
W powszechnej opinii skały są zwykle szare. My, jako branżyści, znamy nieco większy zakres kolorów kamienia. Jest jednak miejsce na świecie, które nawet specjalistów od kamieni zaskakuje.
To miejsce znajduje się w Peru pod nazwą Tęczowa Góra (Vinicunca). Ta pełna kolorów formacja mieni się barwami – od czerwonej przez turkusową aż do złotej. Lokalni mieszkańcy uważają to miejsce za święte i przynoszą ofiary do geologicznego cudu natury.
To niesamowite miejsce znajduje się 80 kilometrów od Cusco na granicy regionów Cusco i Puno, na wysokości około 5000 metrów n.p.m. w paśmie górskim Cordillera de Vilcanota (czyli „dom słońca”).
Andy, do których należy Vinicunca, powstały wzdłuż zachodniego krańca kontynentu południowoamerykańskiego w wyniku subdukcji. Płyta Nazca została wbita pod płytę południowoamerykańską, co spowodowało wypiętrzenie pasma górskiego. To również zapoczątkowało wulkanizm i wprowadzenie rzadkiej mineralogii do Andów. Wypiętrzenie przechyliło warstwy osadowe, odsłaniając kolorowe pasma stratygraficzne.
Geologia regionu jest w dużej mierze reprezentowana przez starsze, prekambryjskie metamorficzne łupki i kwarcyty, które pokrywają łupki ordowiku. Na obszarze Urcos występują górnopaleozoiczne brunatno-czerwone łupki i piaskowce.
Zabarwienie skały wynika ze zróżnicowanych warunków środowiskowych oraz mineralogii, gdy osady pierwotne zostały zmienione diagenetycznie. Czerwony kolor skały osadowej powodują tlenki żelaza, jako minerału śladowego. Getyt i utleniony limonit powoduje zabarwienie brunatne. Zabarwienie jasnożółte prawdopodobnie wywołała zawartość siarczków żelaza, a różne odcienie zieleni powstały dzięki chlorynie w różnych stężeniach i stanach diagenetycznych.
Wysokość punktu widokowego, do którego prowadzi większość wycieczek, wynosi 5040 m n.p.m
Nie jest łatwo zobaczyć ten niesamowity krajobraz. Duża wysokość i dość długa wędrówka (około 4 dni) stanowią niemałe wyzwanie dla chętnych. Jednak widok, jaki widzi się po dotarciu na miejsce, wart jest tych trudów. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia.


Najlepszą promocją kamienia są chyba wykorzystujące go interesujące realizacje architektoniczne. Rzecz w tym, aby projekt istotnie uwydatnia zalety naszego ulubionego materiału. Dzięki temu może częściej inwestorzy i architekci będą sięgać po marmury, granity czy łupki.
Oto unikatowa luksusowa willa, która powstała w Kuwejcie. Inwestor postawił przed projektantami trudne zadanie. Budynek miał zapewnić maksymalną intymność, ale jednocześnie stać się ikoną prestiżowej dzielnicy kuwejckiej stolicy – Abdulla Al-Salem.
Wszystkie pomieszczenia zaprojektowano wokół wewnętrznego dziedzińca.
Cały budynek przykryto betonowym pokryciem – jak to określił projektant – w szlifie fasetkowym (wielościennym). Cały obiekt pokrywa kamień.

Pojęcie „szlif fasetkowy” wywodzi się z obróbki kamieni szlachetnych. Jest to rodzaj szlifu polegający na wykonaniu na kamieniu szlachetnym płaskich powierzchni (zwanych fasetkami) o różnych zarysach. Zasadą szlifu fasetkowego jest obróbka kamienia w ten sposób, aby cały został pokryty symetrycznymi płaszczyznami, dla których utarła się nazwa „fasetki”. Koronę kamienia wieńczy największa fasetka – „tafla”.

Sama konstrukcja obiektu jest w zasadzie prosta, a pokrycie jej jednorodnym materiałem (włącznie z dachem) miało, według projektanta, podkreślić monolit obiektu.
Nie tylko masywna bryła ma zapewnić prywatność mieszkańcom. W elewacji zewnętrznej zaprojektowano tylko kilka otworów umieszczonych pod kątem, aby uniemożliwić przechodniom zajrzenie do środka. To rozwiązanie ogranicza też ekspozycję na mocne światło.

Budynek, chociaż tak oryginalny, jest zgodny z tradycją budownictwa arabskiego. Nie ma w nim korytarzy, a wszystkie pomieszczenia rozlokowane są wokoło wewnętrznego dziedzińca. Pomieszczenia odgradzają przesuwne szklane drzwi zapewniające dobry dostęp światła. Drzwi można otworzyć, aby połączyć te pokoje z tarasem przy basenie.

Powszechny problem wykorzystania starych kamieniołomów jest rozwiązywany bardzo różnie. W sieci natknęliśmy się na ciekawe rozwiązanie z Francji – z Les Baux-de-Provence w Prowansji.
Kamieniołom Grands Fonds jest bardzo stary. Według zapisów historycznych wapień wydobywano tu już w II wieku p.n.e. Kamieniołom zamknięto w 1935 roku wraz z popularyzacją konstrukcji stalowych i betonowych, która spowodowała zmniejszenie zapotrzebowania na kamień.
Obecnie głęboko pod ziemią, w sali nazwanej halą Dantego, wyświetlane są pokazy multimedialne. Pokazy trwają po kilka minut, a między nimi są dwuminutowe przerwy. W czasie przerw zapalane są światła, więc można dokładniej przyjrzeć się konstrukcji hali. Ogromna przestrzeń jest przedzielona wielkimi filarami podtrzymującymi strop. Każdy z takich filarów ma między 5 a 10 m szerokości i 7 do 9 m wysokości. Wspólnie ze ścianami tworzą wielkie ekrany projekcyjne, na które rzucane są obrazy z ukrytych rzutników.

Podczas pokazów warto z kolei spacerować pomiędzy kolumnami, bo na każdej ścianie są wyświetlane inne elementy widowiska. Całość świetnie współgra z muzyką i jest nie lada atrakcją.
Tematyka pokazów realizowanych, w Carrieres de Lumières zmienia się co sezon. Można tu podziwiać na przykład spektakle związane z historią filmu, oraz twórczością najwybitniejszych malarzy. Całość jest świetnie zrealizowana i zachęca do oglądania kolejnych prezentacji. Tym bardziej, że w kamieniołomie jest przyjemnie chłodno. Kiedy w lipcu i sierpniu na zewnątrz panują upały, temperatura wewnątrz wynosi 14-16 stopni Celsjusza.
Kariera kamieniołomu jako miejsca prezentowania sztuki rozpoczęła się w 1977 roku, ale jeszcze w latach 60. miejsce odkrył francuski artysta Jean Cocteau, który zrealizował w kamieniołomie część swojego filmu Testament Orfeusza (1960).
Sam kamień znany jest jako „kamień południowy”. Kamień Baux to wapień drobnoziarnisty w kolorze białym. Znany z łatwego cięcia i bieli bloków, był używany do budowy Glanum, średniowiecznej wioski Baux-de-Provence oraz do budowy Château des Baux. W materiale jest wiele morskich skamieniałości.


Czas, w którym zaczęliśmy się gryźć z naszym GM, przypadł na czas pandemii COVID-19. Dopiero w momencie, kiedy wezwaliśmy policję, żeby naszego GM wyrzucić z naszego domu zrozumiałem, jakie przepisy weszły w życie. Nie można nikogo eksmitować z domu bez wcześniejszego zabezpieczenia mu lokum na takim samym lub lepszym poziomie.
Pytam więc policji: „To co, mam z nim mieszkać do końca życia? Przecież to mój dom i ja jestem jego właścicielem. A jak sprzedam dom komuś innemu to co, z lokatorami?” Odpowiedź była tak prosta i głupia, że nawet nie udało mi się tego skomentować. „Tak.” Więc stwierdziliśmy, że skoro nie możemy w świetle prawa pozbyć się go z własnego domu, to utrudnimy sobie trochę życie, a jemu je po prostu obrzydzimy!
Jak pamiętacie, dom jest duży: 4 sypialnie, dwie łazienki, kuchnia i salon. GM ze swoją żoną zajmowali jeden pokój, ale mieli dostęp do wszystkiego. Więc trzeba było to zmienić. Po przyjeździe w styczniu 2021 roku zaczęliśmy od wymiany zamków, nawet w łazienkach. Lodówkę zamknęliśmy na łańcuch i kłódkę – tak, za każdym razem, kiedy wyjeżdżaliśmy z domu zaplataliśmy łańcuch na drzwiach od lodówki. To był mój najdłuższy pobyt w RPA – 4 tygodnie – i przez te cztery tygodnie on z żoną nie mogli korzystać nawet z toalety w Naszym Domu. Gdzie chodzili do ubikacji i jak sobie radzili, nie wiem, to był ich problem. Zapytacie się, czy nie było prób negocjacji? Tak, były.
Dawaliśmy różne propozycję załagodzenia naszego sporu czy po prostu rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Jego żądania były dla nas nie do zaakceptowania. Facet chciał od nas udziałów w firmie Zenka w RPA. Po jednej z takich rozmów Zenek nie wytrzymał: „Chyba ciebie poje...ło! Masz 20 tys. dolarów i sp...aj, żebym cię więcej na oczy nie widział!” GM odpowiedział, że urażamy jego inteligencję i chce 15% Crystal Black Granite. Zaproponowałem Ojcu, by zostawił mi ten temat: za pół roku nie będzie GM ani w domu, ani w firmie!
Po 20 lutym wróciliśmy do Polski i po niecałych trzech tygodniach Zenon z Mietkiem znów polecieli do do RPA. Dom zastali w takim stanie, w jakim go zostawiliśmy. Ale GM nadal tam mieszkał i nie zamierzał opuszczać Naszego Domu. Po tygodniu pobytu Mietek zachorował na „covida” co poskutkowało tym, że nasz GM z żoną przestraszyli się i postanowili się wyprowadzić. Mietek trafił do szpitala, gdzie leżał prawie dwa tygodnie. To był ciężki okres i dla niego i dla nas. Ale udało się mu z tego wyjść i bezpiecznie wrócić do domu do Polski. Chłopaki wylatując z Afryki wymienili zamki wejściowe w domu i kłódkę do bramy wjazdowej.
W całej tej nieciekawej dla Mietka sytuacji żartowaliśmy, że udało nam się bezkonfliktowo usunąć GM z Naszego Domu. Myśleliśmy, że mamy problem z głowy. Jak mocno się myliliśmy, dowiedzieliśmy się pod koniec kwietnia, kiedy razem z Mietkiem wróciliśmy do RPA, a przed domem stał samochód GM, a na drzwiach domu przypięta była kartka z decyzją sądu: GM ma nakaz powrotu do domu i nakaz mieszkania w nie swoim domu bez płacenia czynszu. Szczękę zbierałem z podłogi przez dłuższą chwilę. Wtedy powiedziałem: koniec! Czas rozmów minął, przechodzimy do działania. Spotkałem się z prawnikiem, który miał prowadzić sprawę Oscara Pistoriusa (pamiętacie tę sprawę z 2008 roku – lekkoatleta biegający na protezach uzyskał dopuszczenie do igrzysk w Pekinie). Lourens to biały prawnik, który stracił wzrok w trakcie trwania studiów, ale nie przeszkodziło to jemu w ukończeniu ich i w rozkręceniu firmy, która jest dobrze rozpoznawalna na terenie RPA, a on sam jest poważanym adwokatem.
Pierwsze spotkanie z prawnikiem odbyło się 3 maja 2021 roku. Znaliśmy go już wcześniej, ale bardziej spotykaliśmy się w formie konsultacji, niż prowadzenia jakichkolwiek spraw. Lourens jest fanem historii, a szczególnie drugiej wojny światowej, więc zanim przeszliśmy do rozmów o usunięciu GM z naszego życia, dużo rozmawialiśmy o Polsce, którą sam odwiedził w 2019 roku. Wyobraźcie sobie, jaka była moja mina, kiedy facet opowiada o obcym kraju z taka pasją i podziwem, że aż mnie zatkało. Do tego spotkanie odbywało się 3 maja. Największe wrażenie jednak wywołała opowieść o tym, jak zwiedzał Polskę: gdzie był, co czuł, co usłyszał (celowo piszę w takiej formie, bo nic nie mógł zobaczyć). Wtedy zrozumiałem, że gość jest idealnym rozwiązaniem w naszej sytuacji!
Lourens tak poprowadził sprawy, że z końcem maja GM nie mieszkał już w domu, a z końcem czerwca został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. To był tryb ekspresowy. Powiedziałem wtedy sam sobie, że ten szczur nie dostanie już nic więcej – był czas rozmów i propozycji, teraz nie ma już na to miejsca. Koniec. „Szczur” – pewnie się domyślacie, dlaczego dostał taką ksywkę. Wzięło się to z jego podejścia do życia w Naszym Domu. Facet, który jest po 60., mógł żyć jak pączek w maśle, nie martwić się o nic. Mógł w firmie bezproblemowo dociągnąć do wieku, w którym by stwierdził, że ma dość pracy i iść na emeryturę. Ale nie. On wolał żyć jak szczur, kąpać się na kortach tenisowych, korzystać z toalety w nocy na stacji paliw. Facet może jeszcze sobie poradzi. Ale jego żona? To jest już dla mnie szokiem.
Nie sprawiało nam żadnej satysfakcji to, że tak musieli żyć przez ponad 6 miesięcy w naszym domu. Ale uwierzcie mi: próbowaliśmy rozmawiać, negocjować czy nawet proponować naprawdę dużą odprawę. Wolał wybrać wojnę, która de facto trwa do dzisiaj. Rok później mogę powiedzieć spokojnie, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby tę sprawę zamknąć. Jeszcze trochę przed nami. GM był też zatrudniony w Kamieniarstwie w Strzegomiu i też został zwolniony dyscyplinarnie z polskiej spółki, spotykamy się już tylko na rozprawach sądowych. Zeznając w sądzie, przyznałem jedno: GM wprowadził mnie do RPA, pokazał mi dobre i złe strony tego kraju. Pokazał mi, jak poruszać się po Czarnym Lądzie, jak rozmawiać z ludźmi, jak prowadzić rozmowy z bankami i instytucjami państwowymi.
Kiedy pojawiłem się w RPA, był rok 2014. Miałem 27 lat, dopiero zacząłem się uczyć, jak prowadzić firmę w Polsce, a tu już zacząłem latać do RPA i ogarniać tematy na Czarnym Lądzie. Ktoś musiał mi to wszystko pokazać i nauczyć, więc nasz GM był osobą, która tak naprawdę wprowadziła mnie w ten świat oddalony o 10 tysięcy kilometrów. I tak naprawdę trochę było mi tego wszystko szkoda. Ale jak mawia klasyk „biznes nie lubi sentymentów” i pewne granice zostały niestety nieodwracalnie przekroczone.
Dzisiaj, po roku niekończących się bitew, dużo kwiatków jeszcze powychodziło związanych z działalnością GM. Wiele tematów potoczyło się inaczej, ale też pewni ludzie wrócili do kontaktów z nami. I chyba najważniejsze: po tym najgorszym okresie początku pandemii, gdy przez siedem miesięcy nie było nas w RPA, udało nam się ustabilizować produkcję, finanse i atmosferę na kamieniołomie. A także zerwaliśmy podziały na czarnych, białych z RPA i białych z Polski. Dzisiaj jest szef i pracownicy – prosta hierarchia i każdy wie co ma robić i za co odpowiada. TIA!
TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 10 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

Dojeżdżając do Strzegomia od autostrady A4, trudno nie zauważyć Góry Zwycięstwa – dominującego w krajobrazie wzniesienia po prawej stronie drogi. Kamieniarskie oko od razu wychwyci widoczne z daleka odsłonięte ściany kamieniołomu. To Graniczna – miejsce wydobycia jednego z granitów strzegomskich.
Złoże znajduje się w północno-zachodniej części masywu granitowego Strzegom-Sobótka. Wzmianki o wydobyciu granitu na Górze Zwycięstwa w wiosce Graniczna pochodzą już z końca XVIII wieku. Obecnie wydobycie prowadzone jest w trzech wyrobiskach. W pierwszym, największym i prawdopodobnie najstarszym, metodą strzałową produkowane jest kruszywo. Pozostałe dwa pozyskują również materiał w blokach i bryłach. Niniejsze opracowanie dotyczy wyrobiska Graniczna II od 1986 eksploatowanego przez firmę Granimex sp. z o.o.

Geologicznie to monzogranit biotytowy zwany granitem odmiany Granicznej, o strukturze średniokrystalicznej, miejscami lekko porfirowatej i teksturze bezładnej, masywnej. Występuje na niewielkim obszarze w okolicach Jaroszowa i Granicznej, na północny wschód od wychodni granitu biotytowo-hornblendowego – w swoim składzie oba granity są do siebie zbliżone. Od pozostałych granitów strzegomskich odróżnia się drobniejszym ziarnem.
Opracowanie naukowe* dotyczące pozyskania surowców skalnych na Dolnym Śląsku z 2013 roku wymienia Graniczną II jako złoże o największej eksploatacji z przeznaczeniem na drogowe elementy foremne (kostka drogowa, płyty i krawężniki) w tym regionie w roku 2011.
Od początku istnienia był to kamieniołom zjazdowy. To znaczy do wydobycia materiału na powierzchnię jest wykorzystywany transport kołowy. Nigdy nie było tam dźwigów.
Początkowo było to niewielkie wyrobisko, na tyle małe, że aby załadować bloka na samochód dźwig zjeżdżał tyłem, bo na dole było za mało miejsca, aby mógł się tam obrócić. Obecnie kamieniołom Graniczna II zajmuje ponad 3 ha, wydobycie prowadzone jest na poziomie -70 m, a zasoby są szacowane na ponad 9 milionów ton **. Dziś na stałe pracują tam 4 ładowarki, koparka i ciąg kruszący.
Początkowo wydobycie odbywało się przez wycinanie bloków z calizny, jednak metodę tę zastąpiono lontem detonującym. Wynikało to ze specyficznych warunków panujących w złożu. Wyrobisko znajduje się na zboczu góry i ciśnienie jakie wywiera górotwór na materiał w złożu Graniczna II jest tak duże, że zdarzało się zaciskanie i blokownie liny tnącej, powodując jej bezpowrotną utratę. Te same warunki powodują, że uzysk czystego materiału to tylko około 5% wydobycia blocznego. Naprężenia w caliźnie bywają tak duże, że świeżo odsłonięty materiał w ścianie może popękać nim nastąpi jego wydobycie. To również ma wpływ na kształt bloków wyjmowanych z wyrobiska – rzadko są regularne i wymagają paserowania przed sprzedażą. Mimo tego miesięcznie kamieniołom dostarcza 450-500 kubików bloków, 2 tysiące ton brył i 10-12 tysięcy ton kruszywa.
Z wyżej opisanych powodów największa część produkcji przeznaczana jest na kamień budowlany. Elementy budowlane dostępne są w każdym możliwym asortymencie: poczynając od kostki przez krawężniki, buce i formaki po płyty chodnikowe i drogowe.
Oczywiście możliwa obróbka to zarówno łupana jak i cięta, w tym po łuku (np. krawężniki łukowe).

Dane fizykomechaniczne:
Gęstość objęt. 2635 kg/m3
Porowatość otwarta 0,89%
Nasiąkliwość 0,34%
Wytrzymałość na ściskanie 207,3 MPa
– po zamrażaniu 180,3 MPa
Wytrzymałość na zginanie 19,6 MPa
– po zamrażaniu 19,0 MPa
Odporność na ścieranie
- metodą Boehma 11766 mm3
Odporność na zamrażenie Klasa 1 F1
Mrozoodporność
po 56 cyklach całkowita
spadek objętości próbek 0,0%
spadek wytrzym. na zginanie 7,4%
Opis
barwa szara z niebiekim refleksem
do zastosowań zewnętrznych i wewnętrznych, przyjmuje każdy rodzaj obróbki powierzchni
doskonale zgrywa się z kamieniami w innych kolorach
Cechy wyróżniające:
drobo- i średnioziarnisty – pozostałe granity strzegomskie klasyfikowane są jako materiał średnio- i gruboziarnisty,
niespotykana barwa – niebieskie podbicie
porównywany z francuskim granitem Tarn

Jak każdy granit Graniczna II doskonale przyjmuje każdy rodzaj wykończenia powierzchni: poler, szlif, groszkowanie, piaskowanie, płomieniowanie oraz dowolne kombinacje tych wykończeń. Z tego powodu jest ciekawym materiałem na płyty elewacyjne i okładzinowe, podłogi, schody. Doskonale sprawdza się na schodach, parapetach i blatach. Jest również wykorzystywany do produkcji nagrobków. Jego właściwości fizykomechaniczne gwarantują, że będzie cieszył inwestora przez wiele lat bez konieczności stosowania dodatkowych zabiegów. Dotyczy to zastosowań zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych.
Przy dostępie do obecnych technologii cięcia i obróbki kamieni Graniczna II nie jest trudnym materiałem. Zakłady przerabiające granity oceniają ją jako granit średniotwardy, podatny na obróbkę. Jednak w przypadku metod klasycznych, np. klinowania, przy dzieleniu po drugiej i trzeciej płaszczyźnie łupliwości potrafi być nieprzewidywalny. Z tego powodu Graniczna II jest trudna w pracy rzeźbiarskiej. Wymaga od rzeźbiarza doświadczenia i wyczucia w pracy, by obrabiała się w sposób przewidywalny. Zbyt mocne uderzenia narzędziami rzeźbiarskimi, nieumiejętne odprężanie mogą spowodować odłupanie kamienia w przypadkowych kierunkach i na przypadkową głębokość.
Może się różnić odcieniem. Generalnie to kamień szary, ale miewa niebieskie i brązowawe refleksy. Właśnie materiał z błękitnym podbiciem jest tym, który stanowi o popularności Granicznej i uważany jest za najczystszy. Jest to niespotykany w polskich materiałach odcień. Od czasu do czasu złoże również odkrywa niewielki partie materiału w smugi. To najbardziej poszukiwana odmiana Granicznej, jednak tylko Natura decyduje o jej dostępności na rynku.
Początkowo wydobycie odbywało się przez wycinanie bloków z calizny, jednak metodę tę zastąpiono lontem detonującym. Wynikało to ze specyficznych warunków panujących w złożu. Wyrobisko znajduje się na zboczu góry i ciśnienie jakie wywiera górotwór na materiał w złożu Graniczna II jest tak duże, że zdarzało się zaciskanie i blokownie liny tnącej, powodując jej bezpowrotną utratę. Te same warunki powodują, że uzysk czystego materiału to tylko około 5% wydobycia blocznego. Naprężenia w caliźnie bywają tak duże, że świeżo odsłonięty materiał w ścianie może popękać nim nastąpi jego wydobycie. To również ma wpływ na kształt bloków wyjmowanych z wyrobiska – rzadko są regularne i wymagają paserowania przed sprzedażą. Mimo tego miesięcznie kamieniołom dostarcza 450-500 kubików bloków, 2 tysiące ton brył i 10-12 tysięcy ton kruszywa.
Z wyżej opisanych powodów największa część produkcji przeznaczana jest na kamień budowlany. Elementy budowlane dostępne są w każdym możliwym asortymencie: poczynając od kostki przez krawężniki, buce i formaki po płyty chodnikowe i drogowe. Oczywiście możliwa obróbka to zarówno łupana jak i cięta, w tym po łuku (np. krawężniki łukowe).
Jak każdy granit Graniczna II doskonale przyjmuje każdy rodzaj wykończenia powierzchni: poler, szlif, groszkowanie, piaskowanie, płomieniowanie oraz dowolne kombinacje tych wykończeń. Z tego powodu jest ciekawym materiałem na płyty elewacyjne i okładzinowe, podłogi, schody. Doskonale sprawdza się na schodach, parapetach i blatach. Jest również wykorzystywany do produkcji nagrobków. Jego właściwości fizykomechaniczne gwarantują, że będzie cieszył inwestora przez wiele lat bez konieczności stosowania dodatkowych zabiegów. Dotyczy to zastosowań zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych.
Przy dostępie do obecnych technologii cięcia i obróbki kamieni Graniczna II nie jest trudnym materiałem. Zakłady przerabiające granity oceniają ją jako granit średniotwardy, podatny na obróbkę. Jednak w przypadku metod klasycznych, np. klinowania, przy dzieleniu po drugiej i trzeciej płaszczyźnie łupliwości *** potrafi być nieprzewidywalny. Z tego powodu Graniczna II jest trudna w pracy rzeźbiarskiej. Wymaga od rzeźbiarza doświadczenia i wyczucia w pracy, by obrabiała się w sposób przewidywalny. Zbyt mocne uderzenia narzędziami rzeźbiarskimi, nieumiejętne odprężanie mogą spowodować odłupanie kamienia w przypadkowych kierunkach i na przypadkową głębokość.
Może się różnić odcieniem. Generalnie to kamień szary, ale miewa niebieskie i brązowawe refleksy. Właśnie materiał z błękitnym podbiciem jest tym, który stanowi o popularności Granicznej i uważany jest za najczystszy. Jest to niespotykany w polskich materiałach odcień. Od czasu do czasu złoże również odkrywa niewielki partie materiału w smugi. To najbardziej poszukiwana odmiana Granicznej, jednak tylko Natura decyduje o jej dostępności na rynku.
Przykłady zastosowań Granicznej, podobnie jak innych granitów strzegomskich, można by mnożyć w nieskończoność. M.in. można ją spotkać we Wrocławiu (Rynek i ulice dochodzące, pl. Grunwaldzki, Akademia Sztuk Pięknych), Warszawie (np. Krakowskie Przedmieście, Świętokrzyska), na Jasnej Górze i w Gliwicach (m.in. Radiostacja, centrum). W zeszłym roku ruszył też remont ulic w Krzeszowicach.
Graniczna II bardzo ładnie komponuje się z innymi kamieniami. Jej połączenie z kamieniami w innych kolorach doskonale sprawdza się zarówno na zewnątrz (faktura łupana, cięta i szlifowana – bruk, elewacje) jak i we wnętrzach (połączenia na schodach, podłogach, blatach i kominkach w polerze).
Wśród znanych prac rzeźbiarskich wykonanych z Granicznej można wymienić Pomnik Pamięci Górnictwa Wałbrzyskiego projektu Alojzego Gryta, odsłonięty w grudniu 2007. To siedmiu dwumetrowych granitowych górników wychodzących z podziemnego wyrobiska.
* Scenariusze technologiczne pozyskiwania i zagospodarowania surowców skalnych w województwie dolnośląskim, praca zbiorowa pod kierunkiem prof. dr hab. inż. Jerzego Bednarczyka, Poltegor-Instytut
Instytut Górnictwa Odkrywkowego, Wrocław 2013
** Bilans zasobów złóż kopalin w Polsce wg stanu na 31 XII 2019 r., PAŃSTWOWY Instytut Geologiczny Państwowy Instytut Badawczy, Warszawa 2020
*** patrz: „Żbik – granit strzegomski”, Kurier Kamieniarski nr 3/2021, str. 22