
Nawet kupując wnukowi autko mamy – wbrew pozorom – do czynienia ze skomplikowanym systemem zależności i rozbieżnych interesów stron tej prostej umowy. My chcemy kupić jak najlepszą zabawkę za niewygórowaną cenę, sprzedawca chce sprzedać towar, uzyskując jak najlepszy zysk.
W tym wszystkim jest jeszcze producent, dystrybutor hurtowy, a nawet rządy państw i ich oczekiwania podatkowe. Jest też u producenta łańcuch dostaw materiałów i we wszystkich kolejnych elementach łańcucha koszty transportu.
Cały system opiera się na wzajemnym zrozumieniu wszystkich etapów. Od producenta barwnika farby, którą pomalowane jest autko, do nas jako nabywcy gotowego do sprezentowania wnukowi autka. Na każdym etapie wolny rynek i konkurencja nie pozwalają na nadmierne zyski.
Taki sam system funkcjonuje w każdej działalności, również naszej kamieniarskiej. Oczywiście nie jest możliwe wpływanie na koszty działalności kopalni, ale warto zdawać sobie sprawę z powodów ceny, jaką musimy zapłacić za materiał, który wykorzystujemy w produkcji.
Naciskanie na jak najniższe ceny materiałów od dostawcy musi rodzić konsekwencje. Pod wpływem tych nacisków nasz dostawca zaczyna naciskać na producenta płyt, ten na dostawcę bloków, a ten oczywiście na kopalnię.
Ceny od lat niewiele się zmieniły, koszty na wszystkich etapach już tak. Zatem gdzieś trzeba znaleźć pieniądze na ich pokrycie. W przypadku bloków czy płyt musi to zaowocować obniżeniem jakości. I nie tylko wynika to z decyzji sprzedaży gorszych bloków – również pracownicy gorzej opłacani mniej przykładają się do roboty. Trudno oczekiwać perfekcyjnego poleru na płytach czy bloków bez sztychów.
Problemy z rozbieżnością interesów mamy też jako wykonawcy robót. Inwestor oczekuje perfekcji, ale ogłasza przetarg, w którym głównym kryterium wyboru oferty jest cena.
I tak zaczyna się bylejakość. Jeśli uda nam się wygrać przetarg, w którym decydowała cena, to wyliczyliśmy ją jako absolutne minimum. Niestety czasem nawet poniżej granicy opłacalności.
Zaczynamy szukać możliwości obniżenia kosztów. Materiał w drugim gatunku, bo na wysokości drugiego piętra i tak nie będzie widać. W mniej widocznych miejscach zabudowany materiał ze sztychami. Ludzi też opłacamy minimalnymi stawkami, za które znajdziemy pracownika. To nie są świetni fachowcy – bo tacy się cenią – i za takie pieniądze pracować nie będą.
Rezultatem jest końcowy wynik pracy, który niestety nie jest reklamą ani kamienia, ani kamieniarskiej roboty.
Roboty kamieniarskie, uwzględniając luksusowość materiału, do najtańszych rozwiązań nie należą. W znacznej części klienci decydujący się na kamień chcą mieć coś luksusowego, czym będą mogli się pochwalić. Dość często jest to powyżej ich możliwości finansowych, więc są w stanie różne rzeczy zaakceptować. Niby „okey”, ale jest jednak w tym pewien kruczek.
Zrobiona budżetowo łazienka powstanie w kamieniu, ale już nawet niewprawne oko zauważy te drobiazgi, które uniemożliwiają najwyższą ocenę całości. Ponieważ dla budżetowego klienta efekt jest osiągnięty, to będzie z upodobaniem tę łazienkę prezentować wszystkim znajomym.
Wśród nich takim, którzy nie mają ograniczeń finansowych – za to oczekują perfekcji. Popatrzą na łazienkę i pomyślą, że jednak z kamienia nie da się zrobić nic ładnego. W rezultacie będą szukać innych rozwiązań do swojej łazienki.
Wracając do autka dla wnuka. W relacji wnuk – dziadek najczęściej cena nie gra roli. Więc widząc kiepską jakość, będziecie szukali innej zabawki, z innego materiału – ładnej, bezpiecznej i trwałej.
| « poprzednia | następna » |
|---|