
Życie pokazuje, że cokół pomnika jest ważniejszy od postaci aktualnie ją zajmującej.
Okazuje się, że postawić pomnik jest stosunkowo łatwo. Ładny, czy byle jaki – czasem zdarza się, że mimo mijających lat, zmieniających się ustrojów czy sytuacji politycznej, pomnik przetrwa bardzo długo.
Do czasu aż...
Tych, co burzą pomniki uważam za barbarzyńców. Tak postępowali hitlerowcy w czasie II wojny światowej. Niszczyli pomniki związane z Polską, z naszą historią, z kulturą. Taki los spotkał Kolumnę Zygmunta, pomniki Tadeusza Kościuszki, Adama Mickiewicza czy Grunwaldu w Krakowie. Taki los spotkał wiele pomników w wielu miastach. Niestety, podobnie działo się na Ziemiach Zachodnich po roku 1945, gdzie poniemieckie pomniki zastąpiono nowymi – czy to „ku chwale...”, czy dla pamięci o tej czy innej rocznicy.
Przeważnie pomniki są wykonane są z materiałów trwałych, gdyż decydenci przewidują, że mają być wieczne. Twórcy swoje dzieła pragną mieć z kamienia, by nie uległy warunkom, w których stać będą. I gdyby nie kolejni decydenci, te pomniki przetrwałyby kilka pokoleń. Ale tak niestety nie jest. Nietrafione artystycznie nie obronią się, nie odpowiadające aktualnej polityce mają jeszcze mniej szans. Dla braci kamieniarskiej to nawet lepiej, ale nie dla społeczeństwa. Pomniki wnoszą wartości edukacyjne, zarówno w momencie ich stawiania jak i ich nieaktualnej treści.
Dawno temu w moim mieście stanął cokół, a na nim Cesarz Fryderyk Wielki. Po II wojnie światowej zamieniono Cesarza na „ku chwale” dorabiając drobne elementy kamienne.
Aktualnie każdy może stanąć na cokole. Ale dlaczego tak?
| « poprzednia | następna » |
|---|