Między blatem, a montażem

Kategoria: Technologie   |   Autor: Tomasz Rogala   |   Data: poniedziałek, 17 września 2018 10:47

95tgr1.jpg

Sprzedawca powie, że blat najtrudniej jest sprzedać; kamieniarz, że wykonać; a montażysta, że zamontować. Każdy z nich ma swoje racje. Tak czy inaczej na każdym etapie tej ścieżki są zagrożenia, których trzeba unikać.

Wyobraźmy sobie nawet najprostszy blat, a w nim wycięcie na umywalkę, zlew lub płytę kuchenną. W okolicy wycięć blat oczywiście ma mniejszą wytrzymałość. Jest z kamienia, więc określenie „duży i ciężki” nie będzie przesadą. Załóżmy, że jesteśmy już u klienta pod domem. Blat trzeba wyciągnąć z samochodu, wnieść i ułożyć w miejscu docelowym – przy tym samo zamocowanie to już tylko formalność.

Istotą problemu jest dostarczenie do kuchni klienta dużego, często osłabionego wycięciami, elementu oraz ułożenie na szafkach. Nie trzeba chyba dodawać, że kuchnia lub łazienka nie zawsze mieści się na parterze lub przynajmniej w przestronnym domu jednorodzinnym, do którego prowadzą szerokie drzwi z ogrodu. Kto ma za sobą kilka takich montaży, na pewno wie, co mam na myśli.
A przecież – pomijając specyfikę blatów i ich nieporęczność w noszeniu – problemem jest już sam ich ciężar. Stąd zresztą zainteresowanie rozwiązaniami podnoszącymi wygodę pracy i jej bezpieczeństwo w kontekście dofinansowań od ZUS.

Rozwiązaniem opisywanych niedogodności mogą być produkty amerykańskiej firmy Omni Cubed. W ofercie tej firmy znajdują się między innymi różnego rodzaju wózki pomocnicze. To trzy grupy produktów: Pro-Lift, Pro-Dolly i Pro-Cart. Najciekawszym z nich jest Pro-Lift.

95tgr3.jpg

Pro-lift


Niektórzy klienci są rozczarowani, że nie ma skrętnych kółek – żeby zmienić kierunek jazdy trzeba zamocowany na nim blat „nadrzucić”. Wózek waży tylko 35 kg i jest dostarczany wraz z uchwytami Aqua-Jaw, więc manewrowanie przez nadrzucanie jest dziecinnie proste. Skoro sprawa manewrowania została wyjaśniona, można skupić się na fakcie, że idea tego przyrządu jest inna. Ma on pozwolić na bezpieczne dowiezienie blatu o wadze nawet do 450 kg w najbliższe sąsiedztwo szafek, a następnie na uniesienie – przy pomocy zamontowanego podnośnika elektrycznego sterowanego pilotem bezprzewodowym – i de facto położenie na szafkach. Ci, którzy próbowali, mówią, że działa!

Pro-Lift pozwala zaoszczędzić montującym ogromnego wysiłku fizycznego, przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa dla ludzi i blatu. Inne zalety to sztywne koła i bateria wielokrotnego ładowania. Sztywne, pełne koła pozwalają zachować stabilność, a przy tym nie zostawiają śladów na podłogach kamiennych. Własne zasilanie natomiast pozwala użytkować wózek tam, gdzie nie ma dostępu do prądu.

Pro-Dolly to połowa poprzedniej konstrukcji – stabilny, wytrzymały wózek bez pionowego masztu z podnośnikiem. To typowy wózek do przemieszczania blatów o znacznym udźwigu – nawet 350 lub 450 kg – i znikomej masie własnej wynoszącej 10 kg.

95tgr2.jpg

Pro-Dolly


Ofertę wózków transportowych uzupełniają, co ucieszy zwolenników łatwego manewrowania, wózki Pro-Cart. Wózki mają skrętne, pompowane koła, producent określa je mianem: „all-terrain countertop installation cart”, czyli w wolnym tłumaczeniu: „pojazd pozwalający na dostarczenie blatu na montaż do domku letniskowego w głębi Tatr lub nad brzegiem jeziora mazurskiego, ewentualnie w miejskiej dżungli – przez schody, progi i inne przeszkody terenowe lub budowlane”. Dodać należy, że mowa o prawie pół tony ładunku.

95tgr4.jpg

Pro-Cart

Podsumowując opisane konstrukcje: pierwsze wrażenie nie myli – wózki są wykonane niezwykle starannie, z wysokiej jakości materiałów i przez to dają gwarancję sprawności na lata.
Czy warto inwestować w takie no-winki? Przy montażu może się zdarzyć wiele: uszkodzenie montowanego elementu lub pęknięcie blatu w okolicy wyciętego otworu, czyli koszty materiału, czasu i wykonanej roboty. A co, jeśli praca doprowadzi do uszczerbku na zdrowiu? Przeciążenie kręgosłupa, zerwanie mięśnia czy nieszczęśliwy wypadek związany z upadkiem blatu na którąś z kończyn? Odpowiedź nasuwa się sama.

Szczegóły i dane techniczne znajdują się na stronie omnicubedeurope.com, a ja chętnie opowiem o nich coś więcej i odpowiem na każde pytanie, w tym o dotacje od ZUS. Zapraszam do rozmowy – tel. 74 666 66 54.

Mateusz Ciemny (Ciemny.eu):
Testowałem wózek Pro-Lift

Mój kontakt z wózkiem zaczął się od tego, że staram się o dotację i myślałem o czymś, co poprawiłoby warunki pracy ludzi. Poprosiłem o oferty. Okazało się, że jest możliwość wypróbowania Omni Cubed Pro-Lift. Używałem go przez kilka dni.

95tgr6.jpg

Na początek przekonałem się o stabilności wózka. W pierwszym dniu testów załadowałem na wózek blat o grubości 10 cm. W czasie transportu zahaczyłem o coś i gwałtownie zareagowałem chcąc ratować płytę. A tu nic – płyta na wózku stała jak gdyby nigdy nic. Stabilność jest nieprawdopodobna.
W przypadku wózka, który testowałem, pozornie wydaje się, że problemem jest brak skrętnych kół. Okazuje się, że nie. Wieziony blat podnosi się lekko z jednego końca i spokojnie można manewrować. Miałem wątpliwości jak będzie przy podnoszeniu blatu do góry, czy nie będzie ryzyka przewrócenia się? Absolutnie nie, odchyla się tylko do pewnego momentu, potem opiera się o hamulec. W sumie dwie osoby są w stanie bez zbędnego wysiłku zainstalować blat.

Ogromną pomocą jest też bezprzewodowy pilot, którym obsługuje się wózek.
Spotkałem się z opiniami, że tańszym rozwiązaniem od zakupu wózka jest wynajęcie czterech ludzi. No tak – tylko, jeśli blatów montujemy dużo, to jak długo ci ludzie popracują? Jak długo, bez skutków zdrowotnych, można dźwigać? Poza tym blaty zwykle są wykonane z kosztownych materiałów, a przy ręcznym noszeniu z tak dużym obciążeniem ryzyko uszkodzenia – blatu lub mebli klienta – jest duże.

Uważam, że jeśli podchodzi się do pracy profesjonalnie, stara się zapewnić ludziom pracę normalną bez niepotrzebnych obciążeń, to takiego typu wózek jest niezbędny. Po co ręcznie dźwigać kamienie, skoro dziś można inaczej, łatwiej? Trzeba też pamiętać, że w oczach klientów inaczej prezentuje się firma, która montuje blat w sposób nowoczesny, z odpowiednim oprzyrządowaniem.

Większość kamieniarzy powie, że taki wózek jest strasznie drogi, że można by go zrobić dużo taniej we własnym zakresie. Uważam, że to ryzykowne. Testowany przeze mnie wózek ma wszelkie certyfikaty – w końcu sprzedawany jest na rynku globalnym. Ma jasno określone i sprawdzone dopuszczalne obciążenie. Jak mu się przyglądałem, to widziałem, jak dokładnie dopracowano wszystkie elementy. Trzeba pamiętać, że podobny wózek zrobiony systemem gospodarczym nie będzie miał żadnych certyfikatów, a jego dopuszczalne obciążenie będzie w najlepszym przypadku oszacowane.

Podsumowując powiem tak: ludzie, którzy ze mną testowali wózek, pracują już w naszej firmie od kilkunastu lat i niewiele jest ich w stanie zaskoczyć – tym razem widziałem, że byli pod wrażeniem. Sam również uczestniczyłem w pracach montażowych i przekonałem się, jak pomocnym w pracy urządzeniem jest Pro-Lift. Jeśli sprawa przyznania dotacji zakończy się pomyślnie, to na pewno taki wózek kupię.

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.