O kamieniu

Czerwony piaskowiec Nowa Ruda

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: piątek, 16 września 2022 08:38

119_18_1.jpg

Czerwony piaskowiec noworudzki w „Minimonografiach polskich kamieniołomów” Henryka Walendowskiego określany jest jako zwięzły piaskowiec budowlany powstały w okresie permu (paleozoik) w kilku cyklach sedymentacji utworów ilastych, piaszczystych i zlepieńcowatych. To determinuje jego budowę.

 Piaskowiec z Nowej Rudy (Dolny Śląsk) jest znany od wieków. Świadczy o tym powszechne zastosowanie tego kamienia w tym regionie jako budulec budynków i kościołów, a także jako materiał na fundamenty i inne elementy konstrukcyjne ścian, mosty i wiadukty, odrzwia oraz nadproża, stopnie, parapety, bruk. Wydobywany był w licznych łomach na zboczach okolicznych wzgórz prawdopodobnie już od XV wieku.

Obecny kamieniołom dostarczający ten materiał znajduje się kilkanaście metrów niżej niż miejsce wydobycia eksploatowane przed II wojną światową. Barwa od jasnoczerwonej, miejscami różowej po intensywnie ciemnoczerwoną. Poza tym to klasyczny przykład piaskowca – zarówno pod względem właściwości, parametrów, jak i podatności na obróbkę. Jest łatwiejszy w obróbce w stanie wilgotnym, świeżo po wydobyciu. W miarę wysychania twardnieje oraz nabiera bardziej intensywnej barwy. Obrabia się go narzędziami do piaskowca, choć sezonowane bryły łatwiej poddają się narzędziom do miękkich granitów.

To kamień o spoiwie krzemionkowym, co decyduje o jego twardości i odporności na warunki atmosferyczne. Jest mrozoodporny i odporny na ścieranie. Nie wymaga impregnacji, choć impregnacja pozwala ograniczyć rozwój glonów oraz wydobyć głębszą barwę. Ma niski współczynnik poślizgu. Nie płacze – niespotykane są przypadki, by na elewacjach wykonanych z tego piaskowca pojawiały się czerwone zacieki. Przykłady zastosowania widoczne są bardzo licznie na Dolnym Śląsku oraz na terenie Niemiec, co wynika z historycznej przynależności geograficznej tych ziem.

Najbardziej rozpoznawalnym i znanym jest chyba Most Zwierzyniecki we Wrocławiu, w obecnej postaci istniejący od 1897 roku. To również twierdza w Srebrnej Górze czy pomnik Bismarcka w Berlinie.

Oczywiście sama Nowa Ruda i okolica obfituje w przykłady zastosowania tego materiału: Ratusz, kościół św. Mikołaja, budynek dworca, liczne budynki w mieście począwszy od kamienic na Rynku, bruki, schody. Podobnie jest w okolicznych miejscowościach – choćby w Słupcu czy Bieganowie. Współcześnie wykorzystywany jest do wielu renowacji i rewitalizacji, nawet jako zamiennik pierwotnie użytych czerwonych materiałów. Można tu wymienić Wawel czy Zamek w Malborku. Dość wszechstronnym przykładem zastosowania jest otoczenie wodospadu Wilczki w Międzygórzu – elementy różnych zastosowań, w różnych wielościach i wykończeniach powierzchni. Ze względu na łatwą obróbkę w stanie wilgotnym był stosowany do wyrobu rzeźb, pomników i przedmiotów użytkowych i ozdobnych (kapliczki, słupy graniczne, koryta lub inne zbiorniki na wodę). Dzięki temu można spotkać wiele rzeźb wykonanych z tego piaskowca, zarówno współczesnych, jak i historycznych.

Często wykorzystywany jest w małej architekturze ogrodowej (rzeźby, ogrodzenia, altany, grille, ławki, poidła, zlewy ogrodowe) oraz w realizacjach parkowych (schody, balustrady, fontanny wolnostojące i przyścienne). Był i jest wykorzystywany do produkcji pomników nagrobnych, a wiele wspaniałych przykładów można znaleźć m.in. na cmentarzu żydowskim we Wrocławiu (ul. Ślężna). Ze względu na porowatość rzadko stosowany jest do wykańczania wnętrz. Wyjątkiem są obudowy kominków, na których prezentuje się bardzo efektownie. W zastosowaniach zewnętrznych najczęściej spotyka się go ze szlifowaną powierzchnią, choć można go również piaskować i groszkować. W przypadku elementów budowlanych to zwykle faktura surowa łupna lub surowa spod piły.

Dane fizykomechaniczne:

Gęstość objęt. 2258 kg/m3
Porowatość otwarta 5,00 %
Nasiąkliwość 4,53 %
Podciąganie kapilarne 30,4 g/m2s0,5
Wytrzymałość na ściskanie 60,0 MPa
– po zamrażaniu 48 cykli 50,0 MPa
Wytrzymałość na zginanie 3,8 MPa
– po zamrażaniu 12 cykli 3,0 MPa
Odporność na wyrwanie kołka 741 N
– po zamrażaniu 12 cykli 632 N
Odporność na ścieranie
- metodą Boehma 11075 mm3
Mrozoodporność po 48 cyklach całkowita

Opis
barwa od jasnoczerwonej do ciemnoczerwonej
niejednorodna ziarnistość, częste wtrącenia piaków i żwirów
odporny na warunki atmosferyczne, lepiszcze krzemionkowe, twardy

Cechy wyróżniające
czerwona barwa
mrozoodporność i duża wytrzymałość mechaniczna, odporność na poślizg
stosunkowo miękki po wydobyciu, nabiera twardości wraz z wysychaniem

 Dostarczany jest w formie brył, formaków i bloków oraz półproduktów ciętych: płyt, stopnic, parapetów, płyt chodnikowych różnych wymiarów, stopni blokowych. Wśród elementów łupanych dostępny jako kostka, boniówka, dzikówka, kamień ogrodowy i murowy.

Może być również materiałem rzeźbiarskim i na detale architektoniczne odrabiane ręcznie.
Piaskowiec Nowa Ruda jest dość zmienny, niejednorodny. Od drobnoziarnistego przez średnioziarnisty po materiał w wieloma wtrąceniami o różnej ziarnistości. Wynika to z jego genezy, o której wspomniano we wstępie. Dlatego w czasie obróbki potrafi zaskoczyć – nierzadko pojawiają się kawerny, sztychy i wtrącenia, a znalezienie bloku o jednolitym uziarnieniu i kolorze jest trochę trudniejsze niż w innych złożach.

 


 Jacek Skalec (Firma Grasta, Książnica)

„Piaskowiec Nowa Ruda to bardzo wdzięczny materiał. Mimo, że jest twardy i ciężki, to obrabia się lekko – niektóre parametry upodabniają go do granitu, ale obrabia się go zdecydowanie jak piaskowiec. Tnie się lekko, tylko trzeba uważać na kilka cech. Mokry materiał jest miękki i podatny w obróbce, ale bardzo wrażliwy na uszkodzenia – łatwo go wyszczerbić. Szybko zabija też narzędzia. Dlatego wolę go obrabiać po wysuszeniu, choć jest wtedy trochę twardszy. Jest trochę nieprzewidywalny – bywa tak, że na wierzchu bryły jest ładne, czyste drobne ziarno, a głębiej jego uziarnienie potrafi się zmieniać. Nowa Ruda jest zamiennikiem kilku materiałów niemieckich, stąd jego popularność w Niemczech. Ale Niemcy wymagają drobnego, równego ziarna i jednolitego koloru. Gdybym mógł zawsze proponować taki materiał, to byłby absolutny przebój. Mimo wszystko, to fajny materiał i lubię go wykorzystywać.”

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Architektura i kamień - Osiedle Monolit pod Gdańskiem

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: czwartek, 15 września 2022 11:39

119_40_1.jpg

W Polsce również mamy przykłady ciekawej architektury, w której kamień odgrywa decydującą rolę. Jednym z nich jest osiedle domów, które powstaje w Straszynie koło Gdańska. Inwestorzy (4 KONCEPT sp. z o.o. i HERZINVEST sp. z o.o.) założyli, że liczące 8 rezydencji miniosiedle będzie składało się z różnych domów, a jakość architektury ma stworzyć niepowtarzalne miejsce.

Najciekawsze jednak jest to, że kamień będzie pokrywał i ściany i dachy budynków. Konstrukcja domów została oparta o żelbetowe ściany grubości 18 cm i stropy monolityczne. Elewacje i dach zostały zaprojektowane w systemie wentylowanym i wykończone płytami szarego twardego piaskowca z Męciny. Opracowanie projektu powierzono architektowi Pawłowi Lisowi (Biuro Architektoniczne Paweł Lis Architekci, Warszawa).

119_40_2.jpg

Inspiracją dla bryły budynków były torosy – spiętrzone przez wiatr i przez prądy morskie zwały spękanego lodu w okolicach niedalekiego Półwyspu Helskiego. Nazwa osiedla – Monolit – pochodzi od ogromnych głazów narzutowych występujących w rejonie Żuław Wiślanych pozostawionych przez epokę lodowcową. Monolity i ich struktura znalazły swoje odbicie w wykończeniu elewacji i dachów budynków, dzięki czemu forma domów i ich rzeźbiarski charakter idealnie oddaje ducha nazwy projektu. Domy zlokalizowane są na wyniesionym ponad metr nad poziom ulicy terenie, a jego krawędź zakończona jest skarpą ze starodrzewiem, na którego dnie przepływa strumień Raduni.

Rezydencje mają powierzchnie od 223 – 268 m² na działkach o powierzchniach 453 - 938 m². Wszystkie domy mają podobne zagospodarowanie powierzchni. Parter został przeznaczony na strefę dzienną z salonem, otwartą kuchnią, jadalnią, gabinetem i łazienką. Na piętrze znajdują się 3 sypialnie, dwie łazienki oraz pokój gościnny. Wysokość użytkowa parteru to 3 m, piętra 2,7 m. Każdy apartament ma 2 miejsca postojowe wraz z pomieszczeniem technicznym. Budynki będą wyposażone dodatkowo w rekuperację i klimatyzację.

119_41_1.jpg

Aktualnie trwają intensywne prace. Do końca roku mają powstać dwa budynki. Dostawca kamienia, firma Pawlimex, jest trakcie realizowania dostaw.
Aby ocenić ten unikatowy projekt, najlepiej pokazać jego wizualizację stworzoną przez firmę Outrun. Projekt zwrócił już na siebie uwagę – opisało go kilka znaczących w polskiej architekturze mediów, między innymi „Sztuka Architektury” czy „Bryła”.
Miejmy nadzieję, że po zrealizowaniu obiekt będzie wysoko oceniony i przyczyni się do zwiększenia zainteresowania kamieniem wśród inwestorów.


więcej zdjęć: https://www.facebook.com/KurierKamieniarski

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 13 Jacek, szybko przyjedź! Mamy problem!

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: czwartek, 15 września 2022 11:16

119_50_1.jpg

Jestem na kopalni. Siedzę w aucie. Jest sobota, maszyny pracują dziś tylko do 15-tej. Tzw. sprzątanie sobotnie. Pracuję na laptopie i układam plan na przyszły tydzień: płatności, produkcja. Zerkam na zegarek – 15.30, maszyny już pojechały na bazę. „Dobra, na dzisiaj starczy!” Telefon do Ani (żona), krótka rozmowa z dzieciakami. Czas się zbierać. Podjadę po Mietka na linki i do domu – jakiś Braai plus zimne piwko.

Zanim skończyłem o tym myśleć, zadzwonił telefon – w słuchawce Mietek rzuca słowa, które mrożą krew w żyłach: „Jacek, szybko przyjedź! Mamy problem!”. „Co?!?!” „Mieliśmy wypadek. Ronnie leży cały we krwi. Oflis się oberwał. Przyjedź szybko!”. Dojechałem szybciej, niż trwała rozmowa.

Ronnie leżał pod maszyną – wyglądał tragicznie, a widok miejsca zmroził mnie. Mietek referował z szybkością karabinu: oflis złamał się, spadł na Ronniego – najprawdopodobniej połamane nogi i rozcięty brzuch. Byłem w szoku, rzadko staję nie wiedząc co robić. Popatrzyłem na Ronniego i łzy stanęły mi w oczach. Lubię tego chłopaka. Pracuje dla mnie już 11 lat. Niedawno został dziadkiem. To on jest odpowiedzialny za klasyfikację bloków i szukanie w nich wad – jest dobry i ufam mu – on de facto decyduje, co pojedzie do Polski, a co zostanie na rynek lokalny.

Krew była wszędzie. Wydawało się, że nawet z ust i nosa leciała. Na ciemnej skórze trudniej wypatrzeć ranę, nie widać skąd krew – odczucie tego wypadku było olbrzymie i tragiczne. Ronnie wyglądał tak źle, że nie byłem w stanie do niego podejść. Wszystko stawało mi w gardle. Baliśmy się go nawet ruszyć, bo nie wiadomo co z kręgosłupem. Dzwonię po Rudiego i Ebena, wzywamy kartkę. Po 5 minutach chłopaki się pojawili, a chwilę po nich karetka z ratownikami.

Ratownicy zaczęli się zajmować Ronniem, a w tym czasie my zaczęliśmy ogarniać papiery, biurokracji od groma. Dziś sobota – w poniedziałek na pewno będzie tu DMR (departament górnictwa)! Ratownicy podają kroplówkę i morfinę, szykują Ronniego do przeniesienia go na nosze. Wtedy pierwsza ulga: poruszył stopami. Podszedłem do niego, gdy był w karetce. Ronnie rzekł: „Boss! How are you?”. Mimowolnie uśmiechnąłem się: „Fine. What about you?” – „Not bad. Monday I will be at work!” Znów się uśmiechnąłem. Wróciła nadzieja – wyjdzie z tego! Pojechaliśmy za karetką do szpitala.

Okazało się, że krew pochodziła z rozciętej brwi, reszta twarzy była cała. Nogi też całe nie licząc naderwanego ścięgna. I brzuch cały, choć mocno poobijany. Kamień spadł z serca. Ronnie jest cały, przy odrobinie szczęścia za tydzień wyjdzie ze szpitala.

Teraz tylko czekać, jak kochani urzędnicy rzucą mi się do gardła! W poniedziałek miałem jeszcze „wolne” – zaczęło się we wtorek. Opis zdarzenia był prosty: pracownik – wbrew instrukcjom – odchylał breżką oflis od bloka stojąc po niewłaściwej stronie. Samo życie. Jak coś zrobisz sto razy i nic się nie dzieje, to czemu za 101 ma coś się stać? Niestety, 101 raz padł na Ronniego. Każdy, kto pracuje z kamieniem wie, że sztychy czy wewnętrzne pęknięcia są naturalną rzeczą. A tylko głupi wierzy, że nigdy nic się nie stanie. DMR zaakceptował moją wersję wydarzeń, ale zalecił zatrzymanie linek i suwnicy do czasu skończenia dochodzenia. „Że co?! @$#%&* Mam deadline. Ponad 1000 ton ma trafić na statek, który nie będzie czekał. Chyba was po*%#*@!” – oczywiście nie powiedziałem tego na głos. Ale tu jest Afryka – każdy coś chce, prawda? Ja chcę, żeby maszyny pracowały, a oni potrzebują zaspokoić „głód”. W środę było już po kontroli, a maszyny wznowiły produkcję.

W środę dostaliśmy też wiadomość, że Ronniego można odebrać ze szpitala. Mietek bez zastanowienia wsiadł w auto i pojechał po niego. Ronnie był już na nogach, od wtorku poruszał się o kulach. Zawieźliśmy go do domu. W sumie, jeśli mam być szczery, do budy. Bo tam, gdzie mieszka to domem trudno nazwać.
To temat na inne opowiadanie, w jak fatalnych warunkach tutaj ludzie żyją. Rząd ma ich daleko w poważaniu, nic z tym nie robi, a ludzie starają się jak mogą. My się śmiejemy, że kochany rząd każe nam zbierać chrust, żeby ogrzać domy zimą, ale w RPA – czy nawet w całej Afryce – jest to na porządku dziennym. Przez całą zimę kobiety, matki z dziećmi zbierają drewno na opał. Nasza kopalnia leży blisko Oukasie – to jedno z afrykańskich Location, gdzie biedni i najniższe warstwy społeczne próbują sobie ułożyć życie. Oficjalnie w RPA żyje około 60 milionów ludzi, nieoficjalnie mówi się o 100 milionach. Takie Location niestety są sobie pozostawione same sobie, więc to co tam się dzieje tam, lepiej niech zostanie tam.

Mietek dojeżdża drogą do domu Ronniego – znaczy ścieżką, która może maksymalnie pomieścić jedno auto. Po lewej są zabudowania, a po prawej rzeka – znaczy ściek, do którego trafia wszystko z domów i nie tylko. Mietek ma tylko jedną myśl w głowie: jak najszybciej opuścić to miejsce! To nie jest miejsce dla Białych, nawet za dnia. Zostawia Ronniego pod domem i wraca przez całe Location pod baczną obserwacją Czarnych starając się nie prowokować nikogo najmniejszym gestem. A nasz poszkodowany musi tam żyć i mierzyć się z tym światem sam!

Po powrocie Mietek tylko stwierdził, że lepiej było mu na pewno w szpitalu, gdzie jest normalne łóżko, prąd, toaleta czy bieżąca woda. Niby takie podstawy, ale jednak robią różnice. Odpowiedziałem tylko: „Świata nie zmienisz”. Żyć trzeba dalej, my mamy swoje życie, swoje problemy, a oni swoje.
Niby prosta historia – jak wiele, które każdy z nas przeżył – ale jedno sobie uświadomiłem. Jak by nie patrzeć, trochę z tymi ludźmi z kopalni w RPA jestem związany. Kiedy coś złego się stanie, ludzki odruch jest prosty: chce się pomóc, wyciągnąć pomocną dłoń. I druga refleksja: czy kiedykolwiek zadziała to w drugą stronę? Oby nie musiało! TIA!



TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 10 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

Czarny jak Dębnik

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: wtorek, 26 lipca 2022 01:00

118_debnik1.jpg

Są takie materiały, które mocno wpisały się w historię kamieniarstwa w Polsce. Niektóre zapomniano, a niektóre do dziś budzą emocje. Na pewno do tych drugich należy Dębnik – czarny materiał często określany jako marmur, chociaż naprawdę jest to wapień.

Marmury dębnickie pod względem litologicznym są wapieniami. Charakteryzują się barwą pochodzącą od rozproszonego pirytu - ciemnoszarą na świeżym przełamie, a popielatą na powierzchni zwietrzałej. Przy uderzaniu wytwarzają zapach siarkowodoru. Badania paleontologiczne dowiodły, iż skały te powstały w redukcyjnych warunkach płytkiego zbiornika morskiego w środkowym dewonie (żywet). Wiercenia wykazały natomiast, że pod wapieniami występuje duża permska intruzja porfirowa w kształcie lakolitu.

 „Wapień dębnicki ma barwę popielatą do szarej, po przecięciu i wypolerowaniu – czarną. Zachowuje ją w pomieszczeniach zamkniętych. Wystawiony na działanie czynników atmosferycznych ulega szybkiej korozji, a na powierzchni rekrystalizują małe, bezbarwne kryształki węglanu wapnia. Jako surowiec skalny jest trudny w obróbce, pełną wytrzymałość osiąga dopiero rok po wydobyciu. Niejednorodna, gruzłowa struktura powoduje, że wapień nie nadaje się do zastosowań rzeźbiarskich. Intensywność i trwałość barwy oraz doskonała podatność na polerowanie sprawiły jednak, że chętnie wykorzystywano go jako materiał dekoracyjny wnętrz sakralnych. W klasztorze karmelitów w Czernej znajdują się kolumny wykonane z pojedynczych bloków tego wapienia (czyli monolityczne), o długościach 4 m. W drugiej połowie XX wieku takich długości nie udało się już uzyskać, w wyniku zastosowania robót strzałowych.” (źródło: https://zywaplaneta.pl/poznan/wapien-z-debnika/)

Rejony eksploatacyjne znajdowały się 20 km na północo-zachód od Krakowa, m.in. na Borowej Górze i Czerwonej Górze. Znajdowały się w nich kamieniołomy: Dębnik, Kamieniołom Siwa Góra, Kamieniołom Piaskowa Góra i Łom Karmelicki (Kamieniołom Karmelicka Góra). Są źródła, które datują początek wydobycia tego surowca na XIV wiek. Z zapisanych danych wynika, że od 1631 roku złoże było własnością klasztoru w Czernej. Później w XVIII wieku dzierżawiony był nawet przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Szczyty popularności tego materiału notowano w XVII i XVIII wieku, za panowania Wazów. Wykonywano z niego całe wnętrza kaplic, portale, ołtarze, nagrobki, epitafia, posadzki, chrzcielnice, balustrady, przy czym w XVII wieku typowe były portale i odrzwia, a w XVIII wieku – ołtarze. Dość często realizowane obiekty były dodatkowo inkrustowane białym marmurem pochodzącym ze złoża w Czernej i różowym z pobliskich Paczółtowic.

Do popularności Dębnika przyczynił się architekt ze szwajcarskiego Lugano – Giovanni Trevano, który zastosował go przy odbudowie spalonego skrzydła zamku wawelskiego.

Najwięcej obiektów, w których wykorzystano Dębnik, znajdowało się w Krakowie oraz w Czernej. Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że każdy element z czarnego kamienia w kościele Mariackim i katedrze wawelskiej jest wykonany z Dębnika. Wykonano z niego m.in. piękne grobowce i pomniki w katedrze na Wawelu: króla Jana Sobieskiego, Michała Korybuta Wiśniowieckiego, biskupa Kajetana Sołtyka, sarkofagi króla Jana III, Tadeusza Kościuszki, księcia Józefa Poniatowskiego.
Przenosząc stolicę z Krakowa do Warszawy w 1596 roku, król Zygmunt III Waza zabrał ze sobą również Dębnik. Przykłady znajdziemy w warszawskiej farze i wielu świątyniach przy Krakowskim Przedmieściu. „Era czarnego marmuru” w Warszawie trwała aż do rozbiorów Polski. W II połowie XVIII w. król Stanisław August nawet dzierżawił kamieniołom w Dębniku, którego produkcja nastawiona była na potrzeby budownictwa królewskiego. Stąd mnóstwo elementów z czarnego marmuru w wielu budynkach stolicy.
Ówczesna popularność spowodowała, że materiał ten można znaleźć również w wielu innych miejscowościach: Głogówek, Miechów, Olkusz, Tarnów, Mielec, Sanok, Łańcut, Przeworsk, Jarosław, Lublin i Gdańsk.

Marmur Dębnik zyskał również uznanie poza granicami Polski. Wykonany jest z niego ołtarz główny katedry św. Szczepana w Wiedniu (uznawany za czołowy obiekt epoki w połowie XVII wieku) oraz obiekty we Frankfurcie nad Menem, Salzburgu, Lwowie i Kijowie.
W XIX wieku popularność czarnego Dębnika znacznie spadła – wykonywano z niego prawie wyłącznie nagrobki i epitafia.

Dane fizykomechaniczne:

Gęstość objęt. 2670 kg/m3
Porowatość otwarta 0,89%
Nasiąkliwość 0,18-0,32%
Wytrzymałość na ściskanie 736-1027 kG/cm2
Odporność na ścieranie - na tarczy Boehma 0,47-052 cm
Mrozoodporność całkowita

Cechy wyróżniające
przyjmuje poler uzyskując głęboki, czarny połysk z czasem matowieje i przybiera jasnoszarą barwę przełam równy

Współczesną historię złoża zaczęło w 1945 roku upaństwowienie kamieniołomu, którego eksploatację prowadziły kolejno Śląskie Kamieniołomy w Świdnicy, potem Kieleckie Zakłady Kamienia Budowlanego i Krakowskie Zakłady Kamienia Budowlanego. W tym czasie marmur z Dębnika służył do produkcji płyt posadzkowych i jako kruszywo.

W 1953 roku wykonano dokładne badania geologiczne wyrobisk i określono zasobność złoża na 768 tys. m3. W 1961 roku utworzono obszar górniczy Dębnik o powierzchni wydobywczej 234 094 m2. Kamieniołom dostarczał kamień łamany dla oddziału przeróbczego w Krzeszowicach, gdzie wytwarzano z niego grysy do lastrika i mączkę do produkcji tynków trwałych.

Wydobywano też bloki, które wysyłano do Kielc, gdzie przecinano je na płyty, z których elementy używano na budowle reprezentacyjne, m.in. Pałacu Kultury i Nauki, gmachu Sejmu, MDM, warszawskiego Zamku Królewskiego (z niezwykłym gabinetem marmurowym), ambasady chińskiej. Bloki marmuru wysyłano również do Włoch i Egiptu.

Współcześnie wapienie dębnickie są udokumentowane w dwu sąsiadujących złożach „Dębnik” i „Dębnik I”, które powstały w 1992 roku przez podzielenie pierwotnego złoża „Dębnik”. Ich łączne zasoby wynosiły 12 790 000 ton. Wskaźnik bloczności w złożu „Dębnik I” wynosił 10%, a w uzysku bloków przeważały wielkości 0,5-0,25 m3 (małe i bardzo małe). W części objętej złożem „Dębnik”, w czasach powojennych eksploatację prowadzono metodami mechanicznymi w celu pozyskania bloków oraz przy użyciu materiałów wybuchowych, dla wydobycia surowca do produkcji grysów. Stosowanie materiałów wybuchowych spowodowało powstanie dodatkowych spękań, które obniżyło istotnie wartość bloczną złoża. Eksploatacji zaprzestano w 1993 roku i nie wznowiono do chwili obecnej. W 2011 roku funkcjonowały 2 małe prywatne łomy eksploatujące Dębnik, na cele artystyczno rzeźbiarskie.

Czarny marmur wydobywany w Polsce wydaje się kuszący, więc już od dłuższego czasu trwają starania o wznowienie wydobycia. O koncesje na eksploatację złóż wapienia dębnickiego od lat stara się ten sam inwestor, krakowska firma Trans-Ziem. Nabyła kamieniołom, jednak od wielu lat nie udaje się wznowić wydobycia. Jest duży opór mieszkańców - obawiają się o swoje domy, o stan dróg i o sieć wodociągową biegnącą pod drogami. W ubiegłym roku rozpoczęły się w tej sprawie konsultacje z mieszkańcami i znów jest ich sprzeciw. Trwa nadal walka o wydobycie.

Podpisy do zdjęć:

1. złoże Dębnik Karmelicka Góra
2. Portal katedry na Wawelu (fot. Facebook/ marmur.debnicki)
3. Posadzka i kolumny, przedsionek kościoła Na Skałce, Kraków
Brzeszcze (źródło: https://sdm.upjp2.edu.pl/dziela/chrzcielnica-26; Józef Skrabski,
4. „Chrzcielnica”, [w:] „Sakralne Dziedzictwo Małopolski”, 2022)
5. Ołtarz główny katedry wiedeńskiej (fot. Grzegorz Pielak)

 

 

 

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 12 - Komunistyczne bojówki i granit za burtą

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: wtorek, 26 lipca 2022 01:00

118_S52_1.jpg

To, co się dzieje w Polsce i na świecie od momentu wybuchu wojny na Ukrainie, każdy zauważa
i de facto odczuwa na własnej skórze. Ale co, do cholery, ta wojna ma wspólnego z kamieniołomem w Brits w RPA?

Zacznijmy jednak od początku. Wybucha wojna na Ukrainie – świat wstrzymuje oddech i śledzi rozwój wydarzeń. Ale, jak to mówią, kurz opada i ludzie wiedzą, co się dzieje za wschodnią granicą. Z czasem, powiedzmy sobie szczerze, coraz mniejszą wagę do tego przywiązujemy. Jednak pewnych rzeczy już nie cofniemy: cen paliw, gazu czy coraz większej inflacji. Jednak czy my, kamieniarze, odczuwamy jakiekolwiek zmiany w ilości zamówień? Raczej Nie! Problem z dostępnością materiałów kolorowych – czy nawet naszego polskiego szarego granitu – jest duży, ale czy może być jeszcze gorzej? Boję się, że to dopiero początek!

Indie, po zeszłorocznym zachwianiu i przerwaniu łańcuchu dostaw, odrodziły się i wróciły w tym roku bardzo mocno. Ale czy to, co płynie – bądź jest w porcie – zaspokoi nasze potrzeby? A teraz sobie wyobraźcie, że w kwietniu, maju i czerwcu żaden statek z Durbanu czy Richards Bay nie wypłynie z Impalą w kierunku Europy! Sorry. Nie trzeba sobie tego wyobrażać. Tak się stało. Czy zabraknie materiału na rynku? Tak, na pewno! Czy sobie poradzimy?

Lepiej lub gorzej, ale tak, bo rynek nie lubi pustki i jakoś tę dziurę wypełni.
Zapytacie: „co wojna ma wspólnego z brakiem Impali na statkach?” Odpowiedź jest prosta: Ukraina była jednym z największych producentów stali na świecie. Każdy z nas śledził obronę huty Azowstal, a właśnie stamtąd między innymi szła stal na Europę. I, jak napisałem wcześniej, rynek nie lubi pustki, więc świat zaczął szukać miejsc, które mogą zagwarantować dostawy stali. RPA jest bogate w surowce mineralne i jest też w TOP5 producentów stali na świecie. Znowu zadacie pytanie: „ale co to ma do granitu?” I właśnie przechodzimy do sedna sprawy. Granit jest na doczepkę. Przepraszam, może źle to nazwałem – granit jest towarem, którym uzupełnia się ładownie statków. Stal jest kontraktorem i wypełnia przestrzeń statku od 60 do 100 %. Przy układzie 60%, no powiedzmy do 75% stali, jest dobrze – towar płynie, statki wypływają raz w miesiącu z RPA i zmierzają w kierunku Rotterdamu lub Antwerpii. Ale kiedy stal wypełnia ponad 95% przestrzeni ładunkowej, granit jest wyrzucany za burtę. I tak stało się teraz, od kwietnia 2022 roku. Według czarnego scenariusza potrwa to do końca sierpnia, według trochę lepszego do końca lipca.

I teraz przenieśmy się do kamieniołomu. Pod suwnicą mam teraz ponad 3 000 ton bloków, które czekają na wysyłkę. Worek kasy zamrożony w materiale. Kopalnie trzeba utrzymywać, od przeszło trzech miesięcy nic nie wysłałem do Polski, a przelewy na wypłaty czy paliwo trzeba robić. Czy się martwię? Tak. I to mocno. Próbuje „dealować” z armatorami o jakąkolwiek przestrzeń ładunkową dla mojego materiału. Ale wszystko wymaga czasu i cierpliwości.

Żyjąc tymi problemami, starając się składać to w całość, nagle w maju dostaję telefon z kopalni, że na wyrobisku pojawiły się bojówki – od stóp do głów ubrane na czerwono – reprezentujące związki zawodowe pod banderą Juliusa Malemy.
Juliusa Malemę znajdziecie w internecie. Krótkimi słowy to południowoafrykański Andrzej Lepper. Jego ideą jest wyrzucić białych z RPA i wprowadzić odwrócony Apartheid. Nienawidzi białych. A co gorsza rośnie w siłę i zyskuje coraz większe poparcie w parlamencie.
No cóż, wrócimy do naszych bojówek. Jak to czarni: weszli na kopalnie tanecznym krokiem, śpiewając piosenki patriotyczne. Sparaliżowali prace i zażądali spotkania z zarządem bądź właścicielem – czyli dzień jak co dzień.

Zanim jednak opowiem tę historię, muszę wyjaśnić dlaczego w ogóle zainteresowali się nami. Z poprzednich opowieści na pewno kojarzycie Glorię. Była dobrym pracownikiem. Jednak w którymś momencie zaczęła przesadzać z nieobecnościami oraz zaczęła wynosić informacje firmowe na zewnątrz. Co gorsza grała na dwa fronty: wobec nas była do rany przyłóż, ale jak tylko wyjeżdżaliśmy z RPA, siała ferment i podjudzała ludzi do strajków. Postanowiłem ją zwolnić. Wiedziałem, z czym się to wiąże: sprawa w sądzie CCMA (odpowiednik polskiego Sądu Pracy) plus nasłane kontrole z DMR. Jednak tego, że związki zawodowe będą się nami interesowały, nie spodziewałem się. Tym bardziej, że w tym związku zawodowym nie ma nikogo z naszych pracowników. Główny związek zawodowy funkcjonujący na kopalni jest mocny, ale jesteśmy z nim w dobrych relacjach, a z jego prezesem, Joseffem Stalinem, dobrze się dogadujemy (tak, nazywa się Joseff Stalin – i jest czarny).

Wróćmy jednak do naszego wesołego miasteczka na kopalni. Disego, czarna, która była liderem, zamiast rozmowy zarzuciła nas mnóstwem żądań. Oczywiście oczekiwania płacowe i podniesienie składek zdrowotnych to w sumie normalne sprawy. Ale ciekawsze były pozostałe żądania: zapewnienie pracownikom transportu(!) na kopalnie, trzynasta wypłata, natychmiastowe zwolnienie Rudiego (quarrymana – szefa kamieniołomu), wyrzucenie obecnej firmy ochroniarskiej i na to miejsce zatrudnienie firmy od nich, zatrudnienie mechaników do konserwacji maszyn (oczywiście, jak by inaczej, od nich). No i najważniejsze: przywrócenie do pracy Glorii. I w tym momencie złość mi przeszła. Uśmiechnąłem się i powiedziałem: „To ja już wszystko wiem. Proszę spisać na kartce wasze żądania, zostawić w biurze i ktoś się do państwa odezwie.”

Skontaktowałem się z naszym adwokatem Isaakiem. Następnego dnia przekazał mi bardzo interesujące informacje: związek zawodowy nie jest nawet zarejestrowany, więc fizycznie nie istnieje, a nazwa, którą posługiwały się czerwone bojówki, owszem istnieje, ale w Kapsztadzie, czyli jakieś 1200 km dalej. I najważniejsza informacja: prowodyrką była Gloria, która nawet próbowała naszego Stalina podgryzać i nastawiać przeciwko nam. Jednak Joseff umył od tego ręce, stwierdzając, że ma dobre relacje z nami i nie zamierza mieszać się w takie sprawy.

W między czasie już trwała sprawa w sądzie Gloria vs. Chrystal Black. Jej żądania były tak samo abstrakcyjne jak tych bojówek: przywrócenie do pracy lub dwuletnia pensja w formie rekompensaty. Znów się uśmiechnąłem, bo wiedziałem, że w sądzie to nie przejdzie. Sąd zasądził dwumiesięczne wynagrodzenie i zamknął sprawę. A ja mogłem wrócić do spokojnej pracy.
Bojówki dostały mocne pismo od mojego prawnika, i nie wróciły na kopalnie. Ale wiem, że to nie koniec i, jak to mówią, na pewno czają się za rogiem. Z firmy pozbyłem się wadliwego ogniwa, Glorii, i oczyściło to trochę atmosferę na kamieniołomie. A co ważniejsze: dałem jasny znak wszystkim, że firma jest dla nas najważniejsza i nie cofnę się przed niczym, by ją chronić. To zresztą podstawowa nauka wyniesiona z RPA: nie możesz się cofnąć ani o krok, bo czarni wykorzystają każdą twoją niepewność. W RPA do wszystkiego są przepisy i na każdym kroku musisz działać tak, jak przepisy pozwalają. A czarni te przepisy doskonale znają i bardzo chętnie to wykorzystują.
Boleśnie się o tym przekonałem w grudniu 2021 roku, ale to zostawiam na kolejną opowieść TIA.



TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 10 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł
Strona 11 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.