Bez względu na to, czy kamieniarz pracuje przy nagrobkach, kostce czy elewacjach, niezależnie od tego, czy klientem jest Kowalski czy firma, oraz czy pracę swoją wykonuje w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii albo Hiszpanii, spotyka się z bardzo podobnymi trudnościami. Ich skala i ważność może się zmieniać, ale zasadniczo wyzwania wszędzie są takie same.
Jakie? Gdyby czytelnik przerwał w tym momencie lekturę i wypisał na kartce pięć najistotniejszych w jego działalności bolączek, jestem przekonany, że wracając do artykułu, odnalazłby je tutaj. Spróbujemy?
Zdefiniowanie problemów, zarówno tych, które można wymienić jednym tchem, bez zastanowienia, jak i tych, nad którymi trzeba się trochę dłużej zastanowić, jest kluczowe dla poszukiwania dróg ich rozwiązania. Dlaczego poruszam ten temat w cyklu „W Związku z…”? Postawię w tym miejscu tezę, że działanie na rzecz rozwiązania przytoczonych problemów jest egzystencjalnym obowiązkiem każdej firmy, a jednocześnie z poziomu pojedynczej firmy jest praktycznie niemożliwe.
Najbardziej ogólnie można określić trzy obszary, w których pojawiają się konkretne trudności, a są one związane z następującymi zagadnieniami:
– portfel zamówień,
– możliwości ich realizacji,
– rentowność.
Odpowiednia ilość zamówień to podstawa każdej działalności. Wpływ na nią ma zarówno popyt jak i podaż. Każdy prowadzący działalność musi znaleźć się w tym ciągle zmieniającym się układzie sił. Największy wpływ mamy na podaż tworząc dostosowaną do potrzeb klienta ofertę i zapewniając techniczne możliwości jej realizacji. Największymi przeciwnikami w tym obszarze są takie zjawiska jak moda (na materiały inne, niż te z naszej oferty), substytuty (beton, ceramika, tworzywa imitujące kamień), konkurencja (zwłaszcza ta, która bazuje na nieuczciwych praktykach i oferuje zaniżone ceny kosztem jakości, prawa oraz bezpieczeństwa i higieny pracy, podatków itp.), recesja.
Kreowanie mody, promocja kamienia naturalnego i walka z nieuczciwą konkurencją to zadania trudne, kosztowne i wielotorowe. Rzemieślnicy, działając tylko na własną rękę, nie mają najmniejszych szans powodzenia na tym polu, więc powinni łączyć siły, zrzeszać się, tworzyć klastry.
Kilka słów więcej o konkurencji. W normalnych warunkach jej istnienie nakręca rozwój, mobilizuje do podnoszenia standardów pracy i obsługi klienta, oddziałuje na rynek pozytywnie. Ale jeżeli przewaga konkurencyjna osiągana jest tylko dzięki niższej cenie, która uzyskiwana jest kosztem jakości produktu i obsługi, kosztem obniżenia warunków pracy i nieuczciwością wobec skarbu państwa czy dostawców, to taka konkurencja tylko szkodzi, psując rynek odbiorców, robiąc złą opinię na rynku pracy czy w końcu obniżając rentowność tych uczciwie prowadzących działalność.
Bez wątpienia dużym wyzwaniem jest również konkurencja w postaci importowanych produktów gotowych z krajów o znacznie niższych kosztach produkcji. Wpływ na te obszary możemy mieć większy, gdy patrzymy z pozycji długofalowego rozwoju i interesu branży, niż pojedynczych firm.
Obszar możliwości realizacji to techniczne, finansowe i przede wszystkim merytoryczne zaplecze. Odpowiednie do zakresu i skali działalności wyposażenie zakładu w maszyny i urządzenia to jedna strona medalu. Drugą jest profesjonalizm realizowanych usług, czy produkcji. Śmiało można stwierdzić, że jest to ta ważniejsza część. Mistrz w swoim fachu najprostszymi narzędziami zrobi arcydzieło. Niedouczony, albo po prostu nierzetelny „fachowiec”, spartoli produkt na maszynie za setki tysięcy. W tym miejscu pojawia się największa różnica między przywołanymi we wstępie kamieniarzami z całej Europy. Polska jest jedynym znanym mi krajem, w którym nie ma szkoły kamieniarskiej. Nie ma też kursów, szkoleń ani innych form podnoszenia kwalifikacji. Oferta w tym zakresie od niedawna przygotowywana jest przy udziale Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej, ale to dopiero początek długiej drogi. Pytanie bowiem jest, na ile istnieje świadomość braków w wiedzy i umiejętnościach, które należy uzupełnić?
I na koniec rentowność. Długoterminowo to najważniejszy wyznacznik sensowności prowadzenia każdego biznesu. Wynika ona z ilości i intratności zamówień oraz kosztów ich realizacji, więc z obu wspomnianych już obszarów, na które jako branża powinniśmy mieć jak największy wpływ i je kształtować. Czy rentowność jest zadawalająca? Tak w Polsce, jak i w Europie różnie z tym bywa, są lata tłuste i chude. Ale poza rynkiem i koniunkturą w największym stopniu wynik finansowy zależy od bardzo indywidualnych warunków działania konkretnej firmy. Warto wziąć pod uwagę dłuższą perspektywę i odpowiedzieć sobie, jaki zysk osiągam realizując swoją działalność i jakim kosztem to się odbywa? Czy jest wystarczający? Pozwala myśleć o rozwoju? Czy osiąga się go pracując kilkanaście godzin dziennie, w przysłowiowy „świątek, piątek i niedzielę”?
Pytania te stawiam, bo choć w tym zakresie ZPBK w sposób bezpośredni nie pomaga (pośrednio natomiast w wielu przypadkach bardzo), to często wśród przyczyn nienależenia do Związku pojawiają się właśnie takie argumenty: permanentny brak czasu i konieczność uiszczenia składki. Dla przypomnienia, każdy sam decyduje ile – i czy w ogóle – chce poświęcić czas na działania Związku, a dla większości rzemieślników składka wynosi tylko 30 złotych miesięcznie.
| « poprzednia | następna » |
|---|