Pochwała głupoty

Kategoria: Felietony   |   Autor: Michał Ziołowicz   |   Data: piątek, 22 marca 2019 14:27

98fel_z.png

Macie na pewno tak samo. Wizyta u szwagra, dobre jedzenie, zimne napoje, dyspensa od żony, wszystko się układa, atmosfera biesiadna, aż tu nagle kop pod stołem taki, że Lewandowskiego znieśliby na noszach. A tu nawet odezwać się nie można, a o symulacji mowy nie ma. I tylko wzrok błagalny: „za co mnie kopiesz, kochanie?!”. Odpowiedzi zazwyczaj są trzy: za to, że miałeś pić po pół kieliszka, a pijesz cały; za to, że nie chcesz wyjść, bo dawno szwagra nie widziałeś; a przede wszystkim za to, że się mądrujesz na każdy temat i pieprzysz od rzeczy.

To mędrkowanie – tak jak narzekanie – to nasza specjalność narodowa. Co rusz spotykam prześwietnych znawców medycyny, prawa, architektury, szkolnictwa, budownictwa itd. Kiedy te głupoty plecie się w okolicznościach gastronomicznych, to nie ma się czym przejmować. Gorzej, gdy dzieje się to podczas oficjalnych spotkań, zjazdów albo w publikacjach prasowych. Wtedy to jest już problem, można się pogubić, kto fachowiec, a kto pozuje na „supereksperta”.

Pracowałem kiedyś w Berlinie. Mieszkałem z kolegą i z panem Stanisławem, który był od nas znacznie starszy. Pan Stanisław wiedział wszystko, znał wszystko i na każdy temat miał swoje eksperckie zdanie. Któregoś dnia z pewnej gazety wyjęliśmy poster z przekrojem teleskopu Hubble’a. Plakat miał prawie dwa metry długości i był świetnie wydrukowany. W niedzielę po spacerze zastaliśmy pana Stanisława nad naszym plakatem. Z miną znawcy i niekwestionowanego eksperta powiedział: „Chłopoki, jo się temu przyjrzoł i powiem wom, że dobrze to wymyślili, ale tu – o tu – toto jest niepotrzebne i można toto wyrzucić”. Ile razy widzę się z kolegą, śmiejemy się z tego do rozpuku.

Czytam naszą branżową gazetę (ale nie Kuriera) i czytam wywiad z ekspertem. Opowiada, jak to organizuje szkolenia dla architektów, na których uczy, jak dobierać spieki (sic!), szczególnie uważając na rodzaj oświetlenia. Na koniec tenże ekspert chwali się sukcesem, jak wielu ze szkolonych architektów zostało klientami jego firmy. W austriackim zaborze mówiło się na taką sytuację „hucpa”.

Bardzo lubię pracować z ludźmi, którzy potrafią powiedzieć „nie wiem, nie robiłem tego – sprawdzę, to ci powiem”. Nie wiem czemu, ale od razu nabieram zaufania do takiego człowieka: czuję, że wie co mówi, a jak nie wie, to nie mówi.
Od 27 lat pracuję w zawodzie i łapię się na tym, że jak miałem dwadzieścia parę lat, to byłem świetnym kamieniarzem, wszystko umiałem zrobić i prawie wszystko wiedziałem. A teraz coraz częściej czegoś nie wiem, coś muszę sprawdzić. Chyba głupieję.

Przeszło 500 lat temu Erazm z Rotterdamu napisał „Pochwałę głupoty”. Jakże aktualna dzisiaj jest lektura tego dzieła. Kiedy wreszcie zgodzimy się z Erazmem, okaże się że warto posłuchać głupiego, a od mądrali trzeba z daleka.

A skoro tego eksperta kopnąć pod stołem nie ma jak, to może – tak, jak wstawiamy „lajki” – trzeba wymyślić jakiegoś e-kopa?

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.