„Wszyscy zdawali się być zachwycenisłodkimi dźwiękami, jakie wydobywały się z chropowatego, niechlujnie wyglądającego a zarazem
niezwykłego instrumentu” – pisała jedna z angielskich gazet w latach 40. XIX wieku, relacjonując przebieg występu Josepha Richardsona podczas
trasy koncertowej po największych miastach północnej Anglii.
Ów zagadkowy instrument, o którym mowa, nosi nazwę „Muzycznych Kamieni ze Skiddaw” i należy do grupy litofonów, czyli instrumentów muzycznych, których dźwięk pochodzi z uderzania w kamienne sztabki różnej długości, grubości i kształtu.
W porównaniu z innymi surowcami kamień nie wydaje się być szczególnie dźwięcznym materiałem, jednak był najprawdopodobniej pierwszym, z którego wykonywano muzyczne instrumenty. Szczególnie dużo takich zabytków można znaleźć w Wietnamie, gdzie do dziś instrumenty z kamienia są stosunkowo popularne. Jednym z tradycyjnych wietnamskich litofonów jest đan đá, co dosłownie znaczy „kamienny instrument”. Jest wykonany z kamieni różnych rozmiarów umieszczonych w jednym rzędzie i uderzanych drewnianymi pałkami. Najstarszy z takich instrumentów datuje się na około 2000 lat.
Kolejnym starożytnym litofonem jest kamienny gong. Instrumenty tego typu odnaleziono w Afryce, Azji oraz Europie. Są to najczęściej diabazowe formacje skalne, mogące ważyć nawet do kilku ton, które zostały przystosowane przez człowieka do roli instrumentu. Znanym przykładem takiego litofonu jest gong na Wyspie Mfangano usytuowanej na Jeziorze Wiktorii w Kenii. Do wydobywania dźwięku z kamiennego gongu używano bijaka w postaci trzymanego w ręku kamienia. Przypuszcza się, że na jednym gongu mogło grać na raz kilka osób, wydobywając z niego dźwięki różnej barwy i wysokości w zależności od miejsca uderzenia.
Skały, które są zdolne do dźwięcznego rezonansu nazywa się dzwoniącymi lub litofonicznymi, i to z nich najczęściej wykonuje się litofony mające mieć tonalny charakter. Cechą tą odznacza się na przykład diabaz, z którego zrobione są kamienne gongi, a także hornfels. Ta druga skała stała się budulcem dla „Muzycznych Kamieni ze Skiddaw”, które dziś możemy oglądać w muzeum w Keswick.
Historia tego niezwykłego instrumentu zaczęła się w 1785 roku, kiedy angielski wynalazca i ekscentryk Peter Crosthwaithe znalazł w okolicach Keswick sześć „muzycznych kamieni”, jak je opisał później w swoim dzienniku. Jak twierdził, były ze sobą idealnie zestrojone i natchnęły go do zbudowania instrumentu przypominającego ksylofon, lecz zrobionego z kamienia zamiast drewna. W ciągu pół roku powstały pierwsze „Muzyczne Kamienie”, które Crosthwaite umieścił w swoim muzeum wynalazków w Keswick. Podobno używał ich by przyciągać odwiedzających, którzy zaintrygowani dziwnymi dźwiękami wchodzili do środka.
Lecz historia muzycznych kamieni nie kończy się w tym miejscu. Wspomniany na początku Joseph Richardson, będąc kamieniarzem z zawodu i konstruktorem muzycznych instrumentów z zamiłowania, w trakcie swojej pracy również spostrzegł muzyczne właściwości u niektórych skał. Powziął plan zbudowania kamiennego idiofonu, prawdopodobnie inspirując się „Muzycznymi Kamieniami” Petera Crosthwaite’a. Richardson zamierzał skonstruować znacznie większy instrument, który zawierałby wszystkie tony i półtony (tak jak na klawiaturze fortepianu). Praca zajęła mu aż 13 lat i pochłonęła go do tego stopnia, że doprowadził rodzinę na skraj ubóstwa. Jednak gdy dzieło zostało ukończone, okazało się niebywałym sukcesem i wkrótce Richardson wyruszył z trzema synami w trasę koncertową. Repertuar obejmował między innymi aranżacje wybranych dzieł takich kompozytorów jak Beethoven, Mozart, czy Handel. Richardsonom udało się nawet kilkakrotnie zagrać przed samą królową Wiktorią. Około 1845 r. instrument został wzbogacony w dodatkowe dzwonki oraz bębny i nazwany przez twórcę mianem Richardson & Sons, Rock, Bell and Steel Band. Dzisiaj można go oglądać w muzeum w Keswick, gdzie stoi obok swojego prototypu autorstwa Crosthwaiate’a.

Jeszcze większa pasją i upartością od Richardsona wykazał się Francuz imieniem Honoré Baudre, który niewiele później od Richardsona rozpoczął pracę nad tzw. Silex Piano, czyli Krzemiennym Pianinem. Baudre poświęcił aż 30 lat na poszukiwania dźwięczących kamieni, które odpowiadałyby pożądanym przez niego tonom. W pogoni za idealnymi kamieniami wyruszył nawet do Kanady, przekonany, iż we Francji nie uda mu się nigdy znaleźć idealnego C otwierającego pierwszą skalę (ostatecznie odnalazł je po powrocie do Francji, co podobno wprawiło go w niemal ekstatyczną radość). „Krzemienne Pianino” składa się z metalowej ramy, na której zawieszone są dwie oktawy kamiennych „klawiszy”. Nazwa pianino nie jest być może najbardziej adekwatna, ponieważ instrument nie posiada strun, a dźwięk pochodzi bezpośrednio z uderzania w kamienie.
Niesamowicie ciekawym przykładem litofonu z XX w. jest The Great Stalacpipe Organ (gra słów wynikająca z połączenia słów stalactite i pipe, czyli stalaktyt i piszczałka). Rozmieszczone na przestrzeni 14 000m2 dzieło matematyka i naukowca Lelanda Sprinkle’a znajduje się w Jaskini Luray w USA. Anegdota głosi, iż syn Sprinkle’a podczas wspólnej wycieczki po jaskini w roku 1954 uderzył przypadkowo głową w stalaktyt, który wydał z siebie dźwięczny odgłos, co zainspirowało konstruktora do zbudowania instrumentu. Składa się on z 37 odpowiednio dobranych i obrobionych stalaktytów, które wprawiane są w drgania przez gumowe młotki zdalnie sterowane za pomocą czteroklawiaturowej konsoli. Do połączenia klawiszy z poszczególnymi stalaktytami poprowadzono pod ziemią ponad 8 km kabli, a zasięg słyszalności tego niezwykłego instrumentu wynosi aż 260 000 m2! Krótki film przedstawiający działanie The Great Stalacpipe Organ można zobaczyć na www.youtube.com/watch?v=p8BAVVEiHzI.
Litofony są mało znaną, lecz niezwykle ciekawą grupą instrumentów. Często cechują się niezwykłą budową i brzmieniem, jednak nie są popularne ze względu na rzadkość występowania i w wielu przypadkach niewątpliwie stacjonarny charakter. Mimo to zainteresowanie nimi zdaje się rosnąć. W 2005 r. odbyła się pierwsza od ponad 140 lat trasa koncertowa z udziałem „Muzycznych Kamieni ze Skiddaw”. Powstał także projekt we współpracy z Uniwersytetem w Leeds mający na celu badanie muzycznych właściwości hornfelsu. Coraz częściej też współcześni kompozytorzy sięgają po litofony w poszukiwaniu nowych brzmień. W Wietnamie powstał nawet nowy gatunek muzyczny, będący odświeżoną formą tradycyjnej muzyki wietnamskiej w połączeniu z elementami muzyki zachodniej, który jest wykonywany głównie przy użyciu đan đá.
Z pomocą współczesnej wiedzy i techniki skonstruowanie kamiennych instrumentów jest znacznie łatwiejsze niż w czasach Crosthwaite’a i Richardsona. Może właśnie ze względu na swoją niedostępność i niecodzienność litofony mogłyby się stać interesującą niszą na rynku?
W tekście wykorzystano informacje ze stron:
www.allerdale.gov.uk;
www.lithophones.com;
en.wikipedia.org;
www.luraycaverns.com.
| « poprzednia | następna » |
|---|