
Od pewnego czasu przyglądam się pewnej sytuacji z naszego świata. Jest to kolejna dziwna relacja kamieniarz-klient, która podważy wiarygodność wszystkich kamieniarzy w oczach potencjalnych zamawiających usługi. Historia, która może najtwardszym wycisnąć łzy z oczu.
Wszystko zaczęło się dosyć standardowo. Rodzina postanowiła zamówić nagrobek. Nagrobek miał być wyjątkowy, wybór padł na nowoczesny wzór z wstawioną szybą. Początkowo nic nie wskazywało na katastrofę. Kamieniarz przyjmował chętnie zaliczki, był uśmiechnięty, kontaktowy. Prawie udało się zrealizować zamówienie w czasie – jeden dzień poślizgu to w naszej branży żaden poślizg. #lbkik
Człowieka poznaje się jednak w kryzysowych sytuacjach. Pech przytrafił się klientce – pękła szyba w części napisowej. Przy telefonicznym zgłoszeniu reklamacji właścicielka nagrobka usłyszała „skoro pękła – trzeba wymienić”. Słuszne podejście. Niestety, na posadzce pojawiły się sztychy. Kamieniarz nie był już taki skory do kontaktu. To, że żyje, można było wywnioskować tylko z faktu, że wróciło podpisane potwierdzenie odbioru pisma. Pewnego pięknego dnia została zdemontowana część napisowa pomnika. Świetnie. Ale wypadałoby chyba uzgodnić to z klientem. Należałoby również później nawiązywać z właścicielem nagrobka jakikolwiek kontakt. Okazuje się, że odebranie telefonu, odpisanie na sms i list tradycyjny nadal przerastało kamieniarza.
Pewnego dnia bohater tej historii postanowił zamontować elementy na nagrobku. Nie zauważył jednak, że element posiada ukruszenia i nie wziął pod uwagę, że niska temperatura negatywnie wpłynie na wiązanie zapraw. W tym momencie strony doszły do porozumienia, że kamieniarz formalnie przyjmie reklamację i wymieni wadliwe elementy w określonym terminie.
Krokiem do rozwiązania sprawy miał być demontaż nagrobka, którego firma dokonała, pozostawiając na miejscu kupkę gruzu. Wyznaczony termin minął, kupka gruzu nadal pozostawała na miejscu. Sprawa wyglądała beznadziejnie, ustalono zatem, że wykonawca po prostu odda pieniądze. Po kilku próbach umówienia się na przekazanie pieniędzy kamieniarz w końcu orzekł, że nie odda i mogą go podać do sądu.
Nagrobka nie ma, pieniędzy nie ma. Reputacja tego konkretnego kamieniarza siągnęła bruku.
Klientka i jej rodzina pewnie nigdy nie spojrzą na innych kamieniarzy życzliwym okiem...
| « poprzednia | następna » |
|---|