O kamieniu

Żbik – granit strzegomski

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: środa, 28 lipca 2021 01:00

kk112_s18_1.jpg

Przez wielu kamieniarzy strzegomskich Żbik jest uważany za najbardziej reprezentatywny przykład granitu strzegomskiego. Może to wynikać z powojennej historii wydobycia granitu na Ziemi Strzegomskiej, która – z powodów gospodarki zarządzanej centralnie – wyznaczyła określonym miejscom określoną rolę na wiele lat PRL-u.

Jednakże w przypadku tego granitu wybór akurat był dość trafny. Żbik jest bardzo dobrym kamieniem budowlanym, nie tylko drogowym. Do jego popularności przyczyniły się następujące cechy: łatwość obróbki, powtarzalny kolor i brak rdzawych przebarwień, czystość materiału i łatwość wydobycia.
Żbik, jak większość granitów strzegomskich, ma doskonałą łupliwość. Ponieważ ta łupliwość jest wyraźna, łatwa do wyznaczenia i trójkierunkowa*, to do obróbki elementów blokowych, które wytwarzano ręcznie, miała bardzo duże znaczenie. Nawet przy użyciu narzędzi ręcznych dawni kamieniarze potrafili wykonać płyty chodnikowe surowo łupane o wymiarach 220 x 120 x 10 cm. Tę cechę granitu, łupliwość wzdłuż określonych płaszczyzn prostopadłych względem siebie, wykorzystuje się nadal przy wykonywaniu wszelkich elementów łupanych: kostka brukowa wszelkiego rodzaju, krawężniki, obrzeża, formaki. Niestety w czasach zaawansowanych technologii kierunki łupliwości zbyt często są ignorowane, co ma przełożenie na zwiększenie skali trudności obróbki materiału, zużycie narzędzi i trwałość wykonanych z kamienia produktów.

 Granit ze złoża Żbik opisuje się jako granit średnioziarnisty lub różnoziarnisty, biotytowy, barwy jasnoszarej o odcieniu fioletowym lub zielonkawym, o teksturze bezkierunkowej, bezładnej. Biorąc pod uwagę jego wygląd, jest powtarzalny pod względem kolorystyki i uziarnienia – elementy obok siebie będą jednorodne i nie będą się różnić wyglądem: odcieniem, rysunkiem, wielkością i kształtem ziarna. Jest to najlepiej widoczne na elementach polerowanych – przy wykorzystaniu Żbika na elewację jest największe prawdopodobieństwo, że będzie ona jednolita kolorystycznie.


Kamienie zawierające w swoim składzie różne związki żelaza mają tendencję do rdzawych przebarwień pojawiających się z biegiem czasu. W Żbiku nie spotyka się takich przebarwień. Z tego powodu był on uznawany za najlepszej jakości materiał na nagrobki, kiedy w dawniejszych czasach granit był jedynym dostępnym kamieniem na rynku polskim.

Granit Żbik charakteryzuje się tym, że ma jednorodną teksturę. Mało w nim jest tzw. mioteł (szlir), czyli skupisk minerałów o innym zabarwieniu i uziarnieniu. W Żbiku nie spotyka się też pustek powietrznych ani kawern wypełnionych skaleniami, które wypadają po przecięciu. Charakterystyczne są natomiast myszki. To skupiska minerałów – takich samych, jak w reszcie skały – ale bardzo drobnoziarniste z przewagą minerałów ciemnych. Myszki występują we wszystkich granitach dolnośląskich i w większości przypadków nie jest to wada, bo nie wpływają na cechy techniczne i wytrzymałość kamienia. Jest to wyłącznie cecha wizualna.

Złoże Żbik jest uwarstwione poziomo i ma wysoką bloczność – ponad 60%. Obecne wyrobisko to dwa łomy eksploatowane od 1830 roku. Przed II wojną światową wyrobiska należały do dwóch różnych właścicieli, którzy korzystali z jednej pochylni do wywozu kamienia na powierzchnię. Jako ciekawostkę można podać, że wywóz odbywał się po wspólnym torowisku. Jednak, by nie dochodziło do sporów o urobek, torowisko składało się z trzech szyn – jednej wspólnej i dwóch ułożonych w różnych odległościach – a wózki obu właścicieli różniły się rozstawem kół (600 mm i 700 mm).

Nazwa wyrobiska pochodzi od nazwiska majstra, Franciszka Żbika, który z wielkim doświadczeniem, wyczuciem i szacunkiem dla kamienia prowadził tu wydobycie od 1946 roku. W latach 70. obligatoryjnie nadawano nazwy obszarom górniczym i w dowód uznania dla emerytowanego sztygara dawnym łomom „25” i „26” nadano wspólną nazwę „Żbik”.

 


 

 Cechy wyróżniające

wyraźna, łatwa do wyznaczenia, trójkierunkowa łupliwość ułatwiająca obróbkę
brak rdzawych przebarwień pojawiających się po pewnym czasie użytkowania
brak kawern, brak mioteł; jednorodna, powtarzalna tekstura, barwa i ziarnistość

Dane fizykomechaniczne:
Gęstość objęt. 2620 kg/m3
Porowatość otwarta 0,7 %
Nasiąkliwość 0,3 %
Wytrzymałość na ściskanie:
- w stanie suchym 176 MPa
- po 56 cyklach zamrażania 174 MPa
- po 25 cyklach zamrażania w obecności soli 168 Mpa
Wytrzymałość na zginanie 14,7 MPa
Wytrzymałość na zginanie
po 56 cyklach zamrażania 11,2 MPa
Odporność na ścieranie
- metodą Boehma 6103 mm3
Mrozoodporność - 56 cykli:
- zmiany wizualne brak
- obniżenie masy próbki 0,0 %
- obniżenie odporności
na ściskanie 7,5 %

Opis
barwa jasnoszara, średnioziarnisty, o jednolitej teksturze, twardy, niska nasiąkliwość, pełna mrozoodporność

 


 

Żbik jest nieco mniej twardy niż inne granity wydobywane w tej okolicy, więc najtwardsza kostka brukowa jest produkowana z innych granitów, bardziej drobnoziarnistych. Potwierdzają to badania – Żbik ma mniejszą wytrzymałość na ściskanie niż np. Zimnik (por. Kurier Kamieniarski nr 1/2021). Natomiast lepiej niż niektóre granity trzyma poler i nie matowieje z czasem.

 Jak każdy granit przyjmuje dowolny rodzaj wykończenia powierzchni. W zależności od potrzeb, wymagań czy upodobań może być surowo łupany, śrutowany, groszkowany, płomieniowany, szlifowany i polerowany.

Niezmierzone ilości Żbika były wykorzystane przy powojennej odbudowie Warszawy. Sporo tego materiału zastosowano w Pałacu Kultury i Nauki oraz na MDM. Port Północny – część portu morskiego w Gdańsku – jest wybudowany i umocniony bryłami granitu z wyrobiska Żbik.

Wśród znanych monumentów wykonanych ze Żbika można wymienić: Pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte; plac, na którym stoi Pomnik Powstańców Śląskich w Katowicach; otoczenie pomnika warszawskiej Nike (Pomnik Bohaterów Warszawy 1939-45). Rynek w Krakowie (dwukrotnie), rynek we Wrocławiu i w Poznaniu były rewitalizowane z użyciem tego kamienia. Żbik bywa również w świecie – chyba najbardziej znanym jest pomnik Ernesta Malinowskiego w Peru – polskiego inżyniera, który jest bohaterem tego kraju i budowniczym kolei transandyjskiej. Ogromne ilości granitu Żbik zostały wykorzystane na placach, ulicach i elewacjach po zjednoczeniu Niemiec, na terenie byłej NRD. Jednak najbardziej spektakularnym przykładem wykorzystania Żbika jest trzon Kolumny Zygmunta na Placu Zamkowym w Warszawie> Ma on długości 11 m i średnicę 115 cm, a wykonano go w roku 1948.

Wydobycie odbywa się metodą strzałową lontem detonującym poprzez odspojenie od calizny ławy blocznej, późniejszy jej podział na bloki przez klinowanie i wydobycie na powierzchnię dźwigami typu „Derrick” (bloki do 16 ton) lub ładowarkami (bloki do 20 ton).
Właściciel złoża, firma Granit Strzegom S.A., dostarcza na rynek bloki, wyroby płytowe (szeroką gamę płyt i płytek budowlanych i drogowych, slabów oraz grubej płyty), a także kamień murowy, słupy klinowane i cięte, elementy drogowe (krawężniki, oporniki, kostkę).
Obecnie granit Żbik wykorzystywany jest najczęściej do wykonywania elementów drogowych: różnej grubości i wielkości płyty oraz różne rodzaje krawężników. Rzadko na elewacje. Niestety Żbik – mimo niepodważalnych atutów estetycznych, jakościowych i wytrzymałościowych – przegrywa w przetargach publicznych, gdy jedynym kryterium wyboru jest cena.

kk112_s20_3.jpg

 

kk112_s20_4.jpg

kk112_zbik.jpg

Więcej informacji: GRANIT STRZEGOM S.A.

tel. 74 856 00 00, 694 461 339
www.granit-strzegom.com.pl

Zbigniew Zych
(Godstone - firma kamieniarsko-rzeźbiarska, Strzegom)

„Granit Żbik to wspaniały materiał rzeźbiarski, dość wdzięczny w pracy i dający wiele satysfakcji. Świetnie sprawdza się przy wykonywaniu detali architektonicznych. Nie używałbym go do rzeźbienia postaci wielkości naturalnej, bo ma za grube ziarno, ale przy powiększeniu – na przykład w skali 2:1 – rzeźby figuratywne wychodzą wspaniale. Ma jednak pewne wymaganie – przydatna będzie umiejętność odpowiedniego przycięcia, wyostrzenia krawędzi, żeby powstawał odpowiedni światłocień i cała praca nie była zbyt rozmydlona. Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma sensu wykańczać go w polerze, bo traci się całą grę świateł. To musi być surówka albo szarier, ewentualnie lekkie wypiaskowanie.
Moim zdaniem Żbik ma najłatwiejszą fakturę do rzeźby wśród strzegomskich granitów. Do obróbki ręcznej jest doskonały.”

 


 

Zbierając informacje o Żbiku rozmawiałem z wieloma osobami. Dziękuję za wszystkie informacje i opowieści. Szczególne podziękowania (w kolejności alfabetycznej) dla: Michała Firleja, Krzysztofa Molendy, Zenona Piekielnego, Stanisława Sitarza i Bogusława Skolaka.

Paweł Szambelan

 

 

 

 

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Beaumaris. 700 lat w wodzie.

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 27 lipca 2021 11:46

kk112_s66_2.jpg

Wśród wielu zdjęć z kamieniem w roli głównej, jakie spotykamy w sieci, zwróciliśmy uwagę na stary walijski zamek Beaumaris w Walii – ze względu na bezpośredni kontakt kamiennych murów z wodą.

Zamek Beaumaris był ostatnią warownią wzniesioną przez angielskiego króla Edwarda I po jego podboju Walii w drugiej połowie XIII wieku. Budowa prowadzona była przez mistrza budowlanego i architekta francuskiego pochodzenia, Jakuba z Saint George, z wykorzystaniem pracy 1800 robotników i 450 kamieniarzy.

Beaumaris nigdy nie został w pełni ukończony, dlatego po wojnie w 1642 roku, jako jedyny z zamków warownych z tego okresu, nie został uszkodzony czy rozebrany, aby uniemożliwić jego użycie w celach wojskowych.


kk112_s66_1.jpg

Zamek posiadał dok zamkowy, pozwalający na dostarczenie zaopatrzenia bezpośrednio drogą morską przez sztuczny kanał. Dok zasilany był wodą morską, a fosa wodą ze strumienia, poziom między nimi wyrównywany był za pomocą śluzy. Dok chroniony był przez 30-metrowej długości mur, nazwany później Chodnikiem Kanonierów, i przez platformę w jego południowej części, która w średniowieczu mogła pomieścić przenośne urządzenia obronne. Mur miał aż 3,7 metra grubości.

Kamień używany przy budowie zamku był mieszaniną wapienia, piaskowca i zielonych łupków, które dość losowo umieszczano, wznosząc mury i baszty. Zastosowania łupków zaniechano po przerwie w pracach budowlanych w 1298 roku, w wyniku czego ograniczyły się one do niższych poziomów murów.

kk112_s67_1.jpg

Zamek Beaumaris do czasów współczesnych przetrwał w formie trwałej ruiny, wynikającej jednak bardziej z nieukończenia budowy, niż z późniejszych zniszczeń. Zachował się pełny zewnętrzny obwód obwarowań oraz obwód wewnętrzny o niepełnej wysokości. Nie przetrwała żadna wewnętrzna zabudowa na zamkowym dziedzińcu.

W 1986 roku UNESCO uznało zamek za jeden z „najlepszych przykładów architektury wojskowej końca XIII i początku XIV wieku w Europie” i dodało go do Listy Światowego Dziedzictwa.

przeczytaj cały artykuł

TIA cz.7 Eben to Eben

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: wtorek, 27 lipca 2021 11:09

kk112_s64_1.jpg

Eben (czytaj: Iben) to biały Afrykaner, który już w moich opowiadaniach przewijał się niejeden raz. Były milicjant z czasów Apartheidu, po czterdziestce, typowy Bur: farma, bukkie (odpowiednik polskiego pick-upa), co weekend braai z rodziną i przyjaciółmi (odpowiednik naszego grilla). I oczywiście – co najważniejsze – polowania!

W RPA można polować w miesiącach, w których nie ma litery „r” w nazwie – kiedy jest April, to jest zakaz polowań, ale gdy jest May, to można jechać i strzelać. Bar Ebena z trofeami robi wrażenie: od pospolitych zebr i impal po żyrafę i lwa. Oczywiście w wielu z was odezwie się duch potępienia wobec takich praktyk, ale pamiętajmy, że jesteśmy w RPA i polowanie (nie kłusownictwo) jest dla nich czymś takim, jak dla Polaków łowienie ryb czy zbieranie znaczków. Dzieci od najmłodszych lat uczą się strzelać z broni palnej i zdobywają odpowiednie pozwolenia w bardzo młodym wieku, a strzelnic w RPA jest chyba tyle co monopolowych w Polsce!

Jednak wróćmy do Ebena i kopalni. Rok 2014. Jak pamiętacie, dostaje od Zenona carte blanche i szybko spłaca ten dług zaufania. Eben podejmuje decyzję, która dla nas jest niezgodna z logiką pracy w kamieniołomie, jednak produkcja rusza z kopyta.

Powodem jest nasze szufladkowe myślenie o wydobyciu i nawyki z Polski – w Polsce idziemy za materiałem w dół i schodzimy coraz głębiej. Nie da się ominąć monolitu, nie da się porzucić miejsca wydobycia i zacząć gdzieś indziej. W Afryce zanim zrobisz dołek, rozbierasz górę. Albo – jak kto woli góry – bo tych miejsc do wydobycia jest sporo i nim dojedziemy do monolitu, musimy rozebrać bouldery – ogromne skalne jaja. Eben otworzył nam oczy na inne spojrzenie na eksploatację granitu. Wśród boulderów czuł się jak ryba w wodzie i pomógł porzucić nawyki z Polski.

W niespełna dwa lata z jednej dziury, w której tak naprawdę się dusiliśmy, pomógł nam otworzyć trzy kolejne góry – Monkey Mountain, 2nd section i 3rd section. Poszła za tym większa produkcja. Zmieniło się też uziarnienie materiału i jego barwa. Każda góra ma swój odcień i indywidualne uziarnienie. Przy czym historie, że materiał od strony bardziej nasłonecznionej jest jaśniejszy od tego materiału po stronie cienia, można włożyć między bajki. Nasłonecznienie nie ma to żadnego wpływu, ponieważ skorupa na zdrowym materiale (tzw. scumba), jest na tyle gruba, że nie przepuszcza światła i zapewnia, że materiał jest czysty i zdrowy.

Wszystko, co dobre, ma swój początek i koniec. Tak było również z Ebenem. Na początku był ten blask i ta energia. Oczywiście po zwiększeniu produkcji rozpoczęły się rozmowy na temat podwyżki wynagrodzenia – po negocjacjach spotkaliśmy się w rozsądnym miejscu i to był dla Ebena kolejny bodziec do większego zaangażowania. Dziś muszę przyznać, że trochę nas to uśpiło, ale jak to Zenon mawia: „wartość pracownika poznajesz po tym, ile odpowiedzialności z ciebie ściąga”. Eben był bardzo wartościowym pracownikiem. Lataliśmy oczywiście do RPA, doglądaliśmy kopalni, ale wiele spraw toczyło się bez nas lub z naszym minimalnym udziałem. Mogliśmy wtedy się skupić na odpaleniu projektu Zenon Granite i wprowadzać w temat Afryki Mietka...

Można mieć do Ebena sporo pretensji o podejście do czarnych, ale trzeba być tu, na miejscu, by zrozumieć mentalność tych ludzi. To nie są wakacje, w czasie których twój kontakt z czarnymi da się ograniczyć do zależności gość – obsługa w hotelu. Pracując z taką społecznością musisz się mierzyć z czyś więcej niż tylko nienawiść – dzisiaj w RPA zachodzi odwrócony apartheid.

Pewnego razu jadąc z Ebenem do Johannesburga, natrafiliśmy na ogromne korki na autostradzie. Eben postanowił ominąć je, przebijając się przez centrum miasta. Jednak to, czego tam doświadczyłem zmieniło też i moje podejście do życia w RPA. Każdy może sobie zadać pytanie, jak sobie wyobraża centrum metropolii liczącej parę milionów ludzi. Też miałem swoje wyobrażenia, ale po przejechaniu tych dwóch kilometrów świat dla mnie lekko zwolnił.

Wjechaliśmy w ulicę jednokierunkową i Eben powiedział: „To było kiedyś centrum Johannesburga, zobacz jak teraz wygląda.” Zobaczyłem ulicę po dwóch stronach zastawioną zaparkowanymi samochodami tak ciasno, że nie ma możliwości wyprzedzenia auta przed tobą. Jedziesz w ślimaczym tempie i modlisz się, żeby jak najszybciej stamtąd wyjechać. Stragany z ulicznym żarciem smażone na rozpadających się braaiach, policjanci zajęci rozmowami z prostytutkami, wszechobecny brud i smród, nie mówiąc już o ćpunach i ich strzykawkach leżących przy krawężnikach. Kiedy zbierałem myśli, czując jak pot ze strachu spływa mi po plecach, usłyszałem, jak blisko mnie ktoś przeładowuje broń. Ten charakterystyczny dźwięk kojarzy się najczęściej z filmów akcji, więc obracam głowę w prawo (w RPA ruch jest lewostronny, więc kierowca jest po mojej prawej stronie) – Eben jedną ręką trzyma kierownicę, a drugą sięga za fotel kierowcy po drugi magazynek do pistoletu, który leży między jego kolanami.

Mówię do siebie: „Co ja tu, k…, robię?! Przecież jak zacznie, nie daj Bóg, strzelać, to tu będzie piekło!” Wtedy słyszę jego głos: „Jeszcze 1000 metrów i wyjedziemy stąd.” Super! Jeszcze tylko 1000 metrów. Czuję jak do auta wlewa się ten zapach ulicy. Mam wrażenie, że HIV i wrogość unosi się w powietrzu. I wystarczy jedna zapałka, żeby to wszystko odpalić. Jeszcze auto Ebena: Jeep Wrangler żółty jak odwłok osy... W pewnym momencie jeden z czarnych, który przechodził obok, uderzył ręką w maskę samochodu. Eben wyciągnął broń spomiędzy nóg i głośno powiedział: „F... off!” Czas się zatrzymał, a ja marzyłem już tylko o opuszczeniu tego miejsca jak najszybciej.
Kiedy w końcu wróciliśmy na autostradę Eben powiedział: „Widziałeś, jak to miejsce wygląda? Do czego czarni to doprowadzili? Kiedy byłem mały, wychowywałem się na tych ulicach. Johannesburg czy Pretoria to były piękne miejsca. Po ulicach mogłeś chodzić nawet po północy i wiedziałeś, że nic ci się nie stanie. Miałem może 16-17 lat, ale wiedziałem, co mogę, a czego nie mogę zrobić na tych ulicach. Dzisiaj po 18-tej bałbym się nawet tędy przejechać, a co dopiero córkę lub syna puścić bez opieki. Świat się zmienił i dzisiaj oni myślą, że tu rządzą. Ale oni tylko jadą na wózku, którym zbudowano im lata temu. Tylko że torowisko niestety powoli się kończy!”

Krótka historia, ale zrozumiałem, co miał na myśli i co chciał mi przekazać. To był kiedyś jego świat i żal mu, że dzisiaj wygląda tak, jak wygląda.

Wróćmy do kopalni. W roku 2017, na przełomie stycznia i lutego, z Zenonem zaczęliśmy zauważać, że w Ebenie coś zaczyna się zmieniać. Nie ma już w nim takiego blasku, znikło to „coś”, co widzieliśmy rok wcześniej. Na kopalni i w naszych relacjach było widać, że coś właśnie się kończy. W takim klinczu wytrzymaliśmy do Świąt Wielkanocnych i pod koniec kwietnia zamknęliśmy pierwszy rozdział pracy z Ebenem. Zapytacie, o co poszło? Jak nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o kasę: dostał lepszą ofertę pracy od swojego wcześniejszego pracodawcy Franko. Przejęła go dość duża firma, producent płyt granitowych, który też ma swoje kopalnie. Eben dostał propozycję poprowadzenia jednej z kopalni. Jak później się okaże, Eben trafił z deszczu pod rynnę i po czasie okaże się, że Franko wmanewruje go w niemałe kłopoty. To jednak dalsza część historii, którą przeżyliśmy razem, bo Eben zaliczy powrót i znowu będziemy razem pracować na jednej kopalni.

Wtedy, niestety zostaliśmy z Zenonem sami na placu boju: z czarnymi, produkcją, DMR-em czy trupami, które z czasem zaczęły wypadać z szafy. Ale mamy 2021 rok. Dalej jesteśmy w RPA i prężnie działamy. Lata bez Ebena były ciężkie, ale w sumie następna historia opowie wam o tym, co nas czekało i jak trzeba było się zachować, żeby to ogarnąć i pójść do przodu! Jak to mówią: TIA!


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany
przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA.
Przez ostatnie 9 lat powtórzyłem go tysiące razy.
Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

Odkryj marmury karraryjskie – przewodnik, część 8 Odmiany Bianco Carrary

Autor: Omnistone.pl   |   Data publikacji: wtorek, 27 lipca 2021 10:47

kk112_s60_1.jpg

W ostatnich dwóch artykułach przybliżaliśmy temat „literkowego” podziału Bianco Carrary: C, CD, D . Zanim przejdziemy dalej, warto przypomnieć sobie kilka pojęć.

Bianco Carrara Ordinario – tak brzmi oryginalna i pełna nazwa Bianco Carrary – jest odmianą marmuru posiadającą wiele podtypów, którą wydobywa się z licznych kamieniołomów, często oddalonych od siebie o wiele kilometrów.

Litery C, CD, D nie powinny być uważane za nazwy konkretnych podtypów Bianco Carrary, mimo że najczęściej właśnie w ten sposób są rozumiane. Są one jedynie umownym kodem używanym do opisu koloru tła oraz ilości użylenia podczas ogólnej klasyfikacji wyglądu bloków, płyt i płytek Bianco Carrara. Przy czym ten system opisu ma niewiele wspólnego z tradycją oraz kulturą wywodzącą się z Carrary. Takiego podziału zaczęto używać stosunkowo niedawno, bo dopiero w drugiej połowie XX wieku.

Oto poprawne definicje typów jakościowych:
– bloki, płyty, płytki w jakości C charakteryzują się perłowobiałym, jednolitym kolorem tła oraz subtelnym użyleniem;
– bloki, płyty, płytki w jakości CD charakteryzują się białawym, jasnoszarym, jednolitym kolorem tła oraz umiarkowanym użyleniem;
– bloki, płyty, płytki w jakości D charakteryzują się jasnoszarym, szarym, siwym, jednolitym kolorem tła oraz w miarę umiarkowanym użyleniem.

Należy zwrócić uwagę, iż duża część wydobytej Bianco Carrary nie mieści się w wyżej opisanych kryteriach wizualnych. Bianco Carrara C, CD lub D musi posiadać jednolity wygląd – zarówno kolor tła, jak i użylenie powinno być jednolite w swojej formie. W rzeczywistości z kamieniołomów karraryjskich wydobywa się sporo bloków o niejednolitym kolorze oraz nierównomiernym użyleniu. Problem tkwi w samej klasyfikacji „C, CD, D”, która jest niekompletna – jest uproszczoną wersją nieco starszej i znacznie wszechstronniejszej metody obejmującej pięć rodzajów jakościowych: C, CD, D, Corrente, Edilizia. Definicja dodatkowych określeń jest następująca: – bloki, płyty, płytki w jakości Corrente charakteryzują się białawo-szarym, niejednolitym kolorem tła; oznacza to, iż tło może być jaśniejsze od jakości D, lecz posiadać ciemniejsze i jaśniejsze plamy – oraz nierównomiernym wzorem użylenia;
– bloki, płyty, płytki w jakości Edilizia charakteryzują się szarym, niejednolitym tłem, intensywnym, nierównomiernym i raczej nieestetycznym użyleniem.

Niewątpliwie klasyfikacja „C, CD, D, Corrente, Edilizia” jest dużo bardziej kompletna, logiczna oraz łatwiejsza w zastosowaniu. Dziwi więc fakt, iż obecnie jest zupełnie nieznaną formą podziału Bianco Carrary. Przeprowadziliśmy szereg badań na ten temat, co finalnie doprowadziło nas do podsumowania w postaci wniosku, iż wyjaśnienie przyczyny leży w ekspansji Bianco Carrary na rynki zagraniczne. Mianowicie do lat 80. materiały klasyfikowane jako Corrente i Edilizia były dystrybuowane głównie na rynku włoskim do projektów niskobudżetowych lub takich, gdzie ze względu na wykończenie powierzchni w sposób antykowany lub antypoślizgowy, kolorystyka i użylenie nie miały większego znaczenia.

Odwrotna sytuacja miała miejsce w przypadku slabów i płytek przeznaczonych na eksport na bogatsze rynki, głównie do USA i Wielkiej Brytanii. Przeznaczano tu materiały pochodzące tylko i wyłącznie z selekcji C, CD oraz D, co spowodowało rozpowszechnienie się właśnie tych trzech kategorii jakościowych. W niedługim okresie globalny popyt na marmury karraryjskie znacząco wzrósł. Wiele krajów zaczęło importować ten surowiec, w tym na realizacje dopuszczające tanie materiały. W konsekwencji na rynek eksportowy trafiły również płyty z kategorii Corrente i Edilizia. Chcąc uatrakcyjnić swoją ofertę, większość „nowych” importerów zdecydowała się na używanie jedynie nazw najbardziej znanych kategorii jakościowych Bianco Carrary.

Na dłuższą metę taki stan rzeczy doprowadził do powstania niefortunnej sytuacji: błędnego przypisywania kategorii C, CD i D do materiału o jakości spoza tych klas.

Biorąc pod uwagę powyższe, czas wyciągnąć następujące wnioski:

1) Stosowanie klasyfikacji „C, CD, D, Corrente i Edilizia” – lub jej uproszczonej wersji „C, CD i D” – ma sens pod warunkiem, że typy jakościowe są odpowiednio przypisane. Klasyfikacje te zostały opracowane, aby ułatwić komunikację między dostawcami a nabywcami, podczas gdy niewłaściwe przypisanie jakości jest niepotrzebnym źródłem nieporozumień. Ostatecznie materiał mówi sam za siebie: jeśli tło danej partii płyt jest szare i niejednolite, a użylenie intensywne i nierówne, to nie ma uzasadnienia „podkręcanie” danego materiału, nazywając go Bianco Carrara C: nazwa nie zmieni przecież jego wyglądu!

2) Zamiast błędnie przypisywać typy jakościowe, lepiej byłoby po prostu użyć nazwy Bianco Carrara i pozwolić ludziom samodzielnie ocenić kolor i użylenie.

3) Wygląd materiału niekoniecznie idzie w parze z jego jakością techniczną. Wątpliwości powinien wzbudzać każdy sprzedawca, który nie znając marmuru karraryjskiego, obsesyjnie powtarza, że „im bielszy, tym lepszy”, ponieważ „lepszy” nie oznacza niczego konkretnego. Przystępując do realizacji projektu uwzględniającego użycie marmuru w miejscach o niekorzystnych warunkach, gdzie musimy się zmierzyć z niską oraz wysoką temperaturą, deszczem, śniegiem, intensywnym ruchem pieszym, sugerujemy najpierw przyjrzeć się właściwościom technicznym materiału, a dopiero w następnej kolejności jego kolorystyce..

112_bianco.jpg

Omnistone, dostarcza materiał sklasyfikowany,
nazwany oraz wyceniony zgodnie z autentycznym
systemem obowiązującym w Carrarze.

Dane kontaktowe:
tel. 696 800 199
biuro@omnistone.pl
www.omnistone.pl

 

przeczytaj cały artykuł

Wszystko zaczyna się od projektu

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 12 maja 2021 12:46

111_S62_01.jpg

Często słyszymy, że kamień jest ciężki. I że to widać w realizacjach. Sami wiemy, że owszem jest ciężki, ale to nie musi nieść ze sobą ciężkiego wyglądu. I wcale nie chodzi o to, że współczesne technologie CNC umożliwiają realizowanie konstrukcji ażurowych i bardzo delikatnych.

Tak naprawdę wynik końcowy zależy głównie od tego, co powstanie na desce kreślarskiej w pracowni projektowej. Czasem można stworzyć świetny projekt bez zakładania kosztownej i trudnej do zrealizowania pracy maszyn CNC.
Z przyjemnością chcemy pokazać znalezioną w sieci wizualizację projektu wnętrza, w którym schody w fantastyczny sposób łączą się z barem. To praca firmy Gori & Yoon Architecture z Florencji we Włoszech – młodej firmy stworzonej w 2018 roku przez włoską architektkę Elisę Gori i południowokoreańskiego projektanta wnętrz Jaehyuna Yoona.

Twórcy biura mają już za sobą prace w innych firmach przy dużych projektach. Elisa pracując dla Guido Ciompi & Partners czy Cipiuelle, miała możliwość zajmować się projektowaniem luksusowych rezydencji oraz hoteli i restauracji w całej Europie.

Jaehyun po studiach w Seulu i w Mediolanie pracował jako projektant wnętrz dla studia PLS Design we Florencji, gdzie współdziałał z takimi markami modowymi jak Tom Ford i Trussardi. Później współpracował z różnymi firmami architektonicznymi, gdzie miał okazję wziąć udział w projektowaniu wielu obiektów – między innymi SPA w hotelu Hilton w Dubaju oraz luksusowych prywatnych domów na Bliskim Wschodzie i w Azji.

Twórcy biura pochodzą z różnych kultur. Łączą wywodzące się z nich doświadczenia oraz swoje umiejętności, uzyskując oryginalną całość. Szczególną uwagę przywiązują do elementu dekoracyjnego i dbałości o szczegóły, które sprawiają, że każda przestrzeń jest wyjątkowa i osobista. Świetnym przykładem jest opisany tu projekt.

Prezentowana przestrzeń została zaprojektowana w całości z kamienia, a konkretnie z trawertynu. Mimo wykorzystania masywnych elementów całość sprawia wrażenie lekkości.
Pewnie będziemy jeszcze podziwiać niejedną zapierającą dech realizację ich autorstwa.

111_S60_01.jpg

przeczytaj cały artykuł
Strona 15 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.