
Otrzymaliśmy oficjalną informację od zespołu organizacyjnego Targów Stone.
Szanowni Państwo,
mając na uwadze najwyższą jakość biznesową organizowanego przez nas wydarzenia, a także wsłuchując się w głosy naszych wystawców, stowarzyszeń oraz pozostałych partnerów, z którymi współpracujemy, podjęliśmy decyzję o przełożeniu terminu Targów Branży Kamieniarskiej STONE na 17-19 listopada 2021r.
Zawsze dokładamy najwyższych starań, by organizowane przez nas wydarzenia przynosiły ich uczestnikom maksymalne korzyści biznesowe. Jesteśmy przekonani, że organizacja targów w terminie kwietniowym pozwoli jeszcze bardziej podnieść merytoryczną jakość wydarzenia i przyczyni się do obecności większej liczby specjalistycznych zwiedzających.
W imieniu całego zespołu organizacyjnego pragniemy serdecznie podziękować wszystkim za merytoryczne wsparcie, pomoc i zaangażowanie w organizację tych wydarzeń. Głęboko wierzymy, że nowy termin będzie odpowiednim czasem na organizację targów, które angażują tak liczne grono profesjonalistów.
Zapewniamy także, że dołożymy wszelkich starań, by czas dzielący nas od kolejnej edycji targów STONE wykorzystać do stworzenia jeszcze ciekawszego programu, oferty handlowej i platformy nawiązywania nowych relacji biznesowych.
Zespół organizacyjny
Targów STONE

W dniach 18-20 września odbył się XXV Walny Zjazd Polskiego Związku Kamieniarstwa. Tym razem Zjazd odbył się w Złotym Potoku niedaleko Częstochowy.
Zjazd był wyjątkowo ważny, bo kończący V kadencję Zarządu. Sprawozdania z tym związane zostały przez zgromadzonych przyjęte bez uwag.
Po sprawozdaniach z działalności przeprowadzono wybory Zarządu Związku na kolejną kadencję. Kandydatami byli członkowie dotychczasowego Zarządu oraz dodatkowo Rafał Frankiewicz i Michał Ziołowicz. Zgodnie z nowym statutem do Zarządu wybierano 6 członków.
W rezultacie tajnego głosowania do nowego Zarządu, wybrani zostali:
1. Jan Łobodzie
2. Jacek Łata
3. Michał Firlej
4. Krzysztof Skolak
5. Rafał Frankiewicz
6. Michał Ziołowicz
Przewodniczącym został wybrany ponownie Krzysztof Skolak gromadząc w wyborach komplet głosów.
Sylwetki nowych członków zarządu przedstawimy w najbliższym wydaniu Kuriera Kamieniarskiego.
Wybrano również nową komisję rewizyjną w składzie Klaudia Matusiak, Dariusz Chrzanowski i Konrad Kowalczyk. W Arbitrażu Koleżeńskim w bieżącej kadencji spory będą rozpatrywać: Kazimierz Wolski, Michal Misiaszek, Piotr Stopyra, Grzegorz Kwapisiewicz i Wojciech Popielski.
W wyborach uczestniczyło 47 członków związku, ale w zjeździe wzięli również udział zainteresowani pracami związku, ale jeszcze niebędący jego członkami. Łącznie w zjeździe wzięło udział 76 osób.
Po pierwszej części obrad uczestnicy mieli okazję zapoznać się z ofertą Optolith-u producenta chemii budowlanej, który omówił między innymi sposoby znakowania produktów ważnych dla wykonawców robót kamieniarskich. Uczestnicy mieli sporo, dość konkretnych pytań, do prowadzącego prelekcję.

W drugiej prezentacji firma Mini Żurawie Paweł Michalczewski zaprezentowała możliwości mini żurawi japońskiej firmy Maeda, których jest przedstawicielem w Polsce. Prowadzi nie tylko sprzedaż tych urządzeń - istnieje możliwość wynajmu potrzebnego urządzenia wraz z operatorem. Te urządzenia umożliwiają pracę w bardzo trudnych warunkach. Przykładowo dźwig gąsienicowy ma szerokość zaledwie 75 cm, więc jest w stanie przejechać przez standardowy otwór drzwiowy.

Po prelekcjach w sali wszyscy przenieśli się na zewnątrz, gdzie obie firmy prezentowały w praktyce swoje produkty.
Dzień zakończyła uroczysta kolacja.
W drugim dniu zjazdu uczestnicy mieli okazję odwiedzić Częstochowę. Tą cześć zjazdu zorganizowała i zaplanowała Firma Wolski. Zwiedzanie rozpoczęło się od Aleja Najświętszej Maryi Panny gdzie Firma Wolski wykonywała nawierzchnie. Oprowadzający uczestników Kazimierz Wolski opowiadał o niuansach ogromnej i trudnej realizacji. Potem uczestnicy zwiedzali z przewodnikiem Jasną Górę, w tym tereny klasztorne. Dla Chętnych była też możliwość wzięcia udziału w mszy świętej. Po powrocie do hotelu, sporo uczestników skorzystało z możliwości relaksu w SPA i hotelowym basenie.
Z przebiegu całego zjazdu należy uznać, że członkowie związku akceptują kierunki jego działania, wytyczane przez zarząd i kolejne zjazdy.


„Co słychać? Zależy gdzie ucho przyłożyć.” To stare, nieco rubaszne powiedzenie doskonale opisuje obecną sytuację na rynku kamienia. Wiadomości o brakach kamienia pojawiają się chyba we wszystkich branżowych rozmowach. By sprawdzić stan rzeczywisty, na przełomie sierpnia i września zapytaliśmy przedstawicieli naszej branży, jak oceniają aktualną sytuację na rynku. Oto wyniki naszych rozmów opublikowane w nowym numerze Kuriera Kamieniarskiego nr 4/2020.
Jacek Tomczak
Monolit, Rzegnowo
importer nagrobków
Były pewne przestoje w sprzedaży. Dotyczyły one właściwie tylko kwietnia tego roku. Teraz, jak co roku we wrześniu, jest większe zainteresowanie kamieniarzy gotowymi nagrobkami z naszej oferty. Oceniam, że związane jest to z ogromnym popytem w tym okresie – nie wiem, na ile wiąże się to z ewentualnymi problemami z dostępnością kamienia. Natomiast cały sezon w branży będzie można ocenić na koniec roku. Jednak na tę chwilę wygląda na to, że Covid-19 nie ma znaczącego wpływu na spadek sprzedaży w naszym segmencie branży.
Jacek Buganiuk
MEJA, Ząbkowice Śląskie
producent wyrobów z kamienia
Pracujemy normalnie. Mogłoby być lepiej, ale w tych okolicznościach nie jest źle. Z materiałami jest krucho, zwłaszcza indyjskimi. Podobno coś tam się ruszyło, ale zanim to dotrze, to praktycznie będzie to towar na przyszły sezon.
Brakuje dobrego Viscont White’a. Impala w sumie jest, ale zdecydowanie nie jest to czas, kiedy można pojechać do portu i swobodnie wybierać. Niewątpliwie trzeba trochę pogłówkować, jak zadowolić klienta mając do dyspozycji taki, a nie inny, materiał.
Adamus Grzegorz
EGA, Strobice
hurtownia kamienia
Są problemy z dostępem do materiału. Pracownicy prawie wszystkich pozaeuropejskich firm są z innych regionów niż miejsce lokalizacji zakładu. Kiedy zaczęło się zamieszanie związane z koronawirusem, odesłano tych pracowników do domów i teraz mają oni problem z powrotem do firm, bo są ograniczenia w przemieszczaniu się. W zakładach jest zatem mniej pracowników i trudno oczekiwać, że poziom produkcji będzie taki jak w zeszłym roku.
Jest też problem z przewożeniem wydobytych bloków. W praktyce nie ma normalnego transportu morskiego. Trochę transportuje się w kontenerach, ale to nie są takie ilości, jakie są potrzebne.
W całym tym zamieszaniu jest pozytyw. Wszyscy czyszczą swoje magazyny. Wystarczy popatrzeć na magazyny w Szczecinie w porcie. Wygląda to zupełnie niesamowicie – jakby ktoś porzucił kilka kamieni. W zeszłym roku coś mnie tknęło i zrobiłem zapasy chińskich materiałów. Myślałem, że starczy na cały ten rok. Ale, jak się okazało, zapasy skończyły się w lipcu.
Ten rok, uwzględniając zawirowania, nie jest najgorszy. Były momenty, że czegoś brakowało, a czegoś było za dużo, ale jakoś udało się te problemy na bieżąco pokonać.
Mariusz Adamczyk
Golden Leaf, Nowa Dębowa Wola
imporeter kamienia, producent wyrobów
Wiele osób z branży nie zdaje sobie sprawy, jak zła jest sytuacja na rynku z dostępnością materiału. Pewnie dlatego, że w naszych hurtowniach materiał jest. To efekt wcześniejszych zamówień. My też mamy pewne zapasy, ale kiedyś się skończą. A perspektywy kolejnych dostaw są słabe. Według mojego rozeznania najbardziej dramatyczna sytuacja jest w Indiach. Z powodu pandemii wydobycie jest małe, a to, co można kupić, to głównie bloki słabej jakości, które już trochę leżały na składach. Za względu na pandemię utrudniony jest też transport wewnętrzny. Również w RPA sytuacja nie jest dużo lepsza. Kopalnie pracują na obniżonych obrotach. Do tego Chińczycy mają zamówione tradycyjnie spore ilości w postaci zamówień przedpłaconych. Więc jeśli nawet coś pojawia się na rynku, to w większości trafia do Chin. A jest jeszcze bardzo ważny dla Hindusów rynek amerykański. W rezultacie jesteśmy dość daleko w kolejce.
Według moich informacji pierwszy statek z Indii z blokami jest planowany na styczeń 2021 roku. Oczywiście część importerów ratuje się transportem w kontenerach, ale to dużo mniejsze ilości. Nawet w Szwecji wszystko zwolniło. To nie jest kraj, gdzie dynamicznie reaguje się na sytuację. Zwolniło, to zwolniło.
Za chwilę będzie to odczuwalne dla naszych zakładów. Mamy bardzo niskie marże w kamieniarstwie polskim. A to powoduje małą możliwość manewru. Ten rok jakoś się zamknie. Ale co będzie w przyszłym? Nawet jeśli sytuacja się poprawi to powrót do poprzedniego wydobycia i transportu potrwa.
Klienci, którzy przyjeżdżali do mnie po materiał, zwykle brali kilka płyt więcej, na zapas. Teraz wolą kupić tylko to, na co mają bezpośrednie zamówienie.
Mam też zakład kamieniarski i zauważyłem, że klientów na droższe nagrobki nie brakuje. Natomiast klienci, którzy kupowali tańsze nagrobki, czekają, co będzie dalej. Nawet jeśli mają odłożone pieniądze, to niepewność sytuacji wstrzymuje przed zamówieniem. Wcześniej na pobliskim cmentarzu w normalny dzień widywałem 6-7 samochodów firm montujących nagrobki, teraz widuję co najwyżej dwa.
To trudny rok pełen nieprzewidywalnych zmian sytuacji. Uważam, że tylko firmy z wiedzą i umiejętnościami planowania i podejmowania decyzji będą w miarę przyzwoicie funkcjonować. Przewiduję spore zmiany na rynku.
Grzegorz Siedlecki
Kamieniarstwo Siedlecki, Wołczyn
producent wyrobów z kamienia
Robota jest, ale z materiałem było trochę słabo, zwłaszcza z tym popularnym. Była taka chwila, że dostawcy ostrzegali, że może być problem – że nie ma Viscont White, bo nie ma wydobycia, bo Indie borykają się z koronawirusem itd. I faktycznie tak jest. Wygrywają ci, co mają jakieś zapasy. I mam na myśli nie tylko dostawców, ale również kamieniarzy.
Patrząc choćby na własne podwórko: utrzymuję jakiś zapas bloków przez cały czas, to mam trochę spokojniejszą głowę. Choć był moment, że potrzebowaliśmy dokupić visconta i nie znaleźliśmy: na składach brakuje, gdzieś coś ponoć płynie, a wszyscy są wyprzedani. To kwestia jego popularności, od 2 lat jest na topie.
Ze Szwedem jest mniejszy problem – przyjeżdża z innego kierunku. Natomiast akurat z tym granitem problem polega na kupieniu dobrej jakościowo skały.
Ciemnych materiałów indyjskich, typu Bengal Black, Super Black, faktycznie nie można dostać, bo dostawy są wstrzymane. A że jest moda na biało-czarne, szaro-czarne połączenia, to jest problem. Za to wyprzedały się wszystkie bloki, które leżały w porcie.
Paulina Popławska
Pacyfic Granites India
importer kamienia
Dla mnie najgorętszym okresem zwykle są miesiące od grudnia do kwietnia. Wtedy mam najwięcej zamówień. W tym roku jest inaczej. Kończy się sierpień, a zamówienia nadal spływają. Może dlatego, że wszyscy boją się, że Indie się zamkną i nie będzie w ogóle dostaw.
Faktycznie, w Polsce w tej chwili jest słabo z materiałami. Część firm hinduskich ma kłopoty, a te które działają, nie nadążają z produkcją. Jeszcze na początku roku materiał był u nas od ręki, teraz trzeba poczekać tydzień – dwa. Kiedyś mieliśmy dostawy po 100 bloków, teraz przychodzi połowa, więc są opóźnienia. Nie wiem dlaczego są problemy z materiałem. Może dlatego, że kopalnie życzą sobie dużych zaliczek przed zrealizowaniem zamówienia, a to wymaga od importerów sporego zapasu kapitału.
To nie będzie dla nas zły rok. Pacific Granites działa w Polsce od niedawna. Z powodu problemów z dostawami zgłasza się do nas coraz więcej nowych klientów, którzy zaopatrywali się w kamień w innych miejscach.
Tomasz Zgryźniak
Group Magnolia, Zawiercie
hurtownia kamienia
Sprzedajemy materiał pod produkcję nagrobkarską. Oczywiście są pewne problemy z pozyskaniem płyt, zwłaszcza z Indii. Są też zacięcia w dostawach impali i tarna. My mamy pewne zapasy, więc klienci nie zauważają problemów. Te pewnie będą odczuwalne za jakiś czas.
Problem z kamieniami z Indii nie dotyczy wszystkich materiałów. Najbardziej odczuwalne są braki Viscont White, a trzeba zauważyć, że to ostatnio jeden z najpopularniejszych materiałów. Dlatego rozchodzi się błyskawicznie. Mamy jeszcze trochę płyt, ale niedużo – następna dostawa powinna być za miesiąc. Teraz lepiej sprzedają się droższe materiały, więc chyba i naszym klientom lepiej idzie.
Dla nas praca toczy się normalnie. U nas w regionie okres jest niezły, nasi więksi klienci mają zamówień tyle, że nie biorą nowych – a przecież do Wszystkich Świętych jeszcze dwa miesiące. Tyle, że wszyscy pytają o Viscont White, bo w modzie są nagrobki w połączeniu czerni i bieli.
anonimowy przedstawiciel
importera kamienia
Z tego co zauważyłem, to są to problemy w porcie. Ostatnio nie pływają duże statki, tylko mniejsze – to rodzi problemy przeładunkowe. W rezultacie dostawy, które w normalnym trybie docierały w 30 dni, teraz trwają 50.
Są problemy z materiałami z Indii. Jeśli obserwujemy doniesienia z tamtego regionu, to nie jest tajemnicą, że liczby zachorowań na Covid-19 są tam ogromne. Nie dziwne więc, że są problemy z pracownikami, a co za tym idzie zarówno z produkcją jak i transportem. Od trzech tygodni mamy przygotowaną dostawę w Indiach i mamy problem ze znalezień miejsca na statku. Może się okazać, że nim towar dopłynie do nas, to będzie już dostawą na przyszły rok.
Co do materiałów z Chin, to po gwałtownych zwyżkach cen na Brąz Królewski pojawiły się brzydsze – ale tańsze – zamienniki. Chińczycy zrewidowali politykę i zastopowali wzrosty cen. Ale, moim zdaniem, rynek już się nasycił Brązem Królewskim i choć aktualna sytuacja wydaje się być kryzysowa, to popularniejsze teraz stały się materiały kolorowe – droższe.
W segmencie budowlanym również jest dziwna sytuacja – mam wrażenie, że wszyscy jakby chcieli wykonać jak najwięcej robót, „na zapas”. Wszyscy kamieniarze, z którymi miałem kontakt, mają robót budowlanych na granicy możliwości przerobowych.
Jacek Kiszkiel
Kamieniarstwo Kiszkiel, Strzegom
producent i importer kamienia, producent wyrobów z kamienia
Na razie nie mam problemu z naszą Impalą. Owszem, od 6 miesięcy nikogo z nas nie było na kopalni w RPA, bo nie było możliwości tam polecieć. I nie jest to komfortowa sytuacja – zdalne pilnowanie pracowników jest dość trudne. Robota nie idzie tak, jak powinna iść. Wystarczy, że kilka dni nie mają nacisków z mojej strony i wszystko siada. Kilka telefonów dziennie i mnóstwo sms-ów to jedyny sposób.
Ale bloki cały czas idą. Z transportem nie ma problemu – transport morski prawie normalnie funkcjonuje. Jedyna różnica jest taka, że frachtu morskiego jest teraz mniej i statki nie płyną bezpośrednio do Szczecina, tylko są przeładowywane w Rottedamie lub Antwerpii.
Trzeba to przetrwać. Próbujemy to opanować. Nie powiem, że to łatwa sytuacja i prosta do rozwiązania, ale walczymy z tym. Na pewno byłoby łatwiej, gdybyśmy byli na miejscu. Ale Impala CB jest cały czas dostępna.

Po siedmiu latach sukcesem skończył się spór pomiędzy zakładem kamieniarskim „Road Memory” z Grabowca koło Zamościa a gminą Wadowice o zapłatę zaległego wynagrodzenia za roboty dodatkowe przy budowie fontanny na rynku w Wadowicach.
Przedmiotowa fontanna nazwana „Fontanną przyjaźni” zbudowana jest z 14 granitowych bloków ozdobionych wykutymi napisami z nazwami miast partnerskich Wadowic. Na górze fontanny zostały zainstalowane 4 dysze (tłoczą 66 m3 wody na godzinę). Woda w fontannie jest podświetlana różnymi kolorami. Łączna waga kamienia na fontannie wynosi 180 ton. Pracą fontanny steruje komputer, który dba nawet o to, aby zmniejszyć wysokość strumienia wody, gdy wieje zbyt silny wiatr.
Problemy wykonawcy dotyczyły sprawy z 2013 roku, kiedy firma zakończyła budowę fontanny. Umowa opiewała na kwotę 590 tysięcy złotych, ale w toku robót okazało się, że trzeba było wykonać dodatkowe roboty. Zaistniał konieczność wzmocnienia fundamentów fontanny, jej uszczelnienie i odwodnienia. Te dodatkowe prace wykonawca wycenił na kwotę 400 tysięcy złotych. Powyższa kwota został zaakceptowana przez urzędników ratusza.
Niestety po wykonaniu prac urząd nie chciał wywiązać się z płatności. W 2014 roku urząd zapłacił część kwoty (około 100 tys. złotych). Co do pozostałej części stwierdził, że kwota był zbyt wygórowana. Pomimo prób polubownego załatwienia sprawy władze Wadowic nie były chętne do porozumienia. Sprawa trafiła do sądu.
Sąd w lipcu tego roku w końcu wydał wyrok korzystny dla wykonawcy robót – nakaz zapłaty blisko 300 tysięcy złotych i odsetki. Sąd uznał, że firma wywiązała się z zadania, nikt nigdy nie kwestionował jakości prac ani ceny, miasto też nigdy nie wykonało własnej wyceny kwestionowanych robót dodatkowych.
W całej sprawie martwi nie tylko to, że urząd nie wywiązał się ze zobowiązań. Bulwersujący jest czas poświęcony na sądowe dochodzenie roszczeń.


XIX wiek w malarstwie to okres pompatycznych salonów sztuki zdominowanych przez monumentalne płótna akademików. Odwiedzający te salony byli miłośnikami scen historycznych, lubowali się w przedstawieniach idealnie pięknych kobiet i romantycznie patetycznych krajobrazów. Ten przyjęty model twórczości zakłócił ogromnych rozmiarów (2 x 3 m) obraz na płótnie namalowany przez Gustave Courbeta przedstawiający dwóch prostych mężczyzn przy ciężkiej fizycznej pracy zatytułowany „Kamieniarze” .
To prawdopodobnie pierwszy w historii malarstwa obraz, który przedstawia kamieniarzy. Gustave Courbet opowiedział, że inspiracją do powstania obrazu była scenka, którą zobaczył podczas przejazdu powozem niedaleko miasteczka Maisières, w pobliżu jego rodzinnego miasta Ornans. Artysta zobaczył tam dwóch mężczyzn rozbijających skały na mniejsze kawałki, które miały posłużyć wyłożeniu koryta drogi.
Obraz został wystawiony w salonie akademii w 1850 roku i wywołał sporo kontrowersji. Odwiedzający salon widzowie byli zniesmaczeni i oburzeni. Nie akceptowalny był nie tylko temat, ale także sposób malowania i interpretacja rzeczywistości. W odczuciu współczenych sobie odbiorców, autor tym obrazem skalał powszechny mit sielskiej malowniczej wsi. Dla krytyków problemem było realistyczne, nieidealizowane przedstawienie sceny.
Obraz uznany został za sztandarowe dzieło krytyki społecznej środowisk lewicujących.
Niestety, nie przetrwał do dzisiejszych czasów. Jednak dzięki licznym reprodukcjom jest dziś znany, a kamieniarski fach wszedł do historii sztuki.