„Wchodzisz na imprezę, a tu imieniny. Jeśli spodziewałeś się wesela, to może pora jeszcze raz przeczytać zaproszenie.”
Już od dość dawna myślałem o tym, że pomimo niezbyt udanych prób Targów Kieleckich zorganizowania dla branży targów wiosennych, koncepcja spotkania się firm branżowych wiosną jest bardzo sensowna i ma proste uzasadnienie. Jesienią prawie nikt nie kupuje, ani nie zamawia materiałów czy narzędzi.
Oczywiście targi jesienią mają swoją tradycję i ze względu finansowych są dobrym momentem na zaprezentowanie swoich dokonań i możliwości. Pozwalają też podsumować sezon, wymienić się poglądami i zaplanować działania na przyszły rok. Ale to wiosną, na starcie sezonu, istnieje potrzeba zaprezentowania aktualnej oferty i spotkania z klientami. Problemem jest jednak fakt, że po zimowym zastoju mało kto ma ochotę inwestować w normalną, pełnowymiarową ekspozycję targową. Z tego powodu koncepcję Jarmarku Kamieniarskiego uważam ze wszech miar za słuszną – nieduże stoiska realizowane w oparciu o standardową zabudowę oraz prezentowanie oferty w okrojonym, kompaktowym zakresie pozwala na redukcję kosztów udziału. Dodatkowo 3-dniowe spotkanie, to też niższe koszty hoteli itp.
Premierowa edycja odbyła się w dniach 28-30 marca w hali IASE (w sąsiedztwie Hali Stulecia) i zgromadziła ponad 50 wystawców. To nie jest wielka liczba, ale to przecież premiera i dopiero po kolejnych edycjach można będzie ocenić, czy branża potrzebuje takiej imprezy. W końcu to wystawcy i zwiedzający decydują.
Wydaje mi się, że zwiedzający pokazali imprezie zielone światło – blisko 2.000 osób odwiedziło Jarmark i poszukiwało konkretnych ofert na rozpoczynający się sezon. Dużą część zwiedzających stanowili przedstawiciele firm z Dolnego Śląska, których, od dość dawna, trudno było spotkać na targach jesiennych. Jakoś nie dawali się namówić na przyjazdy do Poznania.
Nie udało się uniknąć problemów. Toczące się równolegle Targi Budowlane TARBUD w Hali Stulecia zgromadziły wielu wystawców i zwiedzających, więc wszyscy napotkali prozaiczny problem ze znalezieniem miejsca do zaparkowania.
W tym miejscu chciałbym zastanowić się nad koncepcją łączenia w jakiejkolwiek formie imprez kamieniarskich i budowlanych dedykowanych dla klienta końcowego. Część wystawców cieszyła się z sąsiedztwa targów budowlanych, a krytycy mieli zastrzeżenia, że bilety na targi budowlane nie pozwalały na odwiedzanie przez „Kowalskiego” Jarmarku. Niby tak – tylko warto pomyśleć po co. Na stoiskach Jarmarku można było otrzymać np. cenniki na płyty z cenami sprzedaży dla kamieniarzy – a więc hurtowymi. „Kowalski”, zobaczywszy cenę metra kwadratowego płyty, na pewno będzie się handryczył, kiedy usłyszy cenę za blat. Jeśli więc chcemy imprezy, na której będziemy zaopatrywać się w potrzebne w sezonie materiały i narzędzia, to nie szukajmy zwiedzających wśród mieszkańców miasta – więcej z tego szkody niż efektów. Może firmy oferujące wyroby kamieniarskie dla klienta końcowego powinny mieć swoją imprezę – takie np. targi „Kamień w domu i w ogrodzie”? Wtedy ich łączenie z imprezami budowlanymi będzie bardzo korzystne.
Wielu powodów do krytyki dostarczyła też decyzja o umiejscowieniu imprezy na pierwszym piętrze hali IASE. Parter hali zajęła giełda minerałów i wynikało to z prostej przyczyny: na piętrze dostępna jest większa powierzchnia wystawiennicza.
Dla mnie Jarmark Kamieniarski jest absolutnie cenną inicjatywą i powinniśmy wspierać jego rozwój nie tylko jako imprezę dolnośląską, ale i ogólnopolską. Przecież każdy pracujący w branży, właśnie na początku sezonu, powinien mieć możliwość podjęcia decyzji, gdzie w sezonie będzie kupować bloki, płyty czy narzędzia. Podobnie zaopatrujący mają możliwość znalezienia nowych klientów.
Co można było zobaczyć na jarmarku?
Dla mnie interesująca była oferta PPHU Guzek, które na Jarmarku pokazało maszynę do wiercenia otworów w płytach elewacyjnych. Polska maszyna jest sporo tańsza od zagranicznych odpowiedników. Ta sama firma prezentowała również maszynę do recyklingu odpadów poprodukcyjnych. Moją uwagę przykuło też stoisko firmy „Kontrastowo”. Firma ta to grupa projektantów poszukujących nowych form w nagrobkarstwie. Wprawdzie prezentowany nagrobek wykonany był z betonu architektonicznego zbrojonego włóknem szklanym, ale projektanci nieustająco p o s z u k u j ą w s p ó ł p r a c y z f i rm a m i kamieniarskim i chcą swoje koncepcje rozwijać w bliższych naszej branży materiałach. Ciekawą inicjatywą było pokazowe wykonywanie prac pozłotniczych – jak mówią oferujący materiały do tych prac: nadal wielu branżystów nie robi tego dobrze.
Nieco polemicznie, czyli kilka słów o obiektywizmie
Kiedy miałem lat 16 namiętnie czytałem książki niejakiego Ericha von Dänikena. Ten autor pisze swoje książki od 1968 roku i zajmuje się w nich udowadnianiem teorii wpływu kosmitów na naszą cywilizację na przestrzeni dziejów. Książki napisane są świetnie i są mocno przekonywujące. Fenomen polega na tym, że pisane są w formie popularno-naukowej, ale fakty dopasowywane są do z góry założonych tez. Fakty nie pasujące pomija się lub zbywa zdawkowymi informacjami i tak czytelnik odnosi wrażenie, że to co czyta musi być prawdą. Nie widzę problemu w tym, że ludzie mają opinie i poglądy, z którymi się nie zgadzam. Nie mogę jednak pogodzić się z próbami manip u l o w a n i a i n f o r m a c j a m i w c e l u uwiarygodnienia swoich tez.
W ostatnim numerze Nowego Kamieniarza bardzo dużo miejsca poświęcono Jarmarkowi Kamieniarskiemu. Zadziwiająco dużo jak na startującą, niedużą imprezę, mającą wypełnić pewną lukę w ofercie możliwości spotkań branży kamieniarskiej. Nawet artykuł wstępny był w całości poświęcony Jarmarkowi. Wprawdzie w tzw. „wstępniaku” Redaktor Naczelny podkreślał, że wygłoszone zdania są jego subiektywną opinią, ale już w głównym artykule podpierał swoje opinie „statystykami”.
O wartości takich statystyk pisałem w swoim felietonie w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego. Być może nie wszyscy czytali, więc w skrócie mówiąc statystyka ma wartość, gdy dotyczy wielkich liczb – to zagadnienie opisywane jest w statystyce teoretycznej. W przypadku sytuacji oceny małej liczbowo grupy opinii, zbierając opinie nawet 100% uczestników imprezy liczącej 50 osób, nie można mówić o jakiejkolwiek wartości statystyk. Pisząc ten tekst jestem w domu w towarzystwie mojego psa. Przyjmując, że wielkość próby w statystyce nie ma znaczenia można powiedzieć, że statystycznie rzecz ujmując każdy mieszkaniec domu jest w 50% pokryty sierścią! Podobny sposób oceny Jarmarku przyjął autor.
Z prezentowanymi danymi, z powyższego powodu, nie będę dyskutował – nie jestem w połowie pokryty futrem. Tym bardziej, że możliwość sugerowania opinii interlokutorom w tak małej próbie jest łatwa i bardzo prosto uzyskiwać oczekiwany wynik. Uznałbym to za śmieszne, gdyby nie fakt, że całość układa się w ewidentną manipulację rodem z książek wspomnianego wcześniej autora. Nie wiem jakie motywacje ma Nowy Kamieniarz w tak wyraźnie okazywanej niechęci wrocławskim imprezom. Faktem jest, że pisząc o wspieranych przez Nowego Kamieniarza listopadowych targach w Poznaniu, nie posłużył się podobnymi statystykami ograniczając się, w zasadzie, do zacytowania kilku wybranych opinii i wykresu ilości wystawców oraz zwiedzających w kolejnych latach istnienia targów w Poznaniu.
Na koniec drobna konkluzja: literatura Ericha von Dänikena ekscytuje i przekonuje w wieku między 16 a 18 rokiem życia.
| « poprzednia | następna » |
|---|