
Chciałbym, żeby tak było! Zamykasz rok – wszyscy wypłacają się na zero, ty jesteś w stanie wypłacić innych – górka zostaje i każdy jest szczęśliwy!
Kiedyś ktoś mi fajnie powiedział, że wypłatę, którą się dostaje za przepracowany okres, można rozbić na przepracowane tygodnie. Pierwszy tydzień ma zabezpieczyć twoje koszty związane z rachunkami za dom czy mieszkanie. Drugi tydzień pracy powinien pokryć potrzeby wyżywienia i zakupów, trzeci powinien pokryć wydatki na zachcianki czy fanaberie, a czwarty tydzień pracy to pieniądze, które mają zabezpieczyć twoje oszczędności lub inwestycje, jakie by one nie były. Tyle w teorii – jak jest w praktyce, każdy dobrze wie. I w ten sposób chcę was przenieść w realia afrykańskie, gdzie sformułowanie „Cash is King” – w przenośni: kto płaci, ten rządzi – czuć w każdym miejscu na Czarnym Lądzie.
W biznesie nie ma sentymentów. I przyjaciół niestety. A Afryka tym bardziej to uwydatnia. To, że nas traktują jak bankomat, na wszystko jest potrzebna kasa, i że nie ma takiej gotówki, której by nie wydali, już zdążyłem się nauczyć. Odciąłem ich też już dawno od swobodnego wydawania pieniędzy na lewo i prawo. Czasy, kiedy w pewnym sensie byłem uległy wobec ich potrzeb i ciągłej presji, że to czy tamto jest niezbędnie potrzebne, już mam za sobą. Nie zwracam już uwagi na to, jak mi marudzą, że czegoś im brakuje i coś potrzebują „na pilnie”. Nauczyliśmy się używać jednego zwrotu: „tomorrow” – dzień, który nigdy nie nastąpi.
No i teraz przechodzimy do sedna – moich pracowników, którzy ciężko przepracowali cały rok i, przebierając nóżkami, czekają na 15 grudnia. W RPA to data, która rozpoczyna okres urlopowy trwający aż do 15 stycznia. Czyli miesiąc czasu wolnego od pracy i zasłużony czas odpoczynku. Warto przypomnieć, że jesteśmy po drugiej stronie równika i w RPA to najgorętszy środek lata. Pojawia się więc problem, z którym muszę się mierzyć co roku...
Przychodzi do mnie delegacja Czarnych, którzy chcą, aby im wypłacić podwójną pensję przed Świętami Bożego Narodzenia akordem stycznia. Odpowiadam im krótko: to najgorszy okres dla mnie na dodatkowe wydatki, zima za pasem. Jednak dużo większy problem to uzmysłowienie im, że nie patrzą w przyszłość. Jeżeli teraz wypłacę wynagrodzenie za styczeń, to następną wypłatę zobaczą dopiero 25 lutego, czyli za ponad dwa miesiące. Znam ich i wiem, że kiedy wrócą do pracy 15 stycznia, będą goli i weseli i od razu przyjdą po pożyczki do firmy, bo nie będą mieć co jeść. Nie pierwszy raz już to przerabiałem.
Tłumaczę więc im ich podejście do pieniędzy i wiem, że historia się powtórzy. Bo jeśli w styczniu przyjdą po pożyczkę do firmy, to firma nie będzie miała z czego im pożyczyć. Już to przerabiałem. Więc będą przychodzić na fochu do pracy, a ja będę się wkurzał, że robią tzw. włoski strajk.
Szczerze: przestałem się już tym martwić, i ostatnia rzecz jaką chcę i mam zamiar robić, to układać się z Czarnymi! Zasada: wyciągnij do nich dłoń, a przy następnej okazji urwą ci rękę, jest naprawdę aktualna! Indolencja mojej kadry zarządzającej czasami jest porażająca. Nieprzejmowanie się problemami dnia codziennego jest u nich codziennością, ale niestety kreowanie z małych problemów dużych – ba, nawet eskalowanie ich do miana nie do rozwiązania – czasami mam wrażenie, że oni się cieszą tym, że coś mi się nie udaje czy jest przerwana produkcja z powodu czynników zewnętrznych.
Nie mogę powiedzieć: kiedy wszystko idzie zgodnie z planem i wszystko się układa, praca jest przyjemnością. Można wtedy tylko się przyglądać, jak firma oddycha i ma się dobrze. Ale przychodzi ten koniec roku i miesiąc przerwy. I muszę przyznać, że chyba z tych wszystkich osób, które pracują lub są związane z Afryką, to ja czekam najbardziej na wolne! Czekam na to, żeby chwilę odpocząć. Nie mieć telefonów o 5 rano, bo ktoś zapomniał, że w Polsce czas jest przesunięty o godzinę. Nie musieć się martwić przez ten jeden miesiąc, że coś się odj...ie w Afryce na tyle mocno, że awaryjnie będę musiał wskoczyć w samolot i szybko tam polecieć! Jeden miesiąc, w którym głowa jest wolna od Afryki.
Jedyne, czego można w tym czasie im zazdrościć, i czego bardzo brakuje w Polsce, to słońca i pięknej pogody. 35 stopni, dzień, który trwa ponad 12 godzin i kolory otoczenia trochę inne niż paleta barw szarości. Cóż...
Święta Bożego Narodzenia jednak kojarzą się ze śniegiem i rodzinnym klimatem. Dlatego tym bardziej się cieszę, że będę mógł je spędzić w spokoju, a głowa nie będzie musiała być 12 000 km stąd, na Czarnym Lądzie. TIA – This is Africa.
| « poprzednia | następna » |
|---|