Adamus, od którego ja odkupiłem zakład w 2011 r.
KK: Pana zakład niedawno wzbogacił się o kolejną maszynę —trak pięciolinowy.
MB: Tak, to bardzo świeża sprawa. Trak ruszył na początku kwietnia. Wszystko wskazuje na to, że to był dobry wybór. Według mnie to doskonała maszyna dla takiego, średniej wielkości, zakładu jak mój.
KK: Jak przebiegał proces podejmowania decyzji dotyczącej tej inwestycji?
MB: Zakład był wyposażony w piły Diakers, które ekonomicznie i jakościowo mocno odstają od współczesnych wymagań. Wcześniej zamonto-wane monolinki przekonały mnie do technologii cięcia liną. Wybrałem wersję z pięcioma linkami, bo to optymalny wariant zarówno cenowy jak i produkcyjny dla zakładu tej wielkości. Większe maszyny są raczej dla dużych zakładów. Tnę głównie grubą płytę, więc mogę założyć grubszą linkę i wtedy wydajność jest też lepsza. W praktyce blok jest przetarty w 24 godziny. Głównym powodem inwestycji była jakość. Oferuję do sprzedaży slaby w grubościach nagrobkowych —około 90% mojej produkcji to „piątki” — a rynek oczekuje dobrej jakości. Zakupiona maszyna jest w stanie to zapewnić.
KK: Jakie materiały są teraz najbardziej popularne.
MB: Najwięcej sprzedaję Impali i materiałów ze Szwecji (czarne, Vanga, Bohus, gnejs). Nadal spore powodzenie ma indyjski Orion. Niestety coraz trudniej o dobry materiał. Myślę, że powodem jest znaczny wzrost popytu i kopalnie nie są w stanie nadążyć za tym wzrostem.
KK: Skąd firma pozyskuje materiały?
MB: Sam importuję bloki. Zapotrzebowanie mam na tyle duże, że ma to uzasadnienie.
KK: Czy ma pan w ofercie chińskie nagrobki?
MB: Przez lata należałem do grupy kamieniarzy wrogo nastawionych do chińskiej produkcji. Ale w końcu uznałem, że takie są fakty i należy się dostosować. Jest grupa klientów końcowych, dla których nagrobek musi być po prostu tani. Można by próbować konkurować z nimi, produkując nagrobki z granitu strzegomskiego, ale dostęp do bloków jest mocno ograniczony, a i opłacalność byłaby niska. Dlatego mam również w ofercie nagrobki azjatyckie.
KK: Co dalej? Jakie są kolejne plany inwestycyjne?
MB: Aktualna inwestycja była bardzo absorbująca, dlatego kolejną nieco odłożę w czasie. Chociaż w aktualnej sytuacji widać, że przydałaby się dobra polerka. Żona Ania, która bardzo mi pomaga w pracy i jest mocno zaangażowana w firmę, już kilka razy wspominała, że trzeba kupić polerkę. Przy takich możliwościach cięcia jesteśmy zmuszeni do zlecania polerowania —to znacznie obniża rentowność, zajmuje ludzi, których muszę oddelegować do obsługi transportu i stwarza problemy logistyczne.
KK: Słuchając pasji w pana głosie jesteśmy przekonani, że, pomimo zmęczenia, dość szybko zacznie się pan rozglądać za polerką. Dziękujemy za rozmowę i życzymy udanego sezonu.

| « poprzednia | następna » |
|---|