
Ostatnimi czasy często bywam w Kołobrzegu. A to z dwóch powodów. Moja żona ma dwie miłości: Kołobrzeg i mnie (mam taką nadzieję). Mam dzięki temu możliwość obserwować jak Kołobrzeg z roku na rok pięknieje, szczególnie w części uzdrowiskowej.
Spacerując po nowo wybudowanej promenadzie, gdzie koncentruje się całe życie towarzyskie, a różnorodność języków miesza się z krzykiem morskiego ptactwa, chciałoby się powiedzieć: „wielki świat”. Wykładziny traktu wykonane są bardzo starannie, z granitów strzegomskich, z wstawkami granitu czerwonego ze Szwecji. Elementy grubości 10 cm dostosowane do obciążeń występujących na tego typu deptakach gwarantują, że ich trwałość nie będzie w przyszłości budzić wątpliwości.
Ułożono ponad 10.000 m2 pięknej nawierzchni. Kiedy budowa trwała, pozostawiono fragmenty, które wymagały specjalnych wycięć. Studzienki kanalizacyjne i wodociągowe obrabiano każdą z osobna, przylegające płyty docinano do każdej z nich. Wymagało to ogromnej staranności i dużego nakładu pracy.
I w zasadzie wszystko byłoby doskonale, gdyby nie jeden drobny szczegół. Studzienki telekomunikacyjne. Pasują jak trampki do smokingu. Przy takim nakładzie środków finansowych – około 17 milionów złotych – i takiej staranności wykonania nie można było tych betonowych nakryw zamienić na granitowe, pasujące do całości?
Czyżby firmy kamieniarskie nie potrafiły sprostać tak błahej sprawie? Na pewno by potrafiły, tylko projekt musi przewidywać taką realizację, a pozostali uczestnicy procesu inwestycyjnego dostosować się do niego. Jedyna nadzieja w tym, że żywotność betonowych nakryw zmusi gospodarza terenu do szybkiej ich wymiany. Może wówczas zastosowane zostaną nakrywy pasujące do całości. Ale na razie znów muszę spytać: dlaczego tak?
Dostawcą granitów były Borowskie Kopalnie Granitu w Borowie, a kamieniarskie roboty montażowe wykonało Przedsiębiorstwo Kamieniarskie „WOLSKI” Kluszkowce.

| « poprzednia | następna » |
|---|