
Dlaczego pomniki, jako pamiątka narodowa, są traktowane z wyjątkową małą starannością? Czy to kwestia kosztów? Chyba nie. Czy to kwestia przetargów z najniższą ceną? Możliwe, ale tak być nie powinno. A może to zwykłe niedbalstwo i brak właściwego nadzoru od fazy projektowania do realizacji?
Pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie jest jednym z tych, który wywołuje pytanie, czy tak można wykonać prace kamieniarskie, które winny być wizytówką kamieniarstwa. Jeżeli popatrzymy na tę robotę z perspektywy niecałych dwudziestu lat, to można by powiedzieć: „No cóż, nic nie jest wieczne. Ba! Dwadzieścia lat to całe jedno pokolenie.” Tylko problem z tym, że na tym cokole stoi nie z gipsu, ale ze spiżu Marszałek. I w założeniu pomysłodawcy pomnika – ś.p. Jerzego Waldorffa – winien on stać znacznie, znacznie dłużej. Stać będzie, ale cokół na pewno rozleci się. Zdjęcia pokazują wszystkie grzechy główne projektowania i wykonawstwa. Moda w projektowaniu okładzin imitujących elementy blokowe pokazuje jakie to powoduje skutki.
Dawniej, osoby nieprzygotowane zawodowo do wykonywania określonych prac, zwano „fuszerami”. Odnoszę wrażenie, że i tym razem mamy do czynienia z takimi fachowcami. Płyty rozjeżdżają się, narożniki na „stolarską fugę” (kto to wymyślił w pracach kamieniarskich?!) poszczerbione, sama fuga dawno wypłukana przez deszcz. Dalsze działanie warunków atmosferycznych, zwłaszcza mróz, dopełnią dzieła zniszczenia. A ponad to płaczące fugi schodów świadczą o zastosowaniu niewłaściwego cementu oraz przenikaniu wody z wyższych warstw.
Trochę wstyd, by Warszawa tak czciła swojego obrońcę. Zbliża się 100-lecie niepodległości Ojczyzny – to dobra okazja na solidny remont. Przede wszystkim warto w tym momencie porównać koszty ciągłych napraw – które i tak nigdy nie będą zrobione trwale i estetycznie – z kosztem wykonania schodów z elementów blokowych według prawdziwych, tradycyjnych zasad kamieniarskich. Gdyż w przeciwnym przypadku nieustannie będziemy pytać: „dlaczego tak?”
| « poprzednia | następna » |
|---|