TIA cz. 12 - Komunistyczne bojówki i granit za burtą

Kategoria: O kamieniu   |   Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data: wtorek, 26 lipca 2022 01:00

118_S52_1.jpg

To, co się dzieje w Polsce i na świecie od momentu wybuchu wojny na Ukrainie, każdy zauważa
i de facto odczuwa na własnej skórze. Ale co, do cholery, ta wojna ma wspólnego z kamieniołomem w Brits w RPA?

Zacznijmy jednak od początku. Wybucha wojna na Ukrainie – świat wstrzymuje oddech i śledzi rozwój wydarzeń. Ale, jak to mówią, kurz opada i ludzie wiedzą, co się dzieje za wschodnią granicą. Z czasem, powiedzmy sobie szczerze, coraz mniejszą wagę do tego przywiązujemy. Jednak pewnych rzeczy już nie cofniemy: cen paliw, gazu czy coraz większej inflacji. Jednak czy my, kamieniarze, odczuwamy jakiekolwiek zmiany w ilości zamówień? Raczej Nie! Problem z dostępnością materiałów kolorowych – czy nawet naszego polskiego szarego granitu – jest duży, ale czy może być jeszcze gorzej? Boję się, że to dopiero początek!

Indie, po zeszłorocznym zachwianiu i przerwaniu łańcuchu dostaw, odrodziły się i wróciły w tym roku bardzo mocno. Ale czy to, co płynie – bądź jest w porcie – zaspokoi nasze potrzeby? A teraz sobie wyobraźcie, że w kwietniu, maju i czerwcu żaden statek z Durbanu czy Richards Bay nie wypłynie z Impalą w kierunku Europy! Sorry. Nie trzeba sobie tego wyobrażać. Tak się stało. Czy zabraknie materiału na rynku? Tak, na pewno! Czy sobie poradzimy?

Lepiej lub gorzej, ale tak, bo rynek nie lubi pustki i jakoś tę dziurę wypełni.
Zapytacie: „co wojna ma wspólnego z brakiem Impali na statkach?” Odpowiedź jest prosta: Ukraina była jednym z największych producentów stali na świecie. Każdy z nas śledził obronę huty Azowstal, a właśnie stamtąd między innymi szła stal na Europę. I, jak napisałem wcześniej, rynek nie lubi pustki, więc świat zaczął szukać miejsc, które mogą zagwarantować dostawy stali. RPA jest bogate w surowce mineralne i jest też w TOP5 producentów stali na świecie. Znowu zadacie pytanie: „ale co to ma do granitu?” I właśnie przechodzimy do sedna sprawy. Granit jest na doczepkę. Przepraszam, może źle to nazwałem – granit jest towarem, którym uzupełnia się ładownie statków. Stal jest kontraktorem i wypełnia przestrzeń statku od 60 do 100 %. Przy układzie 60%, no powiedzmy do 75% stali, jest dobrze – towar płynie, statki wypływają raz w miesiącu z RPA i zmierzają w kierunku Rotterdamu lub Antwerpii. Ale kiedy stal wypełnia ponad 95% przestrzeni ładunkowej, granit jest wyrzucany za burtę. I tak stało się teraz, od kwietnia 2022 roku. Według czarnego scenariusza potrwa to do końca sierpnia, według trochę lepszego do końca lipca.

I teraz przenieśmy się do kamieniołomu. Pod suwnicą mam teraz ponad 3 000 ton bloków, które czekają na wysyłkę. Worek kasy zamrożony w materiale. Kopalnie trzeba utrzymywać, od przeszło trzech miesięcy nic nie wysłałem do Polski, a przelewy na wypłaty czy paliwo trzeba robić. Czy się martwię? Tak. I to mocno. Próbuje „dealować” z armatorami o jakąkolwiek przestrzeń ładunkową dla mojego materiału. Ale wszystko wymaga czasu i cierpliwości.

Żyjąc tymi problemami, starając się składać to w całość, nagle w maju dostaję telefon z kopalni, że na wyrobisku pojawiły się bojówki – od stóp do głów ubrane na czerwono – reprezentujące związki zawodowe pod banderą Juliusa Malemy.
Juliusa Malemę znajdziecie w internecie. Krótkimi słowy to południowoafrykański Andrzej Lepper. Jego ideą jest wyrzucić białych z RPA i wprowadzić odwrócony Apartheid. Nienawidzi białych. A co gorsza rośnie w siłę i zyskuje coraz większe poparcie w parlamencie.
No cóż, wrócimy do naszych bojówek. Jak to czarni: weszli na kopalnie tanecznym krokiem, śpiewając piosenki patriotyczne. Sparaliżowali prace i zażądali spotkania z zarządem bądź właścicielem – czyli dzień jak co dzień.

Zanim jednak opowiem tę historię, muszę wyjaśnić dlaczego w ogóle zainteresowali się nami. Z poprzednich opowieści na pewno kojarzycie Glorię. Była dobrym pracownikiem. Jednak w którymś momencie zaczęła przesadzać z nieobecnościami oraz zaczęła wynosić informacje firmowe na zewnątrz. Co gorsza grała na dwa fronty: wobec nas była do rany przyłóż, ale jak tylko wyjeżdżaliśmy z RPA, siała ferment i podjudzała ludzi do strajków. Postanowiłem ją zwolnić. Wiedziałem, z czym się to wiąże: sprawa w sądzie CCMA (odpowiednik polskiego Sądu Pracy) plus nasłane kontrole z DMR. Jednak tego, że związki zawodowe będą się nami interesowały, nie spodziewałem się. Tym bardziej, że w tym związku zawodowym nie ma nikogo z naszych pracowników. Główny związek zawodowy funkcjonujący na kopalni jest mocny, ale jesteśmy z nim w dobrych relacjach, a z jego prezesem, Joseffem Stalinem, dobrze się dogadujemy (tak, nazywa się Joseff Stalin – i jest czarny).

Wróćmy jednak do naszego wesołego miasteczka na kopalni. Disego, czarna, która była liderem, zamiast rozmowy zarzuciła nas mnóstwem żądań. Oczywiście oczekiwania płacowe i podniesienie składek zdrowotnych to w sumie normalne sprawy. Ale ciekawsze były pozostałe żądania: zapewnienie pracownikom transportu(!) na kopalnie, trzynasta wypłata, natychmiastowe zwolnienie Rudiego (quarrymana – szefa kamieniołomu), wyrzucenie obecnej firmy ochroniarskiej i na to miejsce zatrudnienie firmy od nich, zatrudnienie mechaników do konserwacji maszyn (oczywiście, jak by inaczej, od nich). No i najważniejsze: przywrócenie do pracy Glorii. I w tym momencie złość mi przeszła. Uśmiechnąłem się i powiedziałem: „To ja już wszystko wiem. Proszę spisać na kartce wasze żądania, zostawić w biurze i ktoś się do państwa odezwie.”

Skontaktowałem się z naszym adwokatem Isaakiem. Następnego dnia przekazał mi bardzo interesujące informacje: związek zawodowy nie jest nawet zarejestrowany, więc fizycznie nie istnieje, a nazwa, którą posługiwały się czerwone bojówki, owszem istnieje, ale w Kapsztadzie, czyli jakieś 1200 km dalej. I najważniejsza informacja: prowodyrką była Gloria, która nawet próbowała naszego Stalina podgryzać i nastawiać przeciwko nam. Jednak Joseff umył od tego ręce, stwierdzając, że ma dobre relacje z nami i nie zamierza mieszać się w takie sprawy.

W między czasie już trwała sprawa w sądzie Gloria vs. Chrystal Black. Jej żądania były tak samo abstrakcyjne jak tych bojówek: przywrócenie do pracy lub dwuletnia pensja w formie rekompensaty. Znów się uśmiechnąłem, bo wiedziałem, że w sądzie to nie przejdzie. Sąd zasądził dwumiesięczne wynagrodzenie i zamknął sprawę. A ja mogłem wrócić do spokojnej pracy.
Bojówki dostały mocne pismo od mojego prawnika, i nie wróciły na kopalnie. Ale wiem, że to nie koniec i, jak to mówią, na pewno czają się za rogiem. Z firmy pozbyłem się wadliwego ogniwa, Glorii, i oczyściło to trochę atmosferę na kamieniołomie. A co ważniejsze: dałem jasny znak wszystkim, że firma jest dla nas najważniejsza i nie cofnę się przed niczym, by ją chronić. To zresztą podstawowa nauka wyniesiona z RPA: nie możesz się cofnąć ani o krok, bo czarni wykorzystają każdą twoją niepewność. W RPA do wszystkiego są przepisy i na każdym kroku musisz działać tak, jak przepisy pozwalają. A czarni te przepisy doskonale znają i bardzo chętnie to wykorzystują.
Boleśnie się o tym przekonałem w grudniu 2021 roku, ale to zostawiam na kolejną opowieść TIA.



TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 10 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.