Szacunek

Kategoria: Felietony   |   Autor: Rafał Namiota   |   Data: wtorek, 10 maja 2022 01:00

 Gdyby ktoś zapytał o jedno słowo, które określa moją pracę, byłoby to słowo „szacunek”.

Wyświechtane dziś słowo kojarzy się chociażby z szacunkiem na dzielni – przydatny element po zmroku w szemranych okolicach. Jesteś swój ziom, masz szacunek. Zdobywasz go na przykład sikając po pijaku na radiowóz (najlepiej wypełniony policjantami) lub innymi wybitnie durnymi zasługami, które potrzebne są ludzkości jak siódma fala covida. Przyznam, że do pewnego wieku swojej egzystencji też tak myślałem. Ale kiedyś dojrzałem i dorosłem. Czyli tak koło 30 roku życia... No może trochę wcześniej.
Właściwie mogę powiedzieć śmiało, że narodziłem się w momencie, kiedy zacząłem rzeźbić w kamieniu.
Początki były bardzo trudne. Czegoś mi brakowało... No właśnie... szacunku.

Szacunku do materiału. Od tego trzeba by zacząć. Jakoś się trzeba zabrać do tego kamienia. Na pewno nie siłą. Choć trzeba przyznać, że kamień wzmacnia i siły dodaje. Szacunku do narzędzia, którym pracujesz. Narzędzia, które wpływa na jakość pracy i przyjemność z niej płynącą.
Pamiętam, że kilka ładnych lat temu, Pan Kazimierz – mistrz kamieniarstwa – bacznie przyglądał się mojej pracy. Dał mi kilka bezcennych uwag dotyczących pracy w granicie. Nie miałem o nich pojęcia. Po kilku dniach przyszedł do mnie i dał mi w prezencie swoje stare, piękne dłuto. Zapewne sam je kiedyś wykonał.

To był mój prywatny czarny pas w sztuce obróbki. Chyba obaj mieliśmy wtedy zaszklone oczy. Ja na pewno.
Wielki wpływ na moją pracę miała lektura żywotów artystów, w tym Giorgio Vasariego. Pozwoliły mi one poznać dawnych mistrzów kamienia. Zagłębiając się w ich pracę, nabrałem olbrzymiego szacunku. Dziś, dysponując elektronarzędziami i młotkami pneumatycznymi, nie sięgam im do pięt. Prostymi narzędziami, szpicami, gradzinami, świdrami obrabiali kamień po mistrzowsku. Uczę się od nich od lat i nigdy tej nauki nie ukończę.

Wspaniała jest opisana przez Vasariego historia konkursu na płaskorzeźby w brązie do Baptysterium Florenckiego. Gdy inni artyści biorący udział w konkursie zauważyli, że praca Lorenza Ghibertiego jest najlepsza, udali się do zleceniodawców, aby jemu oddali to zlecenie. Wiedzieli, że Ghiberti wykona ją najlepiej, mimo że pośród nich nie brakowało wspaniałych rzeźbiarzy takich jak Donatello. Co za szacunek do pracy kolegi!

Czy wyobrażamy sobie podobną sytuację dzisiaj? Czy możliwe jest, że współcześni kamieniarze, rzeźbiarze odnoszą się do siebie z szacunkiem, sympatią? Jestem naiwny, staroświecki i wierzę, że tak.
To co wiem i potrafię jest wynikiem wielu godzin pracy oraz pełnych szacunku spotkań osób, których nie wstydzę się nazywać moimi mistrzami. Mam to szczęście, że są to również moi przyjaciele.

 

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.