Rozmowa przy kawie z Tomaszem Staniszewskim

Kategoria: Z branży   |   Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data: wtorek, 25 lipca 2023 11:30

kk124_S22_2.jpg

Tomasz Staniszewski – przedstawiciel szwajcarskiej firmy INBRA AG w Polsce, na Litwie, Węgrzech i Ukrainie. Od początku rozwoju współczesnego kamieniarstwa polskiego dostarczający naturalny kamień bloczny z całego świata. Po godzinach kolekcjoner historycznych papierów wartościowych, dawnej ikonografii związanej z rodzinnym miastem Radomiem, a także tej związanej z branżą kamieniarską.

 Po zmianach ustrojowych w naszym kraju w roku 1989, kiedy otworzyły się nowe możliwości dla prywatnego biznesu, stało się sensowne importowanie kamienia, doszło do niesamowitego rozwoju zakładów kamieniarskich. W błyskawicznym tempie na rynku pojawiały się kolejno piły diamentowe 2,7 – 3,5 metra, a następnie traki do przerobu bloków granitowych. To był czas, kiedy zaczęto produkować nagrobki z importowanego kamienia. Dla zakładów przerób surowca skalnego stał się kamieniem milowym umożliwiającym wytwarzanie marży już na początkowym etapie produkcji kamieniarskiej, a tym samym determinował jej dalszy dynamiczny rozwój. To otworzyło rynek na produkcję krajową płyt z surowców importowanych – już nie tylko ze Skandynawii, ale też z Afryki, Indii, Ukrainy, a nieco później Brazylii. Było spore zapotrzebowanie na bloki.

W tej właśnie dziedzinie znalazłem miejsce dla siebie. Od początku mojej działalności zajmowałem się handlem blokami. To wcale nie jest łatwy kawałek chleba, bo każde wahnięcie rynku, zmiany w cłach, podatkach, kursach walut, frachtach, modzie itp. wszystko ma wpływ na zapotrzebowanie na bloki. Dużo energii pochłonęło zorganizowanie odpowiedniej logistyki do handlu blokami granitowymi, utworzenie magazynu portowego, zapewnienie ciągłości dostaw, etc.

Większość polskich zakładów ma swoje korzenie w kamieniarstwie nagrobkowym, więc ten kierunek działania był dość naturalny. Produkowano głównie grubą płytę pod nagrobkarstwo. Spowodowane to było samą technologią cięcia na piłach. Ówczesne maszyny były dość siermiężne i ich dokładność nie była wystarczająca, żeby pokusić się o cięcie płyt budowlanych gr. 2-3 cm. Dodatkowo rzaz przy cięciu piłą jest spory i przy cięciu cienkiej płyty straty materiałowe były znaczne. Nawet wtedy, gdy koszty energii, transportu i materiałów były dużo niższe niż teraz, opłacalność produkcji cienkich płyt była wątpliwa.
Poza tym budowlanka wymaga dokładności – płyta 3 cm musi mieć dokładnie 3 centymetry. Ruszył więc masowy import gotowych płyt i elementów gotowych do montażu – najpierw z Włoch, Belgii i Niemiec, gdzie była ogromna ilość świetnie wyposażonych zakładów, potem również z Hiszpanii i Portugalii. Pojawiło się kilka firm, w których zainstalowano wysokiej jakości traki umożliwiające cięcie pod budowlankę, ale ich potencjał produkcyjny i finansowy był zbyt mały, by zaspokoić potrzeby większych inwestycji budowlanych. Z tych powodów import bloków pod budowlankę miał ograniczoną szansę na większy rozwój.

Myślę, że dopiero teraz byłoby to możliwe, ale i tak niestety wiele obiektów realizowanych jest z gotowych elementów sprowadzanych zza granicy. Oczywiście, polskie firmy mają technologię, ale każda duża budowa, inwestycja budowlana to umowy grubości książki, sztaby prawników i ogromna ilość ryzyk – zaczynając od ryzyka kursów walut, przez ryzyka związane z jakością materiału, a na terminach dostaw kończąc. Więc nie dziwne, że chcąc zminimalizować ryzyko zleca się dostawy firmom wyspecjalizowanym, z ogromnym doświadczeniem. Natomiast dość skutecznie nasze rodzime firmy realizują dostawy na budowy do około 2000 metrów kwadratowych, chyba, że w grę wchodzą krajowe materiały i wtedy możliwości te znacząco rosną.
Jednak prawdziwym problemem dla branży kamieniarskiej jest ekspansywność firm oferujących produkty ceramiczne. Ich poziom w tej dziedzinie działania znacznie naszą branżę wyprzedza. Warto odnotować, że mimo to jest sporo firm kamieniarskich, które już połowę swojej produkcji realizują z takich materiałów. To świadczy o tym, że odnalazły się na tym polu, i że podążają za nowoczesnymi trendami.

Źródłem sukcesów są zmiany. Są firmy, którym – pomimo albo oprócz tradycji – udało się przekształcić w nowoczesne profesjonalne zakłady. Jeśli zmiany dotyczą tylko sprzętu, to jest to za mało, aby zakład odniósł prawdziwy sukces. To, co pozwala na duży rozwój, to zmiana mentalności, sposobu organizacji pracy i widzenia swojej firmy na rynku. Łatwo pokazać zakłady, które mają nowoczesny sprzęt, ale niewiele się w nich zmieniło. Od strony organizacji i zarządzania są bardzo daleko od nowoczesności.

Tylko nowocześnie zorganizowane zakłady mają szansę pokonywania trudności, jakie się pojawiają w świecie. Mieliśmy pandemię, nadal trwa wojna, dokucza inflacja i wysokie ceny energii elektrycznej, a przyszłość może przynieść kolejne wyzwania. Szanse ich pokonania tkwią w profesjonalizmie funkcjonowania. Ten profesjonalizm to ludzie i umiejętność budowania zespołu. Żaden – nawet najlepszy – szef nie odniesie sukcesu sam. Trzeba mieć zespół i zaufać ludziom.

Tak, racja – boom na bloki zaczął się jakieś 25 lat temu i trwał nieprzerwanie około 15 lat. Było ogromne zapotrzebowanie na grubą płytę, a wtedy takich płyt na masową skalę nie importowano. Potrzebowano bloków, które były cięte w Polsce. Nierzadko handlowało się blokami, które jeszcze były na statku płynącym do Polski – nim statek zawinął do portu, bloki były już sprzedane.
Natomiast początki importu grubej płyty z Chin to lata 2006-2010. Ale to nie był import, który konkurował z kolorowymi materiałami sprowadzanymi w blokach. To była konkurencja głównie cenowa dla polskich materiałów.

Z czasem coraz więcej firm zaczęło samodzielnie sprowadzać materiały i to nie tylko te największe. Okazało się, że minimum znajomości języka i trochę odwagi pozwalało na samodzielny import. Ten system rozwijał się dość dynamicznie, ale i dość przypadkowo. Firmy handlujące blokami oczywiście te zmiany na rynku odczuły. W końcu sytuacja się ustabilizowała, zostali w zasadzie tylko ci z największym profesjonalizmem i zaufaniem.
W miarę rozwoju coraz więcej dużych firm, w poszukiwaniu oszczędności, zaczęło kupować bloki samodzielnie – szczególnie w zakresie materiałów popularnych (Orion, Viscount, czy materiały czarne z Afryki). Z tych powodów, my dostawcy bloków, musieliśmy zrewidować nasze kierunki działania, skupiając się na średnich i mniejszych firmach kamieniarskich, a także poszukując nowych odbiorców w krajach ościennych.

Takie zmiany struktury rynku bloków były dla nas niekorzystne. Zdarzyła się pandemia i kolejne zawirowania na rynku. Za to okres po pandemii okazał się rewelacyjny, chyba najlepszy od kilkunastu lat. Obecnie jest dużo gorzej, bowiem po pandemii rynek się mocno zatowarował. Wszyscy kupowali bojąc się o dostępność materiałów i skoki cen. W rezultacie mają zapasy i popyt jest już niższy. My dostawcy też mamy pełne magazyny i to zapełniane przy niekorzystnym kursie i wysokich cenach frachtów. To problem, który trzeba będzie jakoś rozwiązać w najbliższym czasie. Strategię każdy wymyśla swoją.
Od kilku lat są problemy z transportem masowym z Brazylii. Ale materiały brazylijskie są poszukiwane, więc transportowane są kontenerami. To oczywiście nie jest proste. Transport kontenerami ma wiele wad, ale niewątpliwie zalety to terminowość i przewidywalność dostaw oraz możliwość sprowadzenia niewielkich ilości. Wady to przypadki uszkodzeń kontenerów (podłogi, ścian) oraz nierzadki brak optymalnego wypełnienia kontenera. Ponadto wiele bloków trakowych nie nadaje się do transportu w kontenerach ze względu na swoją wielkość i ciężar.

Co myślę o zainteresowaniu materiałami luksusowymi? W zakresie ilościowym nie da się na nich zrobić dużych obrotów, ale pewne zapotrzebowanie jest. Oczywiście i my mamy w ofercie materiały nazwijmy je umownie „klasą premium”, jak: Verde Bahia, czy Star Ruby. Są znacząco droższe i wynika to z wielu czynników. Przykładowo Verde Bahia to tylko jedna kopalnia o niewielkiej, ale i kosztownej produkcji, więc trudno się dziwić, że właściciel ustala cenę w wysokim poziomie. W innych przypadkach istnieją problemy z wydobyciem czy logistyką pomiędzy kamieniołomem a portem załadunku i to rzutuje na cenę.
Jedno jest pewne: rynek potrzebuje dywersyfikacji i konkurencji. Nawet, jeśli na początku oferta firmy X jest atrakcyjna, to może się okazać, że jej celem jest zdominowanie rynku, a jeśli tak się stanie, to firma X będzie dyktować niekorzystne warunki cenowe i dostaw dla swoich klientów w przyszłości. Dodatkowo prawdziwą plagą są różne handlowe firmy efemerydy, które najczęściej oferują „one day business” pozornie atrakcyjną okazję, transakcję, która najczęściej kończy się katastrofą finansową po stronie odbiorcy. Mimo to zawsze powtarzam, że nie ma jak pełen konkurencji rynek. Tylko taki pociąga za sobą nie tylko atrakcyjniejsze ceny, ale również jakość, dobry serwis i warunki reklamacji – a to jest w interesie wszystkich.

Różnice między naszym rynkiem a europejskim w naszej branży? W zakresie kamieniarstwa budowlanego – w zasadzie nie ma. W segmencie kominkowym czy nagrobkowym można zauważyć, że z czasem podążamy w tym kierunku, który był realizowany za granicą już kilka lat temu. Tam początki były takie same. Teraz działają tam firmy produkcyjne, a małe firmy stały się punktami handlowo-montażowymi. To wynika z profesjonalizacji. U nas też można te tendencje zauważyć. Oczywiście najczęściej w dużych miastach. Poza aglomeracjami nadal funkcjonują małe zakłady i produkują jak kiedyś, na lokalny rynek. Te zmiany to też wynik pewnej uciążliwości produkcji kamieniarskiej dla mieszkańców miast i brak przestrzeni dla rozbudowy istniejących zakładów.
Za granicą widać mocną specjalizację. Jeśli ktoś robi budowlankę, to zwykle nie zajmuje się nagrobkami. U nas też zauważam taki kierunek zmian. Pod specjalizację dobiera się odpowiednie maszyny, technologie i sposób działania.

Myślę, że naszej branży najbardziej brakuje konsolidacji, takiego myślenia wspólnotowego. Choćby w zakresie konkurencji z budowlaną branżą ceramiczną. Niestety czasem widzę, że sporo rodzimych kamieniarzy mentalnie zostało w czasach, które dawno już minęły. Trzeba zacząć działać nieco inaczej. Potrzebna jest odwaga do dokonywania zmian i dostosowywania się do nieustannie zmieniającej się rzeczywistości. Więcej współpracy i profesjonalizmu. Wciąż wierzę w potencjał rozwoju polskiego przemysłu kamieniarskiego i cieszę się, że jako jeden z wielu podmiotów mogę w tym procesie uczestniczyć. Wszystkim życzę sukcesów!

 

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.