Zastanawiam się często nad tym, co takiego jest w ludzkiej naturze, że wolimy wymyślać niestworzone historie zamiast po prostu powiedzieć prawdę. Zysku z tego nie ma żadnego, a kłamstwo i tak szybko wychodzi na jaw. W efekcie „ściemniacz” – jakby to ujęła młodzież – naraża się na ośmieszenie i traci wiarygodność. I myli się ten, kto myśli, że sprawa dotyczy wyłącznie płatności. Choć pod tym właśnie względem rozmówcy bywają najbardziej pomysłowi.
Historie o zaginionych fakturach, które wpadły pod biurko, zginęły razem z aktówką czy zostały zostawione na stacji benzynowej, to nic nowego. Oczami wyobraźni widzę też jak szef firmy, z fakturą w ręku, wchodzi na obiad do baru przy autostradzie – po czym zostawia dokument obok talerza po zjedzonym schabowym.
Ciekawe, że te same faktury – skrupulatnie poukładane – leżą w księgowości w segregatorze z napisem „odliczenia VAT”.
Niechęć do płacenia lub przeciągania terminu (czytaj: rozstawania się z ciężko zarobionymi pieniędzmi) poniekąd mnie nie dziwi. Ale już naciąganie faktów i kreatywne tłumaczenia w innych przypadkach zawsze mnie zaskakują.
Ileż to razy słyszeliśmy o zepsutym aucie, chorobie żony, teściowej lub awarii zasilania od kogoś, kto nie zjawił się na umówionym spotkaniu? Rekordowe wyjaśnienie, jakie miałem okazję usłyszeć, było następujące: „Nie dojechałem, bo złapałem gumę. Potem zatrzymała mnie policja i trzymała ponad godzinę. Potem był korek, a jak już dojeżdżałem, to zawróciłem, bo żona nie mogła odebrać dziecka z przedszkola i musiałem ją zastąpić.” Zakładając nawet, że można mieć takiego pecha, to chyba wypadałoby zadzwonić i przełożyć spotkanie. Na to jednak nie starczyło kreatywności.
Skoro mowa o telefonach... Nieodbieranie telefonów i nie oddzwanianie to kolejna bolączka naszych czasów. Jasne, że nie zawsze można odebrać. Ale jeśli do kogoś nie można się dodzwonić przez wiele dni, to już chyba nie jest przypadek. Zresztą zawsze można oddzwonić. Niestety, niewielu korzysta z tej możliwości.
Na pytanie o powód nieodbierania telefonu też pojawiają się dość fantastyczne wytłumaczenia, z których wynikać by mogło, że „komórki” należą do najbardziej awaryjnych urządzeń jakie używamy. Wygodne wytłumaczenie: „bateria mi padła” jest grubymi nićmi szyte, gdy osoba dzwoniąca słyszy kilka sygnałów i zaproszenie do zostawienia wiadomość zamiast komunikatu: „telefon jest wyłączony lub jest poza zasięgiem”.
Kolejne interesujące zjawisko to wytłumaczenia dla niedotrzymanych terminów. Uzasadnienia są równie zabawne, co w wyżej opisywanych sytuacjach, ale dochodzi jeszcze do zwalania winy na podwykonawców, dostawców itp.
„Elewacja nie jest montowana, bo przyszły kotwy nie takie jak zamówiłem.” „Klej, który mieliśmy stosować, okazał się wadliwy i musimy czekać na inny.” Częstym winowajcą stają się też choroby pracowników – „brygada dostała grypy i jest na zwolnieniu”. Cała?
Ciekawe, że wszystkie te przypadki występują tym częściej, im większa część faktury została zapłacona. A największe kataklizmy dotyczą zleceń zapłaconych w całości.
Pocieszać może fakt, że wyjaśnienia – nawet najbardziej fantastyczne – jednak się pojawiają. Świadczyć to może, że nasz rozmówca ma świadomość niestosowności zachowania i czuje potrzebę wytłumaczenie się z tego.
| « poprzednia | następna » |
|---|