
Dla każdego z nas granit to kamień. Kamień naturalny. Głębinowa skała magmowa. Wytwór matki-natury. I na pewno nikomu z czytających te słowa nie trzeba tego tłumaczyć. Zatem przymiotnik „granitowy” dla każdego oznacza, że coś jest z granitu – stworzone lub wykonane.
A co się stanie, kiedy wpiszemy do wyszukiwarki internetowej frazę „granitowy zlew”? Otrzymujemy mnóstwo ofert sprzedaży zlewów i zlewozmywaków nazywanych właśnie w ten sposób. Jednak ledwie kilka z tych ofert prezentuje zlewy z granitu – pozostałe setki propozycji to produkty nie wykonane z granitu w znaczeniu, w jakim zrozumie to każdy kamieniarz.
Sklepom i producentom oferującym „granitowe” zlewy zadałem pytanie: „Proszę o informacje z jakiego granitu zostały wykonane oferowane zlewozmywaki granitowe?” W odpowiedzi otrzymywałem informacje, że są to mieszanki kruszyw granitowych (70-90%) i żywic lub innych substancji sztucznych łączących ziarna kruszywa.
Kontynuowałem zadawanie pytań stosując porównanie stolarskie: „W płytach wiórowych jest 80-90% drewna, jednak nikt tych płyt nie nazywa deskami, a meble z nich wykonane nie są nazywane meblami drewnianymi. Czy to nie jest wprowadzanie klienta w błąd?”
Odpowiedzi najczęściej brzmiały podobnie: „na stronę internetową wstawiane są produkty zgodnie z deklaracją techniczną dostawcy” lub „opisy produktów powstają na podstawie informacji udostępnionych przez producentów i dostawców”.
Dość pokrętne, ale na razie przyjmijmy to wyjaśnienie: skoro producent nazywa jakiś produkt w określony sposób, to sprzedawca poniekąd posługuje się nazewnictwem producenta. Tylko dlaczego – skoro sprzedawca ma świadomość niewłaściwego nazewnictwa produktu – umieszcza ten produkt w dziale swojego sklepu, któremu nadał nazwę „Granitowe zlewy”? Nasuwa się też kolejne pytanie: gdyby dostawca w deklaracji napisał, że zlewozmywaki są złote, to powstałby dział „Zlewozmywaki ze złota”? Gdzie kończy się odpowiedzialność dostawcy, a zaczyna odpowiedzialność sprzedawcy za rzetelność i prawdziwość opisu na prowadzonej przez siebie stronie internetowej?
Częstą odpowiedzią na zarzut wprowadzania klienta w błąd była informacja, że skład tworzywa z jakiego jest wyprodukowany towar znajduje się w opisie przedmiotu. A wprowadzaniem w błąd byłoby niepodanie w opisie, że to konglomerat. Otrzymałem też taką odpowiedź: „zlewozmywaki granitowe z naszej strony z granitem wspólny mają wzór i fakturę, jednak nie materiał wykonania, co jest oznaczone w szczegółowym opisie przy każdym produkcie.” W każdym z przypadków sprzedawca nie widział nic niewłaściwego w używaniu nazwy „zlew granitowy”.
Zdarzały się również zabawy semantyczne: „nie wprowadzamy klienta w błąd, ponieważ na aukcji jest zaznaczone, iż jest to mieszanka granitowa, a nie informacja, że zlew jest wykonany ze skały granitowej”. Jakby skała granitowa i granit to były zupełnie różne materiały. Aż strach pomyśleć co będzie, kiedy sprzedawcy lub producenci odkryją nowe słowa, takie jak blok, slab, oflis, formak. Albo – nie daj Boże – kostka granitowa!
Na jednej ze stron znalazłem opis, który w swej istocie w zasadzie deprecjonuje kamień i tworzy wokół kompozytu wrażenie produktu ewolucyjnie doskonałego.
„Zlewozmywaki granitowe mogą być wykonane z litego kamienia, jednak obecnie raczej już się takich nie spotyka. Dobrodziejstwem technologicznym jest fakt, iż na bazie granitu zdołano wykonać materiał lżejszy i mniej wrażliwy na stłuczenia.”
Dobrze, przyjmuję tę argumentację. Cechy tego produktu mogą być istotne dla klienta, który takich cech poszukuje. Jednak to nadal nie usprawiedliwia stosowania nazewnictwa odnoszącego się do materiału stworzonego przez naturę.
Czytając dalej: „Tak więc zlewozmywaki zwane granitowymi, to tak naprawdę produkty wykonane (najczęściej) w 80% z materiału naturalnego i w reszcie z żywic syntetycznych (tzw. lepiszcza). Jeśli nasz model ma stosunek granitu do lepiszcza na poziomie przynajmniej 4:1, to znaczy, że stanowi zmywak granitowy.” I co? To dowód z kategorii: jeśli stanę na polu i dookoła siebie zobaczę płaską przestrzeń, to znaczy, że Ziemia jest płaska.
Ktoś nawet powoływał się nawet na pseudoencyklopedyczne strony, na których było napisane, że „Zlewy granitowe” to zwyczajowa nazwa handlowa zlewów wykonanych z kruszywa kamiennego połączonego żywicą. Uzasadnieniem stosowania takiego nazewnictwa bywała też technika w marketingu zwana „społeczny dowodów słuszności”: „nawet w sklepach typu Leroy Merlin pod taka nazwą występują zlewy z mieszanki”. Albo: „wszystkie firmy produkcyjne posługują się tym sformułowaniem (...)” i wymienione nazwy rozpoznawalnych producentów armatury.
Dlaczego tak jest? Bo nie reagujemy!
Przygotowując ten tekst wysłałem wiele wiadomości e-mail do rożnych firm – i handlowych i produkcyjnych. Nie wiem czy to skutek tych wiadomości (które być może dotarły do działów marketingu lub działów prawnych), czy może efekt innych czynników, ale... Z gazetek dużego sklepu budowlanego z zielonym logo zniknęła nazwa „granitowy zlewozmywak”. Zlewozmywaki teraz opisywane są bardziej adekwatnymi przymiotnikami: kompozytowy, konglomeratowy. Z półek sklepu z pomarańczowym logiem zniknęły metki cenowe zawierające przymiotnik „granitowy” – nie widziałem go też w niedawnych gazetkach promocyjnych. Oczywiście podobnych efektów próżno szukać na stronach internetowych wymienionych sklepów. Ale przynajmniej już widać jakieś zmiany w tej materii.
Działajmy! Tylko w ten sposób coś zmienimy.
Reagujcie. Zwracajcie uwagę sprzedawcom i producentom używającym nazw związanych z kamieniem do produktów niekamiennych. Piszcie do nas. Wysyłajcie zdjęcia. Podzielcie się swoimi pomysłami na mianę takiego stanu rzeczy.
Czekamy na Wasze listy: biuro@kurierkamieniarski.pl.
| « poprzednia | następna » |
|---|