„Pani kierowniczko, ja to wszystko rozumiem! Ja rozumiem, że wam jest zimno! Ale jak jest zima, to musi być zimno, tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury!” (cytat z filmu „Miś” —reż. Stanisław Bareja, 1980.)
Pamiętam jak rozpoczynałem swoją przygodę z kamieniarstwem to bardzo często słyszałem słowo „NATURA”. Jako adept absolutnie nawet nie starałem się zastanawiać nad tym magicznym słowem-wytrychem, które oznacza w skrócie tyle, że kamienia nie przewidzi się i nigdy nie wiadomo co z niego wyjdzie, a jak już coś wyjdzie to po czasie może się zmienić. I to jest właśnie taka wredna natura tego kamienia i każdy powinien to zaakceptować i być wręcz dumnym z tego.
Oczywiście absolutnie nikt nie odmawia kamieniowi kobiecości i zmienności, ale nie możemy nigdy zapominać o kliencie i jego pewnych prawach. Gdy myślę o tym, to przypominają mi się 3 sprawy, na jakie napotkałem w okolicznościach związanych z nagrobkami.
Sytuacja 1
Kamieniarz zbudował nagrobek z Vangi, dostał za to wynagrodzenie w wysokości kilkunastu tysięcy złotych. Klientka —wdowa —odkładała tą bajońską sumę pieniędzy przez wiele lat, oszczędzając często na podstawowych swoich potrzebach. Pech jednak chciał, że już po kilku tygodniach na powierzchni polerowanej płyty nakrywowej zaczęły pojawiać się małe ubytki —miękkie i podatne na działanie czynników atmosferycznych minerały zaczęły się wykruszać tworząc dosyć gęsto utkaną sieć odprysków.
Kamieniarz orzekł, że przecież dla Vangi to normalne i to nie jego wina.

Sytuacja 2
Piękny nagrobek wykonany z popularnego indyjskiego materiału. Forma została indywidualnie dobrana, cała kompozycja i jakość wykonania tworzy bardzo korzystne wrażenie. Klientka zauważyła jednak, że na napisówce pojawiają się pęknięcia, które tworzą w niektórych miejscach łuski, a następnie małe fragmenty kamienia w kształcie blaszek odpadają.
Przedstawiciel kamieniarza w trakcie rozmowy powiedział, że Kashmir tak już ma.

Sytuacja 3
Został wykonany nagrobek z szarego polskiego granitu. Prosta forma, bez specjalnych udziwnień. Po niewielu miesiącach pojawiły się rude zmiany w postaci kilkunastu okręgów średnicy do 5 cm.
Kamieniarz zwalił winę na naturę, przecież nie miał wpływu na pojawienie się przebarwień.

We wszystkich trzech sytuacjach kamieniarze mieli racje wskazując na naturalne właściwości materiałów jako czynników sprawczych. Niestety —dla kamieniarza —klient również nie jest niczemu winien i jego żądania nie są pozbawione sensu. To sprzedawca w tym wypadku odpowiada za wyrób, zna jego przeznaczenie i powinien w trakcie zawierania umowy uprzedzić klienta o ewentualnych zmianach i zalecić odpowiedni sposób pielęgnacji.
Część tych problemów można by uniknąć sezonując płyty, a nie bezpośrednio po rozcięciu bloku skalnego obrabiać i montować je w formie nagrobka na cmentarzu.
O sezonowaniu materiału mówi też Józef Piekoszewski w rozmowie z Kurierem Kamieniarskim na stronie 26 tego wydania Kuriera Kamieniarskiego —przyp. red.
#michalfirlej
| « poprzednia | następna » |
|---|