O kamieniu

TIA część 5 – pociąg ruszył

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: środa, 03 marca 2021 10:49

110_Str_70_01.jpg

Pociąg ruszył, ale jeszcze nie ma prędkości – póki co tylko się toczy. Lockdown się skończył. 200 dni bez Polaków w RPA – bez Zenona, Jacka i Mietka. Ale stało się. 12 października lądujemy w Afryce. Ostatni raz byliśmy tu w marcu, czyli kopalnia miała siedem miesięcy samowolki.

Żeby zrozumieć nasz strach, co przez te siedem miesięcy stało się lub mogło się stać, muszę przytoczyć jedną historię związaną z pracownikami Volvo. Do RPA wysłaliśmy starą maszynę Volvo 220D – mimo że wysłużona, nie sprawiała żadnych problemów. Niestety, jak to ze starymi maszynami bywa, coś musiało zacząć się psuć. Zaczęło się od płyty głównej sterowania. Zleciliśmy wymianę i naprawę autoryzowanemu serwisie Volvo w RPA, czyli Babcock. Przerosło ich to, nie dali rady. Znów musieliśmy wysłać z Polski dwóch fachowców – w tydzień się z tym uporali i uruchomili maszynę.

Jednak najciekawsza historia z serwisem jest związana z nowo dostarczonymi z Europy maszynami. Akurat w czasie, kiedy nasza ekipa była w Johannesburgu, na terenie Babcocka zaczęły zjeżdżać nowe maszyny. Ku zdziwieniu chłopaków z Polski czarni zaczęli je rozkręcać. Nasi podeszli i pytają się, w jakim celu to robią. W odpowiedzi usłyszeli, że nie mogą wypiąć łyżki z szybkozłącza i coś musiało się zepsuć, dlatego chcą to naprawić. Mietek odpowiedział: „Przecież w kabinie są przyciski, które do tego służą”. Usłyszał rozbrajająco szczerą odpowiedź: „Naprawdę?”. Mietek wsiadł i pokazał, co trzeba zrobić, a czarni tylko patrzyli i się uśmiechnęli.

Dla nas Polaków w RPA najbardziej przerażająca jest głupota i brak myślenia z wyprzedzeniem. Zarówno u czarnych, jak i u białych.
Wróćmy jednak do tego, co zastaliśmy na kopalni po siedmiu miesiącach bez nadzoru. Z pięciu maszyn tylko dwie pracowały. Trzy zepsute, w tym dwie najważniejsze, czyli koparka i ładowarka Volvo – sprzęt warty ponad 4 miliony złotych stoi i jakoś nie widać, że szybko ruszy. Z trzech linek do paserowania bloków jedna stoi zepsuta, a na dwóch działających wózki do bloków są dosłownie popychane breszką. Z czterech gór, które były dobrze przygotowane do eksploatacji, dwie zostały dosłownie zajechane – doszli do ściany i się od niej odbili. W poniedziałek pod suwnicą zastałem pusty plac, a to, co było cięte na maszynach, nadawało się jedynie na wypełnienie dziury w ziemi. Management, czyli mój zarząd, kwalifikował się do natychmiastowej dymisji. Stanęło jednak na tym, że zarządowi obciąłem pensje o 15 %.

Jednak straconego czasu już się nie odzyska. Pozostało jedynie szybko skupić się na produkcji i wejść w te miejsca, gdzie można szybko pozyskać czysty materiał. I tak zrobiliśmy. Odpaliliśmy chęci i całą naszą wiedzę. Od godziny 6 do 18 siedzieliśmy na kopalni, żeby tylko uratować mijający rok. Miejsca, gdzie produkcja utknęła, odpuściliśmy i przerzuciliśmy ludzi tam, gdzie byli potrzebni, aby praca była wydajna. W efekcie w ciągu tygodnia szarpnęliśmy produkcję do poziomu 150 m3. 150 m3 CZYSTEGO(!) materiału, w którym dosłownie wystarczyło obciąć lub wyramować tylko jeden bok, i był gotowy
do wysyłki.

Jednak gdy przez weekend podsumowywałem, co z Mietkiem zrobiliśmy, padł na mnie blady strach. Skoro my możemy zrobić – a ustalmy: nie jesteśmy Bóg wie kim – taką produkcję, to czy znowu nie wracamy do przeszłości, czyli do kradzieży bloków? Różne myśli mi przelatywały przez głowę, kto może być „umoczony”. A może to tylko moje podejrzenia? A może tak naprawdę chodziło o to, że moja kopalnia weszła w tryb „lazy” (leniwy)? Bo wiedzieli, że czego by nie zawalili, Kiszkiel i tak przeleje kasę do Afryki. Nie miałem żadnych dowodów na kradzież, ale przykre wrażenie déjà vu zostało.

Jednak wróćmy do teraźniejszości. Robimy swoje i pchamy ten pociąg do przodu. Światełko w tunelu już widzimy, produkcja pikuje w górę – zamykamy październik z 350 m3 materiału blocznego gotowego do eksportu. Patrzę w swoje notatki: ostatni taki wynik mieliśmy w maju 2019 roku – nie ukrywam, że duma mnie trochę rozpiera. Sam do siebie mówię, że skoro taki październik zrobiliśmy, to i listopad można będzie na dobrym poziomie zamknąć. I też tak się stało – w listopadzie wydobyliśmy 330 m3. W grudniu siadam ze swoimi notatkami i okazuje się, że od dnia przyjazdu do połowy grudnia robimy tyle, co miejscowi od kwietnia do października. W liczbach wygląda to tak: bez nas robią 800 m3 w siedem miesięcy, a z naszą pomocą 720 m3 w dwa miesiące. I znowu nachodzą mnie myśli: co się dzieje? Czy to brak chęci czy to kradzież? Daję sobie jednak spokój, powtarzając w duchu: „co było, już się nie cofnie, co przede mną to moje” zamiennie z powiedzeniem Zenona: „przeszłość zostaw za sobą, a myśl o tym, co się stanie w przyszłości”.

„Koronka” się skończy, szczepienia będą mieli wszyscy zainteresowani, więc i my będziemy mogli pracować normalnie. I zamiast zdalnego zarządzania Afryką będziemy tam, na miejscu – czując ten zapach, czując to słońce, które niemiłosiernie pali, ten kurz, którego czasami jest tak dużo, że sięga do kostek. Nawet ten deszcz robiący z tego wszystkiego bagno, które potrafi ściągać buty i skarpetki ze stóp. I czarnych, którzy czasami dają tak popalić, że chce się to wszystko je...ć.

Najważniejsze jednak jest chyba to, że człowiek tak mocno się zżył z tym miejscem, z tą kopalnią, z tym domem, z tym autem i – nawet mnie to chyba zaskoczy – z tymi ludźmi. Po prostu brakowało Afryki, RPA, Brits, Chrystal Black. To jest biznes – wiem. Ale jednak jeżeli coś samemu się robi i wkłada w to całe serce, to po tak długiej przerwie po prostu tego brakuje.

Rok 2020 dał popalić wszystkim. Jednak patrzymy optymistycznie w przyszłość i wiemy, że nasza praca nie idzie na marne. Jak to Zenon mówi: „złe, które się dzieje dzisiaj, w przyszłości przekujesz w dobre”. Nie raz tego doświadczyłem i wiem że za parę miesięcy na to wszystko będę inaczej patrzył. Więc, jak to mawia klasyk: TIA!

 


 

TIA – This is Africa – to najczęściej
powtarzany przeze mnie zwrot w
odniesieniu do RPA. Przez ostatnie
9 lat powtórzyłem go tysiące razy.
Na głos i w myślach.

 


 

przeczytaj cały artykuł

TIA część 4 – jak się kradnie bloki z kopalni

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: wtorek, 22 grudnia 2020 12:26

109_str52_01.jpg

Każde budowanie firmy wiąże się z inwestowaniem i tak było z nami w RPA. Duże koszty początkowe dopiero po kilku latach zaczną się zwracać. W pierwszych latach Zenon pracował miesiąc w Polsce i miesiąc w RPA budując tam kamieniołom. W tym czasie ja miałem się skupić na pracy w Kamieniarstwie Zenon Kiszkiel (KZK) i zacząć tworzenie sieci Hurtowni Impali CB w Polsce. Taka praca odbiła się bardzo na zdrowiu Zenona – w 2015 roku skończył 60 lat, z czego prawie 40 lat w kamieniu. Siłą rzeczy zaczęło mu być coraz ciężej, tym bardziej, że wspólnik w RPA niewiele pomagał.

Z poprzednich tekstów pewnie pamiętacie, że wspólnikiem był Radge. Tak, ten, który wyleciał z firmy za kradzież. Jednak zanim opowiem, jak do tego doszło, warto poznać kulisy.

Radge to biały Bur po czterdziestce z olbrzymią nadwagą, cukrzycą i z paroma innymi chorobami. Jednak miał jeden wielki dar od Pana Boga – było to oko do kamienia. Widział wady materiału, nawet bez użycia wody! Ja po 10 latach pracy mam często trudności z wypatrzeniem wad w kamieniu pod strumieniem wody, a on był w tym niesamowity. Jako wspólnik zajmował się też finansami. Jednak tak się jakoś składało, że kasy w firmie zawsze brakowało.

Każdy przyjazd Zenona wyglądał bardzo podobnie. W dniu przyjazdu zastawał kopalnię zapuszczoną, stojącą produkcję na przodkach i wkurzoną załogę. Pierwszy tydzień wiązał się z walką o produkcję. Czasami była potrzeba zmiany kierunku eksploatacji i „zagaszenia pożarów”, czyli rozwiązywania bieżących problemów, których było sporo. W drugim tygodniu można było mówić o pewnej stabilizacji. Ale dopiero w trzecim i czwartym tygodniu pobytu Zenon mógł realizować swoje zamierzenia. Jednak wtedy następowała najgorsza rzecz dla kopalni – Zenon wracał do Polski. Po 3-4 tygodniach w kopalni znów było tak samo i po ponownym przylocie do RPA historia się powtarzała.

109_str54_01.jpg

Zapytacie, w czym był problem? Słaby manager czy za wysoki poziom pracy Zenona? Właśnie nie. Problem leżał gdzie indziej. Zenon myślał o biznesie długofalowym, a Radge przybywał do kopalni tylko wtedy, gdy było to konieczne, czyli praktycznie tylko w czasie pobytu Zenona w RPA. Natomiast poza tymi okresami pojawiał się w firmie bardzo rzadko.

Wtedy też zrozumiałem, że problemem jest mentalność czarnych. Odniosłem wrażenie, że muszą czuć presję ze strony kierownictwa, przysłowiowy bat nad głową. Jeżeli nikt od nich nic nie wymaga, to nie widzą powodu, by do czegokolwiek się przykładać.
Brak zainteresowania kopalnią jednak nie był głównym powodem zwolnienia Radge’a. Problemy się zaczęły w momencie, kiedy w październiku 2013 roku Radge zatrudnił na kopalni managera Danego. Wtedy nastąpił niebezpieczny zwrot akcji.

W listopadzie 2013 roku Zenon wrócił z wyjazdu do RPA bardzo zadowolony z pracy nowego managera. Mówił: „właśnie takiej osoby szukałem”. Potem była przerwa letnia, która w RPA trwa mniej więcej od 15 grudnia do 15 stycznia, więc kolejny wyjazd do Afryki nastąpił dopiero w lutym 2014. Na miejscu okazało się, że jakiś materiał jest już przygotowany do eksportu do Polski, ale nie tyle, ile się spodziewaliśmy. Dany i Radge jednym głosem powiedzieli, że dużo materiału było wadliwego i nie nadawało się na sprzedaż.
25 dzień każdego miesiąca to w RPA dzień wypłat praktycznie we wszystkich sektorach. Potrzebowaliśmy środków na wypłaty dla pracowników w kopalni.

W Polsce luty to ciężki okres w kamieniarstwie, więc pieniądze trzeba było znaleźć na miejscu, w RPA. Pomysł ojca był prosty: sprzedać trochę materiału dla jednej z afrykańskich firm przerabiających impalę (Graniti Tecnica) w blokach powyżej 30 ton. Ruch wydawał się bezpieczny: tak duże bloki są problematyczne w przewozie do Polski, a na miejscu można wozić bloki do 32 ton (wykorzystując „tri axle” – specjalne trzyosiowe ciężarówki). Ale jednej zmiennej nie wzięliśmy pod uwagę. W tych rozmowach brali udział nasi Burowie. Owszem, wypłaty na luty zostały zabezpieczone, ale już w następnych miesiącach produkcja na potrzeby miejscowe zaczęła systematycznie spadać… Graniti Tecnica po dwóch transakcjach wycofała się z zakupu bloków.

Kolejna wizyta Zenona w RPA przypadała na koniec marca. W czasie obchodu kopalni dostrzegł w krzakach duże bloki, które były lekko zamaskowane świeżym gruzem z kopalni. Ściągnięty na miejsce Alexander, który jest odpowiedzialny za mycie i wyłapywanie wad, obejrzał materiał i na migi pokazał, że są to bloki „1st choice”. Po dokładniejszych oględzinach okazało się, że takich szaf było tam ukryte 15 sztuk – każdy około 10 m3.

Złość, bezsilność i wrogość. Co teraz? Jak dalej prowadzić kamieniołom? Jak prowadzić firmę, kiedy jest się w Polsce? Zenon podjął decyzje o zwolnieniu Danego – oczywiście wszystkie winy Radge zrzucił na niego. Ale Radge pozostał. Był nie do ruszenia, bo do doprowadzenia firmy potrzebny jest ktoś lokalny. Na miejsce Danego Radge zaproponował Ebena – mówiąc, że to młody, biały Bur zainteresowany pracą na tym stanowisku. Zenon niechętnie zdecydował się go zatrudnić na próbny miesiąc.

109_str54_02.jpg

Zenon wrócił do Polski i po dwóch tygodniach znów poleciał do RPA. W tym czasie Eben zrezygnował z pracy bez podawania powodu. Zenon był wkurzony – nie z powodu rezygnacji Ebena, tylko z powodu braku wyjaśnienia. Po tygodniu spotkali się i Eben opowiedział rozmowę z Radgem – była krótka: „dzielimy się po połowie kasą ze sprzedanych na lewo bloków i nic nie mówimy Zenonowi”. Eben, po rozmowie ze swoim ojcem i rodziną, podjął decyzję, że nie będzie wchodził w takie układy i dlatego zrezygnował z dalszej pracy.

Po tych rewelacjach Zenon zaproponował mu carte blanche, jeśli wróć na miesiąc do kopalni – Radge natomiast zostanie odsunięty od firmy i z czasem zwolniony. Był to moment przełomowy dla nas i dla Ebena. Zenon odkupił udziały Radge’a i stał się właścicielem 100% firmy w RPA.
Zapytacie jak złodziejowi wypłacić kasę? Przeważył zdrowy rozsądek. Jesteśmy w obcym kraju, sprawy sądowe zajęłyby miesiące, jak nie lata – trudno byłoby w takich warunkach prowadzić firmę. Spłacenie Radge’a było mniejszym złem i już pod koniec października wszystko zostało sfinalizowane.
Zachowanie Ebena było dla nas bardzo ważnym sygnałem, że może nie wszyscy w RPA są zepsuci i może można komuś zaufać. Od września 2014 roku zacząłem latać regularnie do RPA.

Czas, który spędziłem w towarzystwie Ebena dał mi wiele do myślenia i w jakiś sposób ukształtował sposób podejmowania określonych decyzji w określonych chwilach. Niestety po ponad trzech latach współpracy i na Ebena padł cień podejrzeń. Przyczyniły się do tego nie do końca czyste układy z pewną osobą, ale to pozostawię na kolejną opowieść o moich przygodach w RPA. Jak to mówią na czarnym lądzie: TIA!



TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 9 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

Biała pustynia i Kryształowa Góra

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: poniedziałek, 21 grudnia 2020 13:06

109_str48_01a.jpg

Pracujemy w materiale, który jest doceniany miedzy innymi za jego skomplikowane procesy powstawania liczące miliony lat. Mamy do tego materiału szacunek, bo każdy z kamieni to małe dzieło sztuki. Nasze zaawansowane technologie są czasem niczym w stosunku do tego, co potrafi natura.

Oto jeden z przykładów. Kryształowa Góra przyprawia o przyspieszenie tętna niejednego miłośnika geologii. Tak wielu i tak dużych kryształów kalcytu nie spotyka się na co dzień.

109_str48_02.jpg

Kryształowa Góra to miejsce na Pustyni Libijskiej, a dokładnie na jednej z jej części należącej do Egiptu – Pustyni Białej. Biała Pustynia powstała w okresie późnej kredy, a krajobraz terenu jest bardzo interesujący. Znajdują się na niej duże formacje wapienne – dwie z nich otrzymały nawet swoje nazwy: Grzyb i Kurczak.

Kryształowa Góra, zwana również Klejnotem Pustyni, jest jedną z najrzadszych gór na świecie. To góra pełna różnych kryształów, których występuje tu ponad 12 rodzajów. Samo wzgórze to sklepienie subwulkaniczne, które pojawiło się w okresie oligoceńskim 33 miliony lat temu.

Geolodzy określają ją mianem „ekshumowana jaskinia” – prawdopodobnie była to jaskinia pełna stalagmitów i stalaktytów, która została wypchnięta na powierzchnię przez ruch skorupy ziemskiej i z czasem utraciła przykrycie z powodu erozji.

Odsłonięte kryształy prawie wyblakły, a badania wykazały, że nie są kryształami kwarcu. Prawdopodobnie są to kryształy barytu i kalcytu.

Obiekt znany był miejscowym mieszkańcom od lat i niestety był przez nich niszczony, gdyż zbierali materiał skalny na budowę dróg. Do tego zaczęli się pojawiać turyści, chętni do zbierania pamiątek. Jednak egipscy naukowcy zdali sobie sprawę z unikatowości miejsca i od kilku lat teren jest objęty ochroną.

Nie jest łatwo odwiedzić to miejsce, w okolicy nie ma żadnych miast. Dla chętnych są jednak organizowane specjalne wycieczki.

  109_str49_04.jpg

109_str49_05.jpg

 

 

przeczytaj cały artykuł

Długopole – piaskowiec żółty i szary

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: poniedziałek, 21 grudnia 2020 12:11

109_str22_01.jpg

Popularność piaskowca z Długopola rozpoczęła się wraz z oddaniem do użytku odcinka trasy kolejowej między Kłodzkiem a Międzylesiem w 1875 roku – fragmentu planowanej linii z Wrocławia do Austrii.
Z jednej strony wykorzystywano ten materiał przy budowie tuneli, wiaduktów, mostów i budynków stacji, z drugiej: kolej umożliwiła transport tego interesującego kamienia poza Ziemię Kłodzką.

 

Współczesna historia wydobycia rozpoczyna się około roku 2000, kiedy firma Piasmar rozpoczęła porządkowanie złoża po poprzednich właścicielach. Obecnie wydobycie odbywa się metodą tradycyjną, bez użycia materiałów wybuchowych, a podział większych brył wykonywany jest przez klinowanie.

Parametry techniczne pozwalają na praktycznie nieograniczone możliwości stosowania Długopola zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Obrabia się go łatwiej niż granit, ale dużo trudniej niż inne piaskowce. Do obróbki używa się narzędzi do granitu, bo narzędzia do piaskowca szybko się zamykają i przestają pracować. Nie nadaje się też do ostrzenia narzędzi diamentowych.

Długopole ma barwę jasnożółtą, ze smugami o barwie żółtej (obecność limonitu) w postaci słojów, tzw. pierścieni Lieseganga. Bryły mają intensywniejsze żółte zabarwienie słoi przy krawędzi bryły i coraz jaśniejsze bliżej jej środka. Dzięki temu można uzyskać ciekawe efekty, układając obok siebie płyty uzyskiwane z rozkroju jednej bryły. W ostatnim czasie w złożu odsłonięto również pokład piaskowca w odcieniu jasno-szarym z ciemniejszymi smugami, zaburzeniami struktury w postaci tzw. laminek.

Ziarno piaskowca Długopole jest drobne, lekko obtoczone i połączone spoiwem krzemionkowo-kwarcytowym. To powoduje, że materiał ma dużą twardość, a jego wysoka odporność na ścieranie jest rzadko spotykana wśród żółtych piaskowców – ścieralność na tarczy Boehmego jest niemal identyczna jak granitu strzegomskiego. Nadaje się na wszystkie zastosowania, gdzie jest duży ruch: obiekty użyteczności publicznej, intensywnie użytkowane schody, posadzki – wszędzie tam będzie się wykazywał trwałością i odpornością taką jak granit.

Materiał jest zwarty i nieporowaty – nie zdarza się przesiąkanie kleju nawet przez płytki o grubości 12 mm. Cechy te natomiast umożliwiają stosowanie chwytaków podciśnieniowych do transportu materiału. Ma też niską nasiąkliwość, więc dobrze sprawdzi się na cokolikach, bo nie będzie podciągał wody z podłoża. Płomieniowany ma właściwości antypoślizgowe i można go stosować na basenach, posadzkach i schodach. Istotną cechą Długopola jest minimalna anizotropia (zmienność parametrów w zależności od kierunku obróbki). Umożliwia to cięcie i obróbkę kamienia bez potrzeby zwracania szczególnej uwagi na układ warstw, ponieważ nie ma to większego wpływu na jego własności.

Parametry Długopola są bardzo dobre, ale jak każda skała osadowa nierzadko wykazuje się wewnętrznymi zaburzeniami struktury: pustki, mikropęknięcia, muszle. Z tego powodu jakość materiału trudno jest ocenić w złożu – dlatego sortowany jest dopiero po przetarciu na płyty.

 

Dane fizykomechaniczne:

Gęstość objęt.: 2320 kg/m3
Porowatość: 7,9 %
Nasiąkliwość: 3,4 %
Wytrzymałość na ściskanie:
- w stanie suchym 87 MPa
Wytrzymałość na zginanie
- w stanie suchym 7,2 MPa
- po 14 cyklach zamrażania 6,5 MPa
- po 56 cyklach 5,8 MPa
Mrozoodporność:  całkowita
Ścieralność na tarczy Boehmego 0,33 cm
Wytrzymałość na wyrwanie kołka płyta 3 cm 1100 N

Opis
barwa jasnożółta lub jasnoszara
drobnoziarnisty, bardzo twardy,
pełna mrozoodporność

Cechy wyróżniające
najtwardszy z żółtych piaskowców
brak anizotropii
niska porowatość i duża zwartość (nie przesiąka klej)
płomieniowany zmienia kolor 

Długopole przyjmuje każdy rodzaj wykończenia powierzchni. Najczęściej jednak wykonuje się polerowanie i płomieniowanie. Ze względu na dużą twardość można uzyskać wysoki poler. Płomieniowanie natomiast powoduje wyraźną zmianę barwy w kierunku odcieni rdzawych i czerwonych.
Długopole ładnie się patynuje i długo trzyma kolor. Przykładem mogą być stare wiadukty kolejowe, na których nadal można rozróżnić wyraźną żółtawą barwę, choć fugi są już mocno zabrudzone, czarne. Mimo to producent sugeruje impregnację. Nie jest ona konieczna, ale ten zabieg powoduje dłuższe utrzymanie koloru i zdecydowanie mniejsze osadzanie brudu. Materiał można myć myjką ciśnieniową – przeprowadzone testy nie wykazały uszkodzeń nawet przy ciśnieniu 160 barów.
Bardzo efektownie wygląda na elewacjach, bo duża powierzchnia wyłożona tym piaskowcem pozostaje jednolita – nie ma widocznych różnic kolorystycznych między kolejnymi płytami, a całość dobrze się komponuje w spójną kolorystycznie ścianę.

 Piaskowca z Długopola użyto w wielu znanych miejscach. M.in. Jasna Góra (cokoliki klasztoru, mała architektura), Wawel (dziedziniec główny), 

Pałac Branickich w Białystoku (schody i podesty), rewitalizacja Zamku w Suchej Beskidzkiej, Zamek Królewski w Warszawie (Arkady Kubickiego), Pałac prezydencki (dolne tarasy).

 


 

Na podstawie informacji
dostarczonych przez: Piasmar,
tel. 74 816 01 67, www.piasmar.com

 


 

  Andrzej Weremczuk 

(Pracownia Rzeźbiarska Andrzej Weremczuk)
„Piaskowiec Długopole jest dość twardy, trudny w obróbce, przy tym narzędziochłonny. Aczkolwiek pracując z różnymi piaskowcami uważam, że najlepiej ze wszystkich znosi nasze warunki klimatyczne. Jest mocno zanieczyszczony i przez to nieprzewidywalny. Mimo to lubię go. Za kolor – ma naprawdę ładną, ciepłą barwę często wybieraną przez inwestorów. Za twardość – choć narzędziochłonny, to dzięki drobnej strukturze pozwala na dość precyzyjne wyciągnięcie detali w rzeźbie. Jego twardość pozwala na wyciągnięcie wysokiego poleru, ale jestem zwolennikiem zostawiania go w szlifie. Długopole ładnie się starzeje, a na powierzchni szlifowanej starzenie postępuje bardzo równomiernie.”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Odkryj marmury karraryjskie – przewodnik, część 6 Podtypy Bianco Carrara

Autor: Omnistone.pl   |   Data publikacji: poniedziałek, 21 grudnia 2020 11:18

109_str30_01.jpg

Chcąc dostarczyć czytelnikom kompleksowej dawki wiedzy na temat odmiany Bianco Carrara, nie możemy pominąć wyjaśnienia pewnego „literkowego” podziału, z którym z pewnością spotkali się wszyscy z branży. Mowa o Bianco Carrara C, Bianco Carrara CD oraz Bianco Carrara D.

Klasyfikacja niby znana każdemu, jednak często nie do końca wiadomo czego spodziewać się przy zakupie danego podtypu. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, iż większość firm na świecie oferujących wspomniane odmiany Bianco Carrary nie zna lub błędnie rozumie znaczenie kategorii C, CD oraz D.

109_str31_04.jpg

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, iż wspomniane „literki” nie powinny być uważane za nazwy konkretnych podtypów Bianco Carrary (choć najczęściej właśnie w ten sposób są rozumiane). Są one jedynie umownym kodem, określeniem opisującym kolor tła oraz ilość użylenia podczas ogólnej klasyfikacji wyglądu bloków, płyt i płytek Bianco Carrara. Jest to metoda niemająca wiele wspólnego z tradycją oraz kulturą panującą w Carrarze – takiego podziału zaczęto używać stosunkowo niedawno, bo dopiero w drugiej połowie XX wieku, a rozpowszechniła się ona począwszy od lat 60. Innymi słowy litery C, CD oraz D to kody wskazujące na rodzaj jakości każdego bloku, danej partii płyt czy płytek wyrażony jedynie w kategorii estetycznej. Idąc dalej, należy zwrócić uwagę i wyjątkowo podkreślić, iż jakość estetyczna nie równa się jakości technicznej. A jest to na tyle ważne zagadnienie, iż poruszymy je osobno w kolejnym artykule.
Przypomnijmy, iż Bianco Carrara Ordinario – tak brzmi oryginalna i pełna nazwa Bianco Carrary – jest odmianą marmuru posiadającą wiele podtypów, którą wydobywa się z licznych kamieniołomów, często oddalonych od siebie o wiele kilometrów.

Aby w pełni zrozumieć, iż klasyfikacja „C, CD i D” jest jedynie metodą oceny ogólnego wyglądu Bianco Carrary, wystarczy wziąć pod uwagę, że bloki tego samego podtypu – a nawet wydobyte z tego samego kamieniołomu – mogą zostać przyporządkowane do jakości C, CD, jak również do jakości D. Oczywiście z niektórych kopalni lub ich części wydobywa się bloki dość jednorodne pod względem składu oraz ogólnego wyglądu i w tych przypadkach większość wydobytego materiału będzie odpowiadać nie więcej niż dwóm typom jakości.

Mając na uwadze powyższe informacje, pora na spisanie kryteriów będących podstawą metody klasyfikacji „C, CD, D”: 

- bloki, płyty, płytki w jakości C charakteryzują się perłowo-białym, jednolitym kolorem tła oraz subtelnym użyleniem;
- bloki, płyty, płytki w jakości CD charakteryzują się białawym, jasnoszarym, jednolitym kolorem tła oraz umiarkowanym użyleniem;
- bloki, płyty, płytki w jakości D charakteryzują się jasnoszarym, szarym, siwym, jednolitym kolorem tła oraz w miarę umiarkowanym użyleniem.

109_carrara2.jpg

Każdy profesjonalny sprzedawca kamienia naturalnego mający w swojej ofercie bloki, płyty czy płytki Bianco Carrara oraz posługujący się klasyfikacją „C, CD, D” powinien w jednym palcu posiadać wszystkie powyższe informacje. Dodatkowo należy zwrócić uwagę, iż duża część wydobytej Bianco Carrary nie mieści się w wyżej opisanych kryteriach wizualnych. Nie czujmy się jednak zdezorientowani – problem tkwi w samej klasyfikacji „C, CD, D”, która jest niekompletna. Jest po prostu uproszczoną wersją nieco starszej i znacznie wszechstronniejszej metody obejmującej pięć rodzajów jakościowych: C, CD, D, Corrente, Edilizia. Szerzej poruszymy ten temat w kolejnych artykułach.

Eksperci pochodzący z Carrary od stuleci posługują się również innymi metodami klasyfikującymi Bianco Carrarę, które są prawdopodobnie bardziej logiczne i poprawne, gdyż obejmują zarówno wygląd, jak i właściwości techniczne marmuru.

 


 

 Omnistone, dostarcza materiał sklasyfikowany, nazwany oraz wyceniony zgodnie z autentycznym systemem obowiązującym w Carrarze.

Dane kontaktowe:
tel. 696 800 199
biuro@omnistone.pl
www.omnistone.pl

przeczytaj cały artykuł
Strona 17 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.