Dla człowieka najważniejszy zmysłem jest niewątpliwie wzrok. Umożliwia codzienne funkcjonowanie. Daje również możliwość odbierania bodźców wykraczających poza proces zwyczajnego obserwowania otoczenia.
Człowiek, jako istota myśląca, już na bardzo wczesnym etapie rozwoju odczuwał potrzebę obcowania z czymś więcej. Niekoniecznie musiało to być coś na wskroś praktycznego i służyć do wykonywania konkretnej czynności. Powstawały pierwsze malunki. Cieszyły niewątpliwie zmysł wzroku naszych przodków. Pewnie dlatego zapragnęli zaangażować dotyk, jako zmysł kolejny. Takie obcowanie ze sztuką zdawało się być pełniejsze.
Obserwator mógł zobaczyć coś w ujęciu przestrzennym, jednocześnie miał możliwość dotknięcia widzianego kształtu. Możliwe, że w taki sposób zaczęły powstawać pierwsze rzeźby.
To oczywiście tylko moje przypuszczenia i ciężko byłoby myśleć o nich jak o teorii naukowej. Trudno też rozprawiać, która z dwóch wymienionych form sztuki jest bardziej wyrafinowana. Nie mniej jednak rzeźba zdaje się być bliższa szeroko pojętej branży kamieniarskiej. Kamień pod różną postacią towarzyszył rzeźbiarzom przez całe wieki. Nie będzie wielką przesadą stwierdzenie, że ten przemysł —w obecnej formie —w pewnej części wyrósł na dziełach dawnych twórców.
Obecnie obróbka kamienia naturalnego w przeważającej części oparta jest na automatyzacji. To oczywiście ma zalety w postaci większej wydajności, obniżenia kosztów itp. Jednak wyrób z kamienia zdaje się potrzebować pewnego rodzaju pierwiastka artyzmu. I wiele z nich w mniejszym lub większym stopniu stara się udawać coś, co ma powiązanie ze sztuką czy rękodziełem. Rodzi się zatem pytanie: czy to źle, że produkt rodem spod azjatyckiego automatu udaje ten zrobiony ręką rodzimego rzemieślnika? Na pozór wyglądają podobnie, a ten pierwszy kosztuje znacznie mniej. Czy więc o artyzmie decyduje to, kto i w jaki sposób wykonał dany przedmiot? A może tylko twórczość rzeźbiarzy pokroju Fidiasza zasługuje na miano sztuki?
Jeszcze inni powiedzą, że ich zmysły pieszczą kształty produktów zalegających tysiącami na półkach szwedzkiego hipermarketu. Jak widać pytań jest wiele.
Prowadząc swój zakład z całą pewnością mogę powiedzieć jedno —niezależnie czy to dwumetrowa rzeźba czy designerska lampa z kamienia —wspólnym mianownikiem sukcesu jest nadanie odpowiedniej formy. Zarówno w aspekcie artystycznym jak i użytkowym ważne jest, aby rzecz oprócz starannego wykonania posiadała indywidualny rys nadający jej charakter. Natomiast ocenę tego, czy to sztuka, pozostawić trzeba każdemu z osobna.
| « poprzednia | następna » |
|---|