Podwójne salto ze śrubą

Kategoria: Felietony   |   Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data: środa, 02 marca 2016 22:39

Jako dziecko miałem swoje ukochane podwórko i kolegów. Oczywiście wśród kumpli z podwórka popularnym zajęciem było prześciganie się w biciu głupawych i raczej niebezpiecznych rekordów.
Przykładowo: miejscem, które lubiliśmy odwiedzać było stare wysypisko śmieci. Była to duża dziura w ziemi pełna złomu i szkła. Wymyśliliśmy takie zawody: kto zahamuje rowerem bliżej krawędzi. Wygrałem, bo wcale nie zahamowałem. Skończyło się podartymi spodniami i mocno przeciętą nogą.

Latem biegaliśmy nad rzekę i skakaliśmy ze skarpy do wody. „Bohaterowie” demonstrowali salta. Ale znalazł się jeden, który chciał zaprezentować podwójne i to ze śrubą. Miał sporo szczęścia, bo skończyło się tylko na złamanej ręce.
Kiedy podrosłem i byłem pełnoletni pojawiły się nowe zabawy – „pożyczone” od ojca auto i jazda po mieście poślizgami kontrolowanymi. Teraz to się nazywa drifting.

Ale wydoroślałem i z tych pomysłów wyrosłem.

Patrzę jednak na otoczenie i branżę i mam wrażenie, że niektórzy pozostali na tym etapie. Ostatnio rozmawiałem z jednym z kamieniarzy, który po latach produkowania nagrobków w zeszłym roku zrobił dwie łazienki i trzy blaty kuchenne. Teraz startuje w przetargu na wykonanie elewacji na budynku biurowym (1500 m2). Niestety, nie podejrzewam, żeby miał środki na realizację, a park maszynowy zakładu jest raczej nieprzystający do takiego zadania.
Dziwię się zleceniodawcy, że ma ochotę patrzeć jak wykonawca staje na skarpie i przygotowuję się do podwójnego salta ze śrubą. Tyle, że jeśli dobrze napisał umowę to ryzykuje tylko terminem realizacji.

W swoim czasie jedna z kopalń była na sprzedaż, a wielką ochotę na jej zakup mieli dwaj inwestorzy związani z branżą. Tyle, że cena zakupu równa była absolutnie wszystkim środkom, jakimi dysponowali. Do transakcji doszło późną jesienią. Zimą wydobycia nie było. Poza tym nowi właściciele dysponowali tylko starą ładowarko-koparką. W styczniu dostali kwit do zapłaty z gminy… i zaczęły się problemy. No, ale czy ktoś im zakazał hamowania przed krawędzią?

Nieco starszy przykład: duża realizacja w Warszawie, gdzie na wielkiej powierzchni zaprojektowano posadzkę o skomplikowanym wzorze – w zasadzie można mówić o mozaice z dużych elementów. Na dodatek inwestor oczekiwał wykonania bezfugowego. W owym czasie centrum numeryczne, które mogło podołać temu zadaniu, posiadała tylko jedna firma. Przetarg ceną wygrał ktoś inny i przystąpił do realizacji. Ale wkrótce dotarł do etapu z mozaiką. Próbował różnymi metodami, ale niestety musiał zgłosić się do przegranego w przetargu posiadacza centrum numerycznego. Nie trudno się domyśleć jaka była cena wycięcia potrzebnych elementów.

I tak, na co dzień spotykamy, tych, którzy dziecinny czy młodzieńczy dreszczyk emocji przenoszą na dorosłe życie i prowadzenie biznesu. I zaczyna się ryzykowana gra rynkowa. Niestety, zwykle idą w zaparte, co łączy się z przeniesieniem strat na dostawców, kooperantów i pracowników. I to jest niesprawiedliwe. To tak, jakby skaczący ze skarpy do wody ryzykował tym, że połamane ręce i nogi będą mieli koledzy na brzegu.

Dlatego w nowym sezonie życzę wszystkim nie tylko sukcesów, ale i rozwagi. A znane z imprez powiedzenie „Co!? Ja nie zrobię!?” pozostanie tylko powiedzeniem lub anegdotką.
Pamiętajcie: salto w przód i tył równocześnie, potrafi zrobić tylko Chuck Norris.

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.