Kończąc cykl „Symbole nagrobne” przedstawiam jeszcze cztery symbole dość często u nas spotykane. Jak wspominałem w poprzednich odcinkach, znaczenia prezentowanych symboli często nawiązują do kultury chrześcijańskiej, w kręgach której żyjemy i pracujemy.
Trąby i trąbki
Trąbki są symbolami zwycięstwa i zmartwychwstania. Czasami trębacze są aniołami ogłaszającymi poranek zmartwychwstania. W chrześcijańskiej tradycji apokaliptycznej trąby są symbolem Sądu Ostatecznego. W Apokalipsie św. Jana siedem trąb aniołów zapowiada różne katastrofy i ostateczne zwycięstwo Boga.
Kotwica
Na nagrobkach marynarzy często widnieje wyrzeźbiona kotwica, ponieważ była to dla nich ostatnia deska ratunku podczas sztormu. Częściej jednak kotwica na nagrobku była symbolem nadziei. Biblia wspomina o kotwicy w związku z nadzieją w Liście do Hebrajczyków: „Nadzieja ta jest dla naszej duszy jak kotwica dla statku – jest bowiem niewzruszona, mocna i zaczepiona za zasłoną nieba.” Osoby pozbawione nadziei są jak statek rzucony na morze, a ich emocje miotają nimi we wszystkich kierunkach. Kotwica przypomina członkom rodziny odwiedzającym grób, aby trzymali się nadziei, że ponownie zobaczą ukochaną osobę.
Dla członków masonerii kotwica reprezentowała dobrze ugruntowaną nadzieję, dobrze spędzone życie i wieczny spokój.
Kwiaty i kwiaty na krzyżu
Rozwinięte kwiaty mogą oznaczać, że zmarły był w pełnym rozkwicie życia. Jeśli są one umieszczone na krzyżu, to wskazują na wzrost w Chrystusie lub nieśmiertelność.
Drzewo Życia
Drzewo życia jest cmentarnym symbolem nieśmiertelności. Drzewo starzeje się i zbliża się do śmierci, ale także rodzi nasiona, które pozwalają mu się odrodzić, więc w pewnym sensie staje się nieśmiertelne. Może być również symbolem siły i wzrostu. Gałęzie wydłużają się, gdy sięgają po światło słońca. Korzenie młodych drzew są płytkie, ale pogłębiają się wraz z wiekiem. Podobnie jak drzewo, zmarły mógł stać się silniejszy, stawiając czoła wiatrowi, upałowi i przeciwnościom losu.
Genealodzy mogą utożsamiać drzewo życia z symbolem rodziny. Nasze liście i gałęzie mogą iść w wielu różnych kierunkach, ale wszyscy pochodzimy z tych samych korzeni.

Wydajesz przysłowiowy worek pieniędzy na naprawę sprzętu, przywozisz części z Polski do RPA, aby zaoszczędzić czas i pieniądze, jesteś na etapie składania wszystkiego w całość… i nagle okazuje się, że w maszynie brakuje płynów hydraulicznych, a zbiornik paliwa jest tak pusty, że maszyna nawet nie chce zakręcić. Jakie wnioski z tego wyciągasz: na kopalni zniknie wszystko, dosłownie wszystko!
Jeżeli w RPA powiesz, że ten kamyk, który przed chwilą kopnąłeś, można sprzedać, bo ma choćby najmniejszą wartość, to wiedz jedno, że jak tylko odwrócisz głowę, nie będzie ani tego, który to usłyszał, ani tego kamienia! Najgorsze jest to, że kradzieży dopuszczają się „nasi” pracownicy. Są do tego stopnia sprytni i cwani, że wiedzą, jak my się poruszamy i znają nasz schemat działania na kopalni.
Mietek na weekend chciał zacząć ładować auta z blokami na eksport do Durbanu. Kupił belki pod bloki w ilości takiej, żeby starczyło i coś może by zostało w zapasie. Belka ma długość ponad dwa metry i grubości około 12 cm – wynieść 40 belek nie jest łatwym zadaniem. Ale… Czarni są zdolni do wszystkiego. Do miasta jest ponad 3 kilometry i nawet ciężko nam to sobie wyobrazić, że szedł taki z belką na ramieniu – no może z dwiema – aby sprzedać każdą za 40 randów. Na polskie to 10 złotych.
Na pewno nie użyje tej belki do ogrzania się, bo teraz jest tam środek lata i temperatura dobija już do 45 stopni. Jest to irytujące i uwierzcie mi nawet kamery niewiele pomagają.
Nie są to drogie rzeczy, które giną na kopalni, ale jeżeli podsumujemy straty z całego roku, kwota robi się już spora. Po drugie: kradzież to kradzież. Niestety na kopalni mamy trzy grupy, które niekoniecznie się bardzo lubią: Czarni, biali Burowie, no i my, Polacy. I każda z tych grup jest nieufna wobec pozostałych. Więc nadzieja, że ktoś nas poinformuje o kradzieżach, jest złudna i trzeba ją włożyć między bajki!
Końcówka roku jak zwykle przynosi już rozluźnienie u Czarnych i nakłonienie ich do jakiegokolwiek jeszcze wysiłku graniczy z cudem. Tak jest co roku, więc produkcja trochę spada. Ale wiem na pewno jedno, że trochę można jeszcze wycisnąć, a Mietek wie, jak to zrobić.
Bardzo dobrym ruchem było mocne wejście w rynek lokalny, który okazał się bardzo duży i który będzie ciężko nasycić. Daje nam to dobrą alternatywę na okres zimowy w Polsce, który jest przed nami, by mieć jakiś zastrzyk gotówki. W okresie, kiedy w Polsce jakby nie patrzeć styczeń i luty będą miesiącami posuchy, mamy opcję do utrzymania sprzedaży. Oczywiście rynek lokalny nie jest zainteresowany drogim materiałem, akceptuje tylko materiał tani – nawet wadliwy. Więc tak naprawdę można zarabiać kasę czyszcząc kamieniołom.
Będąc w listopadzie w RPA odbyłem jedno bardzo ciekawe spotkanie, które dało mi naprawdę dużo do myślenia. Spotkałem się z Bruce’em, który jest odpowiedzialny za fracht morski i ma dostęp do wszystkich informacji o towarach, które są wysyłane do Europy, w tym oczywiście do Polski. Zadałem jemu pytanie: ile teraz średnio wozi się miesięcznie do Polski – oczywiście przez Hamburg – bloków z RPA. Zacząłem z wysokiego poziomu, bo założyłem, że 10 000 ton miesięcznie jest realne – Bruce z uśmiechem powiedział, że przegiąłem. Więc skorygowałem swoje szacunki do 5 000 ton miesięcznie – znowu uśmiechnął się i stwierdził jeszcze mniej. Więc rzuciłem 3 000 ton, Bruce odpowiedział, że średnio 2 000 ton wysyła się z RPA bloków do Polski. W tym oczywiście jest Impala, ale także Olive Green, African Red, Belfast i piaskowce różnego typu. Odpowiedziałem tylko, że były lata, w których sam na statek ładowałem po 1 500 ton, a i zdarzyły się statki podchodzące pod 2 000 ton…
To ogromny spadek eksportu bloków. Widać, że u wszystkich następuje mocne wyhamowanie. Zauważam też, że nie ściąga się teraz do Polski materiału na zapas, tylko ogranicza się import do niezbędnego minimum. Jest to trochę smutne, bo to świadczy o kondycji naszej całej branży. Kryzys dotyka wszystkich, nawet i armatorów, którzy również muszą szukać innych rozwiązań na zapełnienie ładowni. Ale to jest historia na inną opowieść.
Natomiast gwoli ciekawostki zachęcam do poczytania sobie, jak duży kryzys dotyka kopalnie diamentów w Afryce. Z powodu dużej produkcji syntetycznego diamentu w całej Afryce zamykane są kopalnie – bo taniej jest wyprodukować w laboratorium syntetyczny diament niż go wydobyć ze złóż naturalnych. TIA! – this is Africa!


Kiedy coś się dzieje nie po naszej myśli – rozsypany silnik w Volvo 350L czy źle złożona skrzynia biegów w Volvo 220E przez złotoustych czarnych fachowców – masz ochotę krzyczeć, gryźć i kopać! Jednak tak naprawdę to od nas samych zależy, czy dalej mamy negatywne nastawienie, czy zaczynamy szukać motywacji i napędu w małych sukcesach.
Zawsze po burzy wychodzi słońce. To przysłowie dobrze oddaje to, co się dzieje w RPA. Wydarzenia między kwietniem a wrześniem 2024 mocno zachwiały sensem prowadzenia biznesu na Czarnym Lądzie. Pasmo niekończących się awarii i spadek wydobycia. Ale czy to wszystko nie powinno się skończyć?
Kiedy byłem coraz bardziej zniechęcony myślami o biznesie w RPA i nawet już nie chciało mi się tam lecieć, przyszła chwila refleksji i zmiana nastawienia o 180 stopni. To był dzień, kiedy Mietek przysłał kolejne filmiki z rozcięciem kamieniołomu. Przy okazji wszedł w miejsce, do którego byłem negatywnie nastawiony. To jego pokerowe zagranie odsłoniło ogromne filary z czystym i ciemnym materiałem odspojonym od calizny, prawie gotowym do wysyłki. Wystarczyło opaserować bloki pod suwnicą.
W połowie października kopalnia miała praktycznie zerową produkcję na eksport. Chłopaki – Mietek i Bartek – nie całe 10 dni robią ponad 150 m3 eksportowych bloków. Dostając codziennie raporty, z uśmiechem na ustach wklepuję kolejne wymiary bloków do Excela, a w komórkach z wagą coraz częściej widzę wartości 20 ton i większe. Wtedy wybieram numer do Wodza (Zenka) z pytaniem:
– Czy widziałeś filmiki Mietka?
– Noo! – odpowiada i wyprzedza moje pytanie – To kiedy lecimy? Biodro mam już sprawne, a wiesz, że brakuje mi tego naszego kawałka świata oddalonego o te 13 tysięcy kilometrów.
– Wiesz – odpowiadam z uśmiechem – daje nam czasami w d… ta (…) Afryka, ale żyć bez niej się już nie da. Po Wszystkich Świętych lecimy!
Często jest tak, że trzeba sobie zrobić od czegoś dłuższą przerwę, żeby tak naprawdę to znów pokochać i zatęsknić. Czy po kilku dniach przebywania w środku umysłowej czarnej dżungli zatęsknimy za cywilizowaną Europą? Na pewno tak. Ale jak to mawiał klasyk: „Nie próbuj zmienić Afryki, bo to ona zmieni ciebie!”
Mietka i Bartka podziwiam na pewno za pracę, za sumienność i za uczciwość. Ale prawda jest taka, że gdyby i oni choć trochę odpuścili, to – z tym co i jak się tam działo – nie wiem gdzie byśmy byli dzisiaj. Mimo przeciwności to oni mnie naciskali na zakup
nowego sprzętu, który już pracuje na kopalni. To oni, czy jest wtorek czy niedziela robią wszystko, żeby tam się kręciło! A prace przygotowawcze są czasami ważniejsze od samej produkcji, bo blok, który wyciągamy, to w zasadzie już go nie ma. On jest już tylko cyfrą na kartce, która trafi na listę do armatora. Ten blok już jest w drodze do klienta do Polski i ktoś później z niego postawi nagrobek czy to w Warszawie, w Łodzi, czy w Harasiukach. Ale cały myk w produkcji w kamieniołomie jest taki, żeby pamiętać, co chcesz w nim zrobić, gdzie chcesz być za rok, za dwa lata. Nie można skupić się tylko na jednym miejscu, z którego idą dzisiaj piękne bloki. Bo co zrobisz jak za kolejnym zabiorem Matka Natura ma inne plany i materiał zmieni się w nienadający się na eksport gruz? Mietek – mimo wszystko, mimo mojego lekkiego zwątpienia – cały czas mnie naciskał i dalej pchał do przodu, nie pozwalając mi zwątpić w „projekt RPA”. I szczerze dziękuję mu za to.
Ma rację, kiedy mówi, że patrząc z boku to jest niesamowita przygoda w tle z pracą i rozwijaniem siebie – nawet jeśli czasem jest to walka z wiatrakami. Ale taki jest biznes i na plony czasami trzeba chwilę dłużej poczekać. TIA! – this is Africa!

La Grande Arche de la Défense to monumentalna forma, która dominuje nad nowoczesnym krajobrazem biznesowej dzielnicy La Défense w Paryżu.
Projekt La Grande Arche został wybrany spośród 424 propozycji w konkursie zorganizowanym przez prezydenta François Mitterranda. Konkurs ogłoszono w 1982 roku, a wygrali go duński architekt Johan Otto von Spreckelsen, który zasłynął głównie projektami nowoczesnych kościołów w Danii, oraz duński inżynier Erik Reitzel. Budowa rozpoczęła się w 1985 roku i zakończyła się cztery lata później. Monumentalna sylwetka ma kształt zbliżony do sześcianu o wysokości 110 metrów, 108 m szerokości i 112 metrów głębokości (wymiary wewnętrzne to 90 m na 70 m).
La Grande Arche jest konstrukcją z betonu, stali i szkła pokrytą białym marmurem z Carrary. Takie połączenie stworzyło elegancki i nowoczesny wygląd. Jest często postrzegana jako nowoczesna wersja Łuku Triumfalnego, która jednak symbolizuje nie militarne zwycięstwa, ale humanitarne ideały i postęp ludzkości.
Do pokrycia budynku użyto około 350 000 płyt marmurowych. Zastosowanie marmuru z Carrary wiązało się z wyzwaniami technicznymi, takimi jak konieczność precyzyjnego montażu i ewentualna późniejsza wymiana uszkodzonych płyt. Jednak zaledwie kilka lat po zakończeniu prac zaczęły się problemy z marmurową fasadą. Wahania temperatury i kontakt ze spalinami samochodowymi szybko wywarły wpływ na porowaty kamień. Pojawiły się pęknięcia i złuszczenia, liczne płyty wybrzuszyły się, a niektóre nawet oderwały od mocowania. Takie problemy nie były niczym nowym. Wybrzuszenia marmuru – które mają już swoją nazwę techniczną „pillowing” – obserwuje się w wielu miejscach.

Ostatecznie ze względu na kruchość marmuru karraryjskiego i jego podatność na uszkodzenia został on w późniejszych latach zastąpiony bardziej trwałym granitem. W wyniku wielu analiz zdecydowano się na granit Bethel White z Vermont w Stanach Zjednoczonych znany ze swojej trwałości oraz jednolitego, białego koloru. Proces wymiany był dość trudny i wymagał zamknięcia budynku dla zwiedzających od 2010 do 2017 roku.
Wnętrze La Grande Arche mieści biura, sale konferencyjne oraz centrum komunikacji i informacji. Na szczycie znajduje się taras widokowy, z którego roztacza się panoramiczny widok na Paryż, niestety zamknięty dla zwiedzających od kwietnia 2023.

La Grande Arche jest nie tylko symbolem nowoczesnej architektury, ale także ważnym elementem krajobrazu miejskiego Paryża. Stanowi ona część historycznej osi zwanej również traktem królewskim, który biegnie od Luwru przez Pola Elizejskie aż do La Défense.
Źródło obrazów: wikipedia.org

Granit G612, znany również w niektórych źródłach jako Czarny Bazalt Zhangpu, to elegancki kamień naturalny wydobywany w Zhangpu w prowincji Fujian w Chinach. Nazwa Czarny Bazalt Zhangpu jest myląca. G 612 to zdecydowanie granit. Roczne wydobycie to ok. 30 tys. m3.
Charakteryzuje się drobnym ziarnem i ma głównie czarny odcień. Jednak to, co czyni G 612 szczególnie charakterystycznym, to obecność plamek w różnych odcieniach, w tym czerni, złota, srebra, brązów, ciemnej zieleni i odcieni szarości. Wzajemne oddziaływanie tych kolorów tworzy ciekawą wizualnie powierzchnię. Jego trwałość sprawia, że nadaje się do różnorodnych zastosowań, zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz.
Granit jest wszechstronny i może być stosowany do podłóg, blatów, okładzin ściennych i innych elementów dekoracyjnych. Przyjmuje szeroką gamę wykończeń i przez to dostosowuje się do różnych preferencji projektowych. Ze względu na gęstość G 612 znajduje również zastosowanie jako izolator dźwięku i ciepła.
Mogą występować niewielkie różnice w kolorze granitu G 612. Jednak ogólny zakres kolorów granitu G612 obejmuje zazwyczaj odcienie szarości, czerni i brązu, czasami z małymi plamkami jaśniejszych kolorów. Różnice w kolorze mogą być również spowodowane stopniem polerowania lub wykończenia powierzchni kamienia.
Dane techniczne G612:
Gęstość: 2810 kg/m3
Nasiąkliwość: 0,13 %
Wytrzymałość:
– na zginanie: 34,7 MPa
– na ściskanie: 136,1 MPa
Twardość: 6-7 (skala Mohsa)
Najczęściej spotykane nazwy handlowe:
G612 Green Granite, Basaltic Zangpu Stone, Basalte De Zangpu,
China Dark Green Granite, Dark Green Zhangpu Granite, Frog Green Granite,
Ocean Green Granite, Olive Green Granite, Zangpu Basalt,
Zhangpu Black Granite, Zhangpu Green Granite, Zhang Pu Qing, Zhangpu Qing
Na rynku lokalnym:
漳浦青(Zhāng Pǔ Qīng)
Skład:
SiO2 – 48,74%
Al2O3 – 15,90%
CaO – 8,05%
MgO – 5,54%
Fe2O3 – 11,37%
MnO – 0,18%
Na2O – 2,93%
K2O – 1,99%
P2O5 – 0,62%
L.O.I – 2,49%