Reklama


O kamieniu

Nero Santa Lucia – najtańszy wśród czarnych

Autor: Paweł Szambelan Michał Nowak   |   Data publikacji: czwartek, 16 lipca 2026 14:01

kk142_18_1.jpg

 

Natura nie tworzy rzeczy idealnie równych. Przez głęboką czerń kamienia przebiega ledwie uchwytna poświata, niczym odległa mgławica na nocnym niebie. Delikatna, niejednoznaczna, zostawia przestrzeń dla wyobraźni. Każde spojrzenie odkrywa nowy niuans, jakby kamień opowiadał własną, cichą historię. To detal, który nie krzyczy, ale hipnotyzuje swoją spokojną elegancją.

Nero Santa Lucia jest bardzo ciemny, antracytowo-czarny. Ma spokojny, rozproszony rysunek i miejscowe przejścia tonalne, które po wypolerowaniu dają efekt głębi. Pod względem barwy Lucia zajmuje miejsce pomiędzy popularną Impalą a najciemniejszymi materiałami skandynawskimi. Nie osiąga nudnej, całkowicie jednolitej czerni dobrego Szweda, ale jest wyraźnie ciemniejszy od ciemnej Impali.

Od strony technicznej Nero Santa Lucia jest materiałem bardzo zwartym. Jego gęstość to 3000 kg/m³, porowatość otwarta 0,1%, a nasiąkliwość zaledwie 0,02%. Mimo to jest łatwiejszy w obróbce niż pozostałe czarne materiały – przecina się i obrabia jak popularne granity, nie powoduje nadmiernego zużycia narzędzi i pod tym względem najczęściej jest przyrównywany do Impali. Nie jest też łupliwy i nie pęka w czasie obróbki.

Nero Santa Lucia
Jednolite, ciemne tło jest przełamane łagodnym, falującym rysunkiem, który nadaje powierzchni naturalną głębię.

Poler również nie sprawia większych problemów. Kamieniarze zwracają uwagę, że – jak przy każdym czarnym materiale – końcówki trzeba dopracować staranniej niż przy jaśniejszych granitach. Nie jest to jednak materiał trudny.

Nero Santa Lucia to kamień z Republiki Południowej Afryki, który przeznaczony jest przede wszystkim do produkcji parapetów, blatów i nagrobków. W handlu znajdziemy go w grupie czarnych granitów, petrograficznie jest jednak gabrem. Materiał ma drobnoziarnistą strukturę i delikatny, płynący rysunek.

Nero Santa Lucia pochodzi z wyrobiska boulderowego – wielkie głazy wyciągane są z piaszczystego podłoża. Ma to znaczenie praktyczne, bo w materiale z takich wyrobisk praktycznie nie występują naprężenia. Potwierdzają to wykonawcy: nie ma sztychów, nie zdarzają się niespodzianki po przetarciu bloku, nie pęka w czasie obróbki.

Z niskiej nasiąkliwości wynika również brak konieczności impregnacji, a mała porowatość przekłada się na pełnię mrozoodporność i odporność na działanie soli odladzających. Zupełnie nie wykazuje też podatności na rdzewienie.

Nero Santa Lucia to materiał, który po kilku latach przerwy ponownie zasilił rynek kamieniarski. Jego powrót do dystrybucji pozwala ponownie korzystać z surowca, który, mimo okresu nieobecności, wciąż wpisuje się w aktualne trendy.

Największym jego atutem nadal pozostaje cena. Jest bezkonkurencyjny wśród czarnych materiałów.

Dane techniczne Nero Santa Lucia:
Gęstość: 3000 kg/m3
Porowatość otwarta 0,1 %
Nasiąkliwość: 0,02 %
Wytrzymałość na ściskanie: 360,0 MPa
Wytrzymałość na zginanie: 33,5 MPa
Odporność na ścieranie 4,9 cm3/50 cm2
Mrozoodporność pełna


 

Blok Nero Santa Lucia
Blok Nero Santa Lucia


Wydobycie Nero Santa Lucia - wyrobisko boulderowe
Wydobycie Nero Santa Lucia - wyrobisko boulderowe


Nero Santa Lucia jest dostępna wyłącznie w Nowak Granites
tel. 608 559 399 (Michał), tel. 538 532 002 (Marta).

przeczytaj cały artykuł

Kroki w nieznane. Podróż po indyjski granit

Autor: Łukasz Cyrklaf   |   Data publikacji: piątek, 13 lutego 2026 14:30

kk140 30 02

Rok temu  wybrałem się z żoną w podróż do Indii, by kupić kamień. To była pierwsza nasza taka podróż i opisywałem ją na łamach Kuriera Kamieniarskiego w artykule pt. „Zakupy w Indiach? A czemu nie spróbować?” (KK nr 6/2024). Podjęcie decyzji o imporcie kamienia z Indii było pełne ryzyka i niepewności. Z drugiej strony otworzyło nam drzwi do nowych możliwości. Dziś jestem starszy o rok, bogatszy o doświadczenia i dotrzymuję złożonej obietnicy – oto podsumowanie tamtej przygody.

Niepokój i emocje, które towarzyszyły nam podczas oczekiwania na pierwszą dostawę kamienia, na szczęście okazały się niepotrzebne. Materiał wybraliśmy osobiście w Indiach, więc nie było zaskoczenia ani rozczarowań. Kamień, który dotarł, szybko został przerobiony i w większości sprzedany. Kwestie celne i podatkowe również przebiegły bez większych problemów. Duża w tym zasługa firmy spedycyjnej oraz biura rachunkowego, które w naszym imieniu dokonały wszelkich formalności. Naszym obowiązkiem było jedynie wypełnienie kilku dokumentów i wykonanie przelewów.

Oczywiście nie obyło się bez emocji. Płatność za kamień zostawiliśmy na ostatnią chwilę i niestety los sprawił, że w dniu, w którym mieliśmy jej dokonać, odbyło się zaprzysiężenie Donalda Trumpa na prezydenta USA. Jego przemówienie inauguracyjne niestety spowodowało duże zawirowania w kursach walut.

Nieco trudności mieliśmy z transportem kamienia z portu do naszej firmy, a także jego rozładunkiem. Było to spowodowane głównie brakiem doświadczenia. Zamówienie przekraczało nieco dopuszczalną masę, co utrudniło znalezienie odpowiedniego auta. Aby wyładować materiał z ciężarówki, musieliśmy zamówić dźwig i zgrać go czasowo z dostawą. Było sporo nerwów, jednak ostatecznie wszystko się udało.

Zachęceni sukcesem pierwszego bezpośredniego importu kamienia z Indii postanowiliśmy pójść za ciosem i złożyć kolejne zamówienie – tym razem zdalnie. Poinformowaliśmy przedstawiciela indyjskiej firmy, jakie kamienie są nam potrzebne. Otrzymaliśmy drogą mailową zdjęcia aktualnie dostępnych materiałów, wybraliśmy spośród nich te, które nam odpowiadały i złożyliśmy zamówienie. Następnie poinformowaliśmy spedytora o transakcji i konieczności zrealizowania dostawy.

Koszt frachtu spadł o kilkaset dolarów względem pierwszej dostawy, kurs dolara także się obniżył. To się musiało udać.

Oczekiwanie na kamień nie było już tak emocjonujące jak poprzednio, a czas dostawy do portu minął zadziwiająco szybko. Nerwy i stres pojawiły się później.

Materiał dotarł do portu w momencie, gdy byliśmy na urlopie. Ze spedytorem ustaliliśmy, że wstrzymamy dostawę do czasu naszego powrotu. Po powrocie z urlopu okazało się, że jest problem ze zorganizowaniem transportu – kierowcy nie chcieli podjąć się dostawy, gdyż trasa jest zbyt krótka. Przez prawie dwa i pół tygodnia spedytor szukał dla nas transportu. Kierowcy zgłaszali się, a po chwili otrzymywaliśmy informację, że się wycofali. Zdarzało się też, że był kierowca, ale dźwig w tym czasie był niedostępny. W końcu udało się znaleźć auto i zgrać termin z dostępnością dźwigu.

Pierwsze płyty zdjęte z auta i od razu ogromne zaskoczenie. Astoria Gold, którą zamówiliśmy, w ogóle nie przypominała tej Astorii, która do nas dotarła…

Po rozmowie z przedstawicielem indyjskiej hurtowni dowiedzieliśmy się, że nastąpił „błąd ludzki”. Rozumiem – zdarza się, szkoda tylko, że przyjęliśmy już kilka nagrobków z tego materiału. Pozostałe slaby na szczęście były zgodne z zamówieniem.

Patrząc z perspektywy czasu, nie jesteśmy rozczarowani realizacją złożonego zamówienia. Niespodziewany granit przerobimy i prędzej czy później sprzedamy. Przedstawiciel indyjskiej firmy podpowiedział nam, gdzie w Polsce znajdziemy ładną Astorię, a także zaoferował rabat przy kolejnym zamówieniu. Jesteśmy przekonani, że wraz z kolejnymi zamówieniami i ze wzrostem doświadczenia „błędy ludzkie” będą przytrafiały nam się coraz rzadziej.

listopad/grodzień 2025

przeczytaj cały artykuł

Kwarcyty – każda płyta to unikat

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 05 listopada 2025 00:00

kk139 20 1

O pracy z kwarcytami opowiada Tomasz Dulemba z firmy Marmur Dulemba w rozmowie z Pawłem Szambelanem

Kwarcyty to dziś duży fragment naszej działalności. Sprzedaje się ich naprawdę sporo. Przede wszystkim brazylijskie, ale coraz więcej na rynku jest też materiałów z Indii. Zastosowanie? Głównie blaty – kuchenne, łazienkowe, ale i okładziny ścian oraz posadzek w łazienkach, elementy dekoracyjne w posadzkach itp. Są to materiały twarde, odporne na kwasy i inne chemikalia, świetnie sprawdzają się w miejscu, gdzie codziennie coś się rozlewa, kroi, przesuwa. Naturalny kamień o niepowtarzalnej urodzie, a jednocześnie użytkowość na bardzo wysokim poziomie.

kk139 2

Kwarcyty mamy w ofercie od około dziesięciu lat. Prawdziwy boom zaczął się jakieś pięć lat temu, kiedy na rynku pojawiło się mnóstwo nowych kolorów. Myślę, że zainteresowanie wynika właśnie z tej niepowtarzalności. Jeśli ktoś chce mieć coś innego, a przy tym naprawdę ładnego, to w kwarcytach ma na to największą szansę. Nawet dwie realizacje z tej samej dostawy potrafią się tak różnić, że trudno stwierdzić, iż wyszły z tego samego kamieniołomu. Do tego dochodzi całe bogactwo kolorów: zielenie, seledyny, różne nieoczywiste odcienie, które trudno znaleźć w innych kamieniach.

Osobnym tematem są kwarcyty transparentne – takie, które można podświetlić. To mniej więcej 30% naszej oferty kwarcytów. Przepuszczają one światło w różnym stopniu: niektóre prawie jak szkło, inne dają tylko delikatną poświatę. Zastosowań jest mnóstwo: elementy dekoracyjne montowane na ścianach w formie obrazów, podświetlane wyspy kuchenne czy elementy w łazienkach.

To są materiały z wyższej półki – także cenowej – i trzeba mieć świadomość, że to nie jest poziom cenowy granitu. Dlatego kwarcyty są często wybierane do konkretnych zastosowań i konkretnych projektów, a nie „z marszu”. Ogromną rolę mają tu projektanci i architekci wnętrz. To oni proponują konkretne materiały klientowi, nasza z kolei rola polega na tym, aby byli oni przekonani o zasadności tych propozycji. Bez wizualizacji ciężko byłoby wytłumaczyć, na czym polega urok konkretnego kwarcytu, bo on żyje rysunkiem, przejściami kolorów, detalem; dlatego przed rozkrojem materiału przygotowujemy wizualizacje z wykorzystaniem zdjęć docelowych płyt kwarcytów.

kk139 21 1

Park maszynowy mamy dzisiaj taki, że w kamieniu możemy zrobić praktycznie wszystko, co jest technicznie możliwe – cięcie, frezowanie, nadawanie kształtów, zmiana struktury powierzchni – od poleru po różne faktury strukturalne. W praktyce nie ma dla nas elementów „nie do zrobienia”, o ile to, co ktoś wymyślił, da się w ogóle wykonać w kamieniu.

Standardowa płyta kwarcytu ma mniej więcej 3,00 × 1,90 m, w wyjątkowych przypadkach 3,30 × 2,00 m – i to też nie z każdego materiału. To jest wiedza codzienna dla kamieniarza, dla projektanta już niekoniecznie. Parę centymetrów różnicy potrafi przesądzić o tym, czy wyspa albo blat w kuchni będzie z jednego elementu, bez fugi i klejenia, czy z kilku, z widocznymi łączeniami – zwłaszcza przy kwarcytach, które mają mocny rysunek. Bardzo często chodzi dosłownie o parę centymetrów, które na ekranie wydawały się „bez znaczenia”.

kk139 21 2 kk139 21 4 kk139 22 1

Jak z każdym kamieniem – jedne kwarcyty wymagają dokładniejszej impregnacji i pilnowania, żeby nic na nich długo nie leżało, inne są bardziej odporne i nie wymagają aż takiej opieki. Klientowi trzeba to jasno powiedzieć: ten materiał trzeba wycierać od razu po rozlaniu, z tamtym mamy więcej czasu. Niektóre kwarcyty nie potrzebują specjalnej impregnacji, inne bez niej nie powinny być użytkowane.

Strukturalnie z każdym kwarcytem trzeba się trochę „oswoić”. Każdy inaczej się tnie – inne ustawia się posuwy, inne prędkości na maszynach. Niektóre wymagają więcej pracy przy tzw. kosmetyce końcowej, żeby efekt był naprawdę dobry. Patagonia czy różne odmiany Cristallo są mocno żywicowane – wynika to z ich naturalnej budowy, z przestrzeni między kryształami, które trzeba czymś wypełnić. Ta żywica jest często widoczna, czuć ją pod palcami. Czasami trzeba ją miejscowo usunąć, poprawić kolor, dopasować go do sąsiedztwa. Jest przy tym sporo ręcznej roboty, żeby wszystko zagrało estetycznie.

Podejście do żywicowania też mocno się zmieniło. Kiedyś żywicowany kamień był traktowany jak coś gorszego, dziś mówimy o tym otwarcie na początku rozmowy z klientem. Pokazujemy, jaka jest natura materiału i że żywicowanie bywa jedynym sposobem, żeby móc go bezpiecznie zastosować w blatach czy na posadzkach. Wynika z to z ich naturalnych cech i z wielu ubytków, które ta żywica musi wypełnić. Przy czym te ubytki to nie są wady, tylko przestrzenie, które powstały między dużymi kryształami.

Nasi dostawcy kwarcytów używają żywic dopuszczonych do kontaktu z żywnością, od renomowanych producentów. Po pierwsze dlatego, że musi to być bezpieczne dla użytkownika. Po drugie – te materiały są zbyt drogie, żeby ryzykować pracę z chemią wątpliwej jakości.

kk139 22 5To, co mnie chyba najbardziej fascynuje w kwarcytach, to ich niepowtarzalność – nawet pomiędzy dostawami z tego samego kamieniołomu różnice potrafią być ogromne. Ten sam kwarcyt, ta sama nazwa handlowa, a rysunek na płytach zupełnie inny. Nawet w obrębie jednej dostawy bloki potrafią się od siebie różnić. Dla klienta oznacza to, że jego kuchnia, łazienka czy posadzka w salonie są absolutnie niepowtarzalne, dla mnie – że za każdym razem mam do czynienia z czymś nowym. Kwarcyty to chyba najbardziej wdzięczny – i jednocześnie najbardziej wymagający – materiał, z jakim przychodzi mi się codziennie spotykać.


Zdjęcia z archium firmy Marmur Dulemba

Więcej informacji:
www.marmur-dulemba.pl 
tel. 32 211 33 33

przeczytaj cały artykuł

Kim ty k… w ogóle jesteś?!

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: piątek, 12 września 2025 13:23

Jacek Kiszkiel - autor

TIA cz. 29
Pierwsze słowa, które powiedziałem, kiedy wylądowałem w RPA po 9-miesięcznej nieobecności: „Za późno tutaj wróciłem!” Niestety, te słowa towarzyszą mi cały wyjazd.

Myśli, żeby zamknąć to i nigdy tu już więcej nie wrócić, nie dawały mi spać w nocy. Przez tydzień – tak, przez cały tydzień – wszystkie maszyny zaliczyły awarie. Cały tydzień patrzyliśmy w niebo i zastanawialiśmy się z Mietkiem, za jakie grzechy ten kraj tak nas pokarał! Jednak w mojej naturze jest bycie optymistą – może czasami za dużym – ale wiem, że nie wolno się poddawać.

Zacisnęliśmy zęby, stanęliśmy dosłownie na głowie i wszystkie maszyny wróciły do życia. Ruszyliśmy z produkcją. Mój plan minimum został zrealizowany z nawiązką: w dwa tygodnie 150 m3. Jest dobrze, wracamy do życia. I znów poczułem ten smak radości i spełnienia, wracamy do gry. I nagle j…b! Kolejny cios.

Jakieś auto wjeżdża na kopalnię jak do siebie. Jestem pod biurem, czarny wchodzi do biura i chce gadać o koncesji i planie pomocy dla społeczeństwa z location. Mówię do niego: „Kim Ty jesteś w ogóle, gościu?”. Odpowiada, że komisarzem i tak jakby radnym z tego naszego location. Ja mówię „OK, ale daj mi jakiś dowód, wizytówkę. Coś, co potwierdzi kim jesteś”, odpowiada: „nie mam, masz mi wierzyć na słowo”. Z uśmiechem na ustach i z myślą, że takich prawdziwków jak ty nieraz już przerabiałem w tym kraju, dzwonię do Patricka, swojego człowieka z location. Relacjonuję: „taki, a nie inny, się tu zjawił, i czuję, że będą kłopoty, bo to ewidentnie pachnie korupcją.” Umówiliśmy spotkanie na czwartek u nas w biurze.

Siedzimy przy jednym stole: ja, Teys (quarry man), Patrick (mój człowiek), Nick (czarny bez wizytówki). Rozmowa ostra i niełatwa, dwie godziny dyskusji, gdzie mój angielski czasami się kończył. Myśl już tylko jedna: dosłownie wyj…ć go z biura, czarnego, który myśli, że ma władzę i może wszystko! Okazało się, że ten czarny ma trochę do powiedzenia, bo jest ponad Patrickiem w hierarchii w location! Temat sporu: co my możemy zrobić, żeby ludzie w location mieli lepsze życie. Mówię do tego Nicka, że ja nie jestem rządem a przedsiębiorcą, który dba o swoich ludzi i o swój biznes, a nie o to, co się dzieje w location! Jak wybuchł covid, zostałem sam. Z 40 osób, które u mnie wtedy pracowały, jakąkolwiek pomoc z rządu dostały cztery, a ja jako przedsiębiorca nic, zero. I chcesz mi teraz powiedzieć, że ja mam coś dla was zrobić? Był czas, kiedy przez naciski musiałem zatrudnić 10 studentów na kopalnię, żeby ich czegoś nauczyć. Takie praktyki, oczywiście musiałem im przez ponad rok płacić za pracę, która tak naprawdę była udawana! I dzisiaj do mnie przychodzisz, że jesteś kimś w tym location? Zapomnij! Chcesz gadać – tu jest kontakt do mojego prawnika albo do mojego BEE partnera.

Wtedy padają słowa z jego strony: „Możesz mieć problemy, jak się nie dogadamy.” Mój uśmiech na ustach zrobił całą robotę. Nawet nie musiałem nic mówić. Po prostu wstałem i wyszedłem z biura! Dostałem telefon od żony i kiedy oni wychodzili, obróciłem się plecami i rozmawiałem z Anią ponad 30 minut! Kiedy odjechał, ja skończyłem rozmowę i podszedłem do Teysa i Patricka. Patrick powiedział: „Zrobiłeś na mnie ogromne wrażenie, że się nie ugiąłeś. On chciał łapówki” „Wiem o tym – odparłem – dlatego byłem taki stanowczy w tym temacie. Patrick! Potrafiłem stanąć na szczycie góry sam z pistoletem w ręku, gdzie w oddali na górkach stali czarni i krzyczeli do mnie „someone will die today”. Nie cofam się. Wiem, że mam rację i dopiero jak każdy widzi, że jestem pewny tego, co robię, staje koło mojego boku!”

Przez te lata spędzone w RPA – mimo, że mam dopiero 38 lat – wiem, że nie ma takiej opcji, że ktoś tak łatwo wjedzie z laczka w mój biznes!

TIA! – this is Africa!


Przypisy:

Location – „Obok każdej kopalni w bliższej lub dalszej odległości jest „location” zamieszkane przez czarnych. Nasza kopalnia nie jest wyjątkiem – obok jest Oukasie. Miejsce zapalnik.” (czyt. Kurier Kamieniarski nr 5/2020)

BEE partner – Black Economic Empowerment partner to konieczny w sektorze wydobywczym „wspólnik”, który musi być kolorowym obywatelem RPA i musi posiadać minimum 25% udziałów firmy. (czytaj: Kurier Kamieniarski nr 3/2020)

Quarry man – „Quarryman” (lub „quarrier”) to po polsku pracownik kamieniołomu lub skalnik. Jest to osoba pracująca w kamieniołomie, czyli miejscu, gdzie wydobywa się kamień.


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie kilkanaście lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

Platinum TD – najtańszy wśród ciemnych

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: piątek, 12 września 2025 13:03

Platinum TD

 

Platinum TD® to ciemny materiał z Angoli, który znajdziemy w ofertach zakładów kamieniarskich wśród granitów. I choć petrograficznie to gabro oliwinowe, jego parametry są podobne do granitu. Natomiast barwa i specyficzna łuska powodują, że jego wygląd najczęściej jest porównywany do Impali.

Platinum TD na polskim rynku znany jest od 10–12 lat, a obecnie przeżywa renesans zainteresowania. Kamieniarze go doceniają, bo jest twardy, zbity, mało porowaty i nie wchłania wody.

Ma regularnie ułożone ziarno z delikatną łuską, jaką można spotkać w labradorytach. Jest przewidywalny przy obróbce, która odbywa się przy użyciu standardowych narzędzi do granitu ze standardowymi prędkościami pracy. Przy tym dostępny jest w atrakcyjnych cenach – według producenta to najtańszy na rynku ciemny materiał.

Platinum TD
Srebrna łuska i gra świateł na powierzchni polerowanej

Dostarczany jest w dość powtarzalnych blokach o wymiarach około 300 × 200 × 150 cm.

Przyjmuje każdy rodzaj obróbki powierzchni, a każda z nich ukazuje inne cechy wizualne i estetyczne. Powierzchnia może być polerowana, płomieniowana, szczotkowana, szlifowana – można również zastosować dowolne kombinacje tych obróbek.

Niska nasiąkliwość daje mu pełną mrozoodporność, przez co nadaje się do zastosowań wewnętrznych i zewnętrznych. Różnorodność wykończenia powierzchni stanowi o jego uniwersalnym zastosowaniu: nadaje się na blaty, parapety, schody, podesty, okładziny ścian czy kominków, a także na nagrobki w całości lub jako wybrane elementy urozmaicające wzory wykonane z innych kolorów.

Dane techniczne Platinum TD®:
Gęstość: 2900 kg/m3
Porowatość otwarta 0,1 %
Nasiąkliwość: 0,1 %
Wytrzymałość na ściskanie: 165 MPa
Wytrzymałość na zginanie: 11 MPa
Odporność na ścieranie 8,3 cm3/50 cm2
Mrozoodporność po 56 cyklach pełna

Platinum TD
Lewitujący podest przed drzwiami wejściowymi z Platinum TD


Karol Czernij (AMC Granit):

Platinum TD to nowy dla nas materiał, ale sprawdziliśmy go już na każdej naszej maszynie. Bardzo fajnie się tnie i obrabia, bo jest plastyczny. Linka przechodzi przez niego dość płynnie i po wypolerowaniu nie widać wżerów. W obróbce wydaje się nieco łatwiejszy niż Impala – Impalę na boczkarce czasem można przypalić na końcach, w Platinum TD to się nie zdarzyło. Na automacie polerskim też bardzo fajnie idzie, a liternik także potwierdza, że to bardzo plastyczny kamień i że nie zdarzają się odpryski, jak to ma miejsce w innych czarnych materiałach.

Dotychczas wykonywaliśmy z niego podesty i nagrobki. Niedawno zakończyliśmy montaż lewitującego podestu przed wejściem do domu – wspaniale prezentuje się w szczotce i nawet ma pewne właściwości przeciwpoślizgowe. Trafia w kolorystykę antracytów wszechobecnych we współczesnym budownictwie, więc w najbliższym czasie będziemy realizować także zamówienie na blaty i schody.

Natomiast na nagrobku, w polerze, prezentuje się bardzo szlachetnie. Ma taką ciekawą żyłkę i drobne refleksy srebra i platyny, które w słońcu dają zaskakujące efekty. Wykonaliśmy z niego też okładki pomnika. Wyglądają bardzo ciekawie, a ze względu na cenę mogą zyskać dużą popularność jako zamiennik dla betonowej kostki.

Stosunek ceny do jakości i oczekiwań klientów jest bardzo fajny. To kamień dla średniego klienta. Na pewno nie będzie konkurował ceną ze Strzegomiem albo Crema Julia, ale znajdzie swoje miejsce koło Bohusa i Kuru Grey. W tej cenie trudno szukać czegoś lepszego. Raczej nie stanie się zamiennikiem Impali Mericany, ponieważ ona jest wpisana – można powiedzieć – w polską tradycję. Natomiast dla kamieniarzy, którzy szukają czegoś innego, to jest bardzo dobra alternatywa. Zwłaszcza że klienci również poszukują obecnie czegoś nowego.


Platinum TD jest dostępne wyłącznie w Nowak Granites
– tel. 608 599 399 (Michał), 539 333 521 (Ania).

przeczytaj cały artykuł
Strona 1 z 41
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.