Anna Rasińska: Sympozja drogą do samorealizacji

Kategoria: Z branży   |   Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data: środa, 13 września 2023 09:17

 Z Anną Rasińską, pochodzącą z Opola rzeźbiarką, której sposobem na życie stały się sympozja rzeźbiarskie na całym świecie, rozmawiał Dariusz Wawrzynkiewicz.

Pochodzi Pani z Opola, miasta, w którym swoją siedzibę ma nasza redakcja. Zaskoczeniem była dla mnie informacja, że była Pani jedyną Polką zakwalifikowaną na sympozjum rzeźby w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej, o którym pisaliśmy niedawno na naszym fanpage na Facebooku. Jak to się stało, że jest Pani rzeźbiarką? I dlaczego wybrała Pani kamień?
Dla mnie od dzieciństwa rzeźba kamienna to było coś. Moja mama miała sporo książek o sztuce. Kiedyś kupiła album Auguste’a Rodina i od tego czasu przepadłam. To jest bardziej transcendentne, ale rzeźba w kamieniu to było to.
Chociaż nie miałam żadnych rodzinnych związków ze sztuką, to już jako dziecko w wieku 11-12 lat trafiłam do ogniska plastycznego w Opolu. Tam przez zabawę pokazywano nam różne formy uprawiania sztuki. Strasznie mi się to spodobało. W rezultacie, gdy trzeba było wybrać średnią szkołę, decyzja była prosta. I tak zostałam uczennicą opolskiego liceum plastycznego, które ukończyłam w 2001 roku. Nie przeszło mi, więc wybór uczelni też był oczywisty: ASP w Krakowie. Tam przeszłam przez wszystkie pracownie. Na pewnym etapie nauki trzeba było wybrać materiał. Ze względu na pasję do kamiennej rzeźby wybrałam kamień i brąz. Niestety w zakresie kamienia studenci mają sporo problemów – głównie chodzi o dostęp do materiału, który jest dość drogi.
W szkole i na studiach oczywiście zajmowałam się też malarstwem, rysunkiem, ale kamień miał dla mnie specjalne znaczenie. Kiedy skończyłam, studia chciałam zostać w tym artystycznym świecie i tworzyć. To nie jest proste. Szczególnie dla kobiety, bo to jednak dość męskie środowisko. Szczerze mówiąc, nie miałam specjalnie nadziei, że uda mi się tworzyć w kamieniu. Szczególnie w Krakowie, gdzie możliwości rzeźbienia w tym materiale były ograniczone.
Jaka była Pani droga do zaistnienia na światowym poziomie w artystycznych spotkaniach rzeźbiarzy? Kiedy szukałem informacji w sieci, to się okazało, że w Polsce trudno zobaczyć Pani prace.

kk125_S36_2.jpg

„Transformation”
rozmiar: 310 x 160 x 60 cm, materiał: marmur,
miejsce: Jeddah, Saudi Arabia; 2019 r

Po studiach byłam dwa lata w Krakowie. Tam trochę pomagałam jednemu z profesorowi przy realizacji większej rzeźby. Potem wyszłam za mąż. Mój mąż też jest rzeźbiarzem, i pochodzi z Ukrainy, i wyjechałam z nim właśnie tam.
Jak się okazało, w Ukrainie były znacznie lepsze warunki do realizowania siebie w kamieniu. Tam udało mi się wziąć udział w trzech sympozjach, gdzie rzeźbiłam w piaskowcu. Dzięki temu w dorobku miałam trzy prace, które mogłam pokazać, starając się zaistnieć na innych sympozjach. I tak zaczęłam walczyć o udziały w sympozjach na całym świecie.
To sporo pracy. Nie miałam żadnych układów, znajomości. Wszystko odbywało się przez Internet. Kolejne aplikacje rozsyłane na wszystkie ogłaszane sympozja. Wiadomo, że trzeba wysłać bardzo dużo zgłoszeń, żeby czasem zakwalifikować się do udziału.
Pierwsze sympozjum zagraniczne to była Turcja w 2015 roku i w tym samym roku kolejne dwa sympozja w Turcji. Dla mnie to był cud. Stało się coś, o czym marzyłam. Teraz, jak o tym myślę, to był efekt determinacji i wiary, że się w końcu uda.
Na moim roku było 20 osób, i na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy rzeźbią. I w większości są to rzeźby funkcjonalne – kościoły, restauracja zabytków itp. Mało kto realizuje sztukę dla sztuki. Faktem też jest, że nasze uczelnie artystyczne nie uczą studentów, jak poradzić sobie po opuszczeniu uczelni. Jak zaistnieć jako artysta. Niestety wielu kończy jako przedstawiciele handlowi.
Mnie się udało. Po sympozjach w Turcji dostałam zaproszenie na sympozjum w Jeddah w Arabii Saudyjskiej. To było sympozjum, gdzie wyboru rzeźbiarzy dokonywano bez aplikacji. Potem, ten sam kurator wybrał mnie na sympozjum w Rijadzie. Niestety to był czas pandemii i nie udało się spełnić warunków z tym związanych, choć byłam zakwalifikowana. Strasznie żałowałam.

kk125_S37_1.jpg

„Still Life”
rozmiar: 260 x 250 x 70 cm, materiał: marmur,
miejsce: Kair, Egipt; 2022 r.

Tam chyba warunki pracy są idealne?

Rozmawiałam ze znajomymi i mówili, że warunki super, ale były też problemy – głównie techniczne. Wie pan... Przy pracy w kamieniu wszystko musi być absolutnie profesjonalne. W końcu operujemy bardzo trudnym tworzywem. Zawsze jest ryzyko wypadku. Dlatego tak ważne jest, aby organizator zapewniał profesjonalną obsługę.
A jak późniejsze sympozja?
Poprzez wypełnienie wyłącznie aplikacji udało mi się wziąć udział w sympozjum w Kanadzie. Myślę, że głównym kryterium wybierania artystów są jednak zdjęcia wykonanych już prac, widocznie moje się spodobały. Moja praca znalazła się też na ekspozycji w Pekinie, ale tam nie byłam. Został mi tylko przepiękny album. Rzeźbiłam też w Korei, Stanach Zjednoczonych, a w tym roku ponownie w Turcji.
Jakie plany na przyszłość?
Mam pewne pomysły, ale wolę o nich nie mówić. Zapewne będą powstawały kolejne prace. Poza tym cały czas wysyłam aplikację tam, gdzie chciałabym popracować. Wśród znajomych rzeźbiarzy jest powiedzenie, że jak ktoś zarazi się bakterią sympozjów, to się od tego nie uwolni. To ma też inny wymiar. To na sympozjach mogą powstawać duże monumentalne prace. Do galerii raczej nie.
Między nami – „permanentnymi” uczestnikami sympozjów – jest pewna rywalizacja: każdy chce zrobić więcej, lepiej, ciekawiej. Ja się nakręcam. To jest sprawa ambicji i pewnych standardów.

kk125_S37_2.jpg

„Window of change”
rozmiar: 200 x 140 x 40 cm, materiał: granit,
miejsce: Nashua, New Hampshire, USA; 2023 r.

W jakich materiałach realizuje Pani swoje prace?
To oczywiście zależy od miejsca sympozjum. W Turcji to marmury, ale na przykład w Kanadzie pracowałam w bardzo trudnym granicie. Na dodatek ten granit pochodził z kopalni, gdzie wydobywany był metodą strzałową i materiał miał pełno sztychów.
W granicie pracowałam też w Korei. To był piękny biały granit i mieliśmy doskonałe warunki pracy. Duża ilość dysków do granitu, powietrze, woda – więc praca była fantastyczna. Sympozjum w USA to były też zmagania z wyjątkowo trudnym granitem, na pewno drugi raz bym go nie wybrała.
Szukałem w Internecie, ale nie spotkałem żadnej Pani pracy w Polsce. A tu też są sympozja.
Wiem, że Polsce sporo się dzieje. Oglądałam prace z biennale w Strzegomiu. Podobały mi się, ale szkoda, że organizatorzy zamykają się na świat. Głównie są polscy rzeźbiarze, czasem ktoś z Czech. Nie ma niestety możliwości zgłoszenia się przez aplikację. Szukałam, bo chciałabym mieć możliwość zrobienia czegoś w kraju.
Mam zatem nadzieję na spotkanie się z Panią na jakimś sympozjum w Polsce.

 

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.