
Departament Kształcenia Zawodowego Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach realizacji projektu pod nazwą „Porozumienie branżowe na rzecz kształcenia i szkolenia zawodowego. Zwiększenie udziału przedstawicieli i przedstawicielek branż w rozwoju kształcenia zawodowego i uczenia się w miejscu pracy” przeprowadza cykl spotkań z przedstawicielami różnych branż, między innymi przedstawicielami kamieniarstwa.
Jest to dobra inicjatywa polegająca na wsłuchiwaniu się w głos przychodzący ze strony przemysłu i rzemiosła. Celem rozmów jest pozyskanie przez Ministerstwo informacji o potrzebach edukacyjnych w różnych profesjach. Dnia 9.10.2025 roku odbyło się spotkanie dotyczące zawodu kamieniarz.
Obecny system kształcenia zawodowego na poziomie ponadpodstawowym oparty jest na szkołach branżowych (I i II stopnia) oraz na technikach. Część zawodów jest realizowana jedynie na poziomie szkoły branżowej I stopnia (dawne szkoły zawodowe), część można rozwinąć do poziomu technikum.
Wśród zawodów kształconych jedynie na poziomie szkoły branżowej I stopnia jest zawód kamieniarz. Zgodnie z podstawą programową absolwent takiej szkoły powinien być przygotowany do wykonywania i osadzania elementów z kamienia naturalnego i sztucznego, mocowania okładzin, wykonywania detali architektonicznych, wykonywania posadzek, nagrobków i pomników, układania nawierzchni drogowych oraz wykonywania konserwacji, napraw i renowacji wyrobów z kamienia naturalnego i sztucznego.
W przypadku adeptów kamieniarstwa uczą się oni w tzw. systemie dualnym opierającym się na ścisłej współpracy partnerów: szkoły zawodowej i przedsiębiorstwa. W szkole przekazywana jest wiedza teoretyczna i ogólna, zaś w przedsiębiorstwie nabywane są umiejętności praktyczne. Uczeń przez 2 lub 3 dni w tygodniu pracuje w zakładzie kamieniarskim i pobiera za to wynagrodzenie. Na koniec trzeciej klasy młodzież podchodzi do egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie. W zależności od tego, czy pracuje u rzemieślnika, czy nie, podchodzi do egzaminu albo przed komisją działającą przy lokalnej izbie rzemieślniczej, albo przed Okręgową Komisją Egzaminacyjną.
Kamieniarstwo jednak jest zawodem wieloaspektowym i wielowątkowym. Trudno wyobrazić sobie, że tak złożoną materię można poznać w 3 lata nauki w szkole branżowej pierwszego stopnia. Musimy pamiętać o dużym skomplikowaniu maszyn i urządzeń, które służą do produkcji elementów kamiennych. Jesteśmy w erze cyfrowej i oczekujemy od pracowników, że będą oni posługiwali się w sposób swobodny nowoczesnymi technologiami. Również na etapie montażu, który jest znaczącą częścią składową tego zawodu, od osób tym się trudniących wymaga się dużej wiedzy i umiejętności. W związku z powyższym powinniśmy uznać, iż kształcenie w zawodzie powinno odbywać się na poziomie nieco wyższym, czyli technikum.
W trakcie spotkania zorganizowanego dnia 9.10.2025 przez Departament Kształcenia Zawodowego Ministerstwa Edukacji Narodowej zgłosiłem postulat – posługując się powyższą argumentacją – żeby podnieść rangę kształcenia w zawodzie kamieniarz. W mojej ocenie jest to słuszny krok, który powinien wypełnić pewne zapotrzebowanie branży na kadry średniego i niższego szczebla. Na spotkaniu był obecny Piotr Bartosiak, dyrektor Departamentu, który potwierdził, że działania departamentu będą zmierzać w tym kierunku. W pierwszej jednak kolejności należy przygotować podstawę programową dla naszego zawodu, uwzględniając wymagania stawiane przez współczesność. Powstaną zespoły do przygotowania tego dokumentu, do których zostaną zaproszeni przedstawiciele naszej branży.
Osobiście bardzo się cieszę, że zgłaszany już kilka lat temu problem, czyli podniesienie rangi zawodu do poziomu technikum, znajdzie swoje rozwiązanie. Należy tu jednak przypomnieć, że istnienie samej podstawy programowej w danym zawodzie nie znaczy automatycznego powstania szkoły. Żeby zaistniała szkoła, musi pojawić się również zaplecze materialne, kadra kształcąca oraz grupa uczniów, którzy by chcieli podjąć naukę w tym zawodzie. Dane demograficzne jednak nie nastrajają optymistycznie. Bądźmy jednak dobrej myśli.
O postępach prac w tym niezmiernie istotnym temacie będę informować w miarę ich postępu.
Michał Firlej jest doradcą w zakresie oznakowania CE, biegłym sądowym z zakresu kamieniarstwa, rzeczoznawcą ds. jakości produktów lub usług przy Dolnośląskim Inspektorze Inspekcji Handlowej oraz Biegłym Skarbowym.
Kontakt do autora: firlej@stoneconsulting.pl
tel. 695 164 288

W tym roku mija 40 lat od powstania firmy Furmanek. 15 września 1985 roku rodzice zarejestrowali firmę. Jej początkiem była stodoła podarowana przez dziadków. Zainteresowanie kamieniarstwem w ojcu zaszczepił teść, który pracował w tym zawodzie od lat 60-tych. Pierwsze maszyny były tzw. samoróbkami, które ojciec konstruował wspólnie z pracownikami. Między innymi tak powstała tokarka, wykonana specjalnie do realizacji pierwszego zamówienia, jakim było wykonanie tralek z Białej Marianny na balustradę na Jasną Górę.

Od samego początku firma rozwijała się nieco inną drogą niż klasyczne zakłady kamieniarskie. Jej specjalizacją szybko stała się renowacja budowli zabytkowych. Rodzice – oboje wspólnie tworzyli firmę – szybko nawiązali kontakt ze środowiskiem konserwatorskim, i tak zaczęła się historia, która trwa do dziś.
Obecnie funkcjonujemy jako dwie firmy. Renewal Art – którą prowadzimy wspólnie z siostrą Dianą i rodzicami Elżbietą i Krzysztofem Furmanek – zajmuje się kompleksową renowacją obiektów zabytkowych, wykonanych nie tylko z kamienia. I hurtownie kamienia naturalnego Furmanek Trading, którymi zajmuję się z siostrą.
W renowacjach skupiamy się na zaawansowanych pracach budowlanych – poczynając od stabilizacji fundamentów, wzmacnianiu stropów i murów, instalacjach, stolarce, pracach wykończeniowych, detalach architektonicznych, a kończąc na dachu. Nierzadko to renowacja – nazwijmy to „totalna” – rekonstrukcja od kompletnej ruiny porośniętej wysokimi drzewami, wymagająca wiedzy, doświadczenia i precyzyjnej współpracy z konstruktorami i konserwatorami.
Z kolei hurtownie rozwijamy z siostrą jako Galerie Kamienia. Dlaczego „galeria”? Bo patrzymy na kamień jak na dzieło natury. Choć w branży istnieje sporo hurtowni, my skupiliśmy się na materiałach selekcjonowanych. Niekoniecznie droższych – co należy mocno zaznaczyć – za to zdecydowanie jakościowych. Przy sposobie ekspozycji kamienia w nowoczesnych halach, na stojakach typu „A”, po hurtowni faktycznie spaceruje się jak po galerii.
Klient kupuje oczami – dlatego dobre zdjęcia i nowoczesna, intuicyjna strona internetowa to podstawa. Mamy dział, który zajmuje się wyłącznie fotografowaniem i obróbką zdjęć, bo są takie kamienie, które w obiektywie wypadają zazwyczaj gorzej. Więc często trzeba się nagimnastykować, by oddać prawdziwy urok tego materiału.
Notabene, strona internetowa www.furmanek24.pl jest połączona z systemem magazynowym. Klient może oglądać rzeczywiste stany magazynowe, a handlowcy na bieżąco mają podgląd: co jest dostępne, co jest w produkcji, a co w rezerwacji. Dzięki temu nasi klienci bardzo często wybierają kamień, bazując na naszej stronie internetowej – przyjeżdżają do hurtowni po konkretną płytę, podając jej numer z internetu. Natomiast dla handlowców to narzędzie pracy umożliwiające przygotowanie i wysłanie oferty w 60 sekund – ze zdjęciami i wymiarami konkretnych płyt oraz cenami w dowolnej walucie (przetestowaliśmy to w czasie tej rozmowy i potwierdzamy – przyp. red.).
Do marketingu też podchodzimy inaczej. Renewal Art trudno jest reklamować. To specyficzny rodzaj usług dla wąskiego grona odbiorców, a każde zlecenie jest inne od wszystkich wcześniej wykonanych. Tu znajduje zastosowanie całe doświadczenie kamieniarskie i niemały park maszynowy. Przez lata wypracowaliśmy sobie markę i to jest nasz kapitał.
Natomiast w świecie, w którym wszyscy krzyczą: „jesteśmy najwięksi, najlepsi, największe stany magazynowe, najlepszy towar, promocja i rabat” – my nie krzyczymy. To klient sam ma dojść do takich wniosków, gdy odwiedzi Furmanek Trading. Ma wejść na halę, obejrzeć towar, porozmawiać z handlowcem jak z osobistym przewodnikiem, zauważyć, że nasze ceny nie odbiegają od rynkowych – i zostać z nami na dłużej. Zwykle tak jest – klienci zostają z nami na dłużej, bo to nasza filozofia: jakość i partnerskie podejście. Bo hurtownia to nie jeden kontener kamienia na zabłoconym placu, a nowoczesny zakład, to nie jedno CNC dopiero co postawione.
Instagram też prowadzimy po swojemu. Staramy się opowiadać historię kamienia i o kamieniu. Pokazać kamień nie jako towar do przerzucenia z kontenera w ręce klienta. Zatrzymujemy się nad tym, czym są konkretne kamienie, kto je wybrał, czym się kierował w selekcji, jak je wykorzystać. By klienci zauważyli, że nie kupują tylko kamienia – kupują kawał fajnej historii zapisanej w skale i opowieść o jego podróży z górotworu przez obróbkę i wykończenie. Kupują prestiż i spokój. A przede wszystkim – że kamień to nie pospolity materiał budowlany.
Sprowadzamy tylko takie materiały, które nas przekonują, które czujemy, a nie takie, które nam się spinają w Excelu. Chcemy sprzedawać tylko materiał premium – choć to słowo jest dziś nadużywane – bo to się po prostu opłaca. Współczynnik reklamacji w naszej firmie to około 1% i to też o czymś świadczy. Dzięki temu mamy duży komfort, bo to oznacza brak problemów i kosztów związanych z rozpatrywaniem reklamacji. Żyjemy w czasach hiperkonkurencji. I to, co sobie powtarzamy z całym zespołem, to to, że nie możemy być tylko trochę lepsi. Bo przy obecnym nasyceniu rynku firmami kamieniarskimi, handlowymi i obrabiającymi kamień, bycie tylko „trochę lepszym” nic nie zmienia. Musimy być dużo lepsi, żeby klienci zauważyli tę różnicę. Czy chodzi o porządek w magazynie, o szybkość przygotowania oferty, czy o jakość materiału, o to, jak wyglądamy, jak jesteśmy ubrani, czy o to, jak podchodzimy do klienta.
Skoro mowa o zespole – mam to szczęście, że pracuję z naprawdę fajnymi ludźmi i dobrymi specjalistami. Bo tak naprawdę firma to nie są te magazyny z towarem, samochody służbowe, maszyny w zakładzie. Firma to ludzie. I to oni tworzą firmę.
Kto jest klientem Galerii Kamienia? Klientami są świadomi kamieniarze, poszukujący dobrej jakości materiału. Wielokrotnie udowodniliśmy – i sobie, i klientom – że potrafimy sprzedawać materiał premium w rynkowych cenach. Ten materiał jest naprawdę precyzyjnie wyselekcjonowany i prezentowany w komfortowych warunkach. To także projektanci i architekci. Jeśli przyjdzie odbiorca indywidualny po parapety, to umożliwimy mu wybór materiału, ale w celu wykonania gotowego produktu skontaktujemy go ze współpracującymi z nami zakładami kamieniarskimi.

Wejście w kamieniarstwo było dla mnie zupełnie oczywiste i naturalne. Nawet przez chwilę nie myślałem, że będę robił cokolwiek innego. Ukończyłem AGH z tytułem inżyniera górnictwa eksploatacji złóż mineralnych, a matematyka i fizyka to mój konik, więc pewnie dobrze bym się odnalazł jako konstruktor, projektant konstrukcji budowlanych. Chciałem zrobić magisterkę na AGH na kierunku „kamieniarstwo w budownictwie i architekturze”, ale kierunek zamknięto ze względu na niskie zainteresowanie. Więc tylko z tytułem inżyniera AGH czułem pewien niedosyt i zdecydowałem się jeszcze na studia MBA. Dziś mam bardzo urozmaiconą pracę i bardzo się z tego cieszę. Mój dzień nigdy nie wygląda tak samo. Mam tę możliwość i przyjemność, że mogę jednego dnia obserwować zabytki i głowić się z inżynierami-konstruktorami, jak je uratować. Następnego dnia mogę selekcjonować materiały do naszych hurtowni. A kolejnego dnia obserwować proces produkcji i obróbki kamienia.
Mam bzika na punkcie danych i analizy. Kiedy zaczynaliśmy historię z handlem, kupowaliśmy towar, bo uznaliśmy, że się sprzeda. Potem zaczęliśmy bardziej przyglądać się tabelkom i analizować – cyfry pokazały, że materiał, który wydawał się być hitem, sprzedaje się średnio, a materiał, o którym byśmy nawet nie pomyśleli, zwiększa obroty. Dziś decyzje podejmuję na podstawie danych. Podsumowując każde półrocze, wykreślam kilka materiałów, które się słabiej sprzedają – przecież trendy i mody się zmieniają. Do tego dochodzi konieczność przewidywania. Czas importu to 3–4 miesiące. Musisz więc przewidzieć, ile masz materiału, ile się sprzeda i czy wystarczy go do kolejnej dostawy. Utrzymywanie zbyt dużej nadwyżki towaru to zamrożone pieniądze i koszt magazynu. Jeśli materiału zabraknie przed dostawą, to tracisz sprzedaż – i w bilansie pojawi się jako koszt utraconej szansy. Moje skrzywienie do analityki w tym pomaga. I tu znów – dzięki zespołowi – dostaję dane, nad którymi mogę pracować. Natomiast Diana, która odpowiada za część finansową i księgową hurtowni, równoważy moją niekiedy zbytnią fantazję – czasami hamuje, a czasami podpowiada efektywniejsze rozwiązania.
Co pokazuje te 40 lat doświadczenia? Przede wszystkim odwagę i determinację. Moi rodzice, w czasach bez internetu, z mapą na kolanach, z pobieżną znajomością języka, jechali w nieznane w poszukiwaniu kamienia i lepszego jutra. My mamy dzisiaj łatwiej. Ale to oni położyli fundamenty. My tylko idziemy dalej. Mam nadzieję – dalej w tym samym kierunku, tylko jeszcze dalej. Bo w dzisiejszym świecie hiperkonkurencji nie wystarczy być trochę lepszym. Trzeba być dużo lepszym.

W dniach 29–31 maja 2025 roku w hotelu Puchaczówka w Siennej k. Stronia Śląskiego odbył się Zwyczajny Zjazd Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów z Kamienia.
Pierwszy dzień poświęcony był obradom – Zarząd przedstawił niezbędne sprawozdania oraz uchwały, które zostały przyjęte w drodze głosowania. Podczas spotkania do grona Członków Zwyczajnych Stowarzyszenia przyjęto kilka nowych osób, którym wręczono legitymacje członkowskie.
Ponadto tytuł Członka Honorowego otrzymała dr hab. inż. Urszula Kaźmierczak, prof. Katedry Górnictwa Politechniki Wrocławskiej, która od od lat wspiera nasze Stowarzyszenie swoją wiedzą i doświadczeniem, i chętnie uczestniczy w naszych wydarzeniach.
Do grona Członków Wspierających dołączyły również Międzynarodowe Targi Poznańskie jako wyraz uznania za wkład w rozwój branży kamieniarskiej. Nominację odebrała Hanna Lisiecka – dyrektor targów STONE – która podkreśliła znaczenie współpracy branżowej i przedstawiła wstępne założenia nowej formuły targów STONE 2026.
W dalszej części obrad odbyła się dyskusja dotycząca aktualnej sytuacji w branży. Głównym tematem była inicjatywa nawiązania dialogu z władzami państwowymi w sprawie przygotowania przepisów wspierających polski kamień oraz firmy wykonawcze w postępowaniach przetargowych na terenie Polski – w szczególności przy realizacjach finansowanych ze środków publicznych oraz przy projektach upamiętniających wydarzenia historyczne, takie jak zbrodnie wojenne.
Zarząd Stowarzyszenia nawiązał w tej sprawie kontakt z kierownictwem Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Kilka dni przed Zjazdem, podczas spotkania przedstawicieli Zarządu z przedstawicielami Ministerstwa, przekazano pismo z petycją środowiska kamieniarskiego. Otrzymaliśmy wstępną deklarację gotowości do kontynuowania rozmów w Warszawie.
Po zakończeniu obrad odbyły się przesłuchania kwalifikacyjne kandydatów na Rzeczoznawców, ubiegających się o członkostwo w Zespole Rzeczoznawców działającym przy Stowarzyszeniu. Wymogiem przystąpienia do Zespołu jest co najmniej 20-letni staż pracy w branży, potwierdzony referencjami od inwestorów lub wykonawców, nienaganna opinia w środowisku zawodowym oraz znajomość podstawowych norm dotyczących zastosowania kamienia.
Tytuł Rzeczoznawcy Stowarzyszenia otrzymali:
• Piotr Kowalewski – specjalność: stosowanie i ocena robót kamieniarskich w budownictwie; obróbka ręczna i mechaniczna w zakładach kamieniarskich; produkcja i montaż nagrobków,
• Zygmunt Wielopolski, Maciej Światłowski, Bogdan Wiatrowski, Dawid Sendłak – specjalność: stosowanie i ocena robót kamieniarskich w budownictwie; obróbka ręczna i mechaniczna.
Wieczorem odbyła się uroczysta kolacja, podczas której nowi Rzeczoznawcy otrzymali legitymacje i dyplomy potwierdzające nadanie uprawnień.
Drugi dzień Zjazdu przeznaczony był na wspólną wycieczkę. Choć pierwotnie planowano wizytę w czeskim kompleksie Dolní Morava, deszczowa pogoda zmusiła nas do zmiany planów. Odwiedziliśmy Kopalnię Złota w Złotym Stoku, a następnie udaliśmy się do Jaskini Niedźwiedziej w Kletnie – najdłuższej jaskini w Sudetach i jednej z najdłuższych w Polsce, słynącej z pięknych form naciekowych z kalcytu.
Dzień zakończyliśmy biesiadą w Chacie Grillowej, racząc się specjałami z grilla i doskonałym czeskim piwem z beczki.
Do zobaczenia na kolejnym Zjeździe!
Więcej zdjęć na facebook.com/KurierKamieniarski




Tytułem wstępu
XXX Zjazd Polskiego Związku Kamieniarstwa – Katowice 2025 – czyli trzy dni pełne rozmów, inspiracji i wspólnego świętowania w sercu Górnego Śląska. W dniach 6–8 czerwca 2025 odbył się jubileuszowy zjazd PZK.
Zjazd rozpoczęło powitanie nowych członków Związku. Podczas sesji plenarnej omówiono sprawozdania za rok 2024 oraz sprawy związkowe.
Nowym punktem programu było wręczenie wyróżnień Lider Aktywności 2024, przyznanych najbardziej aktywnym członkom Związku w minionym roku.
Później rozpoczął się panel prelekcji, w tym prezentacja nowej książki prof. Piotra Wyszomirskiego z AGH oraz wystąpienia firm Cosentino Poland i Optolith, a także prezentacja programu do obsługi firmy kamieniarskiej Slabstone.pl.
Jak zwykle – oprócz spraw związkowych – był też czas na integrację i długie rozmowy branżowe przy kolacji.
W sobotę uczestnicy zwiedzili zabytkowy Nikiszowiec oraz Park Śląski, kończąc dzień kolejną porcją rozmów przy wspólnym stole.
Paweł Szambelan
Nasz pierwszy zjazd w grudniu 2024 roku otworzył nowe znajomości i możliwości. Decyzję o zapisaniu się do Polskiego Związku Kamieniarstwa podjąłem dosyć spontanicznie na targach kamieniarskich w Poznaniu, po kilkunastu rozmowach z kolegami z branży, którzy zachęcili nas do spotkań. Dzisiaj, gdy wspominam wyjazd w góry, myślę o świetnej energii, którą otoczyli nas nowi znajomi.
Już od pierwszych momentów siedzieliśmy razem i rozmawialiśmy. Zebranie Walne i przedstawienie nowych członków to było coś dla mnie nowego i inspirującego.
Zaś po części oficjalnej spotkaliśmy się w karczmie na poczęstunku. Kolacja, którą nam podano, zrobiła na wszystkich wielkie wrażenie, a gościnność góralska nas oczarowała. Zespół muzyczny, który przygrywał nam do wspólnego biesiadowania, był świetnym dodatkiem do zabawy.
Pogoda, jaka dopisywała nam podczas tego weekendu, wręcz zachęcała do założenia nart i szusowania po świetnych stokach, z jakich mieliśmy możliwość korzystać. Dla niepotrafiących jeździć na nartach był zarezerwowany instruktor, który zaraził swoją pasją niejedną osobę. Takich atrakcji nie spodziewał się chyba żaden członek zjazdu. Klimat, jaki był w naszym hotelu, zachęcał do biesiadowania. Właściciel hotelu, pan Kazimierz Wolski, ugościł nas jak jedną wielką rodzinę. Dodatkowo dla chętnych był wyjazd do term, który cieszył się wielkim zainteresowaniem. W niedzielę rano na drogach i stoku było tyle śniegu, że aż żal było wyjeżdżać!
Czerwiec w 2025 roku rozpoczął się wycieczką do Katowic. Teraz już wiedzieliśmy, na co się szykować, i niecierpliwie czekaliśmy na nowe emocje. Byliśmy pewni, że uśmiech będzie nam gościł na twarzy. Byliśmy też ciekawi, jak rozpoczął się sezon kamieniarski w innych województwach.
Pochodzę z Dolnego Śląska, mieszkam niedaleko zagłębia kamieniarstwa i tu prowadzę swoje firmy. Choć objazd całej Polski jest częsty w moim życiu, to niestety nie z każdym mam przyjemność się spotkać. Sprzedaż bloków granitowych z Angoli jest moją codziennością i lubię, kiedy ludzie z doświadczeniem większym niż moje, potrafią mnie wesprzeć oraz przekazać swoją wiedzę na temat kamieniarstwa. HM Granitos to działalność polsko-portugalska, którą prowadzę z żoną Natalią. Obecnie posiada 11 kopalni, i ciągle poszukujemy nowych złóż materiału.
Kamieniarstwo w Polsce to gorący temat w różnych dziedzinach. Dylematy, problemy i rozwiązania: o tym rozmawialiśmy w Katowicach na drugim moim zjeździe. Zebranie Walne oraz prezentacja to czas, kiedy jeszcze wszyscy czekamy, aby poruszyć swoje tematy. Tym razem mieliśmy okazję porozmawiać na uroczystej kolacji przy śląskich tradycyjnych daniach. Wspaniałym pomysłem towarzyszącym tej kolacji jest brak przypisanych miejsc, dzięki czemu nigdy nie wiesz, z kim dzisiaj będziesz siedzieć i o czym dyskutować. A rotacja miejsc jest częsta i ciekawa. Temperatura na zewnątrz i we wnętrzu była dosyć wysoka, rozmowy były głośne i inspirujące. Tematem równie często poruszanym były wycieczki przewidziane na następny dzień.
Następnego dnia, czyli w sobotę, już w autobusie było bardzo wesoło. Organizatorzy zjazdu zadbali o to, by przedpołudnie minęło nam na zwiedzaniu osiedla Nikiszowiec w Katowicach. To wyjątkowe miejsce, z bogatą historią i niepowtarzalnym klimatem, a informacje o nim przekazała nam pani przewodniczka Joanna, która całą sobą opowiadała o ludziach, budynkach i miejscu, w którym się wychowała i nadal mieszka. To była bardzo ciekawa przygoda, każde miejsce miało swoją interesującą historię.
Kolejna atrakcja to przejazd kolejką górską z Katowic do Chorzowa, a dreszczyku emocji dodawał deszcz, który spotkał nas w połowie spaceru. Dodatkowo niedaleko kolejki znajduje się planetarium, które postanowiliśmy odwiedzić. Udało nam się jeszcze kupić bilety na seans poświęcony nocnemu niebu nad Katowicami, pełen opowieści i ciekawostek o gwiazdach.
Po spacerach i relaksie przyszedł czas na ostatnią kolację. Ciepły wieczór jeszcze zachęcił do rozmów na podwórku lub polu… jak kto woli. :-)
Jestem pewien, że na kolejny Zjazd PZK już czeka niejedna firma, w tym i nasza. Wypatrujemy nowych informacje o miejscu i terminie. Historię tworzą ludzie, a wyjątkowo dobrani i empatyczni potrafią wciągnąć resztę we wspólne miłe przeżycia.
Więcej zdjęć na facebook.com/KurierKamieniarski


fot. Andrea Amato
Czasami mam poczucie, że w polskiej branży kamieniarskiej to nie brak surowca czy zleceń nas hamuje, ale mentalność i praktyki, które nie powinny mieć miejsca w XXI wieku. Rzemiosło, które od pokoleń opierało się na uczciwości, relacjach i precyzji, coraz bardziej ulega wygodzie, bylejakości i krótkowzrocznym kalkulacjom. Chciałabym opowiedzieć, jak wygląda to z perspektywy osoby, która od lat pracuje z kamieniem, rzeźbi, szuka unikalnych bloków, rozmawia z klientami i buduje relacje oparte na zaufaniu.
Niedawno potrzebowałam niewielkiego bloku kamienia do wykonania rzeźby. Napisałam więc do dwóch firm wydobywczych — obie działające w tym samym mieście, obie oferujące ten sam rodzaj kamienia. Odpowiedzi? Jedna zaproponowała 200 zł, druga… 2500 zł. Skrajnie różne ceny to nie wyjątek, lecz niestety norma. W wielu miejscach ceny uzależnione są od nastroju sprzedającego czy wyglądu klienta, a nie od rzeczywistej wartości materiału. Małe zlecenia bywają ignorowane, a relacje traktowane czysto transakcyjnie.
Jak wygląda to z mojej perspektywy? Dla mnie zakup bloku kamienia to coś więcej niż jednorazowa transakcja. To początek relacji, która może trwać lata. Czasem potrzebuję bloku za 200 zł, innym razem czegoś znacznie większego. Mam różne zlecenia i różnych klientów, cenię sobie uczciwość, otwartość i chęć współpracy. To niestety rzadkość.
Rzemieślnicy na wymarciu
Kolejną zauważaną często rzeczą jest fakt, że specjaliści od ręcznej obróbki kamienia w Polsce znikają. Nie ma już wielu ludzi, którzy potrafią wykonać ornament, zdobienie czy inne detale. Mylnym jest stwierdzenie, że takie umiejętności potrzebne są tylko przy konserwacji. To błąd.
Moi klienci zamawiają kominki z Francji, blaty z Anglii — nie dlatego, że brakuje kamienia w Polsce, ale dlatego, że u nas brakuje uczenia klientów jakości i reklamowania się poprzez produkty jedyne w swoim rodzaju. Zagraniczne firmy są w tym dużo lepsze od nas. W Polsce coraz częściej zamawia się wszystko gotowe, pocięte i wypolerowane. Pewne rodzaje kamienia można zobaczyć niemal w każdym zakładzie. Tymczasem uważam, że ludzi trzeba nauczyć jakości. Jak wiadomo, bardziej skomplikowane projekty robi się dłużej, ale w kamieniu wszystko musi trwać — tak było od zawsze.
Kiedyś myślałam, że drogie wyroby z kamienia ciężko jest sprzedać. Dzisiaj wiem, że klienci ceniący sobie jakość i naturalny materiał są w stanie zapłacić więcej, kiedy opowiadam im o zaletach takiego wyboru, sposobie wykonania i historii kamienia. Kamień nie musi być wykończony wyłącznie na wysoki połysk. Tradycyjne sposoby wykończenia kamiennej powierzchni powoli odchodzą w niepamięć, zastępowane przez wygodę sprowadzania gotowych wyrobów. Kamień to materiał, który wymaga czasu, cierpliwości i szacunku. Rzeźba, ornament na elewacji, blat czy parapet — każdy z tych elementów zyskuje, jeśli jest wykonany z dbałością o detale. I wcale nie musi lśnić jak szkło, by zachwycać. Dawni mistrzowie doskonale o tym wiedzieli.
Zasoby mamy, ale nie potrafimy ich wykorzystać
Kolejną wielką stratą jest fakt, że nie ma u nas tradycji budowania domów z kamienia. Przez zamiłowanie architektów i klientów do cegły, betonu i ociepleń głównie wydobywa się u nas kamień na kruszywo. Tymczasem Polska ma piękne, naturalne kamienie, które mogłyby służyć do celów innych niż podkład do budowania dróg itp. Wszyscy znamy kamienie od lat niedostępne: białą i zieloną Mariannę, marmury kieleckie i dębnik. Nieliczne kamieniołomy w kraju wydobywają dziś bloki na potrzeby rzeźby. Nie są to jednak kamienie o barwach dorównujących tym, których wydobycia zaprzestano. Przez tę sytuację rzeźbiarze tworzą głównie w blokach sprowadzanych z zagranicy, tych polskich trzeba szukać jak igły w stogu siana.
Nawet gdy znajdziemy kamień, który prawdopodobnie spełnia nasze oczekiwania, nie ma gwarancji, że dojdzie do transakcji. Przyczyną jest często napotykane przeze mnie zatajanie szczegółów i kombinatorstwo. Zdarzyło mi się jechać kilkaset kilometrów po rzekomo „świetny blok”. Kamień ten był u nas trudno dostępny, wizytę poprzedziły trzy rozmowy telefoniczne, w których padały konkretne odpowiedzi potwierdzające poszukiwane przeze mnie właściwości. Na miejscu zobaczyłam coś, co zupełnie odbiegało od moich oczekiwań. Właściciel pokazał mi stertę omszałego, leżącego bezpośrednio na ziemi gruzu pozostałego po wykonanych lata wcześniej zleceniach. Dlatego teraz zawsze proszę o zdjęcia — oszczędza mi to nie tylko czasu, ale i frustracji. Niektórzy właśnie tak traktują rzeźbiarzy, myśląc, że artysta z byle czego jest w stanie zrobić „coś”.
Tymczasem chciałabym zaznaczyć, że rzeźbiarz to osoba, która najlepiej zna się na kamieniu. Nie da sobie wcisnąć bloku zleżałego czy pękniętego, bo od razu to zauważy. Przez moją pracownię przeszło kilkadziesiąt rodzajów kamieni pochodzących z całego świata. Osoba, do której jechałam, wiedziała, ile kilometrów mam do pokonania i czym się zajmuję. Niestety uznała, że pozbędzie się odpadu i jeszcze na nim zarobi. Jak przy tego typu sytuacjach nawiązywać opłacalną dla obu stron współpracę i traktować się poważnie?
Co można zmienić?
Po pierwsze: potrzeba uczciwości. Klient, który zostanie oszukany, już do nas nie wróci. Klient oczarowany kamieniem i jego historią — zamówi natomiast więcej. Jeśli już do nas przychodzi, trzeba z nim rozmawiać, edukować, opowiadać o materiale, jego pochodzeniu, właściwościach. Wiem z doświadczenia, że klient, który jest zachwycony kamieniem od nas, znajdzie 100 powodów, żeby domówić coś jeszcze.
Po drugie: innowacja nie polega tylko na kupnie nowej maszyny czy sprowadzeniu kamienia z daleka. Jeśli wymyślimy jedyny w swoim rodzaju produkt, który będzie można nabyć tylko u nas, będziemy mieli na nim świetną sprzedaż, i z czasem zyskamy rozpoznawalność. To ten produkt przyjdą obejrzeć u nas klienci i być może zamówią coś jeszcze. Warto wychodzić ze swoimi innowacjami do mediów społecznościowych — zwiększa to szanse firm, które swoje biznesy prowadzą w mniejszych miastach.
Po trzecie: z doświadczenia wiem, że innowacje rodzi łączenie rzemiosła, designu, unikalnych projektów wnętrzarskich i współpraca międzybranżowa. Brakuje w Polsce zespołów. Zespołów ludzi z pasją, którzy łączą kamień z drewnem, metalem, szkłem itp., którzy potrafią razem stworzyć coś nietypowego — designerski stół, mozaikę czy płaskorzeźbione fakturalne rozwiązanie wnętrzarskie. Mało kto myśli dziś w ten sposób, a przecież wszyscy posiadamy wspólną przestrzeń do współpracy. Spotkania interdyscyplinarne przyspieszają rozwój, sprawiają, że wpadamy na nowe pomysły, delegujemy zadania, które sprawiają nam trudność, do innych firm czy osób.
I po czwarte: przydałoby się miejsce, gdzie młodzi ludzie mogą zetknąć się z obróbką kamienia i zainteresować tą dziedziną. Specjaliści to dzisiaj w większości starsze osoby, które nie mają komu przekazać swojej wiedzy i umiejętności. To także ma wpływ na fakt, że nie powstają w naszej branży wyjątkowe projekty. Uważam, że im więcej wysoko wykwalifikowanych specjalistów, tym lepiej dla branży. To, co wykonujemy, ma wpływ na późniejszy wizerunek firmy. Powinien on opierać się na rzetelności, wysokim poziomie wiedzy o rzemiośle oraz na uczciwości.
Branża kamieniarska nie umrze — kamień jest wieczny. Ale pytanie, w jakiej formie przetrwa. Czy jako pasja, sztuka i jakość? Czy jako masowa, bezduszna produkcja? Wybór należy do nas wszystkich. Znam polskie firmy, które działają na ogromną skalę i w oparciu o wysokie standardy — do tych chętnie jeżdżę. Widzę natomiast potrzebę, by cała branża zjednoczyła się w profesjonalnym podejściu. Dopiero wtedy będziemy mogli wszyscy iść naprzód. Mój sukces zależy od sukcesu moich dostawców — podobnie jak ich od mojego.
Julia Stachowska – rzeźbiarka i historyk sztuki. Członkini kieleckiego Związku Artystów Rzeźbiarzy. Autorka teoretycznych prac z zakresu historii sztuki.
Jako artystka specjalizuje się w rzeźbie kamiennej. Regularnie uczestniczy w sympozjach rzeźbiarskich (Orońsko, Brno, Dubenec, Vellano) i wystawach swoich prac. Jej pracownia rzeźbiarska mieści się na Śląsku.
Rzeźbiąc w kamieniu stara się wykorzystywać naturalny kolor i strukturę materiału. Kształty tworzone przez artystkę zacierają granice pomiędzy kamieniem a elastyczną, płynną materią. Współpracuje z wieloma uznanymi projektantami wnętrz; jej rzeźby znajdują się w prywatnych kolekcjach w Polsce, Belgii, Włoszech oraz Czechach.