
Będzie szczerze, a nie kolorowo. Napisanie tego artykułu stanowiło niesamowite wyzwanie i sprawiło mi dużą trudność. Dlaczego?
W kamieniarskim świecie, czy to związanym bardziej z maszynami, z galanterią, z kamieniarstwem budowlanym, nagrobkowym, czy z impregnacją, prym wiodą mężczyźni. Od zawsze był to świat męski, w którym kobieta stała u boku mężczyzny. Lub po prostu zostawała w domu, przygotowując swemu ukochanemu pyszny obiad.
Od kilku lat widać wyraźnie pewną zmianę. Kobiety, które spotykamy na zjazdach kamieniarskich czy innych branżowych spotkaniach, to już nie tylko towarzyszki swoich mężów, lecz kobiety biznesu, właścicielki hurtowni, rzeźbiarki, pracownice zakładów kamieniarskich, które nieraz wiedzą na temat kamienia mogłyby zawstydzić niejednego „PANA”. I całe szczęście…
Po co w takim razie ten przydługi wstęp? Po to, żeby pokazać, że trzeba mieć mnóstwo odwagi (albo głupoty) w sobie, żeby napisać artykuł dla mężczyzn, w męskim czasopiśmie, o męskiej tematyce. Na temat, który – nawet wśród męskiej części naszej planety – jest wciąż mało popularny, mało zbadany, rzadko stosowany.
Pre-impregnacja. Nie ma co się łudzić – temat niezwykle trudny, kontrowersyjny, niezbadany, zagadkowy. Dlaczego w ogóle postanowiłam zająć się akurat tym tematem?
Kilka (a może raczej kilkanaście) lat temu o samej impregnacji niewiele było wiadomo. Ktoś coś słyszał, ktoś znał kogoś, kto czegoś użył, inni mówili, że to tylko nabijanie kieszeni przez chciwych producentów, jeszcze inni twierdzili, że „u nas” nie trzeba nic używać, skoro przeważnie stosuje się granit.
Jednak po wielu latach opinie w Polsce uległy pewnej zmianie i nadal tej zmianie ulegają. Pan Kowalski już nie wyrzuca za drzwi przedstawicieli z chemią, Pani Kowalska zaczyna dopytywać, czym umyć nagrobek na cmentarzu, a najbardziej znani kamieniarze polscy nie wyobrażają sobie swoich prac bez stosowania impregnatów.
To samo może wydarzyć się z pre-impregnacją. Chodzi mi o pokazanie pewnej możliwości, o uświadomienie, że takie produkty istnieją i że w odpowiednich okolicznościach MOŻNA je zastosować. Należy pamiętać o tym, że im większy wybór mamy, tym lepiej dla jakości naszej pracy. Musimy tylko wiedzieć, jak z tego wyboru skorzystać praktycznie i mądrze.
Zacznijmy zatem od teorii. Słownik języka polskiego podaje taką oto definicję: „Nie znaleziono żadnych wyników wyszukiwania”.
To może Wikipedia? Oczywiście. Dla odmiany otrzymujemy odpowiedź: „Słowo nie istnieje…”.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko spróbować samej zaproponować definicję pre-impregnacji. W tym momencie proszę o wyrozumiałość.
PRE-IMREGNACJA to czynność, którą wykonujemy przed montażem. Polega ona na naniesieniu pre-impregnatu (nie impregnatu!!) od spodniej strony kamienia. Idealnie jest również nanieść pre-impregnat na boki kamienia, co oznacza, że kamień powinien być zabezpieczony z 5 stron. Jeżeli kamień na wierzchniej stronie jest polerowany, należy uważać z pre-impregnatami, ponieważ niektóre produkty mogą spowodować zmatowienie kamienia. Pre-impregnacja służy zablokowaniu przedostawania się brudu (potocznie mówiąc) spod elementu kamiennego na jego wierzchnią stronę. Idealny pre-impregnat powinien zablokować „brud”, natomiast powinien pozwolić odparować cieczy. (definicja autora)
Chcąc dowiedzieć się czegoś o „zagadkowej” pre-impregnacji, nie pozostaje nam nic innego jak tylko próbować, eksperymentować, uczyć się samemu. To oczywiście jest bardzo trudne, ponieważ szybciej i łatwiej byłoby przeczytać w jakimś magicznym i uniwersalnym poradniku, że na przykład „pre-impregnację ZAWSZE wykonujemy w następujący sposób, że ZAWSZE da taki i taki efekt, że NIGDY nie wyjdą plamy na powierzchni kamienia”.
Kamień to jednak natura. Pewne jest jedynie to, że efekt ZAWSZE może być inny oraz że ZAWSZE należy wziąć pod uwagę różne czynniki i zastosować się do kilku zasad:
1. Dobrać produkt przeznaczony specjalnie do pre-impregnacji. Jeśli się dobrze poszuka, to kilka firm ma już w swojej ofercie takie produkty.
2. Używanie impregnatów (zamiast pre-impregnatów) do zabezpieczenia kamienia od spodu to ogromny błąd. Może spowodować złą przyczepność kleju do kamienia, plamy na wierzchniej stronie, brak paroprzepuszczalności, a w konsekwencji całkowite odklejenie się elementów.
3. Po pre-impregnacji z pewnością zmniejszy się parowanie wody z kamienia. Należy wziąć to pod uwagę i zastanowić się, którędy zatem wilgoć będzie mogła „wyjść” z kamienia?
4. Zdaję sobie sprawę, że na zdjęciu widzimy błąd w sztuce (klejenie na tzw. „placki”). Jednak zadajmy sobie pytanie: czy w tym przypadku po zastosowaniu pre-impregnatu placki z kleju byłyby widoczne na wierzchniej stronie kamienia? Moim zdaniem nie.
5. Na zdjęciu poniżej widzimy przykłady kamienia po pre-impregnacji (po lewej stronie) oraz bez pre-impregnacji (prawa strona). Marmur po lewej stronie zachował swój biało-szary kolor, ponieważ pre-impregnat nie pozwolił cieczy (oraz brudowi, który się w niej znajduje) przedostać się do górnej warstwy. Marmur po prawej stronie nie był zabezpieczony i dlatego pozwolił dostać się na wierzch substancjom znajdującym się w podłożu.
6. Schemat, który w nieco bardziej naukowy sposób przedstawia powierzchnię po zastosowaniu pre-impregnatu (lewa strona) oraz powierzchnię bez pre-impregnatu (prawa strona). Lewa strona: wilgoć odparowuje bez zanieczyszczeń filtrowanych przez produkt ochronny. Prawa strona: zanieczyszczenia wchłaniane przez materiał są transportowane na powierzchnię.

Tyle „mądrości” z mojej strony. Mam nadzieję, że artykuł pokazał wam MOŻLIWOŚCI, jakie daje coraz większa gama produktów pojawiających się na polskim rynku. Z roku na rok (a może z miesiąca na miesiąc) jest ich coraz więcej. Musimy tylko mądrze wybierać. Nie poddawać się marketingowym chwytom, ale z drugiej strony otworzyć się na dobre, sprawdzone i mądre możliwości, jakie producenci nam oferują. Trudna rzecz.
Życzyłabym sobie, żeby te parę zdań pomogło podjąć wam decyzję „CZY pre-impregnaty powinno się stosować w określonych warunkach, aby uniknąć przykrych konsekwencji w przyszłości?”
POWODZENIA!
Dominika Grabiarz, autorka tekstu, jest specjalistką ds. pielęgnacji kamienia, a także tłumaczem technicznym polsko-włoskim.
Kontakt do autorki:
tel. 501 172 824
biuro@scalpellino.pl
| « poprzednia | następna » |
|---|