Koń a sprawa polska

Kategoria: Felietony   |   Autor: Michał Ziołowicz   |   Data: środa, 05 lipca 2017 07:50

koń_001.jpg

Miałem szczęście współpracować z wieloma ciekawymi ludźmi. Jednym z nich był dyrektor firmy, w której kiedyś pracowałem. Dyrektor był skarbnicą wielu pysznych powiedzonek. Na przykład: „pan się musi zdecydować: nie da się trochę być w ciąży, a trochę nie” albo „pan to mi może nawet mówić Józiu, bylebyś pan tę robotę skończył”.

Pewnego razu pojechaliśmy na budowę, gdzie zawalone były wszystkie terminy, a kierownik nie dawał sobie rady. Wybuchła monstrualna awantura i trzeba było zorganizować jakąś akcję. Dyrektor zarządził, że wszyscy pracownicy pojadą na tę budowę i w ciągu 24 godzin skończymy montaż elewacji. Szaleństwo.

Około godziny jedenastej wieczorem jeden z pracowników – pochodzący z Podhala pan Staszek – ostentacyjnie usiadł na paletach i zapalił papierosa. Dopadł do niego dyrektor i powiedział: „Panie Staszku, co jest? Robota nieskończona, a pan tu sobie popala?”. Riposta była znakomita: „Panie! Jo nie jest kuń. Jo ustał.” Wywiązała się z tego pyskówka, bo Staszek okazał się mistrzem ciętej riposty i nie dawał się dyrektorowi przegadać. Ten – już wściekły – powiedział mu, że jakby chodził do szkoły, to by nie musiał tak zasuwać. I tym razem Staszek ze swoim spokojem odpowiedział dyrektorowi pokazując na mnie: „O! Widzisz pan... 18 lat do szkoły chodził i co? Fleksem się nauczył ciąć. Jo się ożenił, chałupe wystawił i piątke dzieci wychowuje. Jo z wos najlepsą szkołę skońcył.”

Budowę skończyliśmy około piątej rano, Staszek nawet jakąś premię dostał. Ale pomimo wielkiej sympatii do Staszka, nie zgadzam się, że szkoła życia to najlepsza szkoła. Szczególnie dzisiaj. Dzisiaj szkoła – a w zasadzie jej brak – to temat wielu rozmów właścicieli zakładów kamieniarskich. Średnia wieku kamieniarzy pracujących w tych firmach bardzo poszła w górę – to dzisiaj lat 50 i więcej.

Dlaczego tak jest, dlaczego tak brakuje młodych ludzi w naszym zawodzie? Można wyciągać różne opinie i statystyki, ale najlepiej skomentował to jeden z kolegów: „młodych nie ma, bo ich nie ma”. Nie ma młodych kamieniarzy, młodych stolarzy, murarzy itd. Po prostu mamy niż demograficzny. A także sporą emigrację zarobkową. Nie ma też chęci, żeby fizycznie pracować, bo źle się to kojarzy. Nie ma szkół o profilu kamieniarskim, w których młodzi ludzie zdobyliby umiejętności potrzebne w tym zawodzie. Nie ma szkoły, która zachęciłaby do tej profesji – nie tylko pucka i przecinak, a z maszyn kolankówka z 1956 roku. W takiej szkole powinna być nowoczesna oferta. Z jednej strony tradycyjne rzemiosło, a z drugiej obsługa maszyn CNC, programy CAD i języki obce na wysokim poziomie. Marzenie? Może i marzenie, ale też i konieczność.

Zgadzam się z Jackiem Łatą, który na zjeździe ZPBK we Wrocławiu, w żywej dyskusji zauważył, że szkoła kamieniarska według starych wzorców nie ma dzisiaj sensu, bo dzisiaj potrzebna jest szkoła, która łączy kilka profesji i wiele umiejętności. Profil absolwenta szkoły zawodowej musi dzisiaj pasować do wielu zadań zawodowych. Czasami może to być zawód, który jeszcze nie istnieje albo nie został jeszcze nazwany.
Jak to zrobić? Nie wiem. Ale wiem, że Ukraińcy kiedyś przestaną przyjeżdżać do Polski, tak jak my przestaliśmy gremialnie jeździć do Niemiec. Na innych pracowników na razie nie bardzo można liczyć. Dlatego reanimacja szkół zawodowych – nowoczesnych i atrakcyjnych – jest nie tylko marzeniem, ale koniecznością. Budowanie prestiżu tej profesji, zarówno od strony ekonomicznej jak i atrakcyjności zawodu, jest naszym wielkim wyzwaniem. Szkoda tylko, że reformując oświatę, władze nie zaczęły od najbardziej potrzebnej zmiany, a zajęły się gimnazjami, które funkcjonowały już całkiem przyzwoicie.

Spotkałem Staszka miesiąc temu w Warszawie. Postarzało się chłopisko przez 16 lat. Okazało się, że do piątki dzieci doszło jeszcze dwoje. Ma już ośmioro wnuków, a na budowie pracuje z trzema synami. Porozmawialiśmy chwilę i – jak to bywa – zeszło na politykę. Staszek nie stracił daru ciętej riposty: „ Kierowniku, o cym my gadamy? Jakie pińcet plus? Najlepiej dzieciom to robią delegacje. Jak chłop od baby odjedzie, to jak wróci, to zaroz w chałupie więcy dzieci. Patrz pan: u mnie siedmioro, u chłopoków po dwoje, a cosik mi zdaje, ze jedno to już w drodze u Jaśka. Zarobić ino trzeba. Cała polityka”.

Piękne.

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.