
Pan zajął się dzwonieniem, więc mogę położyć łapy na klawiaturze. Kiedy byłem młody, Pan zorganizował ciekawy wyjazd dla mnie.
Byłem na wystawie psów. Było fantastycznie. Na dużym stadionie było pełno psów, które zasadniczo głównie czekały na swoją kolejkę, aby zaprezentować się sędziom. No i tym... zwiedzającym. Podczas tego czekania mogłem sobie pogadać z różnymi kolegami – niektórzy na wystawy jeździli po całej Europie. Inni, tak jak ja, tylko okazjonalnie.
O wystawie z młodości przypomniałem sobie ostatnio, kiedy Pan sporo rozmawiał przez telefon o targach kamieniarskich i oglądał zdjęcia z targów. Z tego co mówił i ze zdjęć wynika, że to trochę podobne imprezy – na wystawach psów prezentują się moi koledzy ze swoimi panami, a na targach kamieniarskich, firmy które chcą pokazać co potrafią.
Problem zaczyna się wtedy, gdy uczestnik wystawy nie bardzo wie co zrobić, żeby dobrze wypaść. Z rozmów Pana zrozumiałem, że chociaż te targi kamienia mają już swoją tradycję, to wystawcy i tak nie wiedzą, że do takiej imprezy trzeba się przygotować.
Nie tylko „wykąpać się i uczesać”, ale zobaczyć jak wyglądają inni, zaprosić jakiś ulubionych gości i przygotować dla nich jakąś specjalną sztuczkę, która zatrzyma ich przy moim kojcu. O przepraszam, na targach to się nazywa stoisko.
W przypadku mojego udziału to owszem byłem wykąpany i wyszczotkowany, ale nie nauczyli mnie, że trzeba chodzić dostojnie i dobrze prezentować swoją sylwetkę. A ten gość, co mi zaglądał w zęby, niekoniecznie chciał, żeby go lizać po twarzy. No i ja, zamiast dumnie się zaprezentować, najpierw usiłowałem zmusić panią, która mnie prowadziła, do ganiania za kolegami (jak się okazało moimi konkurentami), a potem chciałem pokazać temu gościowi, co go Pan nazywał sędzia, że go lubię (przez lizanie po łysinie). W rezultacie nie wygrałem – dostałem srebrny medal. Wygrał mój brat bliźniak – ten to wiedział, co trzeba robić. W sumie to była jego kolejna wystawa i dlatego wiedział o co chodzi.
W kamieniarstwie to chyba wszyscy powinni wiedzieć, bo debiutantów, takich jak ja, jest niewielu. Niestety, słuchając tego, co mówią do Pana, mam wrażenie, że nie wiedzą.
Najczęściej wydają mnóstwo pieniędzy na stoisko, na jakieś jedzenie, na wielkie ilości gadżetów... A to jest jak moja próba okazania sympatii sędziemu przez lizanie łysiny. Chyba lepiej by było przygotować jakieś specjalne oferty dla odwiedzających.
Podobno już niedługo znów będą dwie imprezy targowe w jednym miesiącu. Najpierw we Wrocławiu blisko Strzegomia – Granitowego Serca Polski (tam byłem), a potem w Poznaniu. Ale w okolicy Poznania jest tyle firm kamieniarskich, co na jednej ulicy Strzegomia. To tak jakby wystawę psów zorganizować w Egipcie, gdzie, jak Pan opowiadał, psy tradycyjnie uważa się za zwierzęta gorszej kategorii i jest ich mało.
Co z tego, że hala wystawowa byłaby rewelacyjna, skoro zainteresowanie zwiedzających marne. Pewnie w kolejnej edycji takiej wystawy, połączono by ją z wystawą kotów, bo te mają w Egipcie specjalne prawa. Ale cztery łapy i ogon, to jeszcze nie pies (na samą myśl wspólnej wystawy z kotami wyobrażam sobie co tam się będzie działo, kiedy moi koledzy zwęszą kota). Zanim populacja psów w Egipcie będzie taka, jak w Europie, to do kotów trzeba będzie jeszcze dorzucić króliki i tchórzofretki – no i wystawa zrobi się wielka.
Podobno tak będzie w Poznaniu, bo do
kamienia dołączono targi szkła – przyjadą więc miłośnicy „kotów”.
Te wspomnienia z wystawy trochę mnie rozrzewniły. Pogadam z Panem, żeby zabrał mnie na jakąś wystawę. Na to konto pozwolę się nawet wykąpać i uczesać – jak zachowywać się już wiem.
Byle nie do Egiptu!
| « poprzednia | następna » |
|---|