
Zabawę w układanie puzzli znają wszyscy. Nic dziwnego – to bardzo stara rozrywka. W encyklopediach podaje się, że pierwsze puzzle stworzył angielski grawer i kartograf, John Spilsbury, już w 1783 roku. Aby ułatwić dzieciom naukę geografii, Spilsbury naklejał drukowane mapy na cienkie mahoniowe deski i rozcinał całość wzdłuż granic państw.
Poza Anglią puzzle upowszechniły się w XIX wieku, wtedy też zaczęto ciąć obrazki w kawałki nieodnoszące się do obrazka. W XX wieku zaczęto do wycinania puzzli używać matryc, co wydatnie zwiększyło produkcję i popularność układanek.
Na pewno puzzle uczą cierpliwości, rozwijają pamięć i spostrzegawczość.
Ostatnio byłem u znajomego, którego czteroletnie dziecko układało puzzle. Jak na wiek dziecka było dość skomplikowane i młody człowiek miał problemy.
W pewnym momencie wykazał się pomysłowością – zakręcił się i zauważyliśmy, że w rękach ma nożyczki. Cóż, skoro elementy nie pasują, trzeba je dociąć. Nie pozostawało nic innego, tylko wytłumaczyć młodemu, że to nie jest metoda.
O ile dziecku trudno się dziwić, to popularność „metody na nożyczki” w układaniu zupełnie poważnych elementów zadziwia. Niestety metoda z nożyczkami w roli głównej jest również spotykana w życiu zawodowym.
Na nową boczkarkę może i jest w hali sensowne miejsce, ale trzeba by dodatkowej inwestycji związane z przestawieniem 2 innych maszyn. Szkoda pieniędzy – boczkarkę ustawiono bokiem i co prawda zmieściła się w hali, ale operator musi się nieźle nagimnastykować przy obsłudze. Na dodatek przeszkadza innemu pracownikowi przy polerce.
Elementów w układance – „Nasz zakład” – jest dużo więcej. System wynagrodzeń to delikatny instrument – trzeba go dobrze przymierzyć. O ile więcej powinien zarabiać doświadczony pracownik w stosunku do młodego; jak wynagrodzić młodego, ale bardzo chętnego do nauki i pracy?
Jakie powinny być uprawnienia handlowców w zakresie ustalania cen? Ile zadań i jakie można powierzyć Pani Zosi w biurze? Czy dwie brygady montażowe mogą podzielić się samochodem? Czy w brygadzie potrzebne są dwie ręczne szlifierki, czy wystarczy jedna.
Pytania można mnożyć. Umiejętność zadawania sobie takich pytań i podejmowanie dobrych decyzji to właśnie umiejętność układania puzzli „Nasz Zakład”. Niestety często podejmujemy decyzję w pośpiechu i na skróty. Pracownicy potrzebują nowych ubrań roboczych? – może w następnym kwartale, teraz oszczędzamy. Operator widlaka zgłasza, że cieknie z przekładni – niech jakoś uszczelni. I tak dopasowując nie do końca pasujące elementy, tworzymy faktyczny poziom zakładu. Niestety nie będzie finalnie taki jak na obrazku wzorcowym.
Produkcja jakoś jest realizowana, ale wykonany blat kuchenny będzie miał niedopolerowane boczki, schody będą miały delikatnie różną wysokość stopni, a parapet różną grubość na końcach.
Na dodatek klienci odwiedzający zakład i chcący zlecić wykonanie posadzki z drogiego materiału, na placu zobaczą ciągnący się przez plac ślad wycieku widlaka, pracowników w zniszczonych ubraniach roboczych, a handlowiec ich obsługujący będzie się zmagał przy wyliczaniu ceny z uszkodzoną myszką do komputera.
Aby uniknąć takiego efektu, warto codziennie przypominać sobie dziecko, które usiłuje ułożyć puzzle z nożyczkami w rączkach.
| « poprzednia | następna » |
|---|