
Z Michałem Stępniem, właścicielem MS Granit, rozmawiał Paweł Szambelan
Zacznijmy standardowo: czym zajmuje się Twoja firma?
Robimy tylko i wyłącznie kamieniarstwo budowlane, naszą ofertę kierujemy do odbiorców detalicznych. Przyjęliśmy też większe zlecenia – jak choćby szpital siedlecki czy dostawy parapetów na warszawskie osiedla – jednak traktuję to bardziej jako przygodę niż jako przyczółek do stałej pracy na dużych obiektach. Ze względu na dobrze wyposażony park maszynowy wykonuję też prace dla kilku firm kamieniarskich z okolicy, ale to jest poboczny cel naszej produkcji.
Nastawiam się na klienta indywidualnego, i pod takiego klienta zbudowaliśmy park maszynowy.
Dysponujemy własnymi piłami, linią polerską do krawędzi oraz maszynami numerycznymi do wysokojakościowego wykańczania elementów kamiennych. W niedalekich planach jest waterjet oraz piła 5-osiowa. Dziś jesteśmy w stanie wyprodukować około 1000 parapetów tygodniowo.
Naszym głównym celem jest pokazanie rzemiosła w najczystszej postaci – o ile pracę na maszynie numerycznej można nazwać rzemiosłem. Nasze produkty mają się wyróżniać jakością i precyzją, bo przez to mogę pokazać prawdziwe piękno kamienia.
Skoro Twoja firma jest tak sprofilowana, to dlaczego reklamujesz się w Kurierze?
No tak, dobre pytanie. Do klienta indywidualnego przez Kuriera Kamieniarskiego raczej nie dotrę, bo to jest prasa branżowa. Owszem, ludzie z branży Kuriera czytają, ale na produkcję dla kamieniarzy się nie nastawiam – mam tyle zamówień detalicznych, że na obecnym etapie rozwoju firmy nie potrzebuję kolejnych zleceń. Dlatego bardziej mi zależy, żeby pokazać, że po prostu jestem. Zwłaszcza, że chciałbym innych zarazić swoją wizją biznesu.
Wspomniałeś o rzemiośle. Jak to rozumieć?
Jestem kamieniarzem. Nie jestem osobą, która wzięła dotację i otworzyła firmę kamieniarską, bo poczuła w tym pieniądz. Uczyłem się tego fachu, a kamień poznawałem od 16. roku życia. Zdałem egzamin rzemieślniczy i mam tytuł mistrza w zawodzie kamieniarskim. Jestem też biegłym sądowym z zakresu kamieniarstwa. Nie jestem tylko handlarzem, handlowcem – jak wiele osób nazywających się obecnie kamieniarzami. Uważam, że mam duże pojęcie o kamieniu i nadal poświęcam wiele czasu i uwagi, by kamień poznawać. Sporo też podróżuję, aby wyszukać dla siebie jak najatrakcyjniejsze materiały i dowiedzieć się jak najwięcej o kamieniu.
Dlatego korzystając z nowoczesnych technologii nie zapominam o tradycyjnej wiedzy kamieniarskiej. Przekazuję tę wiedzę zarówno swoim pracownikom, jak i klientom. Aby dobrze obrabiać kamień – a potem dobrze go użytkować – warto wiedzieć jak z nim postępować. W jakich sytuacjach i w jakim kierunku użyć jakich narzędzi, a także jak dbać o wykonane z niego produkty. Dlaczego jeden kamień nadaje się do pewnych zastosowań, ale inny lepiej się w nich sprawdza. To właśnie jest tradycyjne podejście do kamienia i z tym powinno kojarzyć się rzemiosło kamieniarskie. A jako biegły sądowy spotkałem się też z wieloma przykładami, z jakimi nie powinno się ono kojarzyć. I o tym trzeba mówić – zarówno kolegom po fachu, jak i klientom, zanim podejmą decyzję o wyborze kamienia.
Jaka jest historia firmy?
Mając szesnaście lat zacząłem pomagać tacie w jego zakładzie i wtedy rozpoczęło się moje zainteresowanie kamieniarstwem. Zaczynałem przy nagrobkach, bo firma taty zajmowała się – i nadal zajmuje – wyłącznie kamieniarstwem nagrobkowym. A później zorientowałem się, że w naszym regionie jest potrzebna firma zajmująca się kamieniarstwem budowlanym, bo do tej pory takiej firmy nie było. W okolicy jest kilka firm wykonujących drobne zamówienia budowlane, ale to raczej małe firmy, dla których budowlanka jest ułamkiem produkcji. Brakowało firmy kompleksowo zajmującej się wykonaniem elementów kamiennych dla budowlanki. I taką firmę postanowiłem założyć. A z firmami ze swojego regionu współpracuję i wzajemnie sobie pomagamy, ale uważam, że możliwości mojej firmy są najszersze i dzięki temu znalazłem swoją niszę.
Czym wyróżnia się MS Granit?
Na placu zawsze mamy spory asortyment kamienia, ponieważ uważam, że poważna firma powinna pokazywać klientowi kamień w postaci płyty, która pokaże prawdziwą jego naturę, a nie w postaci małej próbki. Nawet teraz, po zimie, mamy na placu ponad 2,5 tysiąca metrów kwadratowych kamienia w płytach w co najmniej 70 kolorach. Jak przychodzi do nas klient, to nigdy nie odchodzi z pustymi rękoma. Zawsze może sobie coś wybrać – jak nie marmur, to granit. Czy nawet konglomerat, choć – zawsze powtarzam – nie jestem jego zwolennikiem.
Ze spiekami jest też związana ciekawa historia. W którymś momencie pojawiło się na nie zapotrzebowanie. I choć jestem zwolennikiem kamienia naturalnego, to siłą rzeczy firma musiała się do tego zapotrzebowania dostosować. Postawiliśmy na Laminam i wykonaliśmy kilka zleceń z tego materiału. Wykonaliśmy je dobrze, więc dostaliśmy aprobatę producenta i obecnie jesteśmy autoryzowanym wykonawcą robót z materiału Laminam.
Specjalizujemy się w kamieniu naturalnym. Lubimy pracować w tym materiale. Kadrę mam wyszkoloną, są to kamieniarze z doświadczeniem i wkrótce każdy z nich będzie miał świadectwo czeladnicze – postanowiłem sfinansować pracow-nikom egzamin zawodowy.
Czy to sposób na pracownika?
Uznałem, że to wpłynie na poczucie bezpieczeństwa pracowników w dzisiejszych niepewnych czasach – by pracownicy wiedzieli, że chcę inwestować w ich rozwój. Sam też staram się jak najwięcej wiedzy im przekazać. Mam świadomość, że nie będą pracować u mnie do końca życia, ale chcę, by mieli jakiś fach w ręku i na papierze. Jestem przekonany, że dzięki temu ich pozycja na rynku pracy będzie wyższa, a co za tym idzie będą mieli szanse na wyższe zarobki. Jeśli przez to bardziej docenią pracę w mojej firmie, to będzie dodatkowy profit dla mnie.
To pewnie nie masz kłopotu z pracownikami?
Tak bym tego nie ujął. Na pewno przydałoby się więcej pracowników, ale pracowników wykwalifikowanych. W zeszłym roku przewinęło się przez zakład 18 ludzi, a spośród nich zostało w pracy tylko dwóch. I to już nawet nie chodzi o to, że jedynie dwóch sprostało moim wymaganiom, tylko że zostali ci normalni, poukładani ludzie. O reszcie nie da się mówić bez emocji. W sumie był moment, że pracowało u mnie kilkudziesięciu pracowników. Potem pojawiło się „500+” i w tej chwili moja załoga liczy sześć osób.
Wiadomo. Potrzebuję więcej ludzi, ale jestem pogodzony z tym, że ich na razie nie będzie. Nie żyję na wyspie „kiedyś będę – kiedyś zrobię”. Dopasowuję rozwój firmy do aktualnej sytuacji. Staram się opracować strategię marketingową i ją realizować. Etap prowadzenia firmy „na intuicję” mam już za sobą. Tak można działać kiedy zaczynasz, kiedy rozpoznajesz rynek i jego potrzeby. Od pewnego momentu działalności nie da się prowadzić intuicyjnie.
Teraz tak ustawiłem prace i harmonogram produkcji, że tych sześciu ludzi radzi sobie z przyjętymi zleceniami. Nie chcę, by pracownicy byli przeciążeni. Nie biorę też zleceń ponad możliwości przerobu, by potem nie musieć odmawiać lub tłumaczyć się przed klientem z niedotrzymania terminu.
Co daje praca biegłego sądowego?
Przede wszystkim jest bardzo rozwijająca. Jeżdżąc na ekspertyzy widzę różne rzeczy, różne przypadki, których mogę później uniknąć u siebie w firmie. Więc z jednej strony jako biegły mam podstawy – merytoryczne i wynikające z doświadczenia zawodowego – by opiniować w tych sprawach, a z drugiej strony uczę się, jakie błędy jeszcze można popełnić i jak ich unikać. Dlatego z pracy biegłego czerpię korzyści nie tylko materialne, ale i praktyczne.
Jasno trzeba przyznać, że wiele spornych spraw wynika z elementarnego braku wiedzy po obu stronach umowy wykonawczej. Ale każdy, kto ma choć odrobinę pojęcia o kamieniarskim fachu, nie dopuściłby do powstania większości sytuacji czy to poprzez edukowanie klienta, czy poprzez wykonanie pracy zgodnie z kamieniarską sztuką.
Nie jestem też typem „mistrza wiedzy tajemnej” i chętnie się dzielę swoim doświadczeniem, staram się innym pomagać. W okolicy już mnie ludzie znają, więc często zwracają się do mnie kamieniarze z okolic, spod Warszawy, by pomóc im w różnych trudnych momentach. Zdarzało mi się interweniować w sytuacjach związanych z prze-barwieniem kamienia czy pojawiającymi się plamami. Mam spore doświadczenie w impregnacji, więc tą wiedzą też chętnie się dzielę. Poza tym jak ktoś chce pracować w kamieniu i się stara – a przy tym jest w porządku wobec mnie – to czemu mam mu nie pomóc?
Najciekawsze zlecenie lub nietypowa sytuacja w pracy z kamieniem?
Przychodzi klient i mówi: „Panie, ja chcę kamień, bo kamień jest wieczny”. Zgadza się: kamień jest wieczny, tylko trzeba wiedzieć jak się z nim obchodzić. Najpierw trzeba ustalić jaki kamień klientowi chodzi po głowie. Granit, kwarcyt, marmur, onyks... Bo każdy z nich ma inną „instrukcję obsługi”.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy zrobiliśmy bardzo dużo kuchni marmurowych. Nie boję się tego materiału w kuchni, a praca z nim daje mi ogromną satysfakcję. Trzeba tylko dużo większy nacisk położyć na uświadomienie klienta o właściwościach tego materiału.
Kiedy klient przychodzi i podoba mu się marmur, to siadamy przy kawie, przeprowadzam szkolenie na temat właściwości tego materiału, opowiadam o użytkowaniu i pielęgnacji marmuru, upewniam się, że zrozumiał, a na koniec wręczam dokument, który zawiera przekazane informacje. Dzięki temu klienci są coraz bardziej świadomi materiału, jaki zamawiają.
Dlatego popularność marmuru wśród moich klientów bardzo wzrosła, są z niego zadowoleni i świadomi zalet oraz ograniczeń. Nawet parę dni temu byliśmy na renowacji blatu z Bianco Carrary, bo klientowi wylało się prosecco i zrobił się matowy zaciek. Wypolerowaliśmy kamień na miejscu i było po sprawie. Klient podszedł do tematu ze zrozumieniem.
Po pierwsze miał świadomość, że sam popełnił błąd dopuszczając do kontaktu marmuru z substancją mogącą z nim zareagować. Po drugie był zadowolony, że nawet w sytuacji awaryjnej mogliśmy mu pomóc bez konieczności demontowania całej kuchni. A wbrew pozorom był to niemały kłopot dla klienta, bo miał już doświadczenia z blatem granitowym, którego dostawca nie był w stanie spolerować na miejscu.
Dlatego zaryzykuję stwierdzenie, że świadomy i wyedukowany klient, to mniej sytuacji nietypowych w pracy.
Dziękuję za rozmowę, a do Twojej pracy biegłego sądowego jeszcze wrócimy.
Chętnie. Dziękuję również.

| « poprzednia | następna » |
|---|