O kamieniu

Kwarcyty brazylijskie

Autor: Jarosław Dulemba   |   Data publikacji: wtorek, 20 grudnia 2022 09:12

kk121_28_01.jpg

Kwarcyty naturalne to skały metamorficzne powstałe z piaskowców i mułowców pod wpływem wysokich temperatur i ciśnienia. Te geologiczne procesy doprowadziły do powstania unikalnej skały. Kwarcyt jest bardzo zwarty i bardzo twardy.

To materiał o dużym ciężarze, gęstości i spójności. Jest wytrzymały na ściskanie i zginanie. Niska higroskopijność sprawia, że nie jest podatny na zaleganie wilgoci, pleśni. Nie traci koloru i nie matowieje pod wpływem promieniowania UV, temperatury czy działania środków chemicznych. Jego trwałość i atrakcyjny wygląd nie zmienia się nawet po wielu latach użytkowania.
Nie to jednak stanowi o unikalności materiału. W tej skale podczas formowania znalazło się wiele dodatków mineralnych i naturalnych zanieczyszczeń, które tworzą w tym materiale unikatowe wzory. W kwarcytach znajdują się spore ilości miki dającej efekt krystalicznie gładkiej, lśniącej powierzchni nawet w wersji niepolerowanej.

Najbardziej interesujące kwarcyty występują w Ameryce Południowej – w Brazylii i Wenezueli. Ciekawym miejscem występowania jest zagłębienie Sima Aonda w Wenezueli o głębokości 360 metrów będące najgłębszą naturalną studnią na świecie.
Dla kamieniarstwa najciekawszą ofertą są kwarcyty z Brazylii, gdyż to tam wydobywane są w celach komercyjnych. Kwarcyty brazylijskie cechuje przepuszczalność światła, co daje niesamowite możliwości w aranżacji wnętrz. W praktyce nie da się znaleźć jednakowych bloków, więc zabudowany we wnętrzu gwarantuje unikatowy wygląd.

Bogata kolorystyka kamienia (od beżu, bieli, brązów po czerwienie i stalowe szarości) i niezwykle dynamiczny kompozycyjnie rozkład wzorów na poszczególnych blokach sprawiają, że kwarcyt brazylijski to idealne rozwiązanie na skontrowanie minimalistycznego stylu nowoczesnych domów.
Ta czasem szalona kolorystyka powoduje, że dość często płyty kwarcytu wykorzystywane są jako ekskluzywny detal, ale nie brakuje również realizacji, w których kwarcyty są dominującym elementem wnętrz.

Decydując się na wykorzystanie we wnętrzach tego materiału, trzeba zapewnić mu odpowiednią przestrzeń, aby naturalny połysk i kolorystyka stworzyły unikatowy klimat. Świetnie komponują się z drewnem, szkłem czy betonem architektonicznym. Ważne jest, że można stosować go na posadzkach przy ogrzewaniu podłogowym czy jako materiał w realizacji łazienek lub na blaty kuchenne.
Kwarcyty brazylijskie mogą być też stosowane na zewnątrz. Przez odporność na zmiany temperatury i brak pękania pod wpływem nacisku przez długie lata zachowują również swój atrakcyjny wygląd i trwałość pomimo narażenia na warunki pogodowe.
Wymieniane cechy – trwałość, odporność, zwartość – ułatwiają też jego wydobycie. Dzięki temu uzyskiwane są duże bloki, a w rezultacie płyty dające architektom prawie nieograniczone możliwość projektowe.

Jeśli uważamy, że kamień w realizacjach to synonim trwałości, elegancji i splendoru, to zastosowanie kwarcytu podnosi go na jeszcze wyższy poziom. My twierdzimy, że każda realizacja z wykorzystaniem kwarcytów daje szczególną satysfakcję i powód do dumy ze swojej roboty, bowiem sam kamień tworzy niesamowity efekt.

Serdecznie polecam
Jarosław Dulemba
tel. 32 211 33 33
www.marmur-dulemba.pl/blog

 

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 15 Nie możesz mówić „k***a”

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: poniedziałek, 19 grudnia 2022 14:04

kk121_50_01.jpg

Mamy grudzień. Na kopalni zaczyna się pora deszczowa, temperatura podchodzi do 40 stopni. Czarni myślami są już na przerwie świątecznej, biali też już myślą o swoich wyjazdach do Kapsztadu. W tym wszystkim jesteśmy MY Polacy!

Przełom listopada i grudnia 2022 roku należał do Mietka i Zenka. Polecieli do Afryki, żeby zrobić konkretną robotę i zaplanować produkcję. Oczywiście historia by była nudna, gdyby nie to, że jak zwykle miejscowi muszą coś odwalić i narobić bałaganu. Tak właśnie było tym razem, a początek całej historii sięga do października 2022 roku. Z powodu rosnących kosztów produkcji i zarazem spadku produkcji w porównaniu do poprzedniego roku, musiałem podjąć decyzję o skróceniu godzin nadliczbowych oraz o wstrzymaniu wypłaty premii świątecznych.

Życie wymusiło na mnie zdystansowanie się od tego, jaki stosunek czarni mają do białych, a zwłaszcza do nas, Polaków. Przestałem się przejmować, co o nas mówią. Przestałem też wierzyć w ich obietnice, które składali zawsze, gdy negocjowali podwyżki, bonusy czy pożyczki, ale zwykle szybko zapominali po zakończeniu rozmów. Skutkiem tego zupełnie zmieniłem podejście w rozmowach zarząd – pracownik, a dzisiaj mamy Isaaca, który występuje w naszym imieniu i on negocjuje z czarnymi. Isaac to biały gość koło siedemdziesiątki, który bardzo dobrze porusza się w sprawach prawa pracy w RPA i w sumie pracuje dla nas jako prawnik. Wyleczyłem się z tego, żeby być miłym i za wszelką cenę dogadać się – często na niekorzyść firmy. Oni mają nas gdzieś, to czemu ja mam być miły na siłę!

Kiedy ogłosiłem swoją decyzję – oczywiście uzasadnienie nie zostało usłyszane – czarni zaczęli pisać donosy na szefa. Tak, pisali donosy na Zenona. Co było w donosach? Przypuszczam, że dla każdego czytelnika to rzeczy absurdalne z perspektywy tej sprawy: niezakładanie kasku przez Zenka i Mietka, brak koszulki odblaskowej, brak butów z noskami metalowymi czy praca pod dużą presją ze strony Zenona. No i chyba najlepsze z najlepszych: Zenon i Mietek używają słowa „k***a” i to prawdopodobnie w celu obrażenia ich.
I tak któregoś dnia na kamieniołom wjeżdża pracownica z DMR (urząd górniczy) i chce zamknąć kopalnie, bo chłopaki z Polski są bez wymaganego uniformu. Kazałem im zjechać jak najszybciej do domu, a pismo od pani komisarz kazałem zawieźć do Lourensa – niewidomego adwokata, którego znacie z poprzednich odcinków TIA – by pomógł mi w tym zderzeniu z głupotą ludzką. To był piątek.

Miałem nadzieję, że do poniedziałku sprawa trochę przycichnie i od nowego tygodnia będzie można normalnie funkcjonować.
Jednak dostaję telefon od Rudiego, który mówi, że to pilne, bo na kopalni są przedstawiciele związków zawodowych i chcą ze mną rozmawiać. Słuchawkę przejmuje Stalin (pamiętacie z poprzednich tekstów: lider związków zawodowych) i – zanim zdążyłem powiedzieć, że wszystkie rozmowy mogą się odbywać wyłącznie w obecności Isaaca – spokojnym i wyważonym głosem mówi, że chce mnie tylko o coś poprosić. Uległem i postanowiłem wysłuchać, co ma do powiedzenia. Spodziewałem się, że głównym tematem będzie brak odprawy świątecznej. Nie myliłem się. Ale nie było to żądanie, a bardziej prośba z jego strony, żeby ludzie coś dostali od firmy na ten okres wolnego.

Jak pamiętacie, w poprzednich latach, gdy mieliśmy genialnego menadżera z Polski, była praktyka, że w grudniu wypłacane były dwutygodniowe bonusy, premie do podstawowej wypłaty. Macie pewnie też świadomość, że w grudniu w Polsce zaczyna się martwy sezon w kamieniarstwie i wygenerowanie jakiejkolwiek ekstra kasy jest bardzo trudne.
Stalin przedstawił swoje stanowisko i poprosił chociaż o minimalne bonusy w wysokości 500 randów (ok. 120 zł) na głowę. Odpowiedziałem, że zastanowię się i dam odpowiedź w przyszłym tygodniu. Tak naprawdę od początku chciałem coś dać pracownikom, ale chciałem, by była to niespodzianka przed świętami. Chwilę później dzwoni Lourens. Kontrola DMR nie jest dla picu i trzeba to potraktować poważnie, bo mogą zamknąć kopalnie, a Zenka i Mietka wsadzić do więzienia. Że co?! Za brak kasku i popularną polską „k***ę” chcą zamknąć kopalnie? Lourens poprosił o spotkanie w jego biurze następnego dnia.

W sobotę Zenek pojechał na spotkanie z prawnikiem, ja połączyłem się telefonicznie. Jak się okazało, w RPA skargi można składać anonimowo. Takich skarg było 15 od połowy października, czyli od momentu, gdy obciąłem nadgodziny i padła informacja o braku bonusów świątecznych. W rozmowie przyznajemy, że zasady BHP są proste, rozumiemy je i trzeba ich przestrzegać. Zarzut o presję ze strony Zenona wydaje się naciągany, bo pracujemy z czarnymi od 11 lat i trochę się nawzajem poznaliśmy – Zenon jednak powiedział, że trochę ograniczy rzekome „ciśnienie”. Ale już zakaz używania słowa „k***a”, to przecież jest to bzdura. Tłumaczę Lourensowi, że słowo „k***a” ma w języku polskim ponad 100 różnych znaczeń. Wypowiadamy je kiedy jesteśmy smutni, szczęśliwi, w euforii czy przygnębieni. I tak naprawdę ciężko jest przetłumaczyć to słowo na inny język, bo ma tak dużo znaczeń i zastosowań. I nagle my – jako Polacy i na dodatek faceci – mamy przestać używać tego „przecinka”? Pytam Lourensa: „Skoro czarnych obraża słowo, którego nie rozumieją, to jak my mamy się czuć kiedy oni rozmawiają w swoich dialektach, czy nawet po afrykanersku, gdzie 99% słów nie rozumiemy, i de facto każde słowo może nas obrażać.” Odpowiada, że jak nie znasz języka, to nie wiesz czy jesteś obrażany. Pytam dalej: „Skąd oni mogą wiedzieć o czym my rozmawiamy, skoro nie znają języka polskiego?”. Odpowiedź zaskakuje: „Twierdzą, że to słowo znają.” Moje emocje sięgnęły zenitu: „Okej. Od dzisiaj nie używamy słowa »k***a«, tylko »s***aj«. Zobaczy jak długo nie będzie to im przeszkadzać.”

W poniedziałek wszystkie papiery zostały dostarczone przez Rudiego do DMR, do Rustenburga i sprawa została oddalona. Rachunek, jaki mi wystawił Lourens to 20 000 randów. Czyli, jak już się domyślacie, premii na pewno nie będzie. W środę zadzwoniłem do Rudiego i powiedziałem mu, żeby przekazał pracownikom, że przez głupotę donosicieli Jacek wydał 20 tys. randów na prawników i papierologię. W ten sposób premie tegoroczne zostają anulowane, bo pieniądze na nią przeznaczone poszły na usuwanie skutków ich poczynań. Może następnym razem się zastanowią przed podjęciem pochopnych, krótkowzrocznych działań.

Cóż... RPA rządzi się swoimi prawami i często musimy poświęcać czas i wydawać pieniądze na rzeczy głupie i bezsensowne. A tak naprawdę chcielibyśmy latać na Czarny Ląd tylko po to, żeby wykonać konkretną robotę i spokojnie wrócić do Polski. Ale cóż, lokalsi nie pierwszy i nie ostatni raz dają nam do wiwatu. Już się do tego zdążyliśmy przyzwyczaić, więc jak to mówią „TIA – this is Africa!”!


 

TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany
przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA.
Przez ostatnie 11 lat powtórzyłem go tysiące razy.
Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

Ciemnoszary Kośmin

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: poniedziałek, 19 grudnia 2022 08:58

kk121_18_01.jpg

Kośmin to najciemniejszy z polskich kamieni – dostępny w aktualnej ofercie działających obecnie złóż. Wydobywany jest między Niemczą a Piławą Górną na Dolnym Śląsku.

Kośmin to granodioryt hornblendowo-biotytowy w swoim składzie bliższy granitowi niż sjenitowi – ma w swoim składzie dość sporo kwarcu, który w sjenitach występuje w niewielkich ilościach, za to w granitach jest jednym z podstawowych składników (20-60%). Niektóre źródła klasyfikują go również jako monzonit. Potocznie używana nazwa „sjenit” jest błędna.
Kośmin to kamień o strukturze średnioziarnistej, jawnokrystalicznej, porfirowatej i teksturze kierunkowej. Oznacza to, że w tle utworzonym przez jasne skalenie i kwarc oraz ciemne biotyt i hornblendę (amfibol) tkwią jasne kryształy skaleni potasowych i plagioklazów o wielkości nawet do kilku centymetrów. Zawartość ciemnych minerałów to mniej niż połowa, ale to wystarcza, by jego kolor był określany jako ciemnoszary. Przyczynia się do tego zbita tekstura z lekkim ukierunkowaniem ułożenia kryształów i dość częste „myszki” (drobnoziarniste ciemne enklawy).

Ma większą spoistość niż granit, a jego struktura wewnętrzna jest bardzo zwięzła. Możliwość uzyskania wysokiego i trwałego poleru oraz odporność na ścieranie stawia go wśród najciekawszych kamieni użytkowych. Nie przyjmuje żadnych plam i nie wymaga impregnacji. Jest odporny na warunki atmosferyczne i mrozoodporny.

kk121_18_02.jpg

Bloki w kamieniołomie Kośmin

Zbierając informacje o Kośminie rozmawiałem z wieloma osobami. Dziękuję za wszystkie informacje i opowieści. Szczególne podziękowania (w kolejności alfabetycznej) dla: Pawła Mroza (Bazalt S.A., Wilków), Wojciecha Szcześniaka (Kamrex, Piława Górna), Pawła Szeligi (Euro-Bruk, Jugowa).


Kamienia z tych okolic użyto do budowy murów Niemczy przed rokiem 1296. Znaczny rozwój tutejszego kamieniarstwa nastąpił w XVIII wieku za sprawą osiedlenia się w Piławie Górnej wspólnoty braci morawskich, odłamu protestantów. W XIX wieku kamień z tych okolic był dostarczany na budowy ówczesnych Prus. Po II wojnie światowej Kośmin wykorzystano przy budowie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz innych budowli z tamtego okresu.

W czasach współczesnych największy rozkwit kamieniołomu w Kośminie przypada na lata 70. XX wieku. Produkowano głównie kruszywo, elementy budowlane na państwowe inwestycje, a poboczne wydobycie bloków odbierały firmy nagrobkarskie. Brak jakiegokolwiek kamienia importowanego i dostępność wyłącznie szarych granitów powodował, że Kośmin – ze swoją ciemną, kontrastową kolorystyką – był wówczas towarem luksusowym. Do dziś jest uznawany za najbardziej dekoracyjny polski kamień.
Według bilansu Państwowej Służby Geologicznej z 2020 roku zasobność przemysłową złoża Kośmin oceniono na 34 mln ton (geologiczne zasoby bilansowe 60,6 miliona ton). Większość wydobycia – ze względu na wysokie parametry techniczne – jest przetwarzana na kamień łamany, kamień hydrotechniczny oraz kruszywo drogowe i kolejowe. Wydobycie bloków na potrzeby kamieniarskie nadal jest tylko ułamkiem produkcji wydobywczej.

Obecnym właścielem złoża jest Przedsiębiorstwo Górniczo – Produkcyjne „Bazalt” S.A. w Wilkowie. Plan wydobycia bloków ze złoża to 8 000 ton rocznie. Najczęściej wydobywane bloki mają wymiary 160 x 120 x 100 cm i 180 x 160 x 120 cm. Zdarzały się również bloki o wymiarach 380 x 120 x 100 cm. Obrabia się go łatwo, zwykłymi narzędziami do granitu. Mniejsza zawartość kwarcu powoduje, że trudniej się go płomieniuje. Bywa, że ma tendencję do tworzenia rdzawych wykwitów – dawniej radzono sobie z tym przez sezonowanie kamienia przed przetarciem, obecnie sprawę rozwiązuje zastosowanie chemii.

W kamieniarstwie Kośmin jest nieprzewidywalnym materiałem, bo często dopiero na końcowym etapie produkcji ujawniają się wady płyt, które nie są widoczne wcześniej. Firmy przetwórcze potwierdzają, że chcąc uzyskać odpowiednią ilość płytek określonego formatu trzeba wagowo przerobić dużo więcej materiału – przykładowo: z pociętej partii bloków płytki o wymiarze 100 x 50 cm statystycznie stanowią 25%, płytki 50 x 50 cm kolejne 25% i 30 x 50 cm to reszta. Przy takich założeniach nic się nie zmarnuje, ale uzyskanie większych płytek wymaga przerobu 4-krotnie większej ilości kamienia. I to niestety ma wpływ na cenę tego materiału, zwłaszcza w dużej płycie. Jako materiał na blaty – bądź nagrobki – Kośmin nadal jest materiałem luksusowym.

Dane fizykomechaniczne:

Gęstość objęt. 2770 kg/m3
Nasiąkliwość 0,2 %
Wytrzymałość na ściskanie 206,0 MPa
– po zamrażaniu 56 cykli 185,0 MPa
Wytrzymałość na zginanie 18,5 MPa
– po zamrażaniu 56 cykli 16,1 MPa
Ścieralność na tarczy Boehmego 0,285 cm
Mrozoodporność całkowita

Opis
interesujący rysunek dużych, jasnych kryształów na ciemnym tle, ciekawa alternatywa dla szarych granitów
niska ścieralność – zalecany na posadzki i stopnie w miejscach o dużym natężeniu ruchu
zastosowanie wewnętrzne i zewnętrzne – odporny na warunki atmosferyczne i całkowicie mrozoodporny
lekkie ukierunkowanie ułożenia ziaren
Cechy wyróżniające
niepowtarzalna ciemnoszara barwa, niska ścieralność i wysoka wytrzymałość mechaniczna, pełna mrozoodporność
odporny na plamienie, dobrze komponuje się z szarymi granitami


Znane przykłady zastosowania tego kamienia to m. in.: Dworzec Centralny i metro w Warszawie; cokół pomnika Mickiewicza, płyta główna Rynku, Dworzec Główny, Bank PKO, Galeria Centrum, dawny Hotel Cracovia w Krakowie; Centrum Kultury Zamek i przejścia podziemne na dworcu w Poznaniu, a także wiedeńskie metro. Bardziej współczesne inwestycje to m. in. otoczenie pomnika „Kryształowa Planeta” we wrocławskiej Dzielnicy Czterech Wyznań i tysiące metrów chodnika w dużej płytce wokół najnowszej galerii handlowej Wroclavia; remont wnętrz Izby Lekarskiej w Katowicach; patio Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku; 12 000 ton użytych na rewitalizację ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Największy blok, jaki wydobyto po II wojnie w Kośminie, miał 24 tony i został wykorzystany przy budowie fontanny w Piławie Górnej.

121kosmin_a.jpg

Dzielnica Czterech Wyznań, Wrocław oraz Kostka paryska 14 x 28 cm, Łódź, ul. Piotrkowska

Przy okazji warto wspomnieć o pewnym paradoksie początku XXI wieku. W ówczesnych przetargach dominował trend wybierania taniego materiału z Chin. Nie inaczej było przy remoncie dworca Łódź Fabryczna. Ale inwestor bał się zastosować „chińczyka” na zewnątrz, więc użyto tam Kośmina.

kk121_20_04.jpg

W przeciwieństwie do granitów Kośmin nie ma naturalnych kierunków łupliwości. Oznacza to, że nie łupie się dobrze i trudno robi się z niego elementy łupane, na przykład kostkę. Dlatego bardzo często spotyka się kostkę cięto-łupaną, która wygląda bardzo efektownie na dużych powierzchniach.

 Kolorystycznie jest w miarę jednolity i powtarzalny. Nawet po latach, co potwierdza niedawna wymiana najbardziej zużytych płyt na Dworcu Centralnym i w Zamku Królewskim w Warszawie.

Kolorystyka kamienia powoduje, że bardzo dobrze komponuje się on z szarymi granitami. Oczywiście najlepiej widać to na materiałach polerowanych. W przypadku innej faktury uwidacznia się to, kiedy kamień jest mokry lub po zastosowaniu środków imitujących mokry kamień.

Zbigniew Zych (Godstone, Strzegom):

„W obróbce rzeźbiarskiej materiał dość trudny. Oprócz tego, że ma w zasadzie tylko jeden chód i najłatwiej pracuje się w nim tylko w jednej płaszczyźnie, to pod dłutem jest sprężysty – dłuto odbija się od materiału, ma się wrażenie, jakby próbowało się kuć w wyjątkowo twardej wacie. Dotyczy to także kucia liter. Natomiast ze względu na wielkość ziarna w rzeźbie dobrze prezentuje się tylko w zastosowaniach monumentalnych. W mniejszej rzeźbie często trzeba uciekać się do podmalowywania (laserunek przy użyciu tzw. „Schliffarben”) mającego na celu zmniejszenie kontrastu między jasnymi i ciemnymi ziarnami, by w rzeźbie zaczęły być widoczne detale. Ewentualnie trzeba stosować dość mocne groszkowanie.”

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 14 Szewc boso chodzi

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: niedziela, 13 listopada 2022 14:40

kk120_S56_01.jpg

Jak to jest, że Kiszkiel ma swoją kopalnię Impali, a brakuje mu materiału?

Z takim pytaniem spotykam się bardzo często. Nawet przyjąłem sobie osobisty podział moich rozmówców. Część osób to te, które były choć raz w kamieniołomie i mają jakikolwiek pogląd na to, co się dzieje w wyrobisku. Mają pojęcie o wydobyciu, wiedzą, co to są konwencjonalne metody wydobycia1) czy mining slabs2). Zdają sobie sprawę z tego, że nie wszystko, co się wydobędzie z przodka, nadaje się do przerobu, nie mówiąc już nawet o sprzedaży.

Żeby wysłać do Polski 1000 ton kamienia w bloku, który nadaje się do przerobu i klient będzie zadowolony z jakości materiału, musimy – jak to mówimy z Zenkiem – „wyrzucić” 10 000 ton materiału. Łatwo można policzyć, że jest to wychodowość na poziomie około 10 procent. I taki poziom jest akceptowalny do prowadzenia granitowego biznesu. Wiadomo, czasami będziemy nad kreską, a czasami pod nią. Co ma wpływ na to, gdzie jesteśmy i ile materiału wysyłamy do Polski? Bardzo wiele rzeczy. Można je podzielić na te, na które mamy wpływ i te, na które nie mamy wpływu. Pogoda, matka natura czy nawet coronavirus jest poza naszym wpływem, ale sprzęt, ludzie, nadzór czy wizja kamieniołomu to elementy, za które jesteśmy odpowiedzialni.

Pogoda w RPA jest wyznacznikiem, czy w ogóle wjedziemy na kopalnię. Wyobraźcie sobie, że deszcz, który spadnie w nocy, może sparaliżować wydobycie nawet na kilka dni. W naszym przypadku powodem jest glina powszechnie tu występująca na powierzchni terenu. Będąc pierwszy raz w RPA, nie zdawałem sobie sprawy, jak nasączona wodą glina może przeszkadzać w przemieszczaniu się po tzw. „tarr road”3), nie mówiąc o niemożności wykonywania pracy. Jedyny sprzęt, który może się poruszać w takich warunkach, to koparki na gąsienicach. Choć i ich możliwości się kończą, gdy mocno popada. Ludzie boją się wejść na przodek, bo ich strach przed poślizgnięciem jest na tyle duży, że próby nakłonienia ich do pracy kończyły się strajkiem.

Przy okazji. Nadal zadziwia mnie to, w jakich warunkach oni mieszkają, skoro przez okres deszczu wolą pozostać na kopalni, niż iść do domu. Tak. Gdy zaczyna lać, ludzie przestają pracować i chronią się w kontenerach socjalnych na kopalni. Po prostu siedzą i nic nie robią. NIC, kompletnie NIC. Oczywiście musimy zapłacić im za te godziny siedzenia. Może się rodzić pytanie, dlaczego nie odpracują tego czasu w inny dzień, kiedy pogoda pozwoli na to. Zapomnijcie. Gdybym ich ściągnął do pracy w sobotę i potem powiedział, że odpracowywali dzień stracony przez deszcz, to w poniedziałek byłby strajk i najazd związków zawodowych na kopalnię.

Wróćmy do deszczu. Pierwszy raz – nieświadomy tego, czym jest ta glina po nocnych opadach – pojechaliśmy z Zenkiem na wyrobisko. Samo dotarcie było już wyczynem. Auto z napędem na cztery koła ledwo dojechało. Wtedy to była dla mnie fajna przygoda jak z filmów o przeprawach terenowych, choć była to tylko zwykła droga na kopalnię. Można to porównać do jazdy w warunkach zimowych w Polsce, kiedy naszych drogowców zaskoczyła zima: auto pływa w niekontrolowany sposób. Ale jakaś z tego frajda była.
W końcu dojechaliśmy, wysiedliśmy i zaczęliśmy iść w stronę biura. Dziś rozpoznaję nasączenie wodą gliny po jej kolorze. Wtedy jeszcze nie potrafiłem i po dwóch krokach byłem bez butów, które zostały w glinie, a po kolejnych krokach straciłem również skarpetki. Kiedy bosy stanąłem na lekko suchszej glinie, zrozumiałem, że te warunki pracy bardzo mocno odbiegają i będą odbiegać od polskich. Najdłuższy okres przestoju z powodu opadów deszczu, jaki pamiętam, to 20 dni. Ponad pół miesiąca bez jakiegokolwiek kawałka bloku wydobytego i przygotowanego na eksport!

Wspomniałem o tarr road. Skoro auta osobowe mają trudność, żeby ją pokonać po deszczu, to można zapomnieć o wywozie bloków do portu ciężarówkami. Czyli nie mając produkcji tracimy też możliwość załadunku statku. Ostatnią chwilą, by ratować sytuację, jest początek opadów – trzeba wywieźć bloki na szczyt tarr road ładowarką i załadować na tiry, zanim te utkną w błocie.
Oczywiście czarni kierowcy są mądrzejsi od nas i nieraz na siłę próbowali dojechać pod suwnicę po bloki. Najczęściej kończyło się to tym, że dwa do trzech dni spędzali na kopalni i dopiero – gdy warunki pozwalały – próbowaliśmy „wyszarpać” ciężarówki ciężkim sprzętem.

Zapytacie, dlaczego nie wykorzystamy odpadów – ponad 10 000 ton materiału miesięcznie – do utwardzenia dróg? Był taki plan. Myśleliśmy o postawieniu ciągu kruszącego, ale jest jeden problem. Impala CB, jak każde gabro, ma trzy kierunki łupliwości – niestety, jednym z nich jest łupanie się na ostro. Powstają tzw. „blaszki”, które nie będą się zagęszczać, a większe kawałki mogą stwarzać niebezpieczeństwo uszkadzania opon. Więc rosną nam hałdy odpadów, a drogi są przejezdne tylko do momentu opadów deszczu.
O Matce Naturze, czyli co za skałę wyjmujemy na przodku, opowiem w kolejnym tekście. Teraz wrócę do drugiej grupy moich rozmówców wspomnianych na początku tekstu. Wiedza tej grupy na temat wydobycia jest niestety zerowa. Dlatego łatwo im pytać dlaczego właściciel kopalni nie ma materiału? Wtedy zadaje jedno pytanie: „Czy myślisz, że w kopalni biorę materiał z przodka tak, jakbym kroił tort i wszystko jest czyste? A to, co jest wadliwe, pakuję na statek i wysyłam do Polski, by tu odbiorcy katowali się materiałem wadliwym, bo czysty sprzedaję lokalnie dla szybszej kasy?” I niestety wtedy pada szybka odpowiedź: „A tak nie jest?” W tym momencie wiem, że nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać rację i uśmiechnąć się porozumiewawczo.
Każdy biznes z boku wygląda na łatwy i prosty. Schody się zaczynają wtedy, kiedy zabierasz się za ten biznes. A może po prostu my jesteśmy głupi, że zajmujemy się takim biznesem? TIA!


1) za pomocą materiałów wybuchowych.
2) Mining slabs to wydobycie materiału za pomocą liny diamentowej, czyli cięcie pionowe i poziome i później kładzenie na płasko dużych płyt skalnych, które – po umyciu – dzieli się na bloki gotowe do wywiezienia.
3) Tarr road – aby ułatwić poruszanie po terenach piaszczystych drogi, najczęściej lokalne, utwardzone są za pomocą gliny – w czasie pory suchej warstwa gliny umożliwia w miarę wygodny przejazd, ale podczas deszczu droga staje się wyjątkowo błotnista, ponieważ do utwardzania nie używa się niczego poza gliną.


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 10 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

Partner dla profesjonalistów

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: niedziela, 13 listopada 2022 13:34

kk120_S26_01.jpg

Kwarc to jedna z kopalni szarego granitu strzegomskiego ze złoża Borów I. Znany raczej lokalnie. Ale wkrótce to się zmieni. Kwarc ma nowego właściciela. To firma o nowoczesnym podejściu do sprzedaży i elastycznym systemie obsługi dostaw. Impekstir – bo o niej mowa – to firma, o której rynek kamieniarski już zapewne słyszał. Młoda, dynamiczna, wsłuchana w potrzeby rynku.

kk120_S27_01.jpg

Granit strzegomski jest wydobywany ze złoża Kwarc od ponad 30 lat. Wcześniej całe wydobycie było przetwarzane przez firmy będące właścicielami złoża. Obecnie granit ten będzie dostępny na rynku. W tej chwili dostępne są bloki, bryły i elementy łupane.
Możliwości dostępu do kamienia z tego kamieniołomu są praktycznie nieograniczone. Zasobność złoża ocenia się na ponad 14 milionów ton, a wydobycie może osiągnąć nawet 100 000 ton rocznie. Oznacza to, że w najbliższych latach tego szarego granitu nie zabraknie.
Impekstir deklaruje, że Kwarc otwiera się na współpracę z kamieniarzami. Wcześniejszy model wydobycia i przerobu powodował, że ten materiał nie był dostępny na rynku. A szkoda, bo parametry tego granitu są bardzo dobre – doskonale znane z innych szarych granitów z tego regionu: twardy, mrozoodporny, o niskiej nasiąkliwości, odporny na ścieranie, wytrzymały na ściskanie i zginanie.
Tomasz Tyc i Przemysław Idziak, czyli właściciele Impekstir i nowi właściciele kopalni, postawili na nowy model biznesowy: Kwarc staje się dostępny na rynku. Co więcej: dostępny nie tylko w blokach, ale również w coraz większym stopniu przetworzenia, czyli w postaci półproduktów. I oferta półproduktów będzie stale poszerzana.

kk120_S27_02.jpg

Ze względu na parametry granit Kwarc był cichym bohaterem wielu inwestycji realizowanych w Polsce i Europie. Wytwarzano z niego różnorodne elementy budowlane, począwszy od kostki brukowej a skończywszy na rzeźbionych detalach. Ten stan nie zmieni się. Nadal będzie materiałem, z którego będą wykonywane elementy budowlane – łupane. Celem jednak jest nawiązanie współpracy z zakładami kamieniarskimi i dostarczanie im bloków, brył Możliwość zakupu granitu Kwarc różnej grubości to baza do wydajnej produkcji w każdej firmie kamieniarskiej.
Szeroka promocja tego materiału już trwa. Został pokazany na niedawno zakończonych targach Marmomac w Weronie. Włoska wystawa przyniosła tak dobre efekty, że Kwarc będzie można zobaczyć również na targach STONE w Poznaniu w dniach 23-25 listopada 2022 roku. Impekstir zaprasza na swoje stoisko – hala 7A stoisko nr 21A.

Artykuł na podstawie materiałów własnych Impekstir Operation SA


Kopalnia granitu KWARC

ul. Kopernika 27, Kostrza
58-150 Strzegom
tel. 74 855 38 33
tel. 698 407 474
biuro@kwarc.pl
www.kwarc.pl

Impekstir Operations SA

Wojciechówka 5
62-800 Kalisz
www.impekstir.pl

przeczytaj cały artykuł
Strona 10 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.