Historia napisana przez życie

Kategoria: Z branży   |   Autor: Jerzy Kaczmarczyk   |   Data: wtorek, 02 marca 2021 09:52

110_Str_31_01.jpg

Tytułem wstępu - Rafał Frankiewicz

Kamieniarstwo to nie przemysł samochodowy, gdzie wszystko jest idealne, powtarzalne, a wybór kolorów wręcz nieograniczony. To ręczna często praca obarczona wieloma zagrożeniami ze strony materiału, narzędzia i pracownika, który go używa. To nie tylko fizyczne wykonanie elementów, ale umiejętność twórczego i krytycznego myślenia, które realizację tego projektu popycha tylko do przodu. Co zrobić, gdy w naszej firmie pojawia się gość, który chce zamówić Jaguara? Odmówić? Przyjąć? Próbować samemu go zrobić wiedząc, że w najlepszym razie wyjdzie nam Polonez?

O tym jest ten artykuł.
O wyzwaniu, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. O współpracy kilku osób. O podjęciu zadania, które może przerosnąć jedną firmę, ale pójdzie dobrze, gdy pojawi się chęć współpracy.
Poczytajcie, bracia kamieniarze, bo historia ma wiele warstw, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się banalna.


Po lekturze nasuwają mi się takie oto refleksje:
- współpraca owocuje wtedy, gdy wszystkie podmioty są na równi kompetentne w swoich zadaniach,
- współpraca przynosi wymierne korzyści, gdy każda ze stron jest zaangażowana w 100%, a zadowolenie i satysfakcja klienta jest dla wykonawców wartością nadrzędną,
- klient nie targuje się, bo wie, że każdy z wykonawców też ma rodzinę na utrzymaniu,
- między wykonawcami nie ma atmosfery rywalizacji, ale życzliwość i chęć wzajemnej pomocy.
I tak powinna wyglądać każda nasza robota…

 


 

W sierpniu 2019 roku zmarł mój Tato. Stawiając mu nagrobek, chciałem uczcić jego pamięć, a także w symboliczny sposób po raz ostatni wyrazić mu swą miłość i wdzięczność.
Gdy 11 lat temu stawiałem nagrobek mojej teściowej, zwróciłem się do poleconych mi artystów rzeźbiarzy. Efektem tej współpracy był projekt pomnika oraz płaskorzeźba przedstawiająca wizerunki świętych patronujących moim teściom. Także i tym razem liczyłem na owocną współpracę.
Niestety, gdy przedstawiłem swoje oczekiwania, okazało się, że nie będzie to możliwe. Dzieliły nas zbyt duże rozbieżności zarówno na etapie projektu pomnika, jak i w podejściu do jego realizacji.

Zakładając, że w okolicy Kielc jest co najmniej kilkanaście zakładów kamieniarskich, a w każdym z nich można zamówić lub kupić gotowy pomnik, zacząłem szukać wykonawcy nagrobka Taty.

Odwiedziłem kilka zakładów, wszędzie jednak przedstawiano mi wyłącznie propozycje szablonowych nagrobków, po wielekroć kopiowanych realizacji. Nikt nie zaoferował mi oryginalnego pomysłu, co bardzo mnie rozczarowało. Uważam, że tak jak każdy człowiek jest wyjątkowy, tak również miejsce jego spoczynku powinno mieć niepowtarzalny charakter. Nigdy też nie godziłem się na narzucaną mi bylejakość. Z czasem zdałem sobie sprawę, że bez mojego pełnego zaangażowania – w proces projektowania nagrobka i w koordynację prac pomiędzy różnymi wykonawcami – nie osiągnę zadowalającego rezultatu.
Z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem i choć projektowanie nie jest mi obce, to jednak tym razem musiałem zgłębić wiedzę nie tylko o projektowaniu, właściwych proporcjach i wielkości obiektów cmentarnych, ale także prawną, by być w zgodzie z wytycznymi zarządcy cmentarza.
Lokalizacja pomnika - na Cmentarzu Starym w Kielcach, w zabytkowym sektorze – wymagała również właściwego wczucia się w klimat tego miejsca. Stawiając nagrobek Taty pośród zabytkowych pomników i starych drzew, chciałem, by odpowiednio komponował się z otoczeniem, tzn. nie odróżniał się stylem, co w moim odczuciu stanowiłoby przykry dysonans.

Przystępując do urzeczywistniania pomysłu, który zrodził się w mojej wyobraźni, na każdym etapie jego realizacji konsultowałem go z bliskimi – żoną i córką. Z życzliwością przyjmowałem krytykę, uwzględniając różnice w poczuciu estetyki. Przyznaję, że o ile dość szybko udało się osiągnąć porozumienie w kwestii wyglądu nagrobka, o tyle rodzaj materiału, z którego miał być wykonany, pozostawał trudnym wyborem do samego końca.

Pomnik dla teściowej zdecydowałem się wykonać z zielonego granitu Verde Bahia, który w chwili wyboru bardzo mi się podobał. Niestety, po upływie kilku lat okazało się, że kamień ten jest bardzo wrażliwy na działanie promieni UV oraz kwaśnych deszczy. Spowodowało to rdzawe i nierównomierne odbarwienia, które znacznie pogorszyły wygląd nagrobka i są niemożliwe do usunięcia. Tym razem nie chciałem popełnić podobnego błędu. Po zebraniu informacji o właściwościach różnych granitów ostatecznie zdecydowałem się na czarny granit typu SZWED, jednak wciąż nie bez wątpliwości. Wiedziałem, że cechuje się on znacznie większą twardością i ciężarem właściwym od pozostałych granitów, jednak ostrzegano mnie, że na skutek występujących w naszym klimacie dużych i nagłych zmian temperatury, powstające naprężenia termiczne mogą spowodować pęknięcia w kamieniu, a jego cena jest znacznie wyższa od innych.
Z gotowym projektem udałem się do pierwszego z wielu rzemieślników i natrafiłem na kolejne wyzwania.

Żaden wykonawca w naszej okolicy nie chciał podjąć się kompleksowej realizacji przedstawionego projektu – głównie ze względu na zbyt skomplikowane kształty poszczególnych elementów pomnika (wszystkie elementy posiadają powierzchnie wypukłe) oraz trudną obróbkę tak twardego kamienia na takich powierzchniach. Projekt pomnika zawierał też elementy dekoracyjne, płaskorzeźbę oraz kolumny w kształcie warkoczy, których wykonania odmawiano, argumentując to brakiem oprzyrządowania do wykonania takich kształtów, lub twierdzeniem, że jednostkowe przeprogramowanie maszyny byłoby nieopłacalne.

Zrozumiałem, że do zrealizowania takiego projektu będzie potrzebny zespół składający się z różnych rzemieślników, którzy dysponują kamieniem i mają doświadczenie w obróbce wypukłych kształtów, oraz artysty rzeźbiarza, któremu planowałem powierzyć wykonanie elementu dekoracyjnego: płaskorzeźby na wzór biblijnego obrazu Zmartwychwstania Pana Jezusa.

Dobór zespołu do wykonania tej zbiorowej pracy okazał się niezwykle skomplikowany. Realizacja zlecenia wymagała zakładu kamieniarskiego dysponującego możliwościami technicznymi, otwartymi na wyzwania pracownikami oraz gotowością do współpracy z artystą rzeźbiarzem. Niestety, kwestie ambicjonalne i osobowościowe okazały się trudniejsze, niż mogłem przypuszczać. Nikt jednoosobowo nie chciał firmować całej pracy ani wziąć za nią pełnej odpowiedzialności przy ostatecznym montażu nagrobka na cmentarzu.

Przyznaję, wielokrotnie byłem zrezygnowany; zaczynałem mieć poczucie, że stanęło przede mną wyzwanie, któremu nie podołam, a czas nieubłaganie uciekał. Postanowiłem na własną rękę poszukać innych możliwości w wykonaniu elementów stanowiących największe wyzwanie dla wykonawców. Polecono mi rzeźbiarza z Pszczyny k. Bielska Białej, który podjął się ręcznego wyrzeźbienia warkoczowych elementów pomnika.
Nawiązałem też współpracę z artystą rzeźbiarzem z Pabianic, panem Rafałem Frankiewiczem, któremu powierzyłem pracę nad płaskorzeźbą Zmartwychwstanie Pana Jezusa na portyku pomnika.

Wybór artysty okazał się bardzo trafny. Pan Rafał zdawał się intuicyjnie rozumieć mój zamysł i z dużym wyczuciem podszedł do jego realizacji. Często się konsultowaliśmy – czasami krytycznie, aczkolwiek zawsze twórczo – i krok po kroku konkretyzowaliśmy detale w rzeźbie. Pan Rafał nanosił uzgadniane zmiany poprzez modelowanie gliny oraz gipsu. Umożliwiło to bardzo precyzyjne oddanie klimatu i charakteru zaproponowanej sceny.
Równocześnie, w trakcie prowadzonych prac rzeźbiarskich, uzgadniałem szczegóły pomnika z wykonawcą większości pozostałych jego elementów, panem Janem Kolbusem z Rudy Malenieckiej. Pan Jan dysponował odpowiednim jakościowo czarnym granitem (typu Szwed), miał w swoim zakładzie niezbędną technologię oraz wykwalifikowanych pracowników do wykonania nietypowych elementów pomnika (cokołu oraz portyku). Ponadto był tą osobą, która wzięła odpowiedzialność za ostateczny montaż pomnika na cmentarzu – jestem mu wdzięczny za wykazaną odwagę i determinację.

Do łączenia poszczególnych elementów pomnika zastosowałem kotwy nierdzewne i klamry stalowe ocynkowane w miejscach narażonych na dostęp wody. Rozwiązanie takie jest dużo trwalsze od stosowanych połączeń, cementowo-klejowych, ponieważ występujące naprężenia termiczne pomiędzy poszczególnymi elementami z czasem powodują ich wzajemne przesunięcie. Zapewnia to stabilne przyleganie wzajemnych powierzchni i zwiększa odporność pomnika na warunki atmosferyczne panujące w naszym klimacie.

Dwie części nagrobka (tablica napisowa oraz płyta nagrobna) ze względu na ich duże powierzchnie oraz konieczność zminimalizowania błędów ich kształtu musiały być wykonane ze szczególną precyzją na maszynach numerycznych do obróbki kamienia. Takimi maszynami dysponował Zakład Kamieniarski pana Ryszarda Jędrychowskiego w Jędrzejowie. Tam też dostarczyłem elementy wycięte w zakładzie z Rudy Malenieckiej. Wypukłe powierzchnie płyty nagrobnej oraz tablicy napisowej zostały wykonane w zakładzie pana Ryszarda Jędrychowskiego z zadowalającą mnie dokładnością.

Niestety, kolumny warkoczowe, które zostały wykute ręcznie przez rzeźbiarza z Pszczyny k. Bielska Białej nie uzyskały dobrej jakości poleru i nie przystawały do pozostałych elementów, wypolerowanych mechanicznie. Ręczne polerowanie twardego kamienia na tak małych i nieregularnych powierzchniach kształtowych jest czasochłonne i trudne. Przysporzyło to nam kolejnych problemów z dochowaniem wcześniej założonego terminu montażu pomnika na cmentarzu. Sytuację uratował nasz rzeźbiarz – pan Rafał Frankiewicz, zlecając pracę swoim przyjaciołom w Strzegomiu (Szagal, Stanisław Szałecki – przyp. red.). Wykonali oni mozolną, ręczną pracę polerską, co w rezultacie zdecydowanie poprawiło jakość polerowanych powierzchni na kolumnach.

Decydując o wyglądzie tablicy napisowej, brałem pod uwagę to, że w nagrobku przeznaczonym dla osób z różnych pokoleń tekst w przyszłości będzie musiał być uzupełniany. Uzyskanie takiej samej głębokości i kształtu liter może więc okazać się problematyczne. Z tego względu kamieniarze częściej proponują piaskowanie liter na pomnikach gotowymi szablonami, które można też wykonać na cmentarzu. W moim przypadku zdecydowałem się jednak na litery kute metodą tradycyjną, ponieważ takie wzornictwo lepiej komponowało się ze stylem pomnika. Liczę, że w przyszłości uda się znaleźć rzeźbiarza, który wykona dopiski w tym samym kroju pisma.

Podsumowując, z przykrością zauważam, że brakuje zakładów kamieniarskich, które byłyby odpowiednio wyposażone, doświadczone i jednocześnie otwarte na współpracę przy realizacji bardziej wymagających zleceń. Nie ma też tradycji kooperacji pomiędzy wykonawcami w przypadku zlecenia, którego z różnych przyczyn nie mogą oni wykonać samodzielnie. Być może należałoby się zastanowić nad propagowaniem owego modelu współpracy pomiędzy zakładami kamieniarskimi oraz artystami rzeźbiarzami?
Zdaję sobie sprawę, że moje zlecenie – jednostkowy specyficzny zamysł poparty rysunkami technicznymi, zawierającymi wiele szczegółów – w zderzeniu z masową produkcją trafiło w niszę rynkową, wymuszając niestandardowe działania. Jako przedsiębiorca (prowadzę firmę z długoletnim doświadczeniem w realizacji prototypowych przedsięwzięć) sam nieraz wybierałem drogę pod górę, pełną wyzwań, inną niż większość i wierzę, że właśnie to pozwalało mi odnosić sukcesy w życiu.
Ufam jednak, że wśród wykonawców z branży kamieniarskiej wypracowany zostanie model współpracy nie angażujący zlecającego w takim zakresie, z jakim sam musiałem się zmierzyć.

Kielce, 04.11.2020 r.

 

 

 


 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.