
Kiedy stolarz bierze się za kamieniarstwo...
Kolejny grzech polskiego kamieniarstwa —tak nagminny, że trudno znaleźć równie często popełniany błąd. Łączenie elementów kamiennych na narożnikach poprzez przycięcie pod kątem 45 stopni na tzw. szregę.
Moda na takie łączenie elementów narożnych przyszła do nas z Niemiec i jest przeniesieniem wprost metod stolarskich. Jednak dla każdego człowieka, który przepracował w życiu choćby kilka godzin z kamieniem, jest oczywiste, że w takim miejscu na pewno powstanie uszczerbek —narożnik ukruszy się. Dotyczy to równie często elementów nakrywowych jak i schodów. Przy czym na schodach występuje to zjawisko zwykle szybciej. Więc zasadnicze pytanie nie brzmi „czy się ukruszy?”, tylko „jak dużo się ukruszy i jak brzydko będzie wyglądać?”
Zadając tytułowe pytanie można zastanawiać się, co było przyczyną wyboru takiego sposobu łączenia. Można przypuszczać, że pewnie wygodnictwo. Takie elementy zwykle przygotowuje się ze spadkiem, który ułatwia spływanie wody. Cięcie na szregę łatwo i szybko kończy temat. Po co łączyć elementy pod kątem prostym i przez dodatkową obróbkę powierzchni uzyskiwać odpowiednie spadki? Przecież to wymaga dodatkowej pracy i dodatkowego czasu. A to generuje dodatkowe koszty i może przysporzyć dodatkowych kłopotów montażowych...
A przecież dzisiejsze możliwości technologiczne są nieporównanie większe od tych, jakimi dysponowali budowniczowie schodów przed wielu laty —schody przetrwały wieki i są prawdziwym synonimem trwałości kamienia.
Czy w podobnych słowach potomni określą realizacje widoczne na sąsiednich zdjęciach? Czy tym sposobem tworzymy pozytywny obraz produktu, dzięki któremu istnieją nasze firmy? Czy tak wygląda synonim trwałości?
Prezentowane zdjęcia pochodzą z Płocka (elementy granitowe) i z Buska-Zdroju (mur piaskowca). Ale podobne miejsca można spotkać w każdym mieście, miasteczku i mieścinie.... Wszędzie tam, gdzie są kamienne schody lub kamienne nakrywy. I znów pytam: dlaczego tak?

| « poprzednia | następna » |
|---|