
Na moim podwórku ostatnio utarł się zwyczaj, że pod wieczór, około 19, na jeden z trawników przychodzą okoliczni właściciele psów ze swoimi pupilami. Spuszczamy psy ze smyczy i dla naszych ulubieńców zabawa jest rewelacyjna. Wreszcie mogą pobiegać.
Zróżnicowanie jest spore. Przychodzą między innymi: pitbull, cocker spaniel, owczarek niemiecki, terier tybetański, jamnik czy york. Ciekawe, że pomimo sporego zróżnicowania ras, konfliktów między nimi nie ma. Miałem okazję zobaczyć jak szybko, mimo różnic wielkości, tworzy się stado.
Jak się okazało, szefem stada wcale nie został największy pies. Czworonożną ekipą rządzi średniej wielkości suczka. To ona interweniuje, gdy powstaje jakiś konflikt w stadzie.
Także z jej decyzji stado gwałtownie reaguje na otoczenie. Całość funkcjonuje wzorcowo.
Każdy zna swoją pozycję, podporządkowuje się zasadom. Natomiast właściciele czworonogów mają słaby wpływ na funkcjonowanie grupy psiaków – wyłącznie wpływanie na suczkę, która w nim rządzi, daje rezultaty.
Każda firma to przede wszystkim ludzie. Oczywiście ważne są maszyny (ale nimi też zajmują się ludzie), ważne są zlecenia (te też pozyskuje i obsługuje personel), ważne są materiały, jakimi dysponujemy (ale ich pozyskiwanie, dbałość o nie, to również efekt pracy pracowników).
Osobom zatrudniającym pracowników, często wydaje się, że jeśli stworzymy określone zasady i warunki pracy, to wszystko będzie działało rewelacyjnie. Jeśli by tak było, to znakomita większość firm radziłaby sobie na rynku genialnie i nie miałaby nigdy problemów.
Niestety tak nie jest. Każda grupa ludzi wytwarza swoje zasady, niezależnie o tych, które ma narzucone. Podobnie jak w stadzie psów. I tak naprawdę to te relacje są wewnętrzną siłą – lub słabością – firmy.
Kierowanie firmą to nie tylko decyzje inwestycyjne, strategiczne, to przede wszystkim umiejętność kierowania ludźmi. Wybrany na brygadzistę pracownik, mimo posiadanego doświadczenia i wiedzy, wcale nie musi mieć pozycji w grupie pozwalającej na kierowanie nią. Pomimo jego decyzji – lub co gorsza decyzji szefa – które on przekazuje pracownikom, ci robią po swojemu.
Znam firmę, w której najlepszy pracownik nie jest brygadzistą. Nie ma do tego predyspozycji, ale jego rola jest ogromna – szef, podkreślając jego umiejętności i doświadczenie przy wielu okazjach, zbudował mu wizerunek „guru”, którego na czele z brygadzistą wszyscy pytają, kiedy mają jakiś problem. Ale ustawianiem roboty i dyscyplinowaniem pracowników zajmuje się brygadzista, który ma posłuch.
Jak pokazuje życie, im lepiej zorganizowana firma, tym rzadziej jej szef musi ingerować w normalne funkcjonowanie. Może skupić się faktycznie na planowaniu strategicznym i zagadnieniami ogólnymi.
Jak sprawdzić, który z pracowników jaką ma mieć funkcję? To właśnie jest najtrudniejsze w zarządzaniu. Naturalne zdolności przywódcze łatwo zauważyć, obserwując pracowników podczas przerw w pracy, śniadania czy wspólnej imprezy integracyjnej – bardziej niż podczas pracy. W takich momentach łatwo zauważyć pracownika, który faktycznie jest w stanie zarządzać grupą pracowników.
Jeśli się uda ustalić, jakie są wewnętrzne relacje między pracownikami, to szansa, że będą działali wzorcowo, bez naszej ingerencji, wzrasta ogromnie.
| « poprzednia | następna » |
|---|