O kamieniu

TIA cz. 17 W co my się tak naprawdę bawimy?

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: środa, 10 maja 2023 12:42

kk123_64_01.jpg

Możecie mi nie wierzyć, ale obsługa i nadzór, który sprawują Czarni nad maszynami, jest po prostu TRA-GICZ-NY! Nie ma rzeczy, której by nie zniszczyli. Dosłownie czego się nie dotkną, to wiesz, że zaraz będziesz musiał to naprawiać. Jak w starym dowcipie: daj metalową kulkę, to zginie lub się zepsuje.

Rozwiązanie jest jedno. Proste. Im mniej nowoczesny sprzęt, bez zbędnej elektroniki, tym większe szanse na dłuższą pracę bez awarii. Po drugie: jak już się zepsuje, to koszty naprawy nie będą wysokie.

Kilka lat temu, chyba w 2016 roku, kupiliśmy ładowarkę VOLVO L350F. Największa maszyna, jaką produkuje VOLVO, pierwsza taka w RPA – takie było poruszenie, że zarząd z filii VOLVO RPA przyjechał do nas na kopalnię obejrzeć maszynę.
Dzisiaj maszyna ma już trzeci silnik, tylny most musiał być odbudowywany, a przerwanych węży hydraulicznych już nie liczę. Maszyna wygląda, jakby wróciła z wojny. Ale działa. Dużo w nią trzeba było włożyć pieniędzy i pracy, ale działa i jeździ. I dopóki pracuje, nie musimy myśleć o wymianie sprzętu.

W kamieniołomie podstawą są ludzie i sprzęt. Bez tego nie ma szans na powodzenie jakiegokolwiek przedsięwzięcia w surowcach skalnych. Każdy chce, aby każdy blok Impali CB, który przywozimy do Polski, był czysty, ciemny i wielki jak bramownica linki. Często zderzam się z opinią: „A czemu nie możesz wydobyć większych bloków?” albo „Żeby ta Impala była ciemniejsza, bo konkurencja ma ładniejszą”. Chciałbym bardzo, żeby każdy kawałek wyciągnięty z ziemi był idealny. Emocje biorą górę i mam ochotę odpowiedzieć: „Skoro ci nie pasuje, to po jaką ch...ę przyjeżdżasz do Kiszkiela po materiał?”. Uśmiecham się, próbuję setny raz wyjaśnić: „żeby wydobyć twój wymarzony kawałek granitu, musimy przerzucić naprawdę wiele, wiele ton”.

Opisywałem to w jednym z poprzednich odcinków. Jeżeli masz wychodowość bloków ze złoża powyżej 12 procent, to można się swobodnie bawić w kamieniarkę. Ale jeżeli jest poniżej 10%, lepiej zmień miejsce wydobycia lub sprzedaj biznes.
Czy 12% to jasna wielkość? Okej, już wyjaśniam. Blok o wymiarach 180 x 150 x 120 cm, to chyba nic specjalnego, prawda? 3 kubiki z hakiem, niecałe 9 ton.Ale żeby go dostarczyć, musimy przerzucić 80 ton urobku. To cztery wywrotki.
Skłamałbym, gdybym powiedział, że każdego roku jesteśmy ponad tymi 12 procentami. Jest od groma różnych powodów, kiedy nie możemy pracować. Zaczynając od problemów ze sprzętem, z ludźmi, z prądem z Eskomu… Z deszczową pogodą czy z Matką Naturą, bo to ona stworzyła to złoże i nie zawsze chce od razu oddać czysty materiał. Lata spędzone w tym biznesie pozwalają nam na pewnego rodzaju wyczucie, gdzie wejść i szybko otrzymać dużą produkcję. Niekiedy się mylimy i za to płacimy mniejszą produkcją czy stratą pieniędzy. Wspominałem już, że mamy trzy góry, na których prowadzimy wydobycie. Na górze numer 3 przez ponad rok nie uzyskaliśmy eksportowego materiału – tylko bloki na rynek lokalny. Zapytacie, dlaczego nie zatrzymaliśmy tam produkcji? Bo od początku wiedzieliśmy, że musimy przejść cały poziom i dojść do jednego miejsca, gdzie jest czysty i zdrowy granit. Trwało to ponad rok, ale właśnie dobraliśmy się do właściwego miejsca.

Na górze numer 2 otwieramy kolejny poziom, z którego powinniśmy robić naprawdę dobrą produkcję. Może nawet 300 m3 miesięcznie bloków eksportowych. Czas pokaże, czy był to dobry ruch, by skupić się na tym nowym otwarciu.
Nieważne, czy masz kopalnie złota, diamentów czy granitu – zasada jest ta sama: produkujesz coś, co możesz sprzedać i zarobić kasę. Czasami męczy ta praca i nudzi. Ale jak zaczyna przynosić odpowiednie efekty i zyski, uśmiechasz się od ucha do ucha i dostajesz tego pozytywnego kopa, że ma to sens. Nawet jeśli musiałeś wydać 70 tysięcy na nowy mechanizm różnicowy do Volvo L350.

Mała firma – małe problemy, duża firma – duże problemy. TIA – This is Africa.


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie kilkanaście lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

Kadokawa

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 10 maja 2023 10:51

kk123_56_01.jpg

Miasto Tokorozawa na płaskowyżu Musashino w Japonii niedaleko Tokio zlokalizowane jest w miejscu, gdzie łączą się cztery płyty tektoniczne skorupy ziemskiej. Ten fakt stał się motywem głównym przy projektowaniu Muzeum Kultury Kadokawa zlokalizowanym w tym miejscu.

 Muzeum, zdaniem jego twórców i kuratorów, aspiruje do roli ośrodka prezentacji wszystkich gatunków sztuki: od wysokiej sztuki, przez jej tradycyjne odłamy, aż po współczesną japońską kulturę popularną (Anime, Manga).

Zespół projektowy – Kengo Kuma & Associates – chciał uzyskać efekt, jakby obiekt został wzniesiony w górę przez płaskowyż Musashino w wyniku ścierania się tutejszych płyt tektonicznych. To muzeum – zbudowane na powierzchni 1000 m2 – ma strukturę wielościanu o wysokości prawie 40 metrów. Cały obszar inwestycji (muzeum z pozostałymi obiektami) zajmuje powierzchnię ponad 87 tysięcy metrów kwadratowych.
Fasada budynku muzeum wygląda bardzo abstrakcyjnie. Jest pokryta dwudziestoma tysiącami łupanych granitowych płyt o grubości 7 cm, a płyty nie mają wyrównywanej grubości i przez to odstają od siebie, dając wrażenie, jakby każdy kawałek kamienia niezależnie przedarł się przez powierzchnię ziemi. Pomimo masywności konstrukcji osiągnięto wrażenie lekkości. Wykorzystany materiał to chiński granit Black Fantasy.
Wewnątrz obiekt ma pięć kondygnacji, na których znajdują się galerie sztuki, biblioteki, sklepy, kawiarnie, hotel w stylistyce „anime” i księgarnia.

W sąsiedztwie budynku znajduje się ogród, świątynia Musashino Reiwa Jinja i kryty pawilon, w którym można organizować różne imprezy.
Najciekawsza jest biblioteka na czwartej kondygnacji o podwójnej wysokości (8 m), w której możliwe jest organizowanie spektakli teatralnych za pomocą technologii mapowania projekcyjnego. Mapowanie projekcyjne to wyświetlanie wideo, animacji i innych ruchomych obrazów na trójwymiarowej powierzchni. W tym przypadku powierzchnią są półki i grzbiety książek.

Półki tej nietypowej biblioteki sięgają aż do ósmego metra wysokości i mieszczą 50 tysięcy książek. Według koncepcji projektanta półki na książki zostały zbudowane ze sklejki strukturalnej tworzącej strukturę przypominającą komórki w mózgu.
Obiekt ukończono w drugiej połowie 2020 roku.

kk123_57_01.jpg

 

 

przeczytaj cały artykuł

Strzelin – granit drobnoziarnisty

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 02 marca 2023 01:00

 

kk122_S18_1.jpg

Kamieniołom w Strzelinie jest pod wieloma względami wyjątkowy. Znajduje się w granicach miasta – ledwie kilometr od rynku miejskiego, jest najgłębszym kamieniołomem granitu w Europie (ponad 120 m) i jednym z największych – szerokość wyrobiska to ponad 300 m, a długość ponad 650 metrów.

Pod nazwą Strzelin zwykle rozumie się drobnoziarnisty, szary granit w ciemnej tonacji. Dość jednolity, o stalowo-niebieskim, zimnym odcieniu. Rzadko spotyka się w nim myszki i są one raczej niewielkie. Należy jednak mieć świadomość, że ze złoża o nazwie Strzelin wydobywa się również granit średnioziarnisty o jaśniejszym odcieniem oraz drobnoziarnisty granit z żółtawym przebarwieniem i handlowej nazwie „miodowy”.

Historia wydobycia granitu strzelińskiego sięga średniowiecza – potwierdzają to XIII-wieczna rotunda św. Gotarda i mury miejskie w Strzelinie czy kościoły w Górce Sobockiej i Białym Kościele. Zwykle materiał był wydobywany w niedalekiej odległości od budowanych obiektów, więc trudno dziś jednoznacznie określić, z którego miejsca Wzgórz Strzelińskich dokładnie pochodził. Zwykle były to tak zwane kamieniołomy domowe, czyli niewielkie wyrobiska, w których wydobywano kamień na potrzeby jednego lub kilku domostw. W XIX wieku granit w Strzelinie wydobywano już na skalę przemysłową. Przed II wojną światową granit strzeliński był wykorzystywany na budowach wielu niemieckich miast. Po wojnie kamieniołom szybko został uruchomiony i już 1946 roku kamień był dostarczany do odbudowy kraju. M. in. do budowy mostu Poniatowskiego i Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz na postument warszawskiej Nike.

Od 1992 roku kamieniołom znajduje się w rękach prywatnych. Obecnym właścicielem jest firma Mineral Polska (należąca do koncernu Strabag), która wydobywa jedynie kruszywo. Na terenie wyrobiska w Strzelinie działają jednak dwie firmy – Stonpol i ZPK Strzelin – które wydobywają kamień bloczny. Z wydobytego materiału najczęściej wykonywane są elementy typowo drogowe: kostka surowo łupana lub cięto łupana; kostka fakturowana; cięte lub łupane krawężniki chodnikowe, oporniki i krawężniki drogowe; płyty chodnikowe i drogowe różnej wielkości.

W budowlance szary kolor jest w modzie i to powoduje spore zainteresowanie parapetami i schodami ze Strzelina, które dobrze sprawdzają się w nowoczesnych projektach, zwłaszcza w bezpośrednim sąsiedztwie jednolitych kolorystycznie elewacji. Szara, stalowa barwa sprawia, że ten kamień komponuje się z każdym materiałem w każdym kolorze. W nagrobkach dobrze wygląda w zestawieniu z ciemnymi elementami, zwłaszcza w przypadku odmiany średnioziarnistej, która jest wyraźnie jaśniejsza.

Granit Strzelin przyjmuje każdy rodzaj wykończenia. Przy polerze zyskuje dużą głębię koloru i uważa się, że wolniej się starzeje od innych granitów, dłużej zachowując świeżość wyglądu. Dzięki drobnoziarnistej strukturze doskonale wygląda we wszystkich szorstkich wykończeniach. Bardzo dobrze się płomieniuje dając bardzo równą, antypoślizgową powierzchnię. Po zastosowaniu płomieniowania i szczotkowania zyskuje delikatną, wygładzoną powierzchnię przypominającą skórkę pomarańczową. Natomiast powierzchnie piaskowane, ze względu na znaczną twardość, wyglądają jakby ledwie muśnięte przez ten rodzaj obróbki. W przypadku odmiany miodowej poler tłumi jej żółty odcień, a płomień go uwidacznia i eksponuje.

Strzelin tnie się i obrabia przy użyciu standardowych narzędzi do granitu. Jest jednak nieco twardszy niż inne granity – nie można go ciąć zbyt agresywnie i dlatego czas cięcia jest zdecydowanie dłuższy. Przy ustawieniu zbyt dużego opadu piły nie chcą się ostrzyć i szybko się zaklepują. Według opinii Marcina Wieczorka z firmy ZPK Strzelin zużycie narzędzi w zakładzie obrabiającym wyłącznie granit ze Strzelina jest o prawie 30% wyższe niż w bliźniaczym zakładzie przerabiającym różne rodzaje granitu.

Z powodu ukośnego ułożenia ławic w złożu wydobywane bloki są raczej nieregularne, rombowe. Trudno jest taki blok dobrze ustawić pod piłą lub linką, by uzyskać rzaz równoległy do powierzchni bryły. To powoduje dużą odpadowość oraz zwiększa czasochłonność wszelkich czynności związanych z rozcinaniem materiału na płyty. Z kolei z ukośnych płyt trudniej uzyskać kwadratowe formatki o większych rozmiarach. Dlatego też płyty najlepiej jest projektować w formaty prostokątne. Sporą część produkcji elementów ciętych stanowi też kosta rzędowa regularna, która ma dwa boki cięte – to podnosi jej wartość estetyczną.

Dane fizykomechaniczne:

Gęstość objęt. 2655 kg/m3
Nasiąkliwość 0,29 %
Wytrzymałość na ściskanie 217,0 MPa
– po zamrażaniu 56 cykli 207,0 MPa
Wytrzymałość na zginanie 16,2 MPa
– po zamrażaniu 56 cykli 14,5 MPa
Ścieralność na tarczy Boehmego 6725 mm3
Mrozoodporność całkowita
Odporność na poślizg (powierzchnia cięta) 68

Opis
barwa od jasnoczerwonej do ciemnoczerwonej
niejednorodna ziarnistość, częste wtrącenia piaków i żwirów
odporny na warunki atmosferyczne, lepiszcze krzemionkowe, twardy

Cechy wyróżniające

twardszy od innych granitów
drobnoziarnista struktura i szary lub miodowy kolor komponują się z każdym materiałem
dobrze prezentuje się w matowych wykończenia powierzchni
odmiany kolorystyczne, które dobrze współgrają ze sobą w ramach jednej inwestycji
niska wychodowość bloków, trudności z uzyskaniem dużej płyty

 Cechy wyróżniające

drobnoziarnista struktura
ciemnoszara barwa
wysoka wytrzymałość i pełna mrozoodporność
dostępny drobnoziarnisty ciemnoszary,
średnioziarnisty jasnoszary i drobnoziarnisty szaro-żółty

 Szacuje się, że ze złoża Strzelin – nie licząc eksploatacji kruszywowej – wydobywane jest około 8 000 ton granitu miesięcznie. Przy czym jako materiał bloczny można potraktować co najwyżej 30% tej ilości. Nie jest to taka dobra wydajność i tak łatwa eksploatacja, jak w złożach strzegomskich.

Duży odpad, wolniejsze cięcie, dużo większe zużycie narzędzi, dodatkowy czas poświęcony na odpowiednie ułożenie bloku pod piłą to powody, które uzasadniają wyższą cenę granitu ze Strzelina. Niestety, konkurencja ze strony materiałów strzegomskich powoduje, że trudno do tego przekonać klientów.
Alternatywą – bądź konkurencją niestety zagraniczną – jest Kuru Grey. Jednak parametry fizykomechaniczne klasyfikują granit strzeliński wśród najlepszych granitów polskich. Twardość i odporność na ścieranie, mrozoodporność, przyjmowanie różnej faktury powierzchni, bardzo wysoka odporność na działanie czynników mechanicznych – oto krótka charakterystyka tego materiału.

Wśród współczesnych inwestycji, na których wykorzystano granit ze Strzelina, można wymienić remont placu Kolegiackiego w Poznaniu – płyty chodnikowe, kostka, fontanna; remont ul. Krakowskiej w Opolu – płyty chodnikowe i kostka; Centrum Kongresowe w Krakowie – otoczenie budynku, Strzelin połączony z ciemniejszym sjenitem; Dzielnica Czterech Wyznań we Wrocławiu – skontrastowany z Kośminem opisywanym w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego; otoczenie Politechniki Gdańskiej – zestawiony z jaśniejszym granitem strzegomskim i czarnym Szwedem; Rynek w Lubinie – podkreślony ciemnymi obramieniami również ze Szweda; czy fontanna w Karpaczu – łukowa w formie konstrukcja z monolitów z miodowej odmiany Strzelina. Na wymienionych inwestycjach użyto m.in. kostki surowo łupanej i cięto łupanej, płyt chodnikowych i drogowy o różnych wymiarach i grubości do 18 cm, oraz krawężników – zarówno dla ciągów pieszych, jak i typowo drogowych. Nierzadko elementy były wykonywane jednostkowo, by mogły zostać zabudowane w konkretnym miejscu.

 


 

Rafał Frankiewicz
(Pracownia Rzeźby, Pabianice):
„Moim zdaniem jeden z ciekawszych granitów. Jest twardy i drobnoziarnisty. Lubi być szorstki – w grubym piaskowaniu, w groszkowaniu, w płomieniowaniu, w szczotce wygląda bardzo interesująco: jest jasny, wręcz białawy. Jeśli nie ma ciemniejszych myszek, które się zdarzają, wygląda absolutnie niesamowicie. Nie ma dużych, ostrych ziaren – lekko chropawa powierzchnia zachęcająca do dotyku. Warto jedynie zwrócić uwagę na to, by elementy z niego wykonane były zawsze albo całe suche albo w całości mokre, ponieważ fragmenty mokre bardzo kontrastowo odcinają się od fragmentów suchych. Do kucia jest granitem bardziej wymagającym niż na przykład Strzegom – większa twardość i spoistość, dłuto ma trudniej. Ale dzięki temu można wydobyć każdy detal w bardzo precyzyjny sposób. Z powodu drobnego ziarna wydaje się jednolity i ładnie rozprasza światło.”

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Robale w skale

Autor: Jerzy Jędrychowski   |   Data publikacji: czwartek, 02 marca 2023 01:00

kk122_S34_1.jpg

Kiedy zamkniemy oczy i włączymy wyobraźnię, zobaczymy piękne, ciepłe, błękitne morze, na dnie którego, prawie przy brzegu, znajdują się pełne życia rozległe rafy koralowe. Takie warunki panowały w środkowym i górnym dewonie na terenach w okolicach równika. Tam właśnie znajdowała się wówczas część kontynentu, który w swojej wędrówce obecnie stacjonuje na terenie Polski, a dokładnie w Górach Świętokrzyskich.

 Dowodem na prawdziwość przedstawionej historii są znajdujące się tu skały osadowe pochodzenia morskiego – wapienie. Wapienie w regionie świętokrzyskim były eksploatowane od początków osadnictwa na tych terenach. Początkowo jako materiał budowlany wykorzystywany przy wznoszeniu murów, zamków, kościołów. Z czasem zaczęto dostrzegać piękno tych skał, zawarte w ich wnętrzu. Okazało się, że z pozoru szare, nieciekawe kamienie, przepełnione są zamienionymi w kamień organizmami.

Olbrzymia różnorodność form życia, jakie tętniło na rafach koralowych w okresie dewonu, obecnie jest do podziwiania w postaci zachowanych w skale skamieniałości. Odkryta uroda zróżnicowanych kolorystycznie wapieni świętokrzyskich przyczyniła się już od połowy szesnastego wieku do rozwoju górnictwa odkrywkowego w tym rejonie. Powstają liczne marmurołomy wydobywające materiał na posadzki, nagrobki, portale, okładziny i wiele, wiele innych elementów architektonicznych. Gdy będziemy się uważnie przyglądać wypolerowanej wapiennej powierzchni, zobaczymy tam skamieniałych mieszkańców dewońskich raf.

Liczną grupę stanowią gąbki, korale, małże, ramienionogi, a nawet fragmenty pancerzy ryb pancernych. W regionie świętokrzyskim działało ponad 40 kamieniołomów bazujących na powstałych w morskiej toni osadach. Wiodącą rolę odgrywał kamieniołom w Bolechowicach, z którego pochodzą jedne z najbardziej rozpoznawanych „marmurów” słynnych z zawartych w nim skamieniałości.
Wśród wydobywanych na Kielecczyźnie skał wykorzystywanych w architekturze znaczącą grupę stanowią wapienie powstałe w okresie jurajskim.

Z odsłonięcia w Morawicy pochodzi jasno beżowy wapień powstały w warunkach nieco odmiennych niż dewońskie rafy. Możemy tu spotkać zachowanych w osadach, mieszkańców głębszego morza – amonity i belemnity.
Odkryciem ostatnich lat jest robiący coraz większą furorę na kamieniarskim rynku wapień jurajski z Gołuchowa. Mówiąc o popularności materiału z tego złoża, mam na myśli nie tylko jego wyjątkowe parametry techniczne, ale przede wszystkim możliwość podziwiania przebogatego życia, idealnie zachowanego w osadzie.

Najmłodszym, ale jednocześnie najdłużej eksploatowanym surowcem pochodzenia morskiego, są wapienie pińczowskie z okresu miocenu. Budulcem tego osadu były głównie szczątki glonów z gatunku Litotamnia. Wśród skamieniałych glonów możemy spotkać ciekawe małże, ślimaki, zęby rekinów. Największą ciekawostką znalezioną w mioceńskim osadzie jest szkielet kilkumetrowego wieloryba. Bardzo trudno jest w tak niewielkim artykule przedstawić olbrzymie bogactwo i różnorodność form życia zachowanych w świętokrzyskich wapieniach. Ale zachęcam do przyglądania się pochodzącym z tego regionu skałom i wtedy – wtedy, koniecznie musimy uruchomić naszą wyobraźnię.

fotografie:

Głowonóg Belemnit – wapień Morawica
Małż Megalodon – wapień Bolechowice
Głowonóg Amonit - wapień Morawica
Wapień oolitowo- muszlowy Gułuchów

fot. Jerzy Jędrychowski

 

 

 

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 16 Eskom, f**king Eskom!!!

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: środa, 01 marca 2023 12:35

kk122_S66_1.jpg

Eskom już się przewijał w naszych tekstach, ale dla osób zaczynających przygodę z RPA szybkie wyjaśnienie: Eskom jest odpowiednikiem naszego Tauronu – nalicza jak chce, cennika, taryf i stref nikt nie zrozumie, ale przynajmniej na dzisiaj dostarcza prąd w Polsce regularnie, bez spadków napięcia.

Jednak musimy się odnaleźć w klimacie RPA – czyli raz, że odległym, a dwa pięknie rozbudowanym i zarządzanym w czasie apartheidu przez białych – Burów. No i zaczynamy wracać do czasów teraźniejszych, czyli kraj zarządzany przez armię niekompetentnych ludzi z rządu. Kolejny człowiek został na dniach odwołany z funkcji prezesa Eskomu. Następuje wyciszenie lub zamknięcie trzech z czterech elektrowni atomowych na terenie RPA. Sprzedaż głównego surowca energetycznego na zewnątrz – węgiel brunatny i kamienny w niebotycznych ilościach trafił do krajów ościennych. Równie wielkie ilości węgla trafiają do zagrożonej kryzysem energetycznym Europy. Z kraju (RPA) zaczyna znikać ilość węgla potrzebna do utrzymania kraju (RPA) w miarę dobrej kondycji energetycznej. W RPA pojawił się kryzys. Nie trwa on jednak od tego roku czy od pandemii. Trwa on od kiedy pamiętamy, a jesteśmy w RPA już ponad 11 lat. Ale nigdy nie był on na tak wysokim poziomie jak dzisiaj. Nawet ciężko mówić o utrudnieniach w działalności gospodarczej. To wręcz paraliż gospodarczy.
Każdy może sobie ściągnąć na telefon appkę „ESP” i widzieć w czasie teraźniejszym, co dzieje się w RPA. Eskom wprowadził 8 – tak, osiem – poziomów tzw. „loadshedding”. Każdy poziom nam mówi, w jakim czasie i na jak długo zostanie wyłączony prąd w strefie przemysłowej w CAŁEJ RPA. Od dłuższego czasu pracujemy między 4 a 5 poziomem. Zapytacie, jak wygląda praca w takich warunkach? Spieszę z wytłumaczeniem:

Stage 4             Stage 5
                        01:00 – 03:30
07:00 – 11:30   07:00 – 11:30
15:00 – 17:30   15:00 – 17:30
23:00 – 01:30   23:00 – 01:30

To są godziny, w których prąd jest wyłączony kompletnie w strefach przemysłowych. Więc jeżeli pracujemy na kopalni na jedną zmianę od 07:00 do 16:30, szybko możecie zobaczyć, ile czasu tracimy na przestoje. Nasza branża – w sumie cały sektor górniczy – opiera się na ciężkich maszynach typu ładowarki, koparki i wozidła. Ale są i sprężarki pneumatyczne generujące powietrze, a bez tego nie zawiercimy nawet jednego otworu pod kliny czy pod strzelanie.
Nasuwają się dwa pytania: jak ludzie z tym żyją i jak temu zaradzić? Firmy, gdzie zyskowność jest duża, mogą pozwolić sobie na montaż i uruchomienie generatorów prądu. Dzięki temu, kiedy jedziemy na lunch do miasta (bo u nas jest wymuszona przerwa) jemy posiłek w oparach ropy, a dźwięk 200-konnego silnika umila nasze rozmowy na temat, jak w tej Afryce jest „pięknie”.
A niestety robi się gorzej i będzie tylko gorzej! Na 20 marca Julius Mallema zapowiedział narodowy lockdown, narodowy zastój w pracy plus zatrzymanie jakichkolwiek płatności do Eskomu do odwołania. Ile to może trwać? Tydzień, dwa, miesiąc? Pytanie „kto dłużej wytrzyma?” Dylemat powstaje, czy przystąpić do tego strajku czy odpuścić? Czy związki zawodowe (które są bezlitosne – ale o tym już wiecie) na nas to wymuszą, czy będziemy próbować walczyć z systemem?
A teraz wyobraźcie sobie: jedziecie do Lidla, do Biedronki lub Intermarché. Stoicie przy kasie, czekacie w kolejce na skasowanie swoich zakupów i wtedy widzicie, jak gasną wszystkie żarówki i wszystkie kasy zaczynają piszczeć, bo przeszły na zasilanie zastępcze. I wszyscy, jak chórek, mówią „F**king Tauron”. Złości już nie ma, zostaje tylko śmiech i westchnienie. Ale spokojnie – to tylko wyobrażenie.
Jednak niestety dzisiaj to się dzieje w RPA i jest na porządku dziennym. Tak człowiek zostawia ten europejski styl życia razem z paszportem, zegarkiem czy portfelem w sejfie i przechodzi – ba, przesiąka – tym afrykańskim życiem. I wiecie, co jest najlepsze w tym wszystkim? Że my w tym próbujemy znaleźć rozwiązania. Tak, próbujemy powiedzieć sobie „nie jest tak źle -- przecież tydzień temu był stage „7” dzisiaj tylko „5” więc jest spoko”. RPA ma nadal – i zapewne jeszcze długo będzie miała – kilka przewag nad Europą: tania siła robocza, tani prąd czy po prostu ogromne bezrobocie, które napędza całą południową Afrykę. Dla nas, ludzi „over the sea”, może się to wydawać dziwne, ale oni żyć będą tam, czy my tam będziemy czy nie. I świat dalej będzie się kręcił z nami czy bez nas! I nawet taki Eskom nie jest w stanie zatrzymać pędu i życia w RPA. Tylko pytanie: jakim kosztem?
TIA – This is Africa!!!

 


 

TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 11 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł
Strona 9 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.