Choć układanie największej krakowskiej mozaiki jest już
historią i efekty końcowe tej pracy można podziwiać na Rondzie
Mogilskim, ciągle żywe są wspomnienia.
Dziś przedstawiam dwie wyjątkowe osoby, które każdego dnia
uczestniczyły w tworzeniu tego dzieła. Osoby te to Lucja oraz jej
mąż Wojciech.
„Z tą mozaiką to tak jak z chodzeniem w góry, albo się to czuje, albo nie.”
Skąd pomysł by wziąć udział w tworzeniu mozaiki?
L: Nie mieliśmy żadnego pomysłu. Przez przypadek znalazłam w Internecie informacje o akcji. Lubię takie akcje więc namówiłam męża.
W: Nie trzeba mnie było długo namawiać. Początkowo zgodziłem się na bycie kierowcą, ale gdy już byłem na miejscu przyłączyłem się do pracy, spędzaliśmy tam codziennie po kilka godzin.
Czy wcześniej spotkaliście się z mozaiką?
L: Mozaiki z kamyczków pierwszy raz zachwyciły nas gdy byliśmy na wakacjach w Grecji. Lubię mozaiki, bardzo je lubię, uwielbiam robić im zdjęcia i moim wielkim marzeniem było zrobienie wielkiej mozaiki. Chodziło mi o coś takiego profesjonalnego. I pomyślałam sobie, że to fajna okazja. I tak się zaczęło.
Co było najciekawsze w tym wydarzeniu?
L:L: Dla mnie najpiękniejszy był kontakt z materiałem. Nigdy nie miałam do czynienia z tak pięknymi kamieniami. To niesamowite gdy trzyma się w ręku piękny kamień, coś bardzo szlachetnego. I z tego robi się obraz. Dodatkowo byli tam wspaniali ludzie! Niestety, bardzo mało było naszych rówieśników. A szkoda, bo warto wciągnąć w to ludzi starszych i emerytów. Jest to doskonała zabawa. Gdy jest się młodym to ma się bardzo dużo rzeczy, na które życie się rozprasza. Ja teraz czuję potrzebę robienia czegoś wartościowego. Chcę zrobić coś, co po nas zostanie, taki niewielki wkład, jak nasza część tej mozaiki. Mąż nawet podczas tworzenia dzieła ukrył pierwszą literę mojego imienia w tle przy schodach.
Czy planujecie brać udział za rok?
Mam nadzieję. Gdy się wchodzi do świata ludzi, którzy mają wiedzę zdobytą przez doświadczenie, to najczęściej niechętnie chcą się tym dzielić. Tutaj było inaczej. Można było zadawać pytania bez końca, a oni cierpliwie odpowiadali, a nawet podawali informacje gdzie szukać dodatkowej wiedzy. Za rok przyjdziemy z wnukami i znajomymi.
Od redakcji:
O Pani Lucji i Panu Wojciechu pisaliśmy również na naszym fanpage’u przy okazji relacji z kolejnych dni powstawania mozaiki na Rondzie Mogilskim.
Więcej na www.facebook.com/ /KurierKamieniarski.
| « poprzednia | następna » |
|---|