Niezależnie od tego, kiedy kamieniarz miał ostatnie wakacje, co robi na wyjeździe wakacyjnym, szczególnie zagranicznym? Tak jest! Ogląda wykonanie prac kamieniarskich. Nie mówcie, że tak nie macie. Nie uwierzę. Zawsze kończy się na sprawdzaniu szerokości fugi, wielkości sztrabów albo rozmyślaniu ile ten bloczek trzeba było polerować bez kątówki. Wypadamy nieźle na tle Europy – jakość raczej u nas wyższa. Gorzej z luzem, który jako drugą rzecz obserwuję podczas swoich podróży. W tej kwestii wypadamy gorzej niż blado.
Kilka lat temu, Barcelona
Prace na stacji metra. Remont ścian, okładzin – pojęcia nie mam czego dokładnie. W każdym razie: maszyny hałasują, młoty kują, wszędzie tumany kurzu. Ludzie niezrażeni poruszają się wzdłuż postawionych wygrodzeń, nikt nie zwraca uwagi na to, co się dzieje. Nie darowałem sobie – żeby próba statystyczna miała swoją wartość, obserwowałem przejście przez godzinę. Nikt się nie kłócił, nikt nie złorzeczył, nikt się nie próbował wejść tam, gdzie nie powinien.
Kilka tygodni temu, Rzym
Podczas przejazdu metrem, na monitorze reklamowym, wyczytujemy informację o tym, że następnego dnia mogą nastąpić przerwy w kursowaniu komunikacji miejskiej. Nie METRA. Całej KOMUNIKACJI. Przerwa od rana do godziny 17:00. Prawie 3-milionowe miasto. Zero stresu, krzyków i lamentu następnego ranka. Część wzięła wolne, część jedzie z sąsiadami samochodem – inni powyciągali z piwnic rowery i też radzą sobie.
Aktualnie, stacje warszawskiego metra
Ludzie na rusztowaniach, skuwają okładzinę ścienną nad schodami. Pył, kurz, spadający gruz kamienny. Niezrażona gwiazda płci żeńskiej, mimo rozstawionych siatek zabezpieczających, wciska się gdzieś między ogrodzenie a ścianę i wkracza na schody.
Konsternacja, robota ustaje. Pada sakramentalne: „Gdzie?!”, na które niezrażona Pani odpowiada: „Przejdę tak tutaj bokiem, nikt przecież nie zauważy.” Nie dotyczy jej informacja o zamknięciu przejścia, rozciągnięta taśma BHP, siatki, ogrodzenia etc. A zza siatki łypią już na nas kolejne gwiazdy gotowe pójść w jej ślady pierwszej. A na ich licach wypisane wielkimi literami: „jak ona przejdzie to i ja pójdę”. Kiedy się ją już stanowczo, aczkolwiek wciąż kulturalnie wyprasza, padają słowa „skarga”, „ja tego tak nie zostawię” lub „tak nie może być”.
To nie przypadek
Tak jest za każdym razem. Oto dowcip, który stracił dla mnie swój urok i stał się okrutną prawdą dzięki pracom na obiektach publicznych :
– Panie kierowco, czy dojadę tym autobusem do centrum? – pyta kobieta.
– Niestety nie, proszę pani – odpowiada kierowca.
– A ja? – pyta stojąca za nią blondynka.
Zastanawiam się nad wykonaniem kamizelek ze sło-wami wypowiedzianymi przez Gandalfa w Morii: You shall not pass... („nie przejdziesz” – przyp. red.)
Aby nie zostać posądzonym o mizoginię: głupota i brak pomyślunku na co dzień nie mają płci. Pyskówek odbyłem wiele i z kobietami i z mężczyznami. Kobiety są po prostu w swoich zachowaniach bardziej – powiedzmy – pocieszne, udając roztrzepanie, zaskoczenie etc.
Spięci
Porażająco jesteśmy spięci i brak w sporej części społeczeństwa zrozumienia oraz poszanowania dla pracy innych. Jeśli po budowie ktoś chodzi w przybrudzonych ogrodniczkach – w takich warunkach to raczej norma – to już ma etykietę robola, z którym nie ma co dyskutować, bo to zapewne cham i prostak. Z drugiej strony: jeśli ja tu pracuję, to czemu te chamy tam kują i nie dają mi w spokoju wykonywać obowiązków.
Kolejny autentyk:
Dworzec Centralny Warszawa, rok ubiegły
Rezydująca w punkcie jednego z operatorów komórkowych panienka – w ramach zemsty za ri-postę jednego z pracowników – wezwała Państwową Inspekcję Pracy. I to żeby riposta była chamska – po prostu: na pytanie czemu nie wykonujemy prac w nocy, usłyszała pytanie czemu ona pracuje w dzień, skoro również mogłaby w nocy. Foch był ogromny. Dowiedzieliśmy się, że poniesiemy konsekwencje. A potem przyszedł PIP i żadnych nieprawidłowości nie znalazł.
Spięci – odsłona druga
Trudno mi wyobrazić sobie prace prowadzone w ten sposób jak w Barcelonie. Nie chcę nawet próbować sobie wyobrażać tego, co działoby się w mieście przy okazji strajku komunikacji. A już absolutnie nie chcę myśleć o tym, ile osób zostałoby postawionych pod przysłowiowym pręgierzem, gdyby w środku miasta – jak na stacji Letná w czeskiej Pradze – trwała przeciągająca się bardzo długo budowa. I dodatkowo zakończyłaby się ona się sporym faux pas: zapomniano o budowie schodów ruchomych i zatrudniono specjalnie tragarzy.
Wyluzujmy, szanujmy siebie, a przede wszystkim innych. Życie będzie i łatwiejsze i przyjemniejsze.
P.S. Dziś rozpoczynaliśmy prace na kolejnej stacji metra, konieczne było zamknięcie jednego z sześciu (sic!) wejść. Nie zdążyliśmy nawet dotrzeć rano na budowę, a do kierownictwa metra dotarły pierwsze skargi, czemu wejście ma być zamknięte...
| « poprzednia | następna » |
|---|