
Tym razem o pękających płytach kamiennych.
Celowo nie używam określenia granitowych, choć to one są bohaterami tego artykułu. Spostrzeżenia tu zawarte dotyczą każdego rodzaju kamienia zastosowanego jako płyta na dowolnym ciągu komunikacyjnym.
Oglądając plac uwieczniony na pierwszym zdjęciu miałem ochotę zapytać przekornie: „komu się chciało z odpadów układać ten chodnik – i to z taką starannością?”. A przecież każdy z nas spotyka niemal codziennie takie przykłady elementarnego braku przewidywania konsekwencji pewnych doborów.
Przecież na każdy plac publiczny – niezależnie od jego przeznaczenia – musi od czasu do czasu wjechać samochód służb utrzymania, karetka czy straż pożarna. Już nawet nie wspominam o innym ciężkim sprzęcie, który – w wyniku bezmyślności operatora (przepraszam, innego określenia nie da się tu użyć) – z różnych, bardziej lub mniej uzasadnionych powodów jeździ po placu. Jeżeli przy produkcji płyt chodnikowych nie dostosuje się grubości płyt do rodzaju surowca i wielkości elementów, a przede wszystkim przeznaczenia produktu z uwzględnieniem możliwych do przewidzenia sytuacji nietypowych, to efekt zawsze będzie taki jak na opisywanym placu.
W innym miejscu, na ciągu spacerowym, płyty pękają w dość dziwny sposób – regularnie, prawie prostopadle do dłuższych krawędzi elementu. Czy dałoby się tego uniknąć? Oczywiście! Prawdo-podobnie wystarczyłoby, aby „majster” zwrócił uwagę na kierunki łupliwości w kamieniu. Drobiazg, ale irytuje i męczy.
W pierwszym przypadku ewidentnie zastosowano płyty za cienkie. W drugim nie grubość elementu miała decydujące znaczenie, ale niewłaściwy kierunek przecierania bloku. I znów elementy betonowe wyglądają efektowniej, lepiej... Czy, widząc takie efekty, jakikolwiek inwestor podejmie w przyszłości decyzję o zastosowaniu kamienia? Mam wątpliwości.
Z tego powodu ponownie pytam: dlaczego tak?
| « poprzednia | następna » |
|---|