
DNA to według pełnej nazwy kwas dezoksyrybonukleinowy. Jego najważniejszą cechą jest to, że jest nośnikiem informacji genetycznych. Łańcuch DNA zawiera informacje o budowie i funkcjonowaniu organizmu. To, że człowiek rodzi się w formie, jaką znamy, jest właśnie zasługą DNA. Dziedziczymy też dzięki niemu niektóre cechy przodków. Reszta nas, jako jednostek, to już nasza nauka i praca nad swoją osobowością, wiedzą i umiejętnościami. O zakresie przenoszonych w DNA informacji dyskutują naukowcy, ale w tym felietonie nie o naukowe dywagacje chodzi.
Wszyscy bolejemy nad powszechnymi opiniami o kamieniarstwie i kamieniarzach. Tytuł jest pewnym odniesieniem do zagadnienia cech, jakie prawdziwy kamieniarz powinien mieć, aby upowszechniać dobry wizerunek zawodu. Powiedzenie „jak nie będziesz się uczył, to będziesz pracował w kamieniołomach” pomimo upływu lat nadal w społeczeństwie funkcjonuje.
Chcielibyśmy, aby ten wizerunek był zupełnie inny. Do tego jednak potrzebna jest zmiana postępowania i zachowań, jakie mamy, oraz prezentowania jak najszerzej wiedzy o kamieniarskim fachu i jego nowoczesności. Marzyłoby się, żeby tak jak jest oczywiste, że człowiek ma dwie nogi, dwie ręce, zdolność widzenia i inteligencję, czywiste były pewne cechy kamieniarza. Wiedza o materiale, umiejętność jego obróbki czy pomysłowość w jego stosowaniu. Do tego solidność, uczciwość, terminowość. Zresztą pożądanych cech można wymienić dużo więcej.
Wiadomo, że statystycznie w normalnym DNA pojawiają się błędy. Stąd choroby genetyczne i nie zawsze człowiek jest idealny. Mimo to większość nas mieści się w jakiejś normie i nie mamy problemów z uznaniem, że to człowiek. Po prostu widząc określony zespół cech, wiemy to.
Żeby zatem w powszechnej opinii „kamieniarz” brzmiało dumnie, sami musimy kształcić w sobie pożądane cechy i umiejętności, a przede wszystkim przekazywać je naszym uczniom. To wcale nie jest trudne. Wystarczy czasem zatrzymać się i ocenić, czy wszystko robimy tak, jak powinno się robić.
Oczywiście nikt nie jest idealny. Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Rzecz w tym, aby było ich jak najmniej, a te, które popełniamy, trzeba „brać na klatę”, poprawić i uczciwie o nich mówić. Klejenie uszczerbionego blatu wcześniej czy później inwestor zauważy. O nierówności posadzki też szybko się przekona – wystarczy, że wyleje przypadkiem wodę.
Marzy mi się tylko, aby błędy nie miały swojego źródła w niewiedzy czy nieumiejętności.
Od jakiegoś czasu wzrasta ilość osób zainteresowanych egzaminami mistrzowskimi i czeladniczymi. To bardzo optymistyczne. Oznacza, że branżyści chcą sprawdzić swoją wiedzę i umiejętności. Odbywający się przy okazji kurs, z którego część zdających korzysta, to nabycie wiedzy lub jej przypomnienie będące podstawowym elementem wzbogacającym nasze kamieniarskie DNA.
Inna sprawa to rzetelność – w wykonawstwie i poza nim. Uczciwie wyliczona cena, zmieszczenie się w terminie realizacji, szybkie reagowanie na reklamacje. Proste? Jeśli większość branżystów będzie starała się stosować do tych zasad, to jest szansa, że w końcu stwierdzenie „jestem kamieniarzem”, nie będzie wywoływało uśmieszków wśród ludzi, a szacunek i chęć dowiedzenia się czegoś o tajemniczej – w powszechnej opinii – wiedzy o naturalnych skarbach, jakie mogą umieścić w swoim otoczeniu.
Niech w 2022 roku w kamieniarstwie króluje takie kamieniarskie DNA, z jak najmniejszą liczbą tych, co mają dwie lewe ręce.
| « poprzednia | następna » |
|---|