Z dłuta wzięte cz.3

Kategoria: Technologie   |   Autor: Rafał Frankiewicz   |   Data: środa, 26 lipca 2023 08:42

kk123_26_01.jpg

W ślad za wcześniejszymi zapowiedziami, ten wywód będzie o włoskich dłutach do marmuru. Zacznę od Cuturi, Giorgi i Milani, bo próbowałem ich. Wspomnę też o innych cudzoziemcach osobiście mi znanych. I z dużą radością podzielę się swoimi spostrzeżeniami.

Milani – dla mnie – jest dłutem poprawnym, ale bez szału. Przeznaczone są do marmuru, steatytu, alabastru i wapieni. Osobiście znam miłośnika dłut tej firmy: Michała Misiaszka. Jego te dłuta słuchają, ale on pracuje młotkami F+K. W moich młotkach Cuturi dłuta Milani furory nie robią. Może dlatego, że młotek Cuturi bije żwawo, finezyjnie po włosku, niczym ferrari w Grand Prix w Monte Carlo, a F+K to typowy młotek niemiecki: miarowy, jednostajny niczym mercedes 115 na paradzie pod Bramą Brandenburską… Więc zauważmy w tym momencie, że dłuto i młotek to nieodłączny tandem i wrócimy jeszcze do tego później lub w kolejnym artykule.

Giorgi to dłuta do miękkiego marmuru i wapieni, twardy marmur nie jest już ich ulubionym materiałem. Więc wybieram dłuta Cuturi. Dłuta te to level wyższy: są sztywne, dobrze siedzą w dłoni, ich płytka nie jest twarda i daje się naostrzyć na zwykłym kamieniu szlifierskim. Dobrze przenoszą uderzenie bijaka w kamień.
Wszystkie one mają rozmiar 12,7 mm, co oznacza że można ich używać w młotkach o większej średnicy tulei prowadzącej niż typowa 10,2 mm. W ogólności: dłuta o średnicy 12,7 mm są o wiele masywniejsze od dłut 10,2 mm. Do marmuru to optymalne rozwiązanie.

Wytłumaczę to na przykładzie gradziny: dzięki masie dłuto nie ślizga się po materiale, ale zbiera zadaną mu warstwę, jest przy tym łatwiej je kontrolować i prowadzić. Dłuta lżejsze mają tendencję do wyskakiwania ze szlaku. Nie muszę tu nadmieniać, że warunkiem sine qua non jest tu ostrość dłuta. O sposobach ostrzenia też powiem później, bo to odrębny temat na długie dywagacje.

A wracając do dłuta. Napisałem, że dłuta Cuturi dobrze nadają się do marmuru. Ale nie do świeżego, wydobytego prosto z podziemnej kopalni z Carrary! Jak pamiętacie, w historiach o Michale Aniele jest ustęp o świeżo wydobytym marmurze, który był miękki do tego stopnia, że można go było rzeźbić łyżeczką do herbaty... Hmm… Bynajmniej! Marmur Statuario z Carrary wydobyty z wnętrza góry nie jest mięciutki i przyjemniutki w obróbeczce. Jest twardy, na poziomie strzegomskiego granitu; fakt że obrabia się tak samo we wszystkich możliwych kierunkach, ale dzwoni przy tym jak kościelny przed mszą wielkanocną. Piła do marmuru się ślizga zamiast ciąć, modły do Pana B. nie skutkują obniżeniem jego twardości. Cóż wtedy począć? Ano, usiąść, zapalić, nalać po jednym i poczekać 4 miesiące, aż się rozpręży i zmięknie. Tak. Zmięknie! Wtedy można zacząć pracować.

Kto nie ma konieczności pracy w świeżym Statuario, ten nie musi czytać tego akapitu, bo ma materiał już rozprężony, z którym dłuto Cuturi sobie doskonale poradzi. Ale jeśli ma do roboty świeży marmur prosto z podziemnej ściany, to musi się zaopatrzyć w dłuta Guillet, bo tylko one dają radę w takiej sytuacji. Koncepcja dłut Guillet to inny poziom w myśleniu o dłucie. Kto z Francji lubi francuski pocałunek, francuski prysznic i wina Pays de la Loire, ten oprócz Catherine Deneuve musi pokochać dłuta Guillet.
Pourquoi? Parce qu’ils sont brillants. To dłuta o zupełnie innym kształcie trzonu – zwężonej w stożek główce i dwu twardościach płytki widiowej. Twardej do piaskowca i marmuru oraz miękkiej do granitu. To lekkie dłuto, którego materiał doskonale przenosi energię uderzenia bijaka na koniec płytki.

Dzięki stożkowej główce można na dłuto ręczne (bo taki jest bazowy model dłut Guillet) założyć końcówkę do młotka na 10,2 mm lub na 12,7 mm. To samo dłuto można zatem użyć na trzy różne sposoby! Ani Włosi, ani Niemcy czy Szwedzi nie mają takiego rozwiązania. Poza tym: wąska, wysunięta daleko do przodu końcówka widiowej płytki doskonale penetruje wszelkie zakamarki wykuwanej rzeźby. Jak tu nie kochać takiego dłuta?! Zwłaszcza, że sprzedawcy z Wena Wieliczka świetnie potrafią doradzić w tym zakresie.
Dłuta Guillet mają jeszcze jedną cechę: główkę dłuta razem z płytką daje się odchylić od osi dłuta w dowolną stronę. Co takie odchylenie od osi powoduje? Dzięki skrzywieniu osi dłuta zyskujemy możliwość pracy dłutem prostym jako dłutem kształtowym, które łatwiej wybiera z zakamarków rzeźby niepotrzebny tam materiał. Tego patentu nie ma nikt poza Guillet!

A czy dłuta przeznaczone do twardych kamieni nadają się też do piaskowca?
Sam piaskowiec, w zależności od pochodzenia, mocno różni się między sobą. Piaskowiec średnio twardy nie lubi dłuta ciężkiego, bo jest mało efektywne; dłuto wydaje się grzęznąć w materiale, więc lepiej się sprawdzi w nim dłuto lżejsze, smuklejsze. Piaskowiec miękki zaś najefektywniej jest kuć dłutami stalowymi, bo te najlepiej przeniosą energię uderzenia bijaka. Mistrzami w tej konkurencji są Czesi. W czeskich sklepach dla kamieniarzy można kupić „socharskie dlata kovane”, czyli rzeźbiarskie dłuta kute. Czesi robią dłuta dostosowane do piaskowców jakie u nich występują. Są to dłuta mocne i twarde, odporne na ścieranie, dobrze leżące w dłoni, bo Czesi dużo kują ręcznie w kamieniu. Nie są to dłuta drogie. Są ze stali, której twardość, sprężystość jest dostosowana optymalnie do kucia czeskiego piaskowca. Naszego zresztą też. Więcej o tych dłutach na stronie: naradi-prometheus.cz. W marmurze się nimi nie poszaleje, ale – co ciekawe – w odbijaniu napiórkowanego twardego granitu czy Carrary – przy pomocy młotka Cuturi – radzą sobie wyśmienicie! Czy poradzą sobie w innym materiale – np. w twardym piaskowcu?

Piaskowce Dolnośląskie czy z okolic Limanowej to materiały o dużej twardości. Tu potrzebna jest moc i wytrzymałość na ścieranie. Ale nie nadmierna. Rzecz w tym, by dłuto w miarę długo trzymało ostry kąt ostrza i nie było ciężkie, bo tylko takie efektywnie urabia kamień. Musi nim się też wygodnie szlakować, bo to sposób na kucie w piaskowcu. Ale nie może być za twarde, nie może dzwonić.
Dłuta trzeba słuchać. Ono mówi. Do operatora i do kamienia. Dźwięk przy kuciu dla wprawnego ucha jest jak 200 kantat J. S. Bacha. W każdym kamieniu dźwięk będzie inny; ale dążyć należy do dźwięku czystego, niezbyt wysokiego. Bach też pisał jedną kantatę na jeden tydzień liturgiczny i starał się w niej muzycznie jak najlepiej uchwycić istotę spraw boskich. Zbyt wysoki czysty ton to dłuto za twarde do tego kamienia; dźwięk niski i bezdźwięczny – to znak złego dłuta lub pękniętej płytki widiowej... Więc dłuta trzeba słuchać jak Żony, a nie Teściowej (bo Żon trzeba słuchać z uwagą i przejęciem, gdyż to Anioły naszego życia: utulą, wyprowiantują do pracy, dadzą rozrywkę po pracy… a mowa Teściowej jest jak kompresor w zakładzie u liternika: po porannym rozruchu do wieczora się nie wyłączy ani na chwilę, poza tym chlapie olejem).

Dźwięk dłuta związany jest tak naprawdę z wibracjami, w jakie wpada dłuto podczas pracy. Pamiętajcie, że i kamień też częściowo oddaje energię uderzenia dłuta. Jeśli te dwie wartości się spotkają czołowo, to dłuto nie będzie kuć efektywnie, a trzonek będzie nieprzyjemnie drżeć w dłoni. Takie dłuto należy odłożyć do innego kamienia, na inną okazję. Lepiej wziąć drugie, bardziej miękkie, może ono pójdzie.
Dlatego namawiam, by mieć dużo dłut od różnych producentów, bo to jedyna rada na efektywną pracę. Trzeba też szukać dłut dopasowanych do własnej ręki i własnego młotka. Jeśli ma się młotków dwadzieścia, to ilość dłut zaczyna się mierzyć już nie na sztuki, ale na pojemniki i na kilogramy.

À propos młotków: pamiętajcie o podstawowej rzeczy, jaką jest właściwe ciśnienie robocze. Nie 8 czy 10 barów (jakie jest w waszej sieci), tylko 4,5, maksymalnie 5 barów – jakie przewidział producent młotka. Ale o tym w następnym odcinku.

 


#RafałFrankiewicz #rafalfrankiewicz #zdlutawziete #zDłutaWzięte

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.