Rozmowa przy kawie z Zenonem Piekielnym

Kategoria: Ludzie i miejsca   |   Autor: Paweł Szambelan   |   Data: poniedziałek, 25 lipca 2022 07:53

118_S20_1.jpg

Staram się dobrze z ludźmi żyć. Ze wszystkimi. Nie powiem o nikim złego słowa. I robię swoje. Trochę szczęścia, trochę przewidywania i dużo konsekwentnej pracy. Zaczynałem w 1975 roku. We wrześniu tu przyjechałem. Do siedemdziesiątego ósmego – o ile dobrze pamiętam – robiłem z wujem, a potem otworzyłem swój zakład. Łatwo policzyć, że w kamieniarstwie siedzę już prawie 50 lat.

 

Zaczynałem od nagrobków i płytek, jak pewnie wielu kamieniarzy w Strzegomiu. W tamtych czasach głównie robiło się pomniki z lastriko i przerabiało na płytki dostępny materiał. Były kłopoty z dostępnością materiału. Trzeba było naprawdę się starać, by coś zdobyć. W dodatku pracowałem, można powiedzieć, na dwa zakłady. Produkcja szła w Żdżarach koło Wielunia, skąd pochodzę, a tutaj postawiłem traka, żeby nie wozić bloków. Do Żdżar woziłem płyty i wycinałem nagrobki. Tak było ze 2 lata. Ale zauważyłem, że to nie ma sensu i przeniosłem całą produkcję tutaj, do Morawy koło Strzegomia.

Wtedy w starych stodołach się to wszystko robiło. Żeby się rozwijać, trzeba było wszystko od nowa pobudować, wstawić maszyny, uzbroić. Najpierw wstawiłem drugiego traka, potem dwie szlifierki kolankowe i piłę ramienną. Potem zaczęły być modne „diackersy”, więc wybudowałem 3 stanowiska i postawiłem pierwszego „diackersa”. Potem trzeba było budować resztę, całe zaplecze socjalne, stanowiska obróbki ręcznej.
Oprócz tego trzeba było zająć się transportem. To były takie czasy, że każdy szybko podłapywał cudze pomysły. Jak kiedyś zawiozłem trochę towaru w lubelskie, to miesiąc później okazało się, że do mojego klienta, za moimi plecami, zaczął wozić kamień ten, któremu miesiąc wcześniej kazałem zawieźć mój kamień. Trzeba było pomyśleć o własnym transporcie. Teraz mam trzy samochody ciężarowe. I ciągle są w ruchu.

Nigdy nie było czasu, by postawić większe biuro. Na razie obecne wystarcza i na razie nie widzę potrzeby, by teraz to zmieniać. Ale zakład cały czas rozbudowuję. Cały czas o tym myślę. Nowe maszyny, nowe stanowiska. Jak jest możliwość, to dokupuję terenu. Staram się też o zamianę działek tak, by wszystko było obok siebie.

[telefon, klient dzwoni]
O widzisz, poczekaj. Muszę sobie wszystko zapisać. Jak miałem pomiędzy 20 a 30 lat, to na tydzień czasu, na każdy dzień z sobotą włącznie, miałem wszystko zaplanowane w głowie co do godziny. Teraz muszę sobie wszystko pisać. Mam tych notesów już ze 20. Ale jak sobie tylko przypomnę datę, kiedy chcę coś sprawdzić, to wszystko znajdę: kto, z kim, ile i za ile.

Wracając do historii: na początku lat 90. w Strzegomiu nie było sklepu mechanicznego. Potrzebne było łożysko lub pasek klinowy, to trzeba było jechać do Jawora, Legnicy, Wrocławia. Po śrubki, po gwoździe, po wszystko. Otworzyłem więc sklep, który prowadziła moja żona. I to nawet dobrze szło. Teraz nastawiali tych supermarketów i już nie jest tak łatwo. Ale po łożyska i tak muszą do mnie przyjechać.
Później byłem pierwszym właścicielem hotelu Granit. Ale nikt nie chciał pracować. Nie było komu się tym zająć, ja miałem kamieniarstwo – nie mogłem się wszystkim zajmować, więc sprzedałem.

Przez cały czas coś buduję, remontuję. Dom w mojej rodzinnej miejscowości, dom, w którym teraz mieszkam, kamienicę dla córki, firmę. Ciągle nowe inwestycje. W tym roku wykańczam kamienicę w Strzegomiu, z lokalami na wynajem – biurowymi, mieszkalnymi. Cały czas coś robię, cały czas czymś żyję. Mam zajęcie. Patrzę na moich znajomych, rówieśników – przeszli na emeryturę, zatrzymali się, spędzają czas w przychodniach.

Skąd się to wzięło? Obserwowanie sytuacji, wypatrywanie okazji, trochę przewidywanie, a przede wszystkim konsekwentne parcie do przodu. Trzeba coś robić, bo jak zaczynasz od liczenia, a potem tylko liczysz i liczysz, to pojedynczo nic się nie opłaci. Ojciec mi powtarzał: „Słuchaj synu, jak będziesz wszystko rachował, to nic się nie opłaci. Ale jak się robi, to zawsze coś musi zostać.” Oczywiście liczyć trzeba.

Była zima. Niektórzy kamieniarze nie pracowali, czyli nie kupowali bloków. Więc ja zapełniałem magazyn blokami. Mam zasadę, że nie trzymam pieniędzy, tylko kapitał obrotowy zamieniam na towar. A co się z cenami bloków dzieje, to wszyscy widzą. Nikt nie jest w stanie zagwarantować ceny za 3 miesiące. Nikt nie wie, co będzie za miesiąc. A na razie roboty jest dużo. Przynajmniej w zakresie, którym ja się zajmuję.

Obecna produkcja Granit Zen to głównie budowlanka. Krawężniki uliczne, drogowe, mostowe – proste i łukowe. Płyty chodnikowe też robię. A odpady przerabiam na kostkę. Głównie to nasz granit strzegomski. Ale mam też bloki ze Szwecji. Pewnie wkrótce się sprzedadzą i będzie wolne miejsce na kolejne zakupy.
Mam swój rytm dnia. Chodzę wcześnie spać, więc o czwartej już człowiek nie śpi. I co mam robić? Poleżę do godziny 5.00, przez 15 minut poczytam wiadomości i wstaję. Ogolę się i jadę do firmy. Tam już czekają moje dwa psy – wycałują, wyliżą, a przy tym parskają, bo to po wodzie kolońskiej. Ale czekają na mnie. Na 6.00 przychodzą ludzie do pracy. Rozdzielę zadania i o wpół do ósmej jadę na śniadanie.

Widzisz… Poza tym mam po co wstawać. Dla mojej córuni to robię. Jest w liceum i planuje rozpocząć studia. Uczy się dobrze, zna 3 języki, zaczyna czwarty. Na przyszły rok będzie maturę zdawać. Więc jeszcze z 5 lat nauki przed nią. Pewnie nie zostanie w branży kamieniarskiej. Często mi powtarza, że w branży, w której by chciała pracować, to jednym zleceniem zarobi tyle, co ja przez rok. A praca w kamieniarce ciężka.
Wszędzie, gdzie przychodziłem, to była goła ziemia. Nie lubię się chwalić, ale jak popatrzę do tyłu, to wszystko sam postawiłem. I nikt w tym nie pomagał, jeśli chodzi o sprawy organizacyjne i finansowe. Nie dostałem żadnego spadku, tylko cały czas kredyt i robota, kredyt i robota. Ale nie żałuję tego. Dobrze, że mam tę córunię.
Ja tylko się cieszę, że zdrowy jestem.

 

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.