Plagiaty są kosztowne

Kategoria: Z branży   |   Autor: Paweł Szambelan   |   Data: wtorek, 13 marca 2018 11:21

plag1.jpg

„Ochrona własności intelektualnej w branży kamieniarskiej” – pod takim tytułem w dniu 19 lutego odbyło się szkolenie dla kamieniarzy. Organizatorem szkolenia był Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej, a gospodarzem i prowadzącym Kancelaria Radców Prawnych Daćków i Chwastyk sp. p. z Wrocławia. W spotkaniu wzięło udział ponad 40 osób.
Szkolenie to jest odpowiedzią na sytuację, z jaką mamy do czynienia w naszej branży w ostatnich miesiącach. Czyli sprawy dotyczącej kopiowania nagrobków.

Jakiś czas temu pojawiły się informacje, że ktoś pozwał kogoś do sądu za skopiowanie nagrobka. Reakcje na tę wiadomość były różne. Niedowierzanie, wątpliwości w powodzenie takiej sprawy, nawet żarty, że w tej dziedzinie od zawsze ktoś kogoś kopiował. W roku 2017 nasze środowisko obiegła jednak informacja, że sąd wydał wyrok w tej sprawie. Wyrok karny, który jest prawomocny.
Sprawa może mieć jednak poważniejsze konsekwencje dla całej branży niż wydaję się na pierwszy rzut oka. Z jednej strony powszechnie wiadomo, że inspirowanie się istniejącymi pomnikami jest powszechną praktyką w produkcji nagrobków – i to od pokoleń. Z drugiej – sprawa nabiera wymiaru precedensowego – branża kamieniarska jest łakomym kąskiem dla osób trudniących się „zawodowo” wyszukiwaniem naruszeń prawa autorskiego. Ale po kolei.

W roku 2013 pewien architekt i designer z Wrocławia złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa polegającego na rozpowszechnianiu bez uprawnień cudzego utworu. Chodziło o projekt nagrobka, który znajdował się stronie internetowej firmy należącej do architekta. Uznał on, że projekt został bezprawnie wykorzystany przez kamieniarza z Głogowa do wykonania nagrobka. Sprawa toczyła się przed sądem karnym, a postępowanie zakończyło się wyrokiem skazującym w 2017 roku.

Oskarżony w tej sprawie kamieniarz nie czuje się winny. Przed sądem wyjaśniał, że projekt nagrobka wykonywał na podstawie opisu przedstawionego przez klienta, w oparciu o własne doświadczenie kamieniarskie nabyte podczas ponad 20 lat pracy w zawodzie oraz kierowania się pewnymi uniwersalnymi zasadami w tworzeniu nagrobków, które widoczne są w różnych pomnikach powstałych w ciągu ostatnich dwóch wieków. Nie trudno się domyśleć, że wyrok skazujący był dla oskarżonego zaskoczeniem i wymienia on długą listę uchybień, które jego zdaniem pojawiły się w postępowaniu. Obie strony sporu opisują też inaczej wzajemne relacje, do jakich dochodziło w ciągu ostatnich 5 lat. Fakty są jednak niepodważalne: wyrok zapadł i jest prawomocny. To oznacza, że w świetle prawa kamieniarz niestety jest winny zarzucanych mu czynów.

Jak zauważyła prowadząca szkolenie „Ochrona własności intelektualnej w branży kamieniarskiej” mec. Marta Daćków, postępowanie karne jest bezpłatne dla strony pokrzywdzonej. Oznacza to, że wyrok uniewinniający pozwanego nie pociąga za sobą kosztów dla strony pozywającej – w sprawach cywilnych płaci strona przegrana. Po drugie postępowanie dowodowe może być realizowane z urzędu, więc na pozywającym nie spoczywa cały obowiązek udowodnienia przed sądem, że jest pokrzywdzonym w danej sprawie. I rzecz chyba najistotniejsza: prawomocny wyrok w sprawie karnej to sygnał dla sądu cywilnego, że skazany jest winny – winny zarzucanego mu czynu i winny zadośćuczynienia poszkodowanemu. A to już może mieć całkiem realny wymiar finansowy.

Tak, więc wyrok karny umożliwia architektowi z Wrocławia dochodzenie odszkodowań na drodze cywilnej. Sąd cywilny – mając wyrok sądu karnego, który uznał już winę oskarżonego – najprawdopodobniej również uzna kamieniarza za winnego i zasądzi odszkodowanie na rzecz skarżącego. Prowadząca szkolenie mec. Marta Daćków zwróciła również uwagę na następny istotny wymiar tej sprawy. Każdy kolejny wyrok w podobnych sprawach cywilnych będzie zapadał łatwiej – na niekorzyść pozwanych. Zadziała efekt tzw. kuli śnieżnej: rosnąca liczba wyroków skazujących będzie powodować coraz szybsze wydawanie kolejnych wyroków.

Dlaczego to jest ważne? Bo to może spotkać każdego kamieniarza. A z każdą zakończoną sprawą cywilną będzie trudniej pokazać przed sądem, że nie każdy projekt nagrobka nosi znamiona utworu, nie wszystkie sprawy są jednakowe i tak naprawdę każdy projekt należałoby rozpatrywać indywidualnie.
Istotne w tej sprawie jest też to, że omawiany wyrok został wydany w oparciu o naruszenie prawa autorskiego, które nie jest ściśle jednoznaczne. W świetle tego prawa jedyne, co należało udowodnić, to fakt, że projekt był wynikiem działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Dlatego naruszenia prawa autorskiego są trudniejsze do udowodnienia i do obrony. Łatwo natomiast uzyskać ochronę wynikającą z prawa autorskiego. Rozpoczyna się ona w momencie upublicznienia utworu i nie wymaga od twórcy spełniania żadnych formalności.

O problemie z kopiowaniem pomników wspominał już wiele lat temu Bogdan Skiba – architekt i kamieniarz z Dzierżoniowa, – który postawił na polskich cmentarzach kilkaset pomników według własnych, nietuzinkowych projektów. Wspomina, że wspólnie z adwokatem doszedł niegdyś do wniosku, że dochodzenie praw autorskich potrwa zbyt długo i wynik dochodzenia jest wątpliwy. Natomiast z satysfakcją potwierdza, że ma grono kontrahentów, którzy regularnie wykupują od niego licencje na pomniki stawiane dla swoich klientów.

Bardziej restrykcyjne jest prawo własności przemysłowej (wzór zastrzeżony, wzór przemysłowy). Łatwo je wyegzekwować, ale zastrzeżenie wzoru wymaga złożenia odpowiednich dokumentów w Urzędzie Patentowym oraz wniesienia opłat. Precyzyjność określenia cech konkretnego wzoru przemysłowego powoduje, że łatwo udowodnić jego skopiowanie. Ale też – zdaniem Pawła Bieńka, kamieniarza ze Złotoryi, który jest właścicielem kilku wzorów przemysłowych na nagrobki – łatwo obejść taką ochronę wprowadzając ledwie kilka zmian w projekcie.

Złamaniem prawa nie jest inspirowanie się czyimś pomysłem czy produktem. Tylko czasami granica między inspiracją a plagiatem jest bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć. Co więc robić, by nie mieć kłopotów jak kamieniarz z Głogowa? Przede wszystkim gromadzić dokumentację, z której wynika, że działamy w dobrej wierze i w poszanowaniu prawa. Jeżeli do zakładu kamieniarskiego przychodzi klient ze zdjęciem nagrobka, to pierwszy sygnał, że zamawiany pomnik może być czyimś dziełem i może podlegać pod ochronę praw autorskich lub wzorów przemysłowych. Podobnie w przypadku podawania linków do zdjęć w Inter-necie lub wręcz pokazywania wzorów na stronach www innych firm. Ale plagiat będzie plagiatem tylko w przypadku działania umyślnego. Jeżeli klient przyjdzie z rysunkiem pomnika, to istnieje domniemanie, że autorem tego projektu w postaci rysunku jest klient. Dobrze jest w takim przypadku również poprosić klienta o zapisanie na rysunku, że jest jego autorem i posiada do niego prawa autorskie. Taki zapis można również zawrzeć w umowie, jaką spisuje się w momencie składania zamówienia na nagrobek.

Każda z firm kamieniarskich ma też własne wzory nagrobków. Sprzedając nagrobki według własnego projektu, zwłaszcza realizowanego w zakładzie od wielu lat, raczej nie narazimy się na oskarżenie o plagiat. Raczej, bo nie ma gwarancji, że nie znajdzie się ktoś, kto będzie próbował udowodnić, że ten projekt jest jego autorstwa. W tym przypadku przyda się, tzw. niepodważalny znacznik czasu mówiący, że nasz projekt powstał wcześniej. To może być datowane zdjęcie z realizacji, podpisana umowa z klientem zawierającą opis lub szkic czy pracownik, jako świadek wykonania zlecenia.

Natomiast w przypadku zaistnienia sytuacji, w której firma może być pociągnięta do odpowiedzialności warto pamiętać o kilku zasadach, o których wspominano na szkoleniu we Wrocławiu. Przede wszystkim jak najszybciej poradzić się prawnika – często wiele spraw jest trudniejszych do pozytywnego zakończenia z powodu zbyt późnego skorzystania z pomocy prawnej. Po drugie: każda sprawa zwykle zaczyna się od przesłuchania przez policję w charakterze świadka. Jeśli na takie przesłuchanie wybierzemy się bez prawnika, to warto rozważnie dobierać słowa, ponieważ na tym etapie postępowania raczej nie dowiemy czy zeznajemy w swojej sprawie, czy w sprawie osoby trzeciej, a zeznanie to na pewno zostanie dowodem w sprawie sądowej. Po trzecie: czytajmy dokładnie to, co podpisujemy i podpisujmy tylko to, z czym się w 100 procentach zgadzamy. Po czwarte: w pewnych sytuacjach mamy prawo do odmowy odpowiedzi lub odmowy udzielenia wyjaśnień. Warto poznać przepisy o tym decydujące, by móc skorzystać z tego prawa.

Na tę chwilę wyroków karnych w podobnych sprawach jest już kilka. Dzięki temu jest wreszcie szansa na normalizację w dziedzinie ochrony pomysłów autorskich przed nieuprawnionym kopiowaniem. Rosnąca świadomość w naszej branży być może zabezpieczy nowe projekty przed „atakiem klonów”. Firmy posiadające katalogi własnych wzorów korzystają już z nagłośnienia tej sprawy i przypominają swoim kontrahentom, że nagrobki też są przedmiotem ochrony prawa autorskiego.

Z drugiej strony nie wiadomo, dokąd nas to zaprowadzi. Czy sprawy sądowe o naruszenie praw autorskich nie staną się codziennością kamieniarskiego fachu? Skąd brać nowe pomysły na nagrobek, by nie narazić się podejrzenie o plagiat? Czy pomnik produkowany w firmie od lat nie został przez kogoś innego uznany za projekt własny? Już w tej chwili pojawia się coraz więcej ofert zakupu licencji na wykonanie nagrobka, który wygląda jak wiele popularnych wzorów, ale obwarowany jest licznymi klauzulami prawnymi.

Ustabilizowaniem tej sytuacji powinny być najbardziej zainteresowane firmy, których główną działalnością jest produkcja i sprzedaż nagrobków. Zaangażowanie tych firm byłoby bezcenne. To ich właściciele najlepiej wiedzą, z jakimi sytuacjami mieli do czynienia – pewnie każdemu zdarzyło się, że nowatorski wzór wykonany w ich zakładzie zaczął pojawiać w niekontrolowanej liczbie klonów na okolicznych cmentarzach. To oni powinni być zainteresowani podjęciem takich kroków, by zabezpieczyć się przed roszczeniami osób, które z tropienia naruszeń praw autorskich uczynią sobie sposób na życie.

Niestety, nie ma prostej recepty na to, jak sprawdzić, czy zlecony projekt nie jest odzwierciedleniem istniejącego już utworu. Pewnym rozwiązaniem może być katalog wzorów nagrobków, stworzenie, które zaproponował Zarząd ZPBK w czasie dyskusji na szkoleniu. Propozycja jest rozwojowa i wkrótce będzie o niej głośno.

Na pewno warto byłoby na bieżąco korzystać z opieki prawnej, by zabezpieczyć się przed różnymi następstwami omawianych wyroków. Dobrze byłoby, aby taka opieka objęła kompleksowo całą branże. Tak będzie łatwiej, skuteczniej i taniej. Pora więc na połączenie sił i podjęcie wspólnych działań dla wspólnego dobra.

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.