Przy okazji przygotowań do wrześniowego Zjazdu Polskiego Związku Kamieniarstwa, od kolegów kamieniarzy otrzymaliśmy liczne sygnały o dużej ilości zamówień, z którymi mają do czynienia w swojej działalności. Spowolnienia spowodowanego wiosennym lockdownem chyba więc specjalnie nie widać, ale jak jest naprawdę, przekonamy się pewnie dopiero za jakiś czas.
Jak restrykcje związane z przeciwdziałaniem COVID-19 wpłyną długofalowo na przedsiębiorstwa, to trudno przewidzieć. Bo chociaż niektóre skutki widzieliśmy od razu, inne pokazują się obecnie, to tak naprawdę nie wiemy, jak system naczyń powiązanych, jakim jest gospodarka, ustabilizuje się po dotychczasowych wstrząsach i zachwianiach. Zwłaszcza, że nie wiemy też, w jakim momencie kryzysu koronawirusowego jesteśmy ani ile on jeszcze potrwa.
Warto jednak zastanawiać się nad możliwymi wariantami i przygotowywać z wyprzedzeniem do ewentualnych zmian. Zmian, które utrudnią dotychczasowy schemat działania lub otworzą nowe możliwości.
W jednym z rozważanych scenariuszy można założyć, że nadchodzi dobry czas dla rzemiosła, lokalnych produktów, krajowych materiałów, małych producentów. Dlaczego? Doświadczenia ostatnich miesięcy dobitnie pokazały, że globalizacja wszystkich procesów obniża wprawdzie koszty, ale niesie za sobą realne ryzyko. Okazuje się bowiem, że zawirowania na jednym końcu świata uderzają gospodarczo w miejsca bardzo odległe, że szlaki komunikacyjne wcale nie są tak pewne, jak się wydawało, że ograniczenia w przepływie ludzi i towarów paraliżują konieczne działania. Nie ma się wpływu na terminy, przerywane są łańcuchy dostaw, brakuje ważnych towarów.
Obok strategicznych mankamentów lokowania produkcji z dala od miejsca konsumpcji, są i inne. Na przykład ekologiczne. Po kilku latach debaty Unia Europejska zdecydowała się na wprowadzenie podatku od śladu węglowego. Oznacza to obłożenie dodatkową opłatą produktów, które na obszar Unii docierać będą z odległych zakątków świata. Im dalej, tym wyższa opłata. Ma to zniechęcić do importu w sytuacji, gdy produkt może powstać na terenie Unii, a jeśli już towar musi zostać sprowadzony, to uiszczona opłata będzie przeznaczona na walkę z negatywnymi skutkami emisji CO2. Trochę rykoszetem, ale poprawi to sytuację lokalnych (europejskich) producentów, ponieważ zmniejszy dysproporcję między ceną na przykład chińskiego produktu, a tego wykonanego w realiach unijnych.
Z opisanych wyżej strategicznych i ekologicznych zmian, jakie będą miały mniejszy bądź większy wpływ na globalną ekonomię, wynika jeszcze jeden – ekonomiczny. Stare powiedzenie mówi, że lepsze deko handlu niż kilo roboty, ale to produkcja generuje rozwój i przyrost PKB. Produkcja, zwłaszcza ta o charakterze rzemieślniczym, tworzy miejsca pracy, napędza gospodarkę i system podatkowy, stanowi podstawę ładu społecznego, powoduje tworzenie się kapitałów. Robi to bez względu na to, gdzie się znajduje, nie robi tego tam, gdzie jej nie ma lub jest słaba. Zachodzące zmiany mogą wpłynąć na bardziej zrównoważone rozlokowanie mocy produkcyjnych i korzystanie z nich.
Trochę upraszczając, na naszym, kamieniarskim podwórku oznaczać to może większe zainteresowanie polskimi oraz europejskimi kamieniami, a mniejsze tymi importowanymi z większych odległości. Analogicznie produkcja krajowa powinna absorbować więcej zleceń, co odbyłoby się kosztem zmniejszonego importu spoza UE. W zależności od profilu działalności będzie to korzystne lub nie, ale dla każdego uczestnika rynku na pewno będzie wyzwaniem.
Krzysztof Skolak
| « poprzednia | następna » |
|---|